U brata pojawiły się narkotyki i próba samobójstwa. Jak mu pomóc?Maciek ma 20 lat i jest moim bratem ciotecznym. Był bardzo dobrym chłopakiem. Razem chodziliśmy do przedszkola i do szkoły podstawowej. Dalszą edukację odbywaliśmy w różnych szkołach. Po ukończeniu szkoły Maciek nie podjął żadnej pracy. Dwa lat temu zmarł jego tato. Po tym smutnym wydarzeniu mój brat zaczął " korzystać z wolności": nie liczył się z nikim i z niczym. Mało brakowało, a trafiłby za kratki. (...) Jego filozofia życia to: rodzice mają obowiązek utrzymania go do końca życia, on nie musi pracować, wszystko mu wolno itd. Mama Maćka, bardzo zraniona i zmęczona tym wszystkim, wyjechała za granicę. Myślałam, że będzie to moment przełomowy w jego życiu. Ale Maciek dalej "szaleje"; pojawiły się narkotyki i próba samobójstwa. (...)Chcę pomóc Maćkowi odnaleźć prawdziwą drogę i sens ludzkiego życia. Wierzę w moc modlitwy, która czyni cuda, dlatego proszę o nią z całego serca. Agnieszka Droga Agnieszko! Sytuacja, o której piszesz, nie jest wyjątkowa. Niestety, wiele naszych polskich domów boryka się z podobnymi problemami: z grzecznego dzieciątka wyrasta "szalony" chłopak (lub dziewczyna). Chcesz pomóc Maćkowi. Zadajesz sobie pytanie: jak? Myślę, że najpierw trzeba spróbować do niego dotrzeć. Może nie od razu uda się wzbudzić w nim zaufanie. Nie mów mu, że jest przegranym człowiekiem, który marnuje swoje życie. Zwróć raczej uwagę na pozytywne strony jego osobowości. Przekonaj go, że potrafi zrobić coś dobrze. Udowodnij mu, że potrafi się uśmiechać i cieszyć. Może jeszcze nigdy tego nie słyszał. Wielu nastolatków odczuwa dotkliwie brak akceptacji. Młody człowiek, który szamocze się sam ze sobą w trudnym okresie dorastania, często słyszy krytyczne opinie na temat swojej osoby. Stwierdzenia: "znowu zrobiłeś źle", "ty do niczego się nie nadajesz", "w kogo ty się wrodziłeś", "jesteś zakałą rodziny", "nic z ciebie nie będzie", zazwyczaj nie działają pozytywnie, a czasami przynoszą wręcz przeciwny skutek. Nie znajdując konstruktywnego oparcia w rodzinie, w szkole czy w swoim środowisku, młody człowiek ucieka. Dokąd? Zycie na "luzie" otwiera perspektywę zwodniczej wolności: wszystko mi wolno, mogę robić to, co chcę, mam tylko prawa, obowiązki mają inni. "Używanie życia" staje się celem, który szybko eksploatuje osobę, dając w zamian wewnętrzną pustkę. Ucieczka do własnego "światka", gdzie nikt nie przeszkadza, w którym można robić co się chce, staje się chwilowym komfortem, który pozwala zapomnieć o tym, czego ma się już dość. Inni szukają akceptacji i zrozumienia, którego nie znaleźli w swoim środowisku, u różnych "fałszywych proroków". A tych dzisiaj nie brakuje. Takie zastępcze ciepło, dobre słowo czy przysłowiowe pogłaskanie po głowie oferują młodemu człowiekowi różne subkultury, organizacje i sekty. "Tutaj możesz być sobą" - to dobra przynęta dla kogoś, kto czuje się odrzucony przez wszystkich. Trzeba sobie uświadomić, jak ogromnie ważne w takich sytuacjach jest pozytywne podejście do człowieka młodego, który, borykając się z różnymi problemami, często pozostaje sam. Spróbuj, Agnieszko, właśnie tak podejść do Maćka. Zbuduj płaszczyznę dialogu na przyjaznym dostrzeganiu wartości, jaką jest jego osoba: pomóż mu uwierzyć w siebie. Kiedy otworzy swoje wnętrze na dobro, które mu okażesz, zapytaj go: kim jesteś? To pytanie staje przed człowiekiem jak wyzwanie. Wiele filozoficznych koncepcji próbuje dać właściwą odpowiedź, ale żadna nie jest tak jasna i czytelna jak ta, którą dał Chrystus. Bóg daje nam swojego Syna, byśmy odkryli w nim nasz prawdziwy obraz. Spotkanie z prawdą o człowieku w Chrystusie jest jedyne w swoim rodzaju. Jego wyjątkowość polega przede wszystkim na tym, że przede mną staje konkretna osoba - Jezus. Nie jest to jakaś koncepcja, abstrakcyjna idea, którą człowiek sobie tworzy, lecz żywa Osoba, która mówi do mnie całym swoim życiem. Ja, w mojej indywidualności i oryginalności, spotykam Boga Człowieka, który mówi do mnie w zrozumiałym dla mnie języku. W Chrystusie Bóg objawia prawdę o sobie i prawdę o mnie, swoim stworzeniu. Mówi, że mnie kocha, a wiarygodność tych słów potwierdza śmierć Jego jedynego Syna, który umiera za mnie na krzyżu. Zmartwychwstając daje mi nadzieję szczęścia wiecznego, a zawsze obecny i żywy, towarzyszy mi w drodze, która prowadzi do pełnego podobieństwa do Niego w Miłości. Powołuje mnie do szczęścia, a każde moje niepowodzenie, upadek - leczy, jeśli decyduję się do Niego wrócić. Spotykając mnie, nie zniewala swoją miłością, lecz pozwala na wolny wybór. Moja odpowiedź na Miłość staje się konsekwentnym wzrastaniem do doskonałości, która przywraca mi podobieństwo do Niego. Wierzę, że gdy ujrzę Go twarzą w twarz, będę do Niego podobny i szczęśliwy. Choć mija dwa tysiące lat od Jego wcielenia, każdy, kto szuka szczęścia, dostrzeże z łatwością, że to, które proponuje Jezus Chrystus, różni się zasadniczo od tego, które proponuje świat. Chrystusowe szczęście nie kończy się wraz z grobową deską, lecz trwa wiecznie. Piszesz, Agnieszko, że wierzysz w modlitwę, która czyni cuda. Tak, wiara może czynić cuda. Wierzę, że Ten, którego proszę, może to uczynić. Prawdziwa wiara możliwa jest wtedy, gdy ufam bezgranicznie, a prawdziwa ufność - gdy kocham. Chrystus przychodzi, by nauczyć nas prawdziwie kochać. Powiedz o tym Maćkowi. Przypomnij mu o istocie jego osoby, którą Bóg zapisał w głębi jego duszy. Powiedz mu o Miłości, której z pewnością pragnie tak jak każdy człowiek. I o tym, że zdolny jest dawać miłość innym. Powiedz mu, że jest ktoś, kto kocha go nawet teraz, kiedy ci, którzy przechodzą obok niego, uważają go za straconego człowieka. Wierzę, że jest w Maćku dużo dobra, w które do tej pory po prostu nie uwierzył. Dziękuję ci, Agnieszko, że nie pozwoliłaś mu tak zwyczajnie ginąć. Myślę, że twój przykład nauczy też innych, iż nie wolno prawdziwemu chrześcijaninowi przechodzić obojętnie obok drugiego człowieka, choćby wydawał się kimś z marginesu. Jezus na pewno by się przy nim zatrzymał! Kończąc, zapewniamy cię, Agnieszko, o naszej modlitwie: niech Pan da tobie siłę swojego Ducha, a Maćkowi łaskę nawrócenia. A was wszystkich, drodzy czytelnicy, gorąco zachęcam: zacznijmy okazywać sobie nawzajem miłość, a świat będzie dużo piękniejszy! Jezus zostawił nam to największe przykazanie miłości. Miłość jest powołaniem każdego człowieka. O. Ryszard Iwanowski
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |