Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Mrok i odwaga

     Dzisiaj zapraszam tych, którzy przyznają się do depresji lub zauważająją u swoich bliskich. Nie będzie to łatwe spotkanie, bo kto lubi spoglądać w gęsty mrok?

     Coraz częściej słyszę, czytam, widzę różne formy ucieczki od życia, lęk przed prawdą ból trwania w miejscu, którego się nie akceptuje. Streszcza się to w krótkich zdaniach, słowach, monosylabach, spojrzeniach, gestach i pó- łgestach, czasami już tylko zaburzonym rytmem oddechu.

     Mówi się więc, że wszystko jest bez sensu, że życie mnie przerasta, że jestem nikomu niepotrzebny, że jestem do niczego i dlatego nikt mnie nie kocha, nie lubi, nie chce ze mną być, że jestem tak zły i głupi, że tylko samotność może stać blisko.

     Nie lubisz tej samotności, bo oznacza dla ciebie pustkę, lepki lęk, którego nie potrafisz zlokalizować. Co wtedy najczęściej robisz? Uciekasz w świat iluzji, marzeń, zachowań, które nie tylko nie dają ci oczekiwanego wyciszenia, ale wręcz budzą obrzydzenie, a zatem następny powód do izolacji, złości na siebie samego, gryzącego poczucia winy, które trzeba znów przymulić itd. Czy jest tak?

     Stałeś się ciężarem sam dla siebie? Przestałeś rozumieć skąd to się bierze? Spisałeś siebie na straty? Zaczekaj, nie wygłupiaj się! Tylko w pustym korytarzu usłyszysz kroki KOGOŚ, kto cię szuka, bo jesteś ważny, niepowtarzalny i jedyny, tylko w ciemnym korytarzu ujrzysz ostry, a zarazem ciepły promień świecy.

     Nieważne czy jesteś mężczyzną czy kobietą a może dopiero dorastasz do tych określeń - nawet nieważne ile masz lat. Ważna jest tylko odwaga, by spojrzeć za siebie, w dół, w gęsty mrok. Nic się nie bierze z niczego, a zatem wszystko ma swój początek, swoją przyczynę, choć czasem odległą i zamazaną.

     Byłeś wtedy dzieckiem, potrzebowałeś miłości, opieki, prawdy i tej niczym nie zmąconej wiary, że się nie zostanie odrzuconym, oszukanym, zdradzonym. Stało się inaczej. Nie chcesz dopuścić prawdy o winie swoich rodziców, opiekunów, bliskich? Boisz się, że ich znienawidzisz?Ajakie w związku z tym masz do nich uczucia, czy zawsze pozytywne? Prawda, że nie? Pochyl się nad tą przepaścią, przyjrzyj się matce, tej kobiecie zmęczonej, zagonionej, rozdrażnionej, czasem agresywnej, z lękiem patrzącej w lustro. Przyrzyj się ojcu, który aż się ugina pod ciężarem idiotycznych schematów określających męskość. Widzisz ich zranienia, ich wysiłek ukrycia tych zranień, które wynieśli z własnego dzieciństwa? Gdyby potrafili odważnie spojrzeć w tamten - swój własny - mrok, z pewnością nie zraniliby ciebie. Wszyscy potrzebujemy miłości, zgody, zaufania, czyli wewnętrznego pokoju.

     Nie musimy zatem zła, które nas dotyka, traktować w kategoriach nienawiści i izolacji, natomiast musimy obnażyć i nazwać jego korzenie, a potem zrozumieć i zdecydowanie się od nich odciąć. Nasze uczucia, nasze myślenie, sposób patrzenia na świat mają swoją przeszłość. Bez odważnego, sprawiedliwego i racjonalnego spojrzenia na nią nie mamy szans na prawidłowy (a więc zdrowy) rozwój naszej osobowości, ani szans na wydostanie się z przykrego stanu depresji. Są to niepodważalne prawa rozwoju osobowego oraz rozwoju całych społeczeństw. A zatem - bez prawdy ani rusz! Współczesny - szczególnie młody - człowiek, nie pamięta lub po prostu nigdy się jeszcze o jednej, bezcennej sprawie nie dowiedział, mianowicie, że cierpienie ma walor oczyszczania i potencjał rozwoju. Depresja jest cierpieniem i to przeważnie wielowarstwowym, gdzie przyczyny wyniesione z dzieciństwa - na szczęście nie zawsze tak jest - mieszają się z tymi, które wpychają nas na bieżąco w psychiczny i duchowy dół.' Doskonale znamy, a jednak w większości przypadków lekceważymy te aktualnie dotykające nas przyczyny różnego rodzaju depresji. Stajemy się workiem informacji (często sprzecznych) i naskórkowych doznań, fałszywych i groźnych schematów, filozofii bardzo dalekich od rzetelnej psychologii rozwoju człowieka. Zaczynamy odbierać na innych kanałach, gdzie przekonuje się nas, że można żyć, tu na ziemi lekko, przyjemnie i wiecznie, bez oglądania się na innych, gdzie Boga przedstawia się jako abstrakcję lub egzotykę, albo że w ogóle Go nie ma. W niewidoczny sposób zaczynamy być rozregulowani, zaczynamy wpadać w "dół" (czy depresję). Ten dół może się jednak okazać zbawienny jako przymusowy przystanek. Czas na rekonesans, remanent, głęboki oddech. To czas na przebaczenie sobie i innym. Depresja, która nie przechodzi w rozpacz, czyli nie jest zbyt rozległa, zawiera również element twórczy. Jakże często jest to twórcza samotność, którą jednak trzeba w jakimś zakresie dzielić z drugim człowiekiem.

      W tym miejscu dochodzimy do drugiego kroku w leczeniu depresji. Jest to szukanie sprzymierzeńców wśród mądrych przyjaciół, takich, którym można się zwierzyć i mieć gwarancję tajemnicy. Chrześcijanin zna takiego, szczególnego Przyjaciela i takie szczególne miejsce. To Chrystus i konfesjonał.

     Czasami jednak bardzo trudno w tym stanie tam dojść, więc jeśli ty jesteś tym przyjacielem człowieka dotkniętego depresją bądź cierpliwy i taktowny, czekaj gdzieś "w obwodzie" na odpowiedni moment, aby zlokalizować przyczynę kryzysu. Pomóż przyjacielowi nazwać stan. w którym się znalazł i przyczyny tego stanu. Dopiero wtedy można zacząć sobie radzić z paraliżującym, a przeważnie w małym zakresie zawinionym poczuciem winy.

     Trzeci krok to uświadomienie sobie - lub komuś innemu - kilku niezwykle ważnych spraw. Oto one: nie jesteś sam, nie jesteś niewolnikiem swoich uczuć, ani w ogóle - niczyim niewolnikiem.

Krystyna Holly
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 242/1999


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej