Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Snobizm to kiepska recepta

     Można by pomyśleć, że pomysły fin de sieclu, to już zwyczajna naftalina. Ze snobizmem (bardzo specyficznym zresztą) sprawa ma się odwrotnie, rozwija się bowiem i nabiera nowych barw. W dodatku ma ścisłe powiązania z wychowaniem.

     Patrycja ma siedemnaście lat i sama mówi o sobie z gorzką autoironią - snobiątko. Wszystko w jej krótkim życiu było naj... naj... Niańki specjalnie dobrane, mamka (bo pokarm mamy alergizował), najlepsi nauczyciele muzyki i angielskiego, balet, ciuchy, wymarzone superza- bawki, masażysta, bo ktoś wypatrzył jakieś tam skrzywienie kręgosłupa, specjalne wkładki do butów, szkła korekcyjne ściągane z Austrii (- 0,5!!!) specjalistycznie dobrana dieta, bo była niejadkiem, potem komputery najnowszej generacji i nartostrady w Alpach, przyjaciele wyselekcjonowani. Superświadectwa i superosiągnięcia. Jedynaczka, panienka z dobrego domu. Zdolna, inteligentna, zawsze okey!

     No, może nie zawsze - mówi. Muszę się przyznać, że najbardziej lubiłam szmacianą lalkę, którą uszyła mi babcia na wsi, że uwielbiałam rozmowy ze starym portierem z prywatnego zakładu mojego ojca, że nie cierpiałam sukienek z chińskiego jedwabiu i popisów "artystycznych" przed specjalnymi gośćmi, że byłam "uparta, niegrzeczna i złośliwa". Może to i prawda, bo faktycznie nie znosiłam i nie znoszę nadal tych "nadzwyczajnych" imprez, tych "nadzwyczajnych osobistości", tej pompy, tej "piany". Zgredy, świry, oszołomy! W dodatku, z grubą warstwą tapety na zewnątrz i od środka. Próbuję się bronić, ale robię to chyba głupio. Na domowe "gale" przychodzę w poszarpanych dżinsach, jem rybę zwykłym nożem i od czasu do czasu wtrącam słowa typu "tamoj", "jo", "jezdem". Oczywiście, i to mój ojciec potrafi przerobić na "ekstrawagancję swojej córeczki".

     Najgorsze jednak jest to, że ja chcę zostać nauczycielką w przedszkolu, bo zawsze o tym marzyłam, a moi rodzice traktują to jako "fanaberie", a mnie widzą w Instytucie Inżynierii Genetycznej (gdzieś w Europie). I to już nie są żarty. Patrycja zamilkła, i ponieważ ja również milczałam, dodała po jakimś czasie: - Za nic nie chcę być podobna do moich rodziców.

     Chciała wiedzieć co ja na to.

     - Nie chcesz być podobna Partycjo do swoich rodziców, denerwują cię pozory, tak istotne dla nich, a walczysz pozorami. Abnegacki ubiór, towarzyska nonszalancja, kpiarskie chowanie się za nie swój język, to też odmiana snobizmu. Nie tędy droga. Wpierw postaraj się zrozumieć istotę snobizmu, przyjrzeć się bezkrytycznemu hołdowaniu modnym szczegółom, zachowaniom, trendom, a potem zadaj pytanie: dlaczego ludzie to robią? Czy teraz widzisz, że jest to forma dowartościowania się, sposobu na życie, a że nie najmądrzejszego - to już inna sprawa. Żaden pozór prawdy nie wytrzyma konkurencji z prawdą.

     A teraz wsłuchaj się w siebie: chcesz tego autentyzmu? Jeśli tak, to musisz porozmawiać z rodzicami jasno, życzliwie, ale twardo, mniej więcej tak: "Tato! Mamo! Bardzo was kocham, ale żyć chcę inaczej. Przykro mi, ale instytut w Europie nie interesuje mnie. Dziękuję wam za wszystko, chyba nie przestaniecie mnie kochać, kiedy zostanę nauczycielką w przedszkolu. Co?".

     Tak trzymaj! "

Krystyna Holly
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 10/99


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej