Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Książka "Przebudzenie" Antoniego de Mello niebezpieczna dla naszej wiary

Do napisania artykułu o książce Antoniego de Mello Przebudzenie skoniły mnie następujące powody: szerokie nią zainteresowanie oraz niemal powszechne jednoznacznie entuzjastyczne i bezkrytyczne jej oceny, gdy tymczasem jej treść jest kontrowersyjna, owszem niebezpieczna dla naszej wiary.

NIEBEZPIECZNE "PRZEBUDZENIE"

Od strony formalnej zastanawia fakt wydrukowania książki jezuity nie w jakimś wydawnictwie katolickim (np. jezuickim), ale w nie związanej z Kościołem oficynie "Rebis" z Poznania. Ponadto książka została wydrukowana jako jedna z serii "Z Wodnikiem" w ramach Biblioteki Nowej Myśli. Fakty te pozwalają na przypuszczenie, że została ona uznana za jedną z książek treściowo bliskich ideologii "New Age". Ten właśnie ruch za jedną z głównych tez przyjmuje twierdzenie o nieuchronnym końcu ery Ryb, jak nazywa erę chrześcijańską, i nastaniu "nowej ery" - ery Wodnika, którą będzie charakteryzowało nowe myślenie, nowa religia, nowa moralność itp. Celem autorów propagujących "nowe myślenie" jest zacieranie różnic między dobrem i złem, Stworzycielem i stworzeniem (panteizm), naturą i nadprzyrodzonością, Kościołem i innymi religiami. Dlatego w oddziaływaniu na społeczeństwa chrześcijańskie zwolennicy "New Age" często powołują się na tzw. "autorów pogranicza" (tzn. z trudem mieszczących się w ramach doktryny katolickiej, często zafascynowanych Dalekim Wschodem), np. Tomasza Mertona, Teilharda de Chardin i Antoniego de Mello. 1*

Przypuszczenie o związku książki de Mello z ideologią "New Age" zostaje wzmocnione przez analizę treści Przebudzenia. Książka nie jest, jak wielu recenzentów twierdzi, przesycona na równi mistyką hiszpańską i myślą Wschodu. Przeważa w niej zdecydowanie odwoływanie się do tej ostatniej. Odwoływanie się do mistyków chrześcijańskich jest sporadyczne i bardzo wybiórcze; przytaczane jest tylko to, co zgodne jest z tradycją dalekowschodnią. Ponadto widoczne jest podkreślanie pozytywnej (tylko i wyłącznie) roli i wpływu myśli Dalekiego Wschodu, a wyraźnie krytyczne (może nawet krytykanckie) podejście do tradycji chrześcijańskiej. Wyrazem tego jest np. stawiane często (pośrednio i bezpośrednio) przez autora pytanie: czy nie zdeprawowaliśmy ludzi "czyniąc ich chrześcijanami?" (sic!) Takie pytanie nie zostało postawione w stosunku do filozofii Dalekiego Wschodu.

Ponadto widoczna jest tendencja do relatywizowania katolickiej doktryny, do ukazywania jej jako jednej z wielu względnie prawdziwych, niczym nie różniącej się od innych doktryn. Stanowisko takie autor książki uzasadnia twierdzeniem, że jako ludzie nie możemy nic o Bogu powiedzieć. Należy jednak zapytać, czy także Bóg nie może powiedzieć nic o sobie (objawienie)? To pytanie autor pomija milczeniem. Wyrazem postawy relatywizującej znaczenie i wagę twierdzeń dogmatycznych Kościoła oraz chrześcijańskiego życia są takie twierdzenia, jak: "Męczennicy mahometańscy, hinduscy, buddyjscy, chrześcijańscy są ofiarami prania mózgu! Oto wbili sobie do głowy, że muszą umrzeć, gdyż śmierć jest czymś wspaniałym. Nie są w stanie pojąć w czym rzecz, więc idą na to" (s. 28). "Jednym ze znaków przebudzenia jest fakt, że nie dbasz ani trochę o to, co zdarzy się w przyszłym życiu. Nie obchodzi cię to, nie zajmuje. Nie interesuje cię to i koniec" (s. 48). Nie jest ważne, zdaniem de Mello, czy mówi się o Bogu, wierzy w bogów, łaskę czy coś jeszcze - to nie ma znaczenia (s. 63). Nie do przyjęcia są przeciwstawienia de Mello sugerujące, że Kościół odciąga od życia, a religia chrześcijańska od miłości (s. 72). Jest przecież zupełnie przeciwnie. Religia chrześcijańska jest "par excellence" religią miłości, a przez to wywarła ona i dalej wywiera ogromny wpływ na życie, łącząc wykorzystanie darów natury (por. przypowieść o talentach, katalog spraw, z których będziemy sądzeni po śmierci) z korzystaniem z bogatych zasobów łaski. Religia buddyjska przeciwnie, mając ideał w nirwanie, kształtuje w człowieku zdecydowanie bierny stosunek do świata. Ponadto w Przebudzeniu kwestionowany jest sens cierpienia (s. 79-80) i tradycyjnej chrześcijańskiej ascezy (s. 111). Bardzo szokujące jest twierdzenie (wyznanie) autora: "rozmawiając z Bogiem, powiedziałem Mu, że Go nie potrzebuję" (s. 147). Nadto krytykuje się, bez różnicowania na autentyczny i fałszywy, patriotyzm (s. 139) i dążenie do ideałów (s. 163). Takich przykładów można by mnożyć bardzo wiele - są jeszcze drastyczniejsze...

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że te twierdzenia należy odpowiednio rozumieć i interpretować. Ale co to znaczy? Jak to robić? Kto owo "właściwie" ma ocenić? Kto ma ten "właściwy" sens wskazać młodemu człowiekowi? Czy jacyś "guru", którzy zawsze okazują się "fałszywymi prorokami"?... Autor sugeruje, że to sam człowiek, wolny od odniesień do Boga i ludzi, ma być sobie panem, przewodnikiem i sędzią. Buddyzm (i de Mello) zapomina przy tym, że bez Bożej pomocy doskonalenie siebie jest w praktyce nieosiągalne, a zbawienie wprost niemożliwe. Pelagianizm (a "New Age" ma nastawienie pelagiańskie) został określony jako herezja. Święci są najlepszym dowodem, do jakich szczytów dochodzi człowiek z pomocą łaski Bożej.

Recenzenci patrzą na Przebudzenie jako na pomoc w rozwoju życia duchowego i ascetycznego. Ale jest to fałszywa propozycja. Za dużo jest w niej akcentowania owego "sam", "sam dla siebie", a tak mało w niej mowy o łasce, Bogu, grzechu i sakramentach. Taka postawa, w której ukazuje się decydujący wpływ dalekowschodniej wizji człowieka i jego samozbawienia, kończy się często odejściem od Kościoła i "poddaniem się" jakiemuś "guru" - "fałszywemu prorokowi". Przy akcentowaniu tego "samo" mówi się w Przebudzeniu o konieczności emocjonalnego wyzwolenia się od innych ludzi, uniezależnienia się od nich, i to nie tylko w znaczeniu zerwania ze złym towarzystwem. Akcentuje się i wskazuje jedynie i wyłącznie na negatywne oddziaływanie społeczeństwa na człowieka, na jego dzieciństwo i rozwój. Czy taka koncepcja może być dla katolika interesująca? Zdecydowanie nie. Na przykład wybitny polski psychiatra, twórca ruchu higieny psychicznej, Kazimierz Dąbrowski wskazywał w swoich dziełach, że dalekowschodnia wizja człowieka jest wizją wyobcowującą go z uczuciowych relacji, izolującą go od innych ludzi, skłaniającą do biernego stosunku do świata. O tym, że tak jest, mogłyby świadczyć skargi rodziców (drukowane np. w "Gościu Niedzielnym") na to, że dzieci ćwiczące dalekowschodnie techniki walki - i w związku z tym zgłębiające filozofię i techniki medytacji dalekowschodniej - zaprzestają praktyk religijnych, stają się obojętne względem rodziców i rodzeństwa oraz rodzinnych spraw, jak też problemów ojczyzny i świata.

Przebudzenie nie jest więc pożyteczną książką. Jej zaletą jest podkreślenie znaczenia pracy nad sobą, poznania siebie, zaakceptowania siebie. Samo jednak zasygnalizowanie tych spraw, nie obcych pedagogice chrześcijańskiej, nie upoważnia do zachwycania się książką. Jest to książka niebezpieczna dla naszej wiary. Jej treść oraz sposób jej przedstawienia uprzedzają człowieka do Kościoła, budzą wrogość człowieka do jego otoczenia (na co są szczególnie podatni młodzi ludzie przeżywający rozwojowy "okres buntu"), wyobcowują człowieka z rodziny i społeczeństwa. Książka ta uczy nie tyle sztuki życia i rozwiązywania problemów, co ucieczki od życia. Stąd już niedaleko do innych form ucieczki od życia (alkoholizm, narkomania, szukanie najróżno- rodniejszych doznań seksualnych jako cel życia i ucieczka od "trudu" codziennego, od obowiązków itp.).

Dlatego należy przestrzec przed lekturą tej książki... Obawiam się, że przy większej ilości tego typu książek, proponowanych bezkrytycznie katolikom i (zwłaszcza) młodzieży, możemy rzeczywiście, przez własną lekkomyślność, przejść z kultury chrześcijańskiej w "nową erę" - erę nowego pogaństwa.

Ks. Bronisław Grulkowski
1) O negatywnym oddziaływaniu niektórych dzieł czy wypowiedzi tych trzech autorów pisze również Randy England w książce pt. The Unicom in the Sanctuary. The New Age Movement in the Catholic Church (Manassas 1990).



Wasze komentarze:
 Ewima: 18.08.2023, 13:49
 Religia nie jest miłością to atrapa miłości i nie ma nic wspólnego z duchowością .Ten autor pokazuje ,źe to co najwaźniejsze ma w sobie nie po za sobą .Dlatego trzeba słuchać głosu swojego serca a nie urojeń religijnych .Jeśli chcemy spełnić swoje przeznaczenie to serce nam je wskaże a Bóg pomoże ,ale nie ten z Biblii to jest postać historyczna tylko ten który jest nienazwalny i nieodstrzegalny od zarania dziejów.
 Monia: 15.04.2023, 23:41
 Człowieku, obudź się, co ty za głupoty tu piszesz, obudź się, straszliwą jest twoja ignorancja, nieznajomość bibli, łączenie filozofii new Agę z De Mello czysty objaw nie wiedzy, o czym piszesz, życzę ci żebyś doświadczył przebudzenia
 Kamil: 13.05.2022, 06:05
 Ten kto się przebudził rozumiem że duchowość łączy a religia dzieli
(1)


Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej