Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jak Polacy Wielkanoc świętowali...

Święta wielkanocne każdego roku przypadają w innym terminie, pomiędzy 22 marca a 25 kwietnia. Od soboru nicejskiego obchodzimy je zawsze po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Ale chociaż święta są ruchome, to zwyczaje ludowe, które im towarzyszą, nie zmieniają się już od wielu lat.

Początek Wielkiego Tygodnia skłaniał ludzi do większej pobożności. Łukasz Gołębiowski, znany XIX-wiecz- ny etnograf polski pisał: "Taką była i Kon- stancya Austryjaczka, żona Zygmunta III, która przez cały Wielki Tydzień zwiedzała ubogich i chorych, udzielała wsparcie, a w Wielki Piątek obchodziła groby i całą noc przepędzała w kościele, aż do zaśpiewania w Sobotę o północy Alleluja!"

Zanim nadeszły święta

W Wielką Środę, po tzw. Ciemnej Jutrzni - podczas której za każdym psalmem gaszono jedną świecę - kapłani brewiarzami i psałterzami uderzali o ławki kościelne, na pamiątkę zamętu, który powstał w świecie po śmierci Zbawiciela. Ale już po chwili wpadała do kościoła gromada młokosów, którzy małpowali księży, tłukąc kijami w ławki tak długo, aż ich rozsierdzony kościelny batogiem nie przepędził!

Po czwartkowym "Gloria" milkły wszystkie dzwony i zastępowały je kołatki. Chłopcy wybiegali wtedy na drogi z trajkotkami albo grzechotkami, czyniąc straszliwy hałas. Nazywano ów obrzęd "przepędzaniem Judasza", a kto nie potrafił sam sporządzić desz- czułki, obracającej się na drewnianym walcu, kupował ją na targowisku. Gospodynie wypiekały już chleb świąteczny, kołacze, ciasta i baby wielkanocne, bo w piątek i sobotę miały być szykowane jaja i mięsiwa. A odpędzano od kuchni gospodarzy oraz kmiotków, aby nie zauroczyli wypieków! Jeśli który nazbyt się ociągał mógł nawet i w kark oberwać, a potem mruczał pod nosem: "Kiej ci baba pierze, gotuje święcone i kołacze piecze - to dziw się, nie wściecze!". Tu i ówdzie trwało już "wybijanie żuru": mieszaninę błota, gnoju i popiołu, rozrabiano w starym garnku, a potem tłuczono nim w drzwi i okna kolejnych chałup.

Wielki Piątek naznaczony był ścisłym postem. Lustra zasłaniano czarnymi płótnami, a dzieci napominano, aby nie próbowały się w nich przeglądać, bo mogą samego diabła zobaczyć. Do kościołów, w których trwały kwesty, nadciągały procesje kapni- ków, ukrytych pod kapturami, z otworami na oczy i usta. Jeden z nich dźwigał wielki krzyż, a pozostali okładali się dyscyplinami rzemiennymi, często aż do lcrwi. Za to po domach już od świtu uderzano się rózgami, wołając przy tym: "Za Boże rany biją dziś barany!". Gospodarz smagał śpiących domowników, mistrzowie cechowi - czeladników, a dziewczęta - chłopców.

Po wieczornym nabożeństwie w miastach rozpoczynał się, zgodnie z tradycją, obchód siedmiu Grobów Pańskich. A wiejskie pannice biegły do jeziora albo rzeki, aby zanurzyć się na chwilę w wodzie, która miała im zapewnić zdrowie i gładkie lica.

Proszę o święcone jajo!

Święta wielkanocne każdego roku przypadają w innym terminie, pomiędzy 22 marca a 25 kwietnia. Od soboru nicejskiego obchodzimy je zawsze po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Ale chociaż święta są ruchome, to zwyczaje ludowe, które im towarzyszą, nie zmieniają się już od wielu lat.

Wielka Sobota to dzień, jakże oczekiwanego, rozstania z obrzydłymi już specjałami wielkopostnymi: śledziowi urządzano uroczystą egzekucję, wieszając nieszczęśnika na suchym konarze, a garniec z żurem zakopywano, podczas udawanych lamentacji, na pobliskim pagórku. Gospodarze zaś, już od świtu, oprzątali przydomowy zwierzyniec, szykując mu karmę na całe święta.

Dziewczęta pracowicie zdobiły jaja: pisanki, kraszanki, malowanki i naklejaniu, skrobiąc je igłami, lub słomkami, w palemki, sosenlu, albo "kurze łapki". Wcześniej barwiły je na różowo w burakach, czerwono - w wywarze z robaczków, zwanych czerwcami, żółto - w łuskach cebuli, pomarańczowo - w pączkach topoli, zielono - w listkach jemioły albo źdźbłach żyta, czarno - w korze dębu albo olchy, fioletowo - w kwieciu malwy albo jagodach czarnego bzu. A to najpiękniejsze było przeznaczone dla wybranka serca.

Dekoracjami, lukrami, pudrami i bakaliami do świątecznych ciast, a zwłaszcza bab, oraz - przybyłych pod polską strzechę z Turcji - mazurków, zajmowały się tylko wytrawne gospodynie, bo ta praca wymagała najwyższego kunsztu. A we wszystlde ciasta, baranki z masła i cukru - czyli agnuski - oraz kiełbasy i mięsiwa, wpinano pęki świeżego, zielonego bukszpanu. Wielkanocne specjały, ułożone starannie w koszu i zakryte białą serwetką, zanoszono dobrodziejowi do poświęcenia. Pod wieczór wygaszano zaś po domach ogień, bo obyczaj nakazywał, aby podczas Rezurekcji wziąć płomień ze świecy paschalnej i nim rozniecić na nowo palenisko.

Wesołego Alleluja!

"Rezurekcyja albo procesy ja w Dzień Wielkanocny cum Sanctissimo z grobu wyjętego bywała taka, jaka jest i dzisiaj, trzy razy obchodząca dokoła po kościele wewnątrz, albo dokoła kościoła po cmentarzu lub krużgankach kościelnych, według sposobności, jaka gdzie była" - pisał ks. Kitowicz, kapłan z Leszna, dzięki któremu znamy obyczaje polskie za panowania Augusta III. Wyrazem wielkanocnej radości były niezliczone salwy z armatek, strzelb, albo choćby "z klucza"! Po skończonej Rezurekcji ścigano się, kto pierwszy dotrze do domu, bo triumfator mógł się spodziewać wyjątkowo pomyślnego roku.

Po uroczystym śniadaniu chowano skorupy po święconych jajach, które miały być znakomitym medykamentem do okadzania przy bólu zębów, ochrony przed gryzoniami - więc rozrzucano je po izbie i zakopywano w ogrodzie - a także do leczenia opuchlizny krowich wymion. W Krakowskiem skorupy wyrzucano za chałupę, bo wierzono, iż wyrosną z nich macierzanka oraz bukszpan. Z kolei kości po mięsiwach i szynce, miaty chronić psy i koty przed wścieklizną.

Gospodarz chował jedno jajko, aby je później położyć na tanie pszenicy, dzięld czemu ziarno miało osiągnąć wielkość jaja! Po uciechach stołu w gronie rodziny i przyjaciół, zabawiano się szukaniem ukrytych wcześniej pisanek, a także walczono w "wybitki": Ido miał mocniejszą kraszankę, ten mógł i kopę jaj wygrać! Pod wieczór, z najwyższego budynku we wsi, zapowiadano publicznie - z imienia i nazwiska - ile kubłów, która pannica nazajutrz dostanie: "Zaprzęgajcie konie, woły, bo wywieziemy fafoły - Maryśki Dorędowny.

A brać na nią: cztery fury piasku, pięć fur pyrzu, dwadzieścia kubłów wody my- dliska, do wypłukania w gnoisku..."

Śmigus-dyngus

Poniedziałek wielkanocny polewał wszystkich nader obficie wodą. Już o brzasku gospodarz brał kropidło i wodą święconą zraszał swoje pole. A potem woda lała się strumieniami, jak podczas biblijnego potopu. Wytworny panicz skrapiał dworskie dziewczęta perfumami z flakonu, parobek uganiał się za wiejską dziewką z wiadrem, albo konwią wody, a zdarzali się i tacy zalotnicy, którzy przyłapaną pannicę wrzucali do stawu, albo ...gnojówki. Dopiero od wtorku dziewczęta mogły brać odwet na swych poniedziałkowych oprawcach. I, dalibóg, nikt się wtedy nie zastanawiał, czy igraszki "świętego Lejka", to pamiątka po oblewaniu wodą chrześcijan przez żydów - pragnących rozpędzić tych, którzy wieścili Zmartwychwstanie Jezusa oi Nazaretu - czy może wspomnienie owej Wandy, która za Niemca iść nie chciała?

To śmigus - a dyngus? To wielkanocne kolędowanie, polegało najczęściej na wędrówce z przyśpiewkami, od chałupy do chałupy, z drewnianym barankiem, albo kurkiem, ciągnionym na dwukołowym wózku. Gołowąsy zbierały przy tej okazji smakołyki, wyśpiewując:

"Przyszli my tu po dyngusie, zaśpiewamy o Jezusie. W Wielki Czwartek, Wielki Piątek, cierpiał Pan Bóg za nas smętek. Za nas smętek, za nas rany, a boć my to chrześcijany"!

Dziewczęta "dyngusowaly" dopiero we wtorek, obchodząc wieś z zielonym gaikiem, czyli gałązką sosnową, albo świerkową, przystrojoną kolorowymi wstążkami i świecidełkami.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej