Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Ja też jestem dzieckiem

     Ciągle w domu słyszę... zrób to czy tamto, przypilnuj moje młodsze rodzeństwo - 3 lata i 5. Kocham te brzdące. Ale ja mam dopiero 14 lat i chciałbym mieć czas dla siebie. Jak koleżanki mnie wołają, to nie mogę, bo znowu muszę pilnować maluchów. Coraz bardziej mnie to w kurza i robię się wściekła, przecież maluchy mają rodziców. Jak mówię rodziców, że chciałabym gdzieś wyjść, to mówią, że jeszcze mam czas. A oni są zajęci albo zmęczeni, bo pracują. Jak mam porozmawiać z rodzicami, aby mnie zrozumieli, a ja żebym nadal kochała swoje rodzeństwo. - Julka z tak zwanej normalnej rodziny.

     Doskonale Cię rozumiem, bo też jestem najstarsza i mam młodsze rodzeństwo. Pamiętam, że najbardziej mnie denerwowało jak słyszałam, że mam im ustąpić lub coś zrobić bo jestem duża, a potem gdy mój brat był w tym wieku, to słyszałam te same argumenty bo…on jest mały.

     Tak właśnie często jest, że rodzice traktują najstarsze dziecko jako to najbardziej odpowiedzialne, najwięcej już potrafiące, najbardziej samodzielne. I fakt - w porównaniu z młodszym zawsze tak będzie, bez względu na to czy ma ono 7 lat czy 14. Siłą rzeczy więc nakładają na niego najwięcej obowiązków a z drugiej strony poświęcają mu najmniej czasu, bo przecież jest duże. Od dzieciństwa słyszy to jako główny argument w zabawach czy jako uzasadnienie wykonywania prac domowych. Z jednej strony jest to naturalne, gdyż rodzice faktycznie muszą najwięcej troski poświęcić temu najmniejszemu, najbardziej bezradnemu. Z drugiej strony rodzi to niebezpieczeństwo zaniedbania tego najstarszego, które przecież też ma prawo do czasu i troski rodziców. Budzi to w nim niejednokrotnie poczucie odtrącenia, braku miłości i niesprawiedliwości. To z kolei rodzi poczucie krzywdy i złość, która obraca się przeciw tym, którzy - jego zdaniem - są powodem takiego jego położenia, czyli młodszemu rodzeństwu. Nieraz najstarsze dziecko ma żal, że młodsze rodzeństwo w ogóle się pojawiło, gdyż "zabrało" mu mamę czy tatę, zabrało mu ich uwagę. To z kolei ma przełożenie na wzajemne odnoszenie się do siebie rodzeństwa, które traktuje się jak konkurencję, rodzi niechęć, zazdrość lub nawet agresję we wzajemnych kontaktach i to nie tylko we wczesnym dzieciństwie ale rzutuje na relacje w ich dorosłym życiu. Zdarza się też tak, że ten najmłodszy do końca życia pozostaje oczkiem w głowie rodziców i traktuje się go jak dziecko. Co w skrajnych przypadkach skutkuje tym, że on faktycznie później dojrzewa, dłużej zamieszkuje w domu rodzinnym, dłużej pozostaje na utrzymaniu rodziców, w naturalny sposób uważając się za potrzebującego opieki. Nieraz ma większą skłonność do lekkomyślności, braku odpowiedzialności i zdawania się na innych - bo do tego był zawsze przyzwyczajony. Stanowi to uciążliwość w późniejszym, wspólnym życiu z małżonkiem, który, zmuszony przejąć na swoje barki więcej odpowiedzialności, czuje, że ma w domu kolejne "duże dziecko".

     Z kolei najstarsze dziecko, od małego oswojone z większą ilością obowiązków i poczuciem odpowiedzialności za innych, w dorosłym życiu bierze na siebie zbyt dużo. W domu przejmuje większość obowiązków, w pracy wykonuje część zadań innych i chętnie pomaga. W relacji małżeńskiej jest tą stroną, która o wszystkim myśli i która więcej z siebie daje, co odbija się zarówno na tej relacji, jak i jego własnym zdrowiu i samopoczuciu.

     Nie chcemy oczywiście za te przedstawione wyżej skrajne postawy obwiniać wyłącznie rodziców. Jednak pamiętać należy, że nierówne traktowanie dzieci może - i często ma odbicie w ich późniejszych życiowych postawach, poczuciu krzywdy lub postawie roszczeniowej, nadmiernej lub zbyt małej odpowiedzialności i dojrzałości. Co zatem zrobić i jak zapobiec takim sytuacjom? Do końca naturalnie zapobiec się nie da, gdyż każdy w domu (nie tylko starsze dzieci) muszą mieć swoje obowiązki. Tylko muszą być one dostosowane do wieku. Nie ma nic złego w tym, że 14-letnia dziewczynka popilnuje młodszego rodzeństwa, przyprowadzi je z przedszkola czy zrobi zakupy. Tylko dobrze by było, by nie było to jej stałe, codzienne zajęcie. By nie czuła się jak mama, tylko jak ich siostra. Bo co innego zabawa czy pomoc a co innego codzienna opieka. Wtedy nawet, mimo miłości do maluchów ma się ich po prostu dość, a przecież dzieci, szczególnie w tym wieku są bardzo absorbujące. Nie można wymagać od niej by rozsądzała ich spory czy kładła ich spać. Bo to są zadania rodzicielskie. Jednym słowem nie może ona tworzyć z rodzeństwem więzi innej jak z bratem czy siostrą, mimo dużej tutaj różnicy wieku. Z kolei maluchy też muszą wiedzieć, że nie wszystko im wolno a to, że są dużo młodsze wcale nie uprawnia ich do tego, by im ustępować czy robić wszystko za nie. Też muszą mieć swoje małe obowiązki, jak choćby sprzątanie swoich zabawek. Starsze rodzeństwo musi mieć zapewnione miejsce i czas na naukę ale też - swój czas prywatny, na odpoczynek czy własne rozrywki. Musi mieć możliwość uczestniczenia w zajęciach pozaszkolnych czy zwyczajne wyjście z rówieśnikami albo choć poczytanie książki. Nie może być tak, że cały wolny czas będzie wypełniony pracami domowymi czy opieką nad rodzeństwem. Naturalnie wiemy jak ciężko jest godzić pracę, dom i wychowywanie dzieci i czasem aż korci by coś "zrzucić" na barki tego najstarszego. Tak jak pisaliśmy - pomoc tak, ale w granicach rozsądku.

     No i nie wolno zaniedbywać relacji rodzicielskiej ze starszym dzieckiem. Trzeba koniecznie znaleźć czas na rozmowę z nim czy wspólne z całą rodziną a także indywidualne(!) wyjścia tylko z nim. To bardzo ważne dla rozwoju dziecka, aby było ono od czasu do czasu indywidualnie potraktowane i docenione. By mogło mieć mamę i tatę tylko dla siebie. Stąd koniecznie należy ustalić, że np. raz w miesiącu wychodzimy lub robimy coś z każdym z dzieci osobno. Ono będzie na to spotkanie bardzo się cieszyć, będzie na nie czekać, bo w ten sposób daje mu się odczuć jakie jest dla mamy czy taty ważne - ono samo, a nie tylko jako część rodziny. Zresztą tylko w ten sposób można naprawdę poznać myśli i problemy dziecka, jego upodobania i troski a także nawiązać z nim prawdziwą więź.

     Wiemy jakie to wszystko jest trudne do pogodzenia i jak ciężko znaleźć na to czas. Dlatego dobrze jest w domu planować i tak podzielić czas i obowiązki wśród domowników, by nikt nie czuł się ani pominięty ani nadmiernie obciążony. Można ustalić grafik, sprawiedliwie przydzielić zadania i egzekwować ich wykonanie. A do czasu do czasu nawet wspólną decyzją coś pominąć i spontanicznie wybrać się na wycieczkę lub przegadać dwie godziny, gdy ktoś ma problem. To czasem ważniejsze niż sprzątanie.

     Julko, koniecznie musisz powiedzieć rodzicom nie tyle, że masz dość ile to jak się z tym czujesz. Powiedz o swoich emocjach, o tym, że masz poczucie bycia czasem ich mamą, tego, że jest to ponad Twoje siły, że potrzebujesz kontaktu z koleżankami. Rodzice w swoim zapracowaniu mogą nawet nie pomyśleć, że Tobie wcale nie chodzi o wymiganie się od obowiązków, tylko o to, że psychicznie Cię to za bardzo obciąża. Powiedz o swoich odczuciach, o tym, że czasem czujesz złość na rodzeństwo, spowodowany sytuacją. Wytłumacz, że je kochasz ale nie możesz pełnić roli ich stałej opiekunki, bo czujesz irytację i boisz się, że odbije się to na Waszych relacjach. Że stracisz cierpliwość, że obarczasz ich odpowiedzialnością za swój brak czasu. Wspólnie ustalcie jakiś grafik, wyznaczcie dni, kiedy opiekujesz się rodzeństwem a kiedy wychodzisz. Część rzeczy do zrobienia zrób szybciej lub wtedy kiedy masz mniej zajęć - to też pomoże Ci wygospodarować więcej czasu. No i koniecznie powiedz, że potrzebujesz też tego indywidualnego kontaktu z rodzicami, czasu tylko dla Ciebie - że chcesz czasem wyjść z tatą do kina a z mamą na spacer a nie tylko po zakupy spożywcze. Rodzice z pewnością mają świadomość, że dużo im pomagasz. Jednak Ty chcesz poczuć się czasem jak dziecko - bo masz przecież do tego prawo. Powiemy przewrotnie - jak nie teraz to kiedy? Bo akurat tego, by poczuć się dzieckiem odkładać na później nie można.


Kasia i Tomek

Redakcja portalu


Tekst pochodzi z miesięcznika
W Naszej Rodzienie


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej