Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Bez baśni nie da się żyć

     Proponuję temat lekki, miły i w dodatku pożyteczny. Otóż: w siermiężnym worku z problemami ciężkimi jak ołów i gorzkimi jak piołun zawieruszyły się nieśmiałe, ale uparte sygnały jakby z innego wymiaru.

     Niby chodzi o zwyczajne "dobranocki", w których okropnie straszy, niby chodzi o takie książeczki dla dzieci, w których jeśli już się lansuje dziewictwo, to jest to dziewictwo wyłącznie intelektualne, albo jeśli reklamuje się w nich najnowszą generację "pedigree pal junior" dla świeżutkiej i odwitaminizo- wanej wyobraźni dzieciaka, to można się spodziewać, że dom nasz zamieni się wkrótce w chatę dla wilkołaka, a w miejsce rodzinnych fotografii zaczną się pojawiać artystycznie nowatorskie plakaty z obciętymi rączkami, wydłubanymi oczkami i precyzyjnymi komputerkami w punkcie, w którym zwyczajowo mieści się ludzkie serce?

     Piszą więc przerażone babcie i raczej mocno wnerwieni nauczyciele, co z tego wszystkiego będzie i czy mamy dobrze w głowie, skoro nie przeciwdziałamy, nie protestujemy, a pod bokiem być może wyrastają nam już małe psycholki, które się będą nadawały wyłącznie do kopania rowów i to jeszcze pod ścisłym nadzorem.

     Brr... okropność, ale listy czytam dokładnie, potem latam po księgarniach (instalując się na półkach z literaturą dla młodocianych) i skrupulatnie pilnuję czasu telewizyjnych horror- ków dla przedszkolaków. W nastroju nieco zdezelowanym wychodzę z pieskiem na podwórko, ale to tylko pretekst, bo w gruncie rzeczy chcę pogadać z Sylwkiem, Basią, Kaśką i Tomkiem. Niewiele mają lat, ale za to czekają tam na mnie bardzo niecierpliwie. Nie dziwi to; w końcu znam się na wrotkach i ulegam prośbom o "taka normalną bajkę". Jestem wtedy jak Zorba tańczący na plaży. Przekręcam zegar wstecz, o dobrych kilkadziesiąt lat, i to ja proszę swoją babcię o bajkę. Czuję jak rosną mi skrzydła i oczy, jak wszystko staje się proste i zwyczajnie do załatwienia. Słuchając tych bajek byliśmy wyjątkowo zgodni w ocenie czynów i faktów. Doskonale wiedzieliśmy: kto mądry, a kto głupi, kto szlachetny, a kto świnia. Bardzo szybko nauczyliśmy się rozpoznawać tchórzy i podziwiać odważnych i nawet przymioty poszczególnych książąt i żebra,- ków, radców dworu i dworaków były bezbłędnie przez nas wychwytywane. Babcia miała w repertuarze kilka serii baśniowych i zależnie od okoliczności wychowawczo-organizacyjnych były one wykorzystywane. Moi mali przyjaciele z podwórka najbardziej lubią tę o królu Lwie (to taka dziecinna moda). Baśń wyglądała mniej więcej tak:

     Dawno, dawno temu, zanim Bóg stworzył człowieka, żyło bardzo wiele gatunków zwierząt. Zamieszkiwały one puszcze afrykańskie, wielkie stepy i sawanny. Żyły w zgodzie i miłości, korzystały ze wspólnych wodopojów, soczystych pastwisk, akacjowych parasoli i cieni potężnych baobabów. Nie trwożyły się, bo i po co, skoro na miękkiej podściółce można się było położyć jedno obok drugiego. Czarna pantera nakrywała się olbrzymim uchem słonia, lew smacznie spał obok bawołu, lampart obok kozy, a niedołężne dzieci antylopy kudu grzały się w gęstym futrze geparda. Długa była lista dozgonnych przyjaźni, słodkich jak miód i rozkosznie ciepłych jak lipcowy wieczór. I pewnie byłoby tak do końca świata, gdyby nie przyszło okropne nieszczęście. Nieoczekiwanie na bezkresne stepy, sawanny i potężne puszcze spadła wielka susza. Słońce rozgrzane do ostrej i nieubłaganej czerwieni wypaliło nawet najmniejszą trawkę, wysuszyło nawet najmniejsze źródełko. Zwierzęta bezradne i przerażone biegały w postukiwaniu strawy, ale bez skutku. Wtedy zaczęły być nieufne, podstępne i złe, prześcigały się w obwinianiu i oszustwie. To było okropne, ale najgorsze przyszło później. Zwierzęta poznały smak mięsa i krwi. Zaczęły się okropnie o siebie bać, a jadło zdobywały już tylko te silniejsze i wredniejsze. Wielki strach i wielkie oszustwo zapanowały w świecie zwierząt i nie wiadomo, jak by się wszystko skończyło, gdyby nie spadła potężna ulewa...

     Odrosły pastwiska, napełniły się rzeki i jeziora, i znów zaczęły cieszyć soczyste owoce papai, zielono-złotych ananasów leśnych i pachnącego manga.

     Już nie było tak krwiożerczo, ale wcale nie było dobrze, ponieważ zwierzęta patrzyły na siebie nieufnie i spode łba, a tamte stare przyzwyczajenia, złe i fałszywe, często się odzywały u różnych gatunków. Tak dłużej nie mogło być i zwierzęta zgodnie postanowiły zwołać wielki sejm zwierzęcy.      Na tym sejmie postanowiono wybrać króla. Bardzo namęczył się stary szympans - przewodniczący zgromadzenia - aby wprowadzić spokój i grzeczność w wypowiedziach i kiedy w końcu się to udało, dstalono zasady wyboru władcy. Królem miał zostać ten, kto najdalej skoczy, kto wykaże największą siłę i czyj głos najdonośniej zabrzmi na stepie.

     Parskał potężny nosorożec, że on będzie królem, a słoń go wyzywał od poczwar i twierdził, że przecież on jest największy. Ryczał osioł, że ma najpiękniejszy głos, skakały małe antylopy impala, kozły wodne i nawet krokodyl stanął na starcie. Błyskały zęby, z gardzieli wydobywały się ponure wrzaski i inne dźwięki. Stało się groźnie i bardzo nieprzyjemnie. Wtedy szympans - przewodniczący - uderzył trzy razy tyką, zrobiła się cisza i wtedy obwieścił: Słuchajcie zwierzęta, okazało się, że dwie próby wygrał lew. Teraz zobaczymy, kto jest najsilniejszy. Gdy już wszystkie silne zwierzęta przeszły zwycięsko swoją próbę, na start wyszedł lew. Chwycił potężną łapą sporego bawołu i z tym ogromnym ciężarem przeskoczył potężny konar, na którym siedział właśnie mądry szympans. Zgromadzenie zamarło, a w chwilę potem rozległ się potężny ryk: "Niech żyje król!!!"

     Babcia kończyła opowieść, a my z bratem wiedzieliśmy, kto tu rządzi i, o dziwo wcale się nie broniliśmy przed jej rządami. Sprawiedliwa była ta nasza babcia. Mądra, bo... pokorna.

Krystyna Holly
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 7/99


   

Różaniec Różaniec
abp Grzegorz Ryś
Jeśli szukasz głębokich rozważań tajemnic różańcowych, dobrze trafiłeś. Przedstawiamy Ci osobiste, oparte na słowie Bożym rozważania abp. Grzegorza Rysia. Myśli duchownego skupiają się tutaj wokół poszczególnych tajemnic czterech części Różańca.... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej