Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kury i gołębie doktora Eijkmana

Jesteśmy dziś głęboko przekonani, że tylko najnowocześniejsza technologia zapewni postęp i szczęście ludzkości, a ważne wynalazki i odkrycia mogą być dokonywane tylko w bogato wyposażonych laboratoriach. Ale jeszcze sto czy dwieście lat temu tak nie było. Wtedy wyraźniej widać było, jak ogromną rolę w tych naukowych osiągnięciach odgrywają: spostrzegawczość, pomysłowość, pracowitość i wytrwałość.

Małżonkowie Curie przeprowadzili swe doświadczenia w marnej szopie - nie stać ich było na dobrze wyposażone laboratorium. Toteż nieszczególnie szło. Piotr Curie już się zniechęcił i tylko kobiecy upór jego żony, Marii Skłodowskiej, sprawił, że wytrwali i dokonali swych niezwykłych odkryć.

Robert Koch wcale nie od razu był sławnym bakteriologiem. Był po prostu zwykłym lekarzem wiejskim, który na strychu swego domku urządził sobie skromne laboratorium. Tu wykrył i opisał bakterie gruźlicy. I nie tylko gruźlicy. W Anglii inny skromny lekarz wiejski, Edward Jenner, usłyszał kiedyś od kobiety przynoszącej mu mleko, że ona już nie będzie chorować na ospę, bo miała już na dłoni ospę krowią, którą się zaraziła przy dojeniu. A na jej wsi ludzie wiedzieli, że kto przeszedł taką "krostę krowią", już na prawdziwą ospę nie choruje. Któżby wierzył w "babskie przesądy"? Ale dr Jenner mocno się nad tym zamyślił, zaczął badać, obserwować i tak zrodziły się szczepienia "krowianką", które po latach, stopniowo wprowadzane jako obowiązkowe, uwolniły ostatecznie świat od strasznej plagi, jaką była ospa prawdziwa.

Podobnie doniosłe odkrycie zostało dokonane prawie sto lat temu w dziedzinie żywienia. Zresztą już znacznie wcześniej w XIX wieku dokonano w tej dziedzinie różnych ważnych odkryć i ustalono pewne prawa. Poznano trzy ważne grupy składników pożywienia: białka, tłuszcze i węglowodany. Stwierdzono również, że bez białka nie ma życia, gdyż jest ono podstawowym budulcem plazmy komórek. Białko jest więc głównie materiałem budulcowym, ale może też być "spalane" w procesach przemiany materii, dostarczając energii. Przy tym z białka powstawać mogą w ustroju tłuszcze i węglowodany, podczas gdy odwrotna przemiana jest niemożliwa. Tłuszcze i węglowodany to źródła energii, przy czym tłuszcze są również materiałem zapasowym. W ustrojowych procesach przemiany materii powstaje ciepło, zaczęto więc wartość pokarmów mierzyć według ilości ciepła wydzielanego z nich przy spalaniu w przyrządzie zwanym kalorymetrem. Z 1 g białka lub węglowodanów powstaje przy tym 4,1 kalorii (jednostek ciepła), z 1 g tłuszczu - 9,3.

Panującą w XIX w. teorię żywienia można nazwać kaloryczno-białkową. Najwyżej ceniono pokarmy wysokobiałkowe (mięso, ryby, jajka) i tłuszcze (masło, śmietana, słonina). Ciężko chorym pacjentom lekarze polecali na wzmocnienie dużo mięsa, krwiste befsztyki i mocne rosoły, no i dużo masła. Pokarmy mleczne i mączne mniej już były cenione, a warzywa i owoce stały na szarym końcu jako prawie pozbawione wartości "odżywczych".

Rozwijająca się bakteriologia szerzyła strach przed bakteriami, zalecano więc długie gotowanie pokarmów. Ceniono również produkty łatwo strawne, delikatne, oczyszczone z łusek, skórek itp. balastu, a rozwijający się przemysł mocno reklamował takie produkty, jak bardzo biały cukier, jak najbielsza mąka itp.

W końcu XIX w. europejski przemysł i kultura zwycięsko dosięgała już do Dalekiego Wschodu. Zwłaszcza Japonia na gwałt się cywilizowała, przejmując w szybkim tempie europejską technikę i naukę, a przedsiębiorczy biznesmeni budowali przemysł, również żywieniowy, produkujący masowo biały oczyszczany ryż, mocno chwalony jako najsmaczniejszy i najzdrowszy.

Lecz wkrótce na ten wspaniały rozkwit padł złowrogi cień tajemniczej nigdy tu dotąd nie znanej choroby, którą nazwano "beri-beri" (wielka słabość). Gdzie tylko budowano nowe linie kolejowe, szła wzdłuż nich ta straszna epidemia. Setki tysięcy chorych, całe rodziny i domy, nieraz całe wsie i miasteczka zapadały na tę chorobę, która wśród ogromnego osłabienia, silnych nerwobólów, obrzęków i niewydolności krążenia doprowadzała do śmierci. W laboratoriach całego świata poszukiwano zarazków tej epidemii, wysunięto aż kilkanaście teorii na temat jej przyczyn, stosowano wszelkie leki - wszystko bezskutecznie.

Przyczyna została wykryta nie w laboratorium naukowym i nie przez uczonego, lecz przez skromnego lekarza holenderskiego więzienia w Batawii dr. Krystiana Eijkmana. Zauważył on, że nie tylko więźniowie zapadali na tę chorobę, lecz i podwórzowe gołębie i kury, karmione odpadkami z więziennej kuchni wykazywały objawy beri-beri. Pewnego razu przyszedł transport ciemnego, niełuszczonego ryżu. Więźniowie nie chcieli jeść tego pogardzanego pokarmu, lecz podwórzowe ptactwo pożerało go chciwie i, co było zdumiewające, wracało do zdrowia.

Dr Eijkman umiał patrzeć, dostrzegać i wyciągać wnioski. Przeprowadziwszy szereg doświadczeń na zwierzętach, ogłosił światu, że choroba beri-beri wywołana jest przez brak pewnego dotąd nie znanego czynnika, który znajduje się w zewnętrznej warstwie ziarna ryżu. Warstwa ta przy łuszczeniu zostaje odrzucona. Tę tajemniczą substancję Eijkman nazwał "czynnikiem B". Choroba szerzyła się "epidemicznie" wzdłuż linii kolejowych dlatego, że koleje te rozwoziły biały, pozbawiony "czynnika B" ryż w głąb krajów, których odwiecznym pożywieniem był ryż ciemny, niełuszczony.

Rok 1897, rok odkrycia przez Eijkmana pierwszej witaminy z grupy B, czyli witaminy BI (tiaminy), był rokiem prawdziwego przewrotu w nauce o żywieniu. W pracowniach całego świata zaczęto gorączkowo badać, szukać i wkrótce w doświadczeniach na zwierzętach wykryto cały szereg takich niezwykle ważnych dla zdrowia substancji, które oznaczano literami jako czynnik A, B, C itd. Zasłużony w tej dziedzinie badacz, dr Kazimierz Funk, nadał im nazwę "witaminy". Ale jeszcze dziesiątki lat upłynęły, zanim poznano ich budowę chemiczną, co umożliwiło nawet sztuczną syntezę i podawanie witamin w tabletkach i zastrzykach. Witaminy nie dostarczają organizmowi energii, ale są niezbędne dla wyzyskania energii zawartej w pokarmach i dla prawidłowego przebiegu procesów życiowych. Okazało się również, że witaminy wytwarzane są i magazynowane głównie (choć nie wyłącznie) w roślinach, a przy obróbce kulinarnej, zwłaszcza w wysokich temperaturach, łatwo giną. Tak więc pogardzane dotychczas surowe warzywa i owoce, jak i inne produkty naturalne i "nieoczyszczone", wykazały swą wysoką wartość.

Tym, czym jest ryż dla Dalekiego Wschodu, dla Europy jest ziarno zbożowe. I choć mamy tu większą różnorodność pokarmów, z których możemy czerpać witaminy, jednak biała mąka odgrywa w naszym żywieniu wcale niemałą rolę, a obrzęki, nerwobóle i osłabienie serca to dość pospolite dolegliwości. Zapewne mogą one mieć różne przyczny, jednak przykład choroby beri-beri powinien skłaniać nas do nieufnego traktowania produktów bardzo białych i "oczyszczonych" i do ograniczania ich w żywieniu.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej