Jak żyć by móc usłyszeć?
Jak żyć,
wkoło otaczającej ciemności
Nie znając jedynej miłości
Bożej opaczności
Jak embrion w za
ciasnym pomieszczeniu
W samotnym westchnieniu
Żyjący tylko tam,
co jest dostępne zmysłom
Z sumieniem które
całkowicie wyschło?
I po prostu prysło
Jak w potoku woda,
po straszliwej suszy
Zapominając o świecie
najważniejszej Duszy
Czy serce się choć
trochę skruszy?
A puste życie jeszcze poruszy
Zasłonięty ciasnotą i mrokiem
Ograniczonej przestrzeni zmysłów
Czy się ockniesz nim
życie zdąży całkiem prysnąć?
Nim ostatni oddech
z piersi uleci
A zmęczone powieki
nie ujrzą już dzieci
I cóż po krótkim życiu
pełnym przyjemności
Skoro Bóg nigdy nie
mógł u ciebie zagościć
Jak bezsilnie wołał,
pragnąc twego szczęścia
Wysyłając światło
anielskiego męstwa
Wyrywając z pazur zła,
byś nie umarł w męce
Potępiony w wiecznej,
nie kończącej udręce
Czy będziesz jeszcze
głuchy na Jego wołanie
Obyś się zdążył zbawić,
niczym twój czas stanie
Uwierz Boga słowu,
tylko w Nim jest chwała
Wieczne zbawienie
i szczęście bez mała
Mów proszę Panie,
sługa Twój słucha
Andrzej

|