Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Matka cierpiących w czyśćcu

     Życie jest nam dane, aby szukać Boga, śmierć, aby Go znaleźć, a wieczność by Go posiadać, uczy św. Grzegorz Wielki. Czy tak rozumiemy nasze życie? Czy przyjmujemy je każdego dnia jako dar Bożej miłości i wdzięcznym sercem dziękujemy? Czy usiłujemy żyć z Bogiem na co dzień i rozpoznawać Go w naszych bliźnich? Myślimy o śmierci jako o spotkaniu z Bogiem, którego kochamy i chcemy z Nim przebywać przez całą wieczność we wspólnocie świętych w niebie?

     Nasze życie jest drogą ku Bogu, którą przemierzamy razem z braćmi i siostrami. Razem z nami pielgrzymuje też Matka Jezusa i nasza Matka, Patronka szczęśliwej drogi. To Ona, Matka Życia, troszczy się o nas, abyśmy osiągnęli cel naszego życia - szczęście wieczne z Bogiem.

     Obecność Matki

     Zgodnie z wolą miłującego Ojca, umierający Chrystus ogłasza z s wysokości Krzyża, że Maryja jest Matką wszystkich pielgrzymujących ku niebieskiej ojczyźnie. Obejmuje ich swoją macierzyńską miłością, pomaga i daje przykład "pielgrzymki wiary". Niezmiennie uczy nas o tym Kościół: Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny.

     Troski Maryi nie ogranicza jednak czas naszego przebywania na ziemi. Wiemy, że człowiek, jeśli umiera w lasce uświęcającej, a nie odpokutował jeszcze kary doczesnej za grzechy odpuszczone w sakramencie pokuty, oczyszcza się ze swych zmaz w czyśćcu. To nie tyle Pan Bóg wypędza go sprzed swego oblicza, ale to raczej on sam, widząc w sobie wszystko to, co przeszkadza mu już być jak czysty kryształ, przyjmuje z wdzięcznością dar czyśćca.

     Wobec dusz w czyśćcu cierpiących Maryja nadal okazuje swoją macierzyńską miłość, nadal jest dla nich Matką kochającą i zatroskaną. Przecież kochając kogoś, pragnie z nim nieustannie przebywać. Rozłąka boli. Maryja wie, że Jej dzieci przebywające w czyśćcu bardzo cierpią, ale to cierpienie na pewno się skończy. Matka tęskni za nimi, chce przecież z nimi przebywać i wspólnie radować się widzeniem Boga. Czyż zatem może je pozostawić bez pomocy? Nie. Serce Niepokalanej Maryi słyszy głos każdego z nich. Wiadomo, to przecież Matka..., a wiecie, co dzieje się z sercem matki, gdy słyszy, że dziecko ją woła, albo że jej dziecku czegoś potrzeba, że je coś boli, że dziecko płacze...

     Zatroskana Matka Boża nieustannie wyprasza zatem dla swych dzieci w czyśćcu łaskę Bożego miłosierdzia, aby jak najszybciej dostąpiły radości przebywania z Bogiem.

     Zmarli przebywający w czyśćcu są pewni Jej matczynej bliskości. Patrzą n. Nią jako Orędowniczkę i Wzór oczekiwania. Ich cierpienie to właśnie bolesne oczekiwanie, polegające na miłosnym i gorącym pragnieniu widzem.. Boga. Jak długo to trwa? Czasem mówi się o dniach lub latach czyśćca jakby chodziło o więzienie. Czyściec ma jednak swoje własne trwanie. Ponieważ jest oczekiwaniem na największe szczęście - oglądanie Boga twarz.: w twarz, to już wystarcza, aby to trwa nie wydawało się nieznośnie długim.

     Dusze w czyśćcu boleśnie odczuwają tę "nieobecność Boga" kochanego nade wszystko, boli ich brak wyczuwalnego i bezpośredniego z Nim kontaktu. Jakże wielka ta boleść serca tęskniącego za oglądaniem oblicza Boga!

     Maryja jest blisko ich cierpienia. Zna je, ponieważ doświadczyła tęsknoty za Jezusem, który po zakończeniu swej misji na ziemi wrócił do Ojca. Przebywając z Apostołami, tęskniła za swoim Synem. Cierpliwie czekała na chwilę śmierci, by znów Go móc ujrzeć. Można powiedzieć, że Jej śmierć, którą Ojcowie Kościoła powszechnie nazywają Zaśnięciem, była uwieńczeniem tęsknoty Maryi za przebywaniem z Jezusem.

     Matka Boga pozostaje dla zmarłych w czyśćcu wzorem w przyjmowaniu cierpienia. Kary czyśćcowe znoszone z konieczności nie byłyby przez to je szcze oczyszczające. Są takimi ponieważ zmarli przyjmują je dobrowolnie i z miłością, ponieważ zbliżają do Boga "i są wynikiem Jego miłosierdzia.

     Matka Bolesna przyjmuje cierpienia na Golgocie, bo wie, że Bóg wybrał taką drogę pojednania i oczyszczenia ludzkości z jej grzechów. Krzyż Chrystusa jest ceną zbawienia człowieka. A nikt tak jak Maryja nie zna tajemnicy krzyża i Bożego miłosierdzia. Boża Matka najlepiej wie, ile ono kosztowało i wie, jak wielkie ono jest. Owego miłosierdzia i mocy krzyża doświadczają dusze w czyśćcu cierpiące. Maryja zaś jest Tą, która przybliża im tę miłość miłosierną Ojca.

     Życie w czyśćcu posiada też swoje radości. Najważniejszym ich źródłem jest myśl o Bogu dobrym i miłosiernym, który w Jezusie Chrystusie, Synu Maryi, obdarzył nas godnością dzieci Bożych. Cierpiący w czyśćcu patrzą na Maryję jako przyczynę ich radości. Wydała bowiem na świat Zbawiciela, którego męka oczyszcza dusze i otwiera bramę nieba. Radują się Maryją, znakiem macierzyńskiej i miłosiernej miłości Boga.

     Radują się, że mogą wynagrodzić za grzechy popełnione przeciwko Bogu. Przecież i w życiu doczesnym, ktoś, kto zawinił wobec rodziców czy bliskich - jeżeli jest prawym człowiekiem -cieszy się, mogąc za cenę jakiejś ofiary wynagrodzić swoje przewinienia. Radują się z bliskości Maryi, która nadal jest dla nich czułą Matką życia.

     Matka życia

     Maryja jako Matka pragnie życia radosnego i szczęśliwego dla swoich dzieci i boli Ją, gdy widzi je cierpiące w czyśćcu. Wie jednak, że takie doświadczenie muszą przejść. Dlatego opiekuje się nimi troskliwie, ponieważ jeszcze nie zrodzili się w pełni do radości wiecznej.

     Jako Matka życia zachęca nas wszystkich, powołanych do dawania życia, abyśmy troszczyli się o szczęśliwe życie nie tylko doczesne, ale i wieczne naszych bliźnich.

     Jako rodzice, wychowawcy, księża, katecheci, przyjaciele... przyczyniamy się do dobra innych. Jeśli zaś autentycznie żyjemy tajemnicą dawania życia i szczęścia, to wiemy, że nasza misja nie kończy się śmiercią danej osoby. Zachowujemy ją w pamięci, modlimy się o niebo, czyli życie wieczne z Bogiem. Jak długo? Aż do chwili, gdy sami staniemy u bram nieba i gdy tam spotkamy naszych bliskich... To znaczy zawsze. Miłość rodzicielska, czyli dająca życie, nie zapomina i nigdy nie ustaje.

     Bogata w miłosierdzie

     Maryja dała światu Jezusa Chrystusa, uosobienie Miłosierdzia Boga, i chce, by wszyscy uwierzyli tej miłości Boga do człowieka, przyjęli ją i nią żyli. Jako Matka Miłosierdzia spieszy z posługą miłosierdzia ku cierpiącym w czyśćcu. Oni wiedzą, że Bóg jest naszym Ojcem miłosiernym w niebie, na ziemi i w czyśćcu. Nic już nie potrafi złamać w nich tego przekonania. Myślą o Bogu-Miłości i wiedzą, że On ich kocha i chce, by ich miłość była pełna.

     Doświadczając Bożego miłosierdzia przez pośrednictwo Maryi, sami okazują miłosierdzie żyjącym jeszcze na ziemi. Chociaż bowiem pomóc już sobie nie mogą, to jednak mogą modlić się za żyjących. I to czynią wpatrzeni w przykład swej Matki, bogatej w miłosierdzie. Polecajmy się ich modlitwom.

     To przecież ci, którzy z nami na ziemi dzielili troski i radości, walki i zwycięstwa, toczyli razem z nami dobry bój i wiary dochowali. Zrozumieją nasze potrzeby, jak je rozumieli, gdy byli między nami. Matka, ojciec, zrozumie swoje dzieci, bracia, siostry swoje rodzeństwo, przyjaciele przyjaciół, koledzy kolegów. To nasi orędownicy! Na pewno pomagają nam w naszych ziemskich potrzebach, zmaganiach i trudnościach. Na pewno nie jest naszym bliskim zmarłym obojętny nasz los. Chętnie bowiem i gorliwie naśladują Maryję, Matkę miłosierdzia.

     Sercem ogarnia każdego

     Miłość Maryi nie zna granic. Obejmuje wszystkich, ale może szczególnie tuli do serca tych najbardziej nieszczęśliwych i zapomnianych. Wiemy, że matczyne serce, mimo że kocha wszystkie dzieci, to jednak umie okazywać szczególną miłość tym, które jej bardziej potrzebują.

     Dlatego miłość Maryi, Matki cierpiących w czyśćcu, ogarnia szczególnie tych, którzy są opuszczeni przez bliskich. Zdarza się przecież, że dzieci szybko zapominają o zmarłych rodzicach. Są ludzie, którzy umierają w samotności, nie mając już nikogo bliskiego na tej ziemi. Spacerując po cmentarzu, widzimy wiele grobów zapomnianych, na których nie ma kto zapalić nawet znicza...

     Matka miłosierdzia pamięta jednak o wszystkich. Czyni swoim zapewnienie Boga zapisane przez proroka Izajasza: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie (Iz 49,15).

     Naśladujmy Maryję bogatą w miłosierdzie. Spieszmy z pomocą wszystkim zmarłym. Pamiętajmy, że człowiek miłosierdzia jest aniołem Boga - wysłańcem Jego dobroci. Na pewno w ciągu naszego życia doznaliśmy wiele dobra od innych, rodziców, przyjaciół, krewnych, przygodnie spotkanych, znajomych, sąsiadów... Niektórzy z nich już odeszli. Pamiętajmy 0 nich w modlitwie. Nie przechodźmy też obojętnie obok grobów zarośniętych trawą, zniszczonych, zapomnianych, niech dotknie je nasza miłosierna ręka i dobre serce. Niech będą też znakiem, że mamy zawsze pamiętać w modlitwach o zmarłych zapomnianych przez ich bliskich. Bo Kościół nie zapomina o nikim, jak dobra matka modli się za wszystkich zmarłych i w każdej Mszy świętej poleca ich Bogu. Włączajmy się świadomie w tę modlitwę.

     Przewodniczka w bramie śmierci

     We współczesnym świecie liczy się przede wszystkim sprawność produkcyjna, dążenie do sukcesu, osiągnięcie wyższego standardu życiowego. Przeciętny człowiek nie myśli o przemijaniu i śmierci. Chce w pełni - jak mówi - używać życia.

     Śmierć przychodzi jednak nieuchronnie. W tym bardzo ważnym momencie naszego życia Maryja jest obecna jako Patronka dobrej śmierci. Prosimy Ją przecież o to słowami: ...módl się za nami, grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Maryja współdziała w zrodzeniu nas do życia w łasce tu na ziemi, dlatego nie może Jej zabraknąć w chwili śmierci - czyli naszych narodzin do nieba. Jest obecna jako Niepokalana, która zdeptała głowę węża i osłania płaszczem swej opieki przed ostatnimi atakami szatana. Staje obok umierających, jak niegdyś pod krzyżem swego Syna, by obecnością i modlitwą dodawać im otuchy. Maryja jak dobra matka mówi, że idziemy na spotkanie z Bogiem dobrym i miłosiernym, że to będzie wspaniałe spotkanie, które przedłuży się w wieczność. Uspokaja serce, wlewa radość oczekiwania... To łaska szczęśliwej śmierci. Prośmy o nią codziennie.

     Maryja jest obok umierającej matki, która zostawia małe dzieci i męża. W jej ręku różaniec, a na ustach uśmiech i troska zarazem. Bądźcie razem, ja odchodzę, ale zostaje z wami Maryja, Matka nasza. Nie lękajcie się niczego...

     Jest obok umierającego ojca i męża. Ona wie, co znaczy stracić Oblubieńca... Bardzo przeżyła śmierć Józefa. Została z Synem, do końca wierna i posłuszna woli Bożej. Jest obok umierającego ukochanego dziecka. Przeżyła ten ból na Golgocie. Wie, co to znaczy patrzeć na śmierć tego, któremu dało się życie.

     Bądźmy razem z Maryją przy umierających. Nie zostawiajmy ich samych, ale towarzyszmy im naszą modlitwą, obecnością, dobrym słowem. Zadbajmy, aby pojednali się z Bogiem.

    Z tymi, którzy zostają

    Trudno wyrazić jedno z najcięższych z ludzkich przeżyć, jakim jest śmierć bliskiej i kochanej osoby. Wszystkich pogrążonych w żałobie Maryja, Pocieszycielka strapionych, otacza płaszczem swojej miłości. Przypomina, że jako Matka cierpiących w czyśćcu nadal opiekuje się zmarłą osobą i, jeśli musi ona "przejść" czyściec, pomaga jej aż do chwili, w której dostąpi radości nieba. Maryja jako Matka całego ludu Bożego przypomina, że mamy żyć w jedności z Bogiem, aby po śmierci z Nim być i spotkać naszych bliskich. Kształtujmy w sobie i w innych postawę szacunku wobec śmierci. Mówmy o niej jako o spotkaniu z Bogiem, zaś o życiu jako przybliżaniu się z dnia na dzień radosnej chwili ujrzenia Boga twarzą w twarz. Matka dusz cierpiących w czyśćcu zna grozę "płomieni czyśćcowych". Dlatego wzywa nas do nawrócenia i pokuty, abyśmy już tu na ziemi odpokutowali za nasze grzechy i nie musieli przechodzić bolesnego oczyszczenia w czyśćcu. Przyjmijmy dzisiaj Maryję do naszego życia jako Nauczycielkę. Będzie nas uczyć, jak zgodnie z wolą Bożą wykorzystać dni, które mamy jeszcze przed sobą. Baczcie więc pilnie, jak postępujecie: nie jako niemądrzy, ale mądrzy.

     Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe (Ef 5, 5,15-16).

JANUSZ KUMAŁA MIC

Tekst pochodzi z pisma
Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich w Polsce
Z Niepokalaną
Jesień '95


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej