Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Tęsknota... no właśnie za czym?

     Mam co jeść, ubrań też mi nie brakuje, wakacyjnych wyjazdów też mi nie brakuje. Mieszkam z rodzicami i młodszym bratem w ładnym, dużym mieszkaniu. Wydawało mi się, że jest właściwie wszystko normalnie. Parę miesięcy temu mieliśmy zrobić projekt na język polski i trafiłam na koleżankę, z którą nigdy nie byłam w jakiś bliższych relacjach. Nawet na początku byłam obrażona, że dlaczego z nią. Mirka (ta koleżanka) zwichnęła nogę i musiałam parę razy być u niej w domu. Oczywiście też byłam zła, że muszę latać do niej. Ale po którymś tam razie, złapałam się na tym, że bardzo chętnie idę do niej. Mirka ma młodszą siostrę, mieszka z mamą. Jej rodzice są po rozwodzie, ojciec w ogóle się nimi nie interesuje. Warunki mają skromne, ale ja tam dobrze się poczułam. Jej mama zawsze coś dobrego zrobiła nam do jedzenia, rozmawiała z nami i o projekcie, a potem o różnych innych sprawach. I o dziwo, ja dużo mówiłam o sobie. Młodsza siostra bardzo fajna, z Mirką ma bardzo dobry kontakt. Nie warczą na siebie jak ja z bratem. I tak myślę, że ja mam o wiele więcej, ale dlaczego myślę o domu Mirki. Co mam powiedzieć rodzicom, że w innych domach jest lepiej. Można to zmienić. Asia, lat 14

     Jest takie powiedzenie, że trawa u sąsiada zawsze wydaje się bardziej zielona. I coś w tym jest. Zazwyczaj czyjeś życie wydaje nam się bardziej atrakcyjne, mniej problemowe. Myślimy, że tylko nam jest tak ciężko, tylko my musimy się zawsze nad czymś napracować a innym przychodzi to łatwiej. Jesteśmy przekonani, że to nas pech prześladuje, podczas gdy inni zawsze mają szczęście. Tymczasem nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Owszem, w pewnych dziedzinach komuś wiedzie się lepiej, ale ma problemy w innych. Jednak my porównując swoje życie do kogoś zawsze wypadamy gorzej. Dlaczego? Dlatego, że bierzemy pod uwagę tylko swoje, nieraz bardzo silne emocje a nie widzimy i nie jesteśmy w stanie doświadczać uczuć innych. Ponadto często porównujemy się do osób, które nie są dokładnie w takiej sytuacji jak my. Widząc np. lepszą sytuację materialną sąsiada często nawet nie wiemy, że nie układa mu się z żoną lub ma problemy zdrowotne; widząc kochające się małżeństwo zazdrościmy im miłości, nie mając pojęcia, że np. cierpią z powodu braku dzieci.

     Dokładnie tak może być w przypadku Twojej koleżanki. Ona, patrząc na Ciebie może myśleć, że faktycznie niczego Ci nie brakuje, bo masz oboje rodziców, bo jeździsz na wakacje. Odczuwa brak ojca czy niedostatek materialny i myśli, że cudownie byłoby być na Twoim miejscu, bo Ty to wszystko masz. Tymczasem Ty patrząc na jej dom, zachwycasz się panującą tam atmosferą, ciepłem, chciałabyś mieć takie relację z rodzeństwem jak ona. I wiesz, w sumie tak naprawdę nie wiadomo, kto ma "więcej".

     Masz rację, że można to zmienić. Bo atmosfera i relacje zależą od ludzi. Tak jest i w pracy i w różnych instytucjach i przede wszystkim w domach. A często zdarza się właśnie tak, że im skromniej, tym ludzie bardziej są ku sobie zwróceni i to nie tylko dlatego, że łączy ich jakieś cierpienie. Mając mniej przedmiotów, sprzętów, mniej się nimi zajmujemy. Nie siedzimy cały dzień z nosem w Internecie czy komórce, tylko rozmawiamy ze sobą. Ty nie pamiętasz tych czasów, kiedy nie było komputerów czy telefonów komórkowych. Ale gdy ich nie było i ludzie musieli się kontaktować osobiście, czynili to nie tylko z konieczności ale i z przyjemnością. Stosunki sąsiedzkie wyglądały zupełnie inaczej niż teraz. Było czymś normalnym, że przede wszystkim znało się wzajemnie, ale też przychodziło pożyczyć soli, pogadać, można było zostawić dziecko gdy musiało się coś załatwić. Teraz sąsiedzi często nic o sobie nie wiedzą.

     Więzi rodzinne to najważniejsze relacje. Powinny być pełne wzajemnej miłości, szacunku, życzliwości i gotowości pomocy. Tymczasem często widujemy się mało, zajęci swoimi sprawami, nie rozmawiamy ze sobą, nie dzielimy się problemami. Wydaje nam się, z nikt nas nie wysłucha i nie zrozumie. Czujemy się samotni i pozostawieni sami sobie w domu pełnym ludzi. Sama piszesz, że aż się zdziwiłaś, że mówiłaś o sobie, otwierając się przed mamą koleżanki. Wiesz dlaczego? Bo poczułaś się tam bezpiecznie. Jej mama stworzyła sytuację, w której nie bałaś się odrzucenia, wyśmiania, a nawet miałaś nadzieję na zrozumienie i jakąś radę. I to otrzymałaś. Ona bowiem Cię słuchała i naprawdę zainteresowała się Twoimi sprawami. To sprawiło, że zapragnęłaś takiej atmosfery na co dzień, w swoim domu.

      Pytasz jak powiedzieć rodzicom, że w innych domach jest lepiej. Nie radzimy mówić tego tak wprost, bo nie zostaniesz zrozumiana, a ponadto sprawisz im przykrość. Twoi rodzice na pewno się starają i chcą dla Was jak najlepiej. Tylko być może sami gdzieś zagubili sedno w tej codziennej bieganinie. Czasem nadmiar obowiązków, pracy i zmęczenie powodują, że z trudem ogarniamy najważniejsze sprawy a na pielęgnowanie więzi - no właśnie, czasu, sił i chęci brakuje. Być może nawet rodzice nie wiedzieliby o co Ci chodzi. Myślimy, że trzeba tu podziałać oddolnie. Po prostu pokazać i rodzicom i bratu, że może być inaczej, fajniej i że to wszystko jest w Waszym zasięgu. Wystarczy może wieczorem nie włączać telewizora albo wspólnie zjeść kolację a nie każdy u siebie. Wystarczy zapytać jak minął dzień, uśmiechnąć się, zrobić komuś herbaty. Zdajemy sobie sprawę, że na początku to wcale nie będzie łatwe, a możesz też zostać odrzucona lub wyśmiana. Ale nie trzeba się zniechęcać. Metodą małych kroczków trzeba starać się na tyle, ile można pielęgnować rodzinne relacje. Jeśli w tygodniu brakuje czasu to może choć w weekend poproś rodziców, byście zrobili coś razem, gdzieś razem wyszli, wspólnie przygotowali obiad. Wiemy, że nie będzie to łatwe i nie bardzo będziecie potrafili o sobie rozmawiać. Ale nie chodzi o to, by zaczynać od głębokich wyznań, ani też absolutnie od krytyki tego co Ci się nie podoba. Przeciwnie, trzeba zacząć od pochwalenia czegoś co jest dobre, od podziękowania za coś. Od zrobienia po południu wszystkim herbaty i zapytania jak było w pracy czy szkole. Gdy Ty się nieco otworzysz, inni zrobią to samo. Pewnie najwięcej problemów może być z młodszym bratem. Może wcale nie chcieć z Wami siedzieć ani gdzieś chodzić, może jego wolny czas pochłaniają gry i koledzy. Tutaj ważne jest, by nie prowokować się wzajemnie, nie drażnić, tylko spokojnie zapytać jak tam było w szkole, na treningu. Nawet jeśli się na początku zdziwi, że o to pytasz, to może z czasem sam zacznie mówić.

     Bo rozmowa w rodzinie jest najważniejsza. Tylko ludzie potrafią się komunikować i dzięki temu osiągnęli najwyższy rozwój. Słowa mogą podnieść na duchu, wyjaśnić sytuację, pomóc. Mogą też ranić, o co w najbliższej rodzinie jest najłatwiej. Dlatego trzeba dbać o to, by codziennie z życzliwością wymienić choć kilka zdań. Nie tylko suchych informacji co trzeba zrobić ale słów świadczących o zainteresowaniu drugim człowiekiem .Do tego trzeba dodać drobne gesty pomocy i uśmiech. Czyli dokładnie to, co robi mama Twojej koleżanki. Możesz skorzystać z ich dobrego wzoru, możesz też porozmawiać z koleżanką jak to wygląda u nich w domu tak praktycznie. Oczywiście na pewno okaże się, że i nieporozumień tam nie brakuje i one nieraz z siostrą się kłócą i mama wymaga i może czasem nie rozumie, ale to normalne, ludzkie. Bo nigdzie nie jest idealnie. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, by każdy w domu czuł się dobrze, tzn. bezpiecznie i chciał do tego domu wracać. By mógł liczyć na pomoc w trudnej chwili, na zwyczajne słowa otuchy. Masz rację, że to wszystko można zmienić. Ty już wiesz jak może to wyglądać, dlatego próbuj zmienić to co się da, a z pewnością będzie choć trochę lepiej.


Kasia i Tomek

Redakcja portalu


Tekst pochodzi z miesięcznika
W Naszej Rodzienie


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej