Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wiara nie jest jej potrzebna...

     Jesteśmy rodziną wierzącą, praktykującą. Chociaż tak było, ale teraz nieco się zmieniło. Jest nas trzy siostry. My z młodszą siostrą jeszcze się uczymy. Najstarsza ma 24 lata i jest mężatką i matką. Chodzenie do kościoła czy na religię, było dla nas czymś naturalnym. Nie czułyśmy żadnej presji ze strony rodziców, że mamy chodzić. Wręcz przeciwnie same garnęłyśmy się do różnych rzeczy związanych z kościołem (schola, dekoracja kościoła na różne święta itp.) Często jeździłyśmy na różne spotkania oazowe. Jak byłyśmy już starsze, to same mówiłyśmy rodzicom, że chcemy pójść na pielgrzymkę czy wyjechać na spotkania oazowe. Po powrocie zawsze temat był obgadany z rodzicami. Aż tu nagle moja najstarsza siostra mając 21 lat wyszła za mąż za Wietnamczyka (mają tylko cywilny) i nagle wiara nie jest jej potrzebna, bo tak się zakochała... Moi rodzice bardzo to przeżyli, szczególnie mama, która do dzisiaj nie może się z tym pogodzić, że jej najstarsza córka tak łatwo zrezygnowała z Boga. Runął mojej mamie cały system wartości, który jak myślała, że nam przekazała. Przypadek mojej siostry nie jest jedyny. Oczywiście rodzice nie zerwali z nią kontaktu. Mimo, że już trochę czasu minęło, ale dla mojej mamy nadal jest to ból. W jaki sposób mogłabym mamie pomóc, pocieszyć…no nie wiem. Marysia, lat 17      Droga Marysiu!

     Dla każdego rodzica ważne jest, by jego dziecko było szczęśliwe. Dla osób wierzących to szczęście ma postać nie tylko powodzenia w życiu doczesnym, ale przede wszystkim zbawienia. Podczas sakramentu chrztu św. rodzice zobowiązują się do religijnego wychowania swoich dzieci, przekazania im katolickiego systemu wartości i zasad. Główną troską, zarówno w relacjach małżeńskich, jak i rodzinnych winno być zatem nie tylko dobro doczesne, ale przede wszystkim - wzajemne doprowadzanie się do zbawienia. Dlatego też - zwłaszcza jeśli do tej pory w Waszej rodzinie tak było, to ogromnym szokiem był wybór Twojej siostry. Oczywiście nie był on skierowany przeciwko Wam. Ona, kierując się swoimi uczuciami związała się z mężczyzną, którego pokochała, zapewne z wzajemnością. Problem w tym, że on nie jest katolikiem, być może nawet nie jest w ogóle wierzący. Ma to takie konsekwencje, że Twoja siostra też odeszła od wiary, żyje - de facto - w związku niesakramentalnym a dzieci nie są ochrzczone i zapewne nie ma widoków na ich wychowanie w wierze. Ma to też dalsze konsekwencje w postaci złego przykładu choćby dla Ciebie i młodszej siostry. Jednak ponieważ jest ona pełnoletnia, rodzice nie mogą w żaden sposób już niczego jej nakazać ani zakazać. Jedyne co mogą to rozmawiać z nią; kochając ją jako swoją córkę, nie akceptować tego, że odeszła od wiary.

     Spotykamy się nieraz z osobami, które jeszcze przed ślubem pytają czy związać się z osobą niewierzącą lub innego wyznania. Zawsze wtedy radzimy ostrożność. Najpierw trzeba dobrze poznać drugą osobę, jej kraj pochodzenia, kulturę, mieć całkowitą pewność jakie ma poglądy. Wiedzieć jakie jest podejście jej rodziny do takiego związku (nie jest to sprawa przesądzająca o związaniu się z kimś ale dobrze wiedzieć czy społecznie jest to akceptowane, by później nie czuć się samotnym lub wykluczonym z niektórych spraw). Trzeba omówić jeszcze przed ślubem kwestie sporne i zastanowić się co w danym przypadku zrobimy. Oczywiście wszystkiego przewidzieć się nie da i życie nas zaskoczy, ale będzie to dobrą bazą do ewentualnych negocjacji. Trzeba stanąć w prawdzie przed samym sobą i Bogiem i szczerze powiedzieć sobie co jest dla mnie ważne i czy ważniejsza jest ta osoba niż wyznawane do tej pory wartości. Czy będę umieć z tym żyć, co na to moje sumienie? A jak ma się to do kwestii odpowiedzialności za przyszłe dzieci? To wszystko są bardzo ważne sprawy, bez których nie można wejść w żaden związek.

     A nawet jeśli to wszystko omówimy to i tak życie codzienne może okazać się trudne, tak jak związek z osobą niewierzącą. Tutaj zaś dodatkowo mogą pojawić się jeszcze inne trudności, związane z inną kulturą i mentalnością. Osoby z tamtego rejonu świata mają zupełnie inne podejście do spraw zasadniczych dla katolików. I nie chodzi tu tylko o obchodzenie świąt czy niedzielne wyjście do kościoła, bo to akurat może nie być problemem. Chodzi o inne spojrzenie na wychowanie dzieci, rolę kobiety w związku, kwestie choćby współżycia małżeńskiego i planowania rodziny. Na tym tle, w codzienności może być najwięcej spięć i poczucia niezrozumienia. Nie wiemy jak do tej pory układają się ich relacje, być może siostra jest póki co na tyle zafascynowana niedługim jeszcze związkiem, że pewne sprawy nie mają dla niej istotnego znaczenia. Być może patrzy jeszcze przez różowe okulary albo też po prostu z bardzo wielu rzeczy zrezygnowała, w imię źle pojętej miłości lub tolerancji. A przecież tak naprawdę życie z drugim człowiekiem, nawet tej samej wiary jest trudne, gdyż spotykają się dwa różne światy. Wymaga więc wiele cierpliwości i kompromisu. Dopiero z biegiem lat nieraz następuje "dotarcie się".

     W przypadku Twojej siostry jest to już fakt dokonany. Związek już istnieje, jest prawnie zalegalizowany, pojawiło się też dziecko. Nie jest już tak łatwo po prostu się rozstać. I wcale na to nie namawiamy. Jednak trzeba zastanowić się jak ułożyć relacje rodzinne w tej nietypowej sytuacji. Dobrze, że kontakt nie został w ogóle zerwany. Rodzice powinni utrzymywać te relacje, zarówno z nią, jak i z wnukami, którym mogą dawać przykład chrześcijańskiego życia. Twoja siostra zawsze będzie córką swoich rodziców i jako taka zasługuje na ich miłość, nawet jeśli dokonuje złych wyborów. Pytanie tylko co z jej mężem. Nie wątpimy, że jest on dobrym człowiekiem, który ją kocha i troszczy się o rodzinę. I też jako człowiek zasługuje na szacunek. Tak naprawdę jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, siostra mogłaby wziąć ślub kościelny, nawet jeśli on jest niewierzący lub innej wiary. Jest to wówczas tzw. ślub jednostronny, choć wygląda prawie tak samo jak inne. Ona ślubuje przed Bogiem ze wszystkim skutkami złożonej przysięgi małżeńskiej oraz zobowiązuje się do religijnego wychowania dzieci. On naturalnie musiałby na to wychowanie wyrazić zgodę i w tym nie przeszkadzać. Mogliby wówczas tworzyć prawdziwą rodzinę i nie żyć w grzechu. Byłoby to też o wiele łatwiejsze dla Was wszystkich. Trzeba i warto o tym z siostrą rozmawiać, bo może nawet nie pomyślała o takiej możliwości.

     A jeśli nie będzie chciała, to cóż, trudno. Rodzice nie są już odpowiedzialni za to co ona teraz robi. Przekazali jej najlepsze dziedzictwo - wiarę, wychowali ją najlepiej jak umieli, ale to ona mając wolną wolę takiego wyboru dokonała. Należy ufać, że jeszcze do Boga wróci, tym bardziej, że mając jako korzenie chrześcijańskie dziedzictwo, zawsze coś w nas zostaje. Przecież ona nie zapomniała nagle o zasadach, wartościach, sumieniu. Może to wszystko odłożyła na bok, zaślepiona miłością, ale to wszystko w niej jest i być może z biegiem czasu, w sytuacji gdy pojawią się jakieś problemy czy nieporozumienia, do tego wróci. Rozmawiajcie z nią, ale niezbyt natarczywie, by nie czuła się atakowana. Żyjcie wiarą, kultywujcie tradycje i zwyczaje, także przy nich. Niech to widzą i niech czują, że ich kochacie, choć nie zgadzacie się z tym co robią.

     Pytasz jak pocieszyć mamę. No chyba tylko właśnie tym, co napisaliśmy wyżej - że dała siostrze to co mogła i może tylko czekać na jej powrót, jak ojciec syna marnotrawnego. Może też i powinna się o to modlić. Dla Boga nie ma nic niemożliwego, choć szanuje On wolę każdego. Siostra jest jeszcze bardzo młoda, a życie i doświadczenie uczy pokory i zwraca ku korzeniom.


Kasia i Tomek

Redakcja portalu


Tekst pochodzi z miesięcznika
W Naszej Rodzienie


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej