Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

A ja jestem szczęśliwa

     Wśród wielu listów, które otrzymałam od Czytelników ten jest raczej wyjątkowy, rzadko bowiem kto potrafi cieszyć się tym co przynosi każdy dzień, a jeszcze rzadziej dziękować za to. List Mai jest dodatkowo szczególny, ponieważ pisała go przed Wielką Nocą. Nie miałam szczęścia poznać jej osobiście, ale jestem jej wdzięczna za ten promień nadziei. Jest to dla mnie szczególnie ważne, ponieważ to o czym ludzie do mnie piszą i o czym chcą rozmawiać jest przeważnie smutne i wywodzące się z chaosu moralnego.

     A oto najważniejszy fragment listu Mai:

     - Myślę, że rzadko zwracają się do ciebie ludzie szczęśliwi, bo tak już jakoś jest, że chętniej dzielimy się swoim smutkiem niż radością, a poza tym - ci szczęśliwcy są w zdecydowanej mniejszości. Zbliżają się święta Wielkiejnocy, a więc święta radosne, i ja zamiast życzeń chcę Ci powiedzieć - jestem szczęśliwa. Naprawdę nic nadzwyczajnego się w moim życiu nie wydarzyło, a ja sama jestem zwyczajną kobietą czterdziestoletnią, w dodatku "kurą domową". Mój dom rodzinny, moje dzieciństwo były proste, uczciwe, dość surowe, ale dające mnie i mojemu rodzeństwu duże poczucie bezpieczeństwa. Kochaliśmy i byliśmy kochani. Chłopak, którego pokochałam swoją pierwszą, wielką miłością też był zwyczajny, średnio przystojny, po technikum, niezbyt sprytny, ale bardzo pracowity i rozbrajająco prawdomówny. Taki trochę staroświecki. Pracowaliśmy już oboje, on na budowie, jaw księgowości. Poznaliśmy się na jakiejś pieszej wycieczce. Zawirowało nam w głowach do tego stopnia, że po czterech miesiącach postanowiliśmy pobrać się. Trudno było, ale nasi rodzice nam pomogli. Nagrodą był dla nich nasz syn, a ich pierwszy wnuk. Adaś jest już w szkole średniej, a jego trzech braci w szkole podstawowej. Nasi chłopcy uczą się dobrze, są wysportowani i przede wszystkim dobrzy dla nas i życzliwi dla innych ludzi. Nie pracuję zawodowo, ale mój mąż okazał się bardzo zaradnym człowiekiem i jego mała firma zabezpiecza nam byt w pełni. Lubię sobotnie wieczory, należą do mnie i do męża - tego chłopaka, którego przed laty tak bardzo pokochałam. Chodzimy do kina, teatru, biegamy po plaży i...jesteśmy tacy młodzi. Maja.

     Odpisałam Mai: - W tym zagonionym i zaplątanym świecie, gdzie bardzo często "lęk staje się słoniem, a miłość mrówką", zwyczajna ludzka radość wprawia nas w zdumienie, w olśnienie. Jak to? Można tak bez żadnej przyczyny być szczęśliwym? Gdzie jest źródło tego szczęścia?

     Czytelnicy, którzy uważnie przeczytali Twój list Maju, bez specjalnego trudu znajdą odpowiedź na te pytania. Tam, gdzie "tak" to jest "tak", a "nie" oznacza "nie", tam ludzie mają poczucie bezpieczeństwa, ładu. Zatem prawda - nawet, gdy jest surowa - stwarza atmosferę miłości, poezję nadziei, dziecięcą radość życia. Dziecko najbliższe jest prawdy, ono żyje "tu i teraz", nie oglądając się wstecz i nie wybiegając niespokojnie do przodu. Jeśli choć odrobinę zachowaliśmy tej umiejętności, to może się nam zdarzyć ta radość, o której mówi Maja.

     Życzę wszystkim tej dobrej, tak bardzo ludzkiej radości, życzę również dystansu i cierpliwości. W te radosne święta, zmartwychwstałej na nowo nadziei, życzę po prostu miłości. Dziękuję Maju.

KRYSTYNA HOLLY
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 137


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej