Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Młodsze rodzeństwo, to nie ciężar

     Moja rodzina to mama, tata, ja i moje rodzeństwo - 7-letnia Ania i 9-letni Jakub. Lubię swoją rodziną. Ale jak wszędzie zdarzają nam się kłótnie, ja przeganiam swoje rodzeństwo, kiedy czasami mi nazbyt dokuczą albo przeszkadzają w czymś. Czasami coś przeskrobię i muszę ponieść tego konsekwencje. Pewnie, że się złoszczę na rodziców jeżeli mi czegoś zabraniają, ale dostaję jakąś karę. Ale mądrość moich rodziców polega na tym, że w ogóle w naszym domu dużo ze sobą rozmawiamy, a jak coś przeskrobię to wtedy jest jeszcze dłuższa rozmowa. Ale do czego zmierzam. Moi rodzice pracują, ale ekonomicznie jesteśmy bardzo przeciętną rodziną. Nasze wakacje to podwórko, czasami kilkudniowy wyjazd do rodziny. Pewnie, że marzy mi się wyjazd nad morze, w góry czy gdzieś dalej. Ale jest jak jest i w te wakacje także będę opiekować się moim rodzeństwem, bo rodzice pracują. Kocham swoje rodzeństwo, lubię się nimi opiekować, ale mam też czas dla siebie, rodzice o to dbają. Ale wkurza mnie, że ciągle od innych słyszę, że jestem frajerką. Bo zamiast szaleć to ja bawię się w nianię. I tak patrzą na mnie z politowaniem. Niedawno złapałam się na tym, że prawie im uwierzyłam i zaczęłam stroić fochy. Przecież wiele osób nigdzie w wakacje nie wyjedzie, też mają rodzeństwo i co… to znaczy że jesteśmy gorsi. Czemu ludzie tak wszystko muszą krytykować, oceniać. Jak mam się bronić przed taką oceną. - Martyna, lat 16

     Droga Martyno,

     Jeśli - jak piszesz - lubisz opiekować się swoim rodzeństwem to już nie jest najgorzej. Gdybyś się do tego zmuszała i po prostu nie lubiła przebywać z dziećmi, wtedy Twoja frustracja byłaby rzeczywiście duża. Natomiast faktem jest, że to nie Ty jesteś mamą swojego rodzeństwa i nawet jeśli je bardzo kochasz to nie jesteś odpowiedzialna za ich wychowanie. Nie może być zatem tak, że to głównie Ty się nimi zajmujesz. Tylko, że to nie ma nic wspólnego z tym, jak to określają Twoi rówieśnicy - frajerstwem czy bawieniem się w nianię. To zupełnie zrozumiałe, że rodzice muszą pracować i że Ty, jako najstarsza najwięcej w domu pomagasz. Ponieważ najwięcej pracy zajmuje opieka nad Twoim rodzeństwem, to spada to też na Ciebie. To bardzo dobrze, że jesteś tak odpowiedzialna, że rodzice pracując mogą zostawiać dzieci pod Twoją opieką w wakacje, ferie czy wolne od nauki szkolnej. Nie każdy ma taką możliwość a wiadomo, że to zawsze duży problem. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że dzieci w tym wieku potrzebują przede wszystkim rodziców. Ty mimo najlepszych chęci nie masz takiej wiedzy ani doświadczenia, by ich kształtować. Zapewne trudno Ci jest też w sytuacjach kiedy musisz reagować na ich niewłaściwe zachowanie, rozdzielać ich podczas kłótni czy przyznawać rację którejś stronie. Nie masz też mocy nagradzania ich lub karania. Nic nie piszesz na ten temat, ale jeśli nie jest to jeszcze ustalone, trzeba opracować z rodzicami plan co robić w różnych sytuacjach, by dzieci nie miały poczucia, że Ty pozwalasz im więcej lub mniej lub mówisz co innego. Zasady muszą być takie same cały czas, choć rzecz jasna, Tobie będzie trudniej je egzekwować. Dobrze, że masz czas dla siebie. To konieczne. Ponadto podczas wakacji musi być czas, który spędzacie wspólnie jako rodzina. Rodzice na pewno mają urlop, choćby niedługi. I wtedy właśnie powinniście wyjechać gdzieś wszyscy, a jeśli dalszy wyjazd jest niemożliwy ze względów finansowych to trzeba robić sobie choćby całodniowe wycieczki do lasu, bliższych miejscowości czy ciekawostek w okolicy. Jest to bardzo ważne, byście byli wszyscy razem jako rodzina. Wtedy też, gdy rodzeństwo ma zapewnioną opiekę, Ty powinnaś mieć możliwość wyjazdu gdzieś sama np. na obóz, rekolekcje czy pójście na pielgrzymkę. Chodzi o to, byś nie czuła się cały czas zobowiązana do tej opieki, bo faktycznie w pewnym momencie będziesz miała dość i poczujesz się rozgoryczona.

     Pytasz jak bronić się przed krytyką rówieśników. Cóż, pewnie część z nich jest w podobnej sytuacji jak Ty. Zapewne większość z nich pomaga w domu, może też opiekuje się rodzeństwem. Pewnie niektórzy też to lubią. Może jednak boją się do tego przyznać z obawy przed wyśmianiem. Inni zaś faktycznie nie rozumieją takiej sytuacji, bo się w niej nie znaleźli. Co robić? Najprościej - robić swoje. Przecież i tak nikogo z nich nie przekonasz, że lubisz swoje zajęcie albo, że chcesz po prostu pomóc rodzicom. Zatem nie przekonuj, tylko swoim życiem pokazuj, że tak się da, że wcale nie czujesz się przez to rozgoryczona, że przede wszystkim nie czujesz się gorsza od innych. Zapewne nieraz złościłaś się, że nie możesz gdzieś wyjść albo usłyszałaś w związku z tym przykre słowa. Niestety, niektórzy nie chcą zrozumieć innych i uważają jedynie swoją opinię za słuszną. Nie ma sensu z tym walczyć. Możesz tylko robić to co robisz, zachowując oczywiście jakiś margines swobody i czasu dla siebie. Być może niektórzy z tego powodu wykluczą Cię ze swego towarzystwa ale czy warto za wszelką cenę dążyć do tego, by być tam, gdzie nas nie chcą i nie rozumieją? Na pewno są osoby takie jak Ty i to z nimi najlepiej się dogadasz i znajdziesz wspólny język i zainteresowania. Tych się trzymaj.

     Oczywiście, tak jak piszesz, są różne sytuacje. Wiele osób nigdzie nie wyjeżdża, z przyczyn materialnych, zdrowotnych, opieki nad kimś czy choćby pracy w gospodarstwie. Nie znaczy to wcale, że są gorsi. To nie miarą ilości i jakości wakacyjnych wyjazdów mierzy się wartość człowieka. Przeciwnie, właśnie ci, którzy mają mało, zazwyczaj potrafią docenić wszystko, co otrzymują i cieszą się małymi rzeczami. Ludzie zazwyczaj krytykują coś co jest inne lub co stanowi ich (choćby ukryty) wyrzut sumienia. Dlatego też nie możesz przyjmować bezkrytycznie tego co mówią, bo to tylko ich punkt widzenia a nie jedynie słuszne stanowisko. Pomyśl sobie też, że tak naprawdę to właśnie Ty jesteś bogatsza w pewne doświadczenia, których oni nie mają, wiesz jak się zachować czy potrafisz sobie poradzić z czymś, przed czym oni byliby bezradni. Nie jesteś zatem gorsza, jesteś mądrzejsza w niektórych kwestiach niż niektórzy Twoi rówieśnicy. A poza tym praktyka przy dzieciach z pewnością przyda Ci się w przyszłości, gdy już będziesz miała własną rodzinę. Może też ukierunkuje Cię np. w wyborze studiów i pracy. Będąc już studentką możesz też wykorzystać to doświadczenie będąc na wakacjach wychowawczynią na kolonii.

     Znajomym mów więc po prostu prawdę ale nie z poczuciem żalu, że czegoś nie możesz, tylko, że po prostu masz taką sytuację albo nawet z zadowoleniem - jeśli faktycznie tak jest. Widząc Cię autentyczną, oni także nie będą przed Tobą udawać czy grać kogoś innego. Może nie każdy będzie chciał mieć Cię w swojej paczce ale tak jest zawsze. Ludzie dobierają się na zasadzie podobieństwa. Po cóż więc miałabyś na siłę być z tymi, którym i tak byś nie sprostała w ich oczekiwaniach. Lepiej pozostać sobą i przyciągać do siebie podobnych sobie.

     A co do rodzeństwa to jeśli tylko nie przekracza to Twoich sił i możliwości, opiekuj się nimi na tyle, na ile zdołasz. Jeśli tylko nie są oni bez przerwy, przez całe dnie, także po południu na Twojej głowie a i Ty nie czujesz się tym przytłoczona, to w porządku. Wykorzystuj te chwile, które masz dla siebie, a kiedy rodzice mają wolne, poproście ich, by - tak jak pisaliśmy na początku - spędzać je razem, aktywnie i w poczuciu jedności. Wtedy też musisz być zwolniona z konieczności pilnowania rodzeństwa, czy organizowania im czasu i zabaw, byś nie czuła się nadmiernie obciążona psychicznie. Ale, skoro jak piszesz, w Waszym domu wiele rzeczy można rozwiązać przy pomocy rozmowy, jesteśmy pewni, że dobrze sobie poradzicie i pewnych spraw po prostu nawet nie trzeba tłumaczyć.


Kasia i Tomek

Redakcja portalu


Tekst pochodzi z miesięcznika
W Naszej Rodzienie


   

Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej