Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Ta brzydka część duszy

     "Kto sieje zło, zbiera nieszczęście".

     Optymiści mówią, że dusza ludzka dzieli się na dwie równiutkie części, w jednej mieszka anioł, w drugiej diabeł. Pesymiści twierdzą, że najwyżej dwadzieścia procent duszy zajmuje dobro, reszta to najczarniejsze zło. Fataliści stukają się w głowę i pytają o definicję dobra. Tylko stary praktyk posegreguje spojrzenia, określi temperaturę gestów i kąt pochylenia pleców, zważy ciężar kroków i milczenia, a kiedy już to wszystko zrobi, zamyśli się i powie, że ci wyżej Wymienieni racji nie mają, ponieważ dobro chodzi własnymi drogami, nie mieści się w żadnych parametrach i rekomendacji nie potrzebuje. Musi się tylko zakorzenić, a bez wolności ani rusz! Ten stary praktyk bez względu na to, czy siedzi w poradni, w szpitalu, sterczy przy tablicy, przy telefonie lub już przyrósł do deski konfesjonału, wie z całą pewnością jedno - dobro zniewolone zamienia się z czasem w karła, pustą kukłę, obrzydliwą karykaturę lub tzw. "piękną stronę zła". Wie również, że najwięcej zła zrobili ludzie zniewoleni. Niewola zaczyna się od rozmydlenia granic między prawdą a kłamstwem, między wypowiadanym słowem a jego faktycznym znaczeniem. A potem to już cała reszta leci łatwo, lekko i przyjemnie. Jaka szkoda, że ten komfort zakłóca nam to cholerne źdźbło w oku bliźniego. Są na szczęście na to sposoby, wystarczy ze specjalnego schowka duszy wyciągnąć specjalne narzędzie, tak zwane "jadzenie". Oto kilka przykładów, w jaki sposób posługiwać się tym bardzo prostym mechanizmem.

     1. Naprawdę irytująca jest ta Kwiatkowska, taka milutka, uśmiechnięta, skromniu- sia, z fryzurką i wyglansowanymi butami, a w dodatku zawsze z tym mężem pod rączkę i do przodu. Dobra, dobra, znamy takie! No więc telefonujemy do tej Kwiatkowskiej i mówimy: - Wiesz, długo się zastanawiałam, jak ci to powiedzieć, bo przecież jesteście takim wspaniałym małżeństwem (tu robimy długą pauzę). Muszę ci jednak ze względu na starą przyjaźń powiedzieć (tu robimy znów długą pauzę). Dzisiaj widziałam twojego męża z super dziewczyną, brunetką, co za nogi! Jak się uśmiechała, jak szczebiotała! No wiesz, to jest oburzające! Tak mi przykro, ale musisz walczyć. Kiedy będzie ci ciężko, zadzwoń do mnie. Możesz na mnie zawsze liczyć.

     2. Pani Basia ma troje dzieci. Nie przelewa się, ale biedy też nie ma. Dzieci jak dzieci, trochę są miłe, trochę rozrabiają, mają apetyt i wszystkie części ciała na swoim miejscu. Teraz pani Basia "wpadła" i czwarte w drodze, o czym przed chwilą powiedziała sąsiadce. Pani Kazia wzięła głęboki oddech, pokiwała smutno głową i powiedziała (no przecież musiała to powiedzieć): - Że też pani nie mogła uważać, przecież pani wie, że ten pani Adaś powtarza klasę i głowy do nauki nie ma, teraz jest pani starsza i słabsza, to następne może być jeszcze głupsze.

     3. Ten Zenek to musi coś kombinować, bo aż tyle na tych kontraktach to on nie zarobił. Już wszystko w tej chacie ma, a teraz jeszcze korytarza w drewnie mu się zachciało. No i co z tego, że sam to robi, ale przecież desek mu nikt za darmo nie dał. Takim cwaniakom to zawsze dobrze!

     4. Impreza u państwa Inteligenckich. Kawior, pulpety z łososia, Cinzano (rocznik XY-70, albo któryś z 80.), perfumy francuskie (bo amerykańskie ciągle jeszcze do luftu), teksty angielskie, no i tak dalej. Wiadomo, w takim towarzystwie rozmowy dotyczyć muszą spraw najważniejszych, charakteryzować się wysokim stopniem syntezy i świadomości społecznej. I tak też się stało.

     Rozmowy dotyczyły tych z "lewej" i tych z "prawej". Przeżuwano z łososiem medialne slogany, aby w końcu dojść do konkluzji, że jedni i drudzy funta sierści warci, bo jak się "do koryta dorwą to tzw. moralność staje się efemerydą, czyli mydlaną bańką". Potem było jeszcze gorzej, bo dobrano się do poszczególnych sumień i szybko igła zamieniała się w widły. Ktoś jeszcze powiedział o żenującym poziomie Polaków, o zacofaniu i złych skłonnościach rodaków, ale... na szczęście blisko jesteśmy Unii Europejskiej to może się wreszcie ucywilizujemy. Nie wypadało mówić o tych, którzy wiedzą "skąd nasz ród" i sklonowali się z Rejtanem. Zresztą, to oszołomy i czubki. Ojczyzna, patriotyzm, odpowiedzialność, racje stanu, byt narodu. A co to? Słowa jak dinozaury nieźle się miały w potokach Cinzano (rocznik XY-70, albo któryś z 80.).

     Na tym przyjęciu był też pan Tobiasz, taki śmieszny remanent z ubiegłego stulecia. Gospodarze zapraszają go zawsze w takich okolicznościach, dzieci uśpi, po imprezie posprząta, rozśmieszy. Ale on dzisiaj tylko coś pod nosem mruczał. Trąbnął parę razy w chustkę i wymknął się do pokoju dzieci. Musiał sprawdzić, czy śpią, jeszcze by co usłyszały niebożątka.

     Ej, belki w swoim oku nie widzą - cicho zamruczał.

Krystyna Holly
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 21/99


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej