Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Twarz chorego jest twarzą Boga

Prosi mnie Ojciec, bym napisała artykuł o tym, jak mamy opiekować się naszymi bliźnimi, jak ja to robię. Muszę zmienić osoby. Bo bardzo Ojca szanuję, ale to z Niepokalaną właśnie chodzę do tych chorych, do Niej po drodze przemawiam i Jej medalik kładę tam, gdzie trzeba i może gdzie nie trzeba. Na stole przed świadkiem Jehowy. Przed niewierzącym.

Twarz chorego jest dla mnie twarzą Boga. Wykrzywiona w bólu, w żalu. Ból staram się łagodzić, żale wysłuchać. Ale tego, Matko Boża, nie potrafi nikt bez Ciebie. Nikt nie umie wysłuchać żalów chorego do końca. Rzuca jakieś rozkazy, popisuje się jakąś diagnozą, przetłumaczą ją na prosty język, nieraz chorego znieważając. Byłam sama pacjentką. Oto przykład:

- Pani Gojżewska, dlaczego pani ciszę nocną zakłóca?! - krzyczy pielęgniarka, która tylko co skończyła hałaśliwą kawkę ze swoimi koleżankami na oddziale. Dyżurka była tak usytuowana, że dwa oddziały musiały wysłuchiwać wybuchowej wesołości siostrzyczek. Za to poprosić je o pomoc... już niejeden próbował. Nawet po ciężkiej operacji unikałam tej pomocy, jak mogłam. Zawsze sztywna, napuszona, bardziej naukowa niż profesor, kręci się jak zwolniona marionetka koło chorego dokładnie według "wskazań sztuki pielęgniarskiej".

A teraz przykład pozytywny. Na oddział pulmonologiczny przychodzi pielęgniarka. Otwiera drzwi do sali:

- Dzień dobry, może komuś pomóc, może łóżko posłać?

Osłupiałam na swoim łóżku i natychmiast spytałam:

- Siostro, jak się siostra nazywa, skąd się siostra wzięła?!

Bo poprzedniego dnia wpadła na tę salę otyła "torpeda" w pielęgniarskim stroju. Ani "dzień dobry", ani inaczej, tylko:

- Wietrzyły tu panie?!

Rzuca się do okna, rozwala je na całą szerokość (marzec).

- Przed chwilą zamknęłam - mówię.

- A ja nie czuję! - tryumfuje "torpeda", aż się czepek trzęsie.

Wyleciała pospiesznie. Zamknęłam okno.

Twarz chorego jest twarzą Boga. A tymczasem Boga próbują zastąpić inni.

- Beata! - krzyczy na pacjentkę ordynator - dlaczego chcesz mieć dziecko?! Masz zdrowie je wychować? Masz dobrą teściową? Możesz zaufać mężowi? Przecież jesteś za stara na ciążę, sama wiesz, że z wiekiem następują nieodwracalne zmiany!

Beata siedzi na łóżku i tylko głową trzęsie. Ma 27 lat. Żona tego krzyczącego pana doktora miała więcej, gdy urodziła pierwsze swoje dziecko. Zdrowe.

Było to, oczywiste, na obchodzie i prócz całego personelu wysłuchały ciekawie krzykliwego wykładu pacjentki z pulmonologii.

W Chicago zgłaszają się do szpitala wolontariusze, osoby, które pod okiem pielęgniarki myją chorych, czytają im, opowiadają wydarzenia ze świata i z najbliższego otoczenia. A tutaj? - "Nie wolno!!!" - grzmi ordynator i pielęgniarka na córkę, która matce chorej neurologicznie chciała pomóc się przebrać. Chora ryzykując upadkiem z wózka gramoli się nieporadnie. Jeszcze wrażenie nie minęło, gdy pielęgniarka sztywno podeszła do córki.

- Proszę to zanieść matce, niech odda do tego mocz!

- No! - wspomina córka - wtedy już powiedziałam jej, co myślę.

Tak samo powiedziała, co myśli lekarzowi pogotowia, który matkę na oddział przywiózł.

- A dlaczego o piątej rano?!!!

- A jest jakaś inna, lepsza godzina? - odparowała córka. - Teraz mama czuje się źle!

Rozpoczynałam pracę, gdy dyrektorem ZOZ-u był lekarz jednogłośnie okrzyknięty Judymem tego miasteczka, jeżeli nie całej Polski. Czy pracował na oddziale, czy potem jako dyrektor ZOZ-u, przez całą noc krążył po korytarzu. Z malutką lampką sprawdzał jak oddychają ciężko chorzy. I wszystko u pacjenta było ważne. Jeżeli go wezwałam do ciężko chorego, pozostawiał na biurku swoje dokumenty i biegł na oddział. To on uratował chorą we wstrząsie popenicylinowym. Płaszcz rzucił na podłogę korytarza, torbę w drugi kąt i natychmiast wkłuł się do żyły, by podać wszystkie możliwe leki. Chora żyje do dzisiaj. Ten pan odznaczał się wielką uprzejmością. Do swoich kolegów, do mnie, jako stażystki, do pielęgniarek, do chorych. Tylko kawek wspólnych o północy nie było ani hucznych imienin na oddziale.

Jak dotąd - był jedynym Judymem, którego spotkałam podczas mojej długiej, 16-letniej pracy jako lekarz.

I nawet on nie mógł wysłuchać chorego do końca! Już mu zdrowie nie służyło! To jest najcięższy obowiązek.

Ja jeszcze mogę. I do chorego spokojnym odezwę się słowem. Może potem wyżyję się na innych, może słownie, może pisemnie - ale chory, nieszczęśliwy "jest rzeczą świętą", jak napisał Seneka, poganin.

Nawet i to nie jest prawdą. Nieszczęśliwy jest człowiekiem świętym dla nas chrześcijan. Ma swą godność, pamiętajmy o tym. I w żadnym przypadku nie jest, nie może być popychadłem.

Chory wszystko odczuje, co gorsza, weźmie to do siebie.

- Pani przyjechała pogotowiem do mnie zła, jak osa - mówi młoda Grażyna.

A ja tylko się spieszyłam, bo kilka innych wyjazdów czekało. Trochę lepsza organizacja i Grażynka nie miałaby takich wspomnień.

Kończę: chcąc służyć chorym, trzeba mieć oczy i uszy otwarte. W żadnym przypadku usta! Trzeba chcieć słuchać i służyć.

Izabela Gojżewska


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. KlaryModlitwa do św. Klary

Koronka do św. KlaryKoronka do św. Klary

Litania do św. KlaryLitania do św. Klary

św. KlaryŚwięta Klara

Klara - święta trzech kwiatówKlara - święta trzech kwiatów

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej