Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [505] [506] [507] [508] [509] [510] (511) [512] [513] [514] [515] [516] [517] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

mm, lat 25data: 18.05.2008, godz: 10:32

O przyjaźni damsko-męskiej...kiedyś myślałam, że jest możliwa ale teraz z własnego doświadczenia powiem, że jest z tym bardzo ciężko...
1. czasem jedna z stron bardziej się przywiązuje i zaczyna oczekiwać czegoś więcej
2. jeśli jedna ze stron znajdzie sobie partnera/partnerkę to często jakoś znajomości ulega drastycznej zmianie i okazuje się, że twój przyjaciel już Cię nie potrzebuje, a Ty go wciąż tak - w drugą stronę też działa tyle, że wtedy ma się wyrzuty sumienia:/
3. trzeba być skałą, żeby dać sobie radę - z moich obserwacji wynika, że przyjaźnie damsko-męskie u osób dorosłych więcej ranią i robią złego niż pomagają - kobiety w takich związkach traktują mężczyzn jak przyjaciółki i to często jest podstawą problemów...

(3630)
ewa, lat 40data: 18.05.2008, godz: 10:08

Byłam u spowiedzi ale nic mi to nie pomogło, dalej mam wyrzuty sumienia.

Zadzwoniłam na policje z informacją o pijanym kierowcy.
Ten pan zawsze jeździ po pijanemu, tylko sporadycznie za kółkiem jest trzeźwy.
Już nie raz pozaginał samochód, cofając wybił szybę, a jadąc na motorze nie raz się przewrócił. Miał już 2 razy zabrane prawojazdy i tylko cud, że jeszcze nikomu nie zrobił krzywdy. Od zawsze ma ciche przyzwolenie całej wsi, każdy udaje, że tego nie widzi. Ja też tak robiłam modląc się tylko, żeby nic mu się nie stało.
Ale wczoraj gdy go zobaczyłam w jakim jest stanie, nie wytrzymałam i zadzwoniłam na policję, to był taki odruch bez zastanowienia.
Ten pan ujechał parę metrów, nie mógł zapanować nad pojazdem, przejechał na przeciwległy pas, ,,staranował krawężnik" i wjechał z inpetem na chodnik. Nawet nie mógł się wygramolić z samochodu o własnych siłach.
Policja nie zabrała mu dokumentów, bo na jego szczęście był za bardzo pijany i gdy przyjechała to nie jechał samochodem tylko w nim siedział.
Zabrali mu tylko na lawetę samochód.
Ksiądz przy spowiedzi powiedział mi, żetrzeba reagować na zło ale powinno się może zabrać mu kluczyki, czy co innego,bo teraz poniesie jakieś tam konsekwencje mojego zgłoszenia.
Jest mi bardzo ciężko, mam tak ogromne wyrzuty sumienia, że gdyby dało się cofnąć czas pewno bym tego nie zrobiła.
( a co by było gdyby kogoś rozjechał ) takie myśli też przychodzą mi do głowy

(3629)
Karolinadata: 17.05.2008, godz: 21:39

DO ***
Pytasz czy jest możliwa przyjaźń między kobietą a mężczyzną. To zależy... Wydaje mi się, że do pewnego momentu owa przyjaźń jest możliwa, ale po dłuższym czasie narodzi się coś więcej... Oczywiście nie zawsze i nie w każdym przypadku. Bo to też zależy od ludzi, którzy tę przyjaźń tworzą. Jeżeli zasady i reguły są postawione jasno i wyraźnie już na samym początku, to chyba nie powinno być problemu. Gorzej gdy tych zasad nie ma... Warto też zauważyć, że to głównie mężczyźni przekraczają granice przyjaźni. Nie wiem dlaczego tak jest. Ale kobiety są chyba bardziej "dojrzałe" w tych sprawach i potrafią odróżnić przyjaźń od miłości. Ach, troszkę namieszałam :-) Ale nie umiem tego ująć prościej i bardziej logicznie. Pozdrawiam serdecznie :-)

(3628)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 17.05.2008, godz: 16:38

Panie Jezu dziekuje za pokoj serca i radosc ktora wlewasz. Badz uwielbiony w tym czasie, bo kazde cierpienie przyjete i ofiarowane w pewnej intencji uczy pokory i sklania do ufnosci Tobie. Jezu Ty wiesz ze naleze do Ciebie. Ty wiesz ze kiedy studiowalam w Kielcach chodzilam w czwartki po basenie do kosciola Swietej Trojcy, gdzie jest wieczysta adoracja. Chociaz Cie jeszcze nie znalam i z nikim o tym nie mowilam Ty mnie wolales. Przepraszam ze nigdy nie odwiedzilam Cie na Swietym Krzyzu, chociaz znajomi wiele mowili mi o tym miejscu. Jezu Ty wiesz ze jak mialam do wyboru impreze czy spotkanie modlitewne wybieralam modlitwe. ty wiesz ze jak kolega zaprosil mnie pod namioty a dostalam propozycje rekolekcji wybieralam rekolekcje. Jezu Ty wiesz ze kocham mezczyzne ale gdybys powiedzal Ja czy On ja powiem Ty.



(3627)
***data: 17.05.2008, godz: 15:02

Czytam, czytam i .....czytam te wszystkie wpisy na temat miłości, czystości, seksualności itd...Jak myślicie, czy jest możliwa przyjaźń między kobietą i mężczyzną?Czy taki długi przyjacielski związek, dorosłych, już teraz wolnych i wiedzących o sobie prawie wszystko osób powinien mieć również historię łóżkową?

(3626)
Irena, lat 23, e-mail: iresia@interia.pldata: 17.05.2008, godz: 14:05

Witajcie,
chcialam sie zapytac, czy nie ma tu czasami kogos kto przebywa w Londynie?? Jestem tu od niedawna i nie znam za wiele osob, wiec moze jest ktos kto chcialby wspolnie pozwiedzac Londyn :) jesli jest ktos to prosze o maila, pozdrawiam :)

(3625)
Ania, lat 24data: 17.05.2008, godz: 11:47

Do Justyna 28,
dziękuję Ci za wpis i za świadectwo. Nie potrafię napisać nic więcej, również jestem poruszona tym co napisałaś, a przede wszystkim Twoja odwagą, tym, że podjęłaś decyzję. Gratuluję .

(3624)
Mariuszdata: 16.05.2008, godz: 23:25

Do asdfgh:
nie wiem,czy dokładnie uchwyciłem sens tego,co chciałeś powiedzieć,ale z deczka przesadziłeś,przynajmniej takie odnoszę wrażenie.Nie Tobie wniskować na podstawie kilku zdań,że dana miłość jest "chora",to pokaże dystans czasowy.Nie rozwódźmy się nad tym,choć sam z dystansem podchodzę do podobnych intencji modlitewnych (prawdopodobnie się rozczarują), lecz mają do tego prawo w swoim sercu, dopóki nie przesadzą w chęci "posiadania" drugiej osoby. Czym innym jest modlitwa za kogoś,kogo się kocha...Czy to w Twojej opinii również jest "chore"? Piękniejszych dowodów potrzeba? Co do miłości życia, użyłem tego stwierdzenia, ale mam ku temu swoje powody...

(3623)
ada......data: 16.05.2008, godz: 20:31

....Trawiasta
W dzisiejszym świecie seksualność jest strasznie "zabrudzona", niektórzy młodzi ludzie uważają to za priorytet w związku. No cóż wina cywilizacji i postępu. Ale uważam, że wytrwanie w czystości jest możliwe i realne ale pod warunkiem że obie strony związku tego chcą,i nie prowokują sytuacji która by mogła to zakłócić... Ale niestety nie wszyscy to rozumieją, mój związek rozpadł się min. przez to, że mój chłopak nie potrafił tego zrozumieć....., cóż widocznie to nie był ten!
....M
Mam przyjaciela, w którym na początku znajomości się zakochałam, ale bez wzajemności.... Po długich rozmowach zrozumiałam, że więź międzyludzka płci przeciwnych może nie opierać się tylko na miłości, ale za zrozumieniu, wsparciu w trudnych chwilach.... I tak zyskałam przyjaciela na którego zawsze mogę liczyć!
Przyłączam się do myśli "Módlcie się za mną bym był święty" :) wspólnie można wiele zbudować dobrego!
Stolico MĄDROŚCI-MÓDL SIĘ ZA NAMI!
POZDROWIAM RODZINKĘ ADONAI!

(3622)
Mdata: 16.05.2008, godz: 11:47

DZIĘKUJE WSZYSTKIM DZIEWCZYNOM ZA TO CO DO NAPISAŁY w odpowiedzi na mój wpis!:)Myślę że najlepiej za początku znajomości nie zakładać od razu że to musi być:JUŻ TERAZ ale spokojnie spotykać się z drugim człowiekiem,poznawać,rozmawiać.Czas pogębia ludzkie relacje.Kiedyś przed laty poszedłem do pewnej dziewczyny i po dwóch czy trzech spotkaniach uważałem ją za normalną koleżankę ale z czasem zaczęło być coraz więcej spotkań i narodziła się wiez przyjazni,sympatii.Nie doprowadziła ona do związku ale doprowadziła do otwarcia serca dla drugiego człowieka...Wiecie kiedyś słyszałem że bł.Bronisław Markiewicz wzywał:"Módlcie się za mną bym był święty".Te słowa natchnęły mnie do prośby którą taraz kieruję do wszystkich którzy są na tym forum by codziennie chociaż przez kilka sekund pomodlili się za mnie a ja będę ich codziennie polecał Bogu.Modlitwa wstawiennicza daje ogromną siłę...ciągle się zadziwiam tym jak wielką. Pozdrawiam wszystkich Zródełkowiczów!:)

(3621)
Trawiastadata: 15.05.2008, godz: 21:51

Milka, do Ciebie kieruje moje slowa.

Moj obecny przyjaciel i chłopak, bo tak o nim mowie, mial w swoim zyciu wiele dziewczat. Jednoczesnie zawsze mial w sobie wielkie pragnienie zycia w czystosci. Paradoks? Bog przemawia przez paradoksy. Ten czlowiek zyl w rodzinie hm nazwijmy ja chorej, gdzie molestowanie seksualne, gwalty matki na oczach dzieci, przemoc slowna, psychiczna, fizyczna i seksualna to codziennosc. Jednoczesnie mial sile walczyc z wieloma chorobami, jakie od wczesnego dziecinstwa go nekaly. Niezliczone pobyty w szpitalach, brak kontaktu z biologicznym ojcem, psychopatyczny ojczym... Potem udalo mu sie wyprowadzic juz jako doroslemu czlowiekowi do ukochanej krewnej. Dzieki niej ma zapewniony teraz byt.
Ale nie o tym mowa.

Jak sie poznalismy wychodzilam z chorego zwiazku w ktorym seksualnosc moja zostala zbrudzona i ponizona, a ja jako kobieta - podeptana. W imie chorej milosci pelnej manipulacji i proby oddzielenia mnie od moich bliskich. Mimo to nadal pozostawalam dziewica.
Moj ukochany nie rozumial tego mojego pragnienia zeby dotrwac w czystosci do slubu. Buntowal sie. Mowil rozne rzeczy ale z drugiej strony gdy pytalam go czy chce odejs i zyc jak chce - mowil NIE. Mocno i pewnie. Lapal mnie za reke ze strachem jakbym miala odejsc...
I stopniowo, niedostrzegalnie dla mnie zmienial sie. Bog go zmienial. Modlilo i modli sie za niego wiele osob. Jego stosunek do siebie samego, swiata, kobiet a potem i zwiazkow, seksu, przyjazni, wiernosci i zaufania - bo to wszystko sie laczy niewidzialnymi nicmi - wszystko sie zmienialo.
Nie moge powiedziec ze jestesmy swieci. Popelnialismy bledy i pewnie nie raz jeszce popelnimy. Ale odkad oddalam nas i nasza relacje Maryi, sama to uczynilam w prywatnej modlitwie, rozmowie z najlepsza Matka, od tej pory jestem silniejsza i potrafie znalezc slowa i odpowiedzi na jego rozne pytania. Potrafie panowac nad soba latwiej niz dotychczas. Szanuje siebie bo dostrzegam nareszcie w sobie obraz Bozego STAN SIE... a nie tylko przedmiotu,jakim bylam dla tamtego czlowieka. Stracilam dla niego osiem lat. Zostawilo to we mnie glebokie rany, ktore sie powoli goja i wiem to, ze tylko dlatego, ze Bog tak chce to tak jest.
Niech za to bedzie uwielbiony.

Bycie z partnerem ktory ma za soba doswiadczenia seksualne jest trudne. I trzeba by bardzo ostroznym zeby go nie zranic, nie ponizyc nieswiadomie, nie dac mu do zrozumienia ze jest gorszy - nie mam tu na mysli stawiania siebie wyzej bo ja jeszcze nie wspolzylam. NIE! Czasem w rozmowie mozna nieswiadomie cos powiedziec w sposob taki, ze druga strona to odbiera inaczej. Trzeba tez delikatnie zaczynac rozmowy na temat relacji miedzy kobieta i mezczyzna, seksualnosci, porzeby bliskosci.
I trzeba bardzo delikatnie podchodzic do wyrazania uczuc i potrzeby bycia blisko. Bo bliskosc jest Darem nie grzechem. Tylko sposoby jej wyrazania moga ten Dar zinszczyc.
Ale taka relacja jest mozliwa tylko trudna. Z Maryja i sw Jozefem a nade wszystko z Bogiem - jest mozliwa i moze byc piekna. Ale tylko z Nim, przez Niego i dla Niego.
A co do wcesniejszych wypowiedzi = Urzekajaca mnie urzekla ale i zabolala. Ktos pod spodem pisal ze byl zly. Plakal ze zlosci, bo to bylo o niej. To samo momentami odczuwam. Przed oczami staja mi rozne sytuacje i nagle zaczynam siebie rozumiec. A potem jestem zla na siebie, ze to takie proste przeciez a ja taka bylam zapatrzona w swoje JA...
Dobrze ze Bog mnie kocha. I ze caly czas daje mi szanse Powrotu do Niego.
Niech bedzie pochwalone Jego swiete Imie!

Pozdrawiam wsyzstkich serdecznie.

(3620)
Justyna, lat 28, e-mail: campanula@autograf.pldata: 15.05.2008, godz: 21:31

do Agnieszki l.26

mysle ze to nie tak - chcialabys wiedziec ze wszystko bedzie dobrze - to nie tak.. jesli wierzysz w BOga, to wierzysz, ze cokolwiek nie bedzie, bedzie dobrze :), na tym wlasnei polega wiara... i to kwestia wiary, czy Ty wierzysz, ze masz wszystko co Ci potrzeba. Bog obiecal zycie, i to zycie w obfitosci. Czytaj Slowo Boze i szukaj Go. SProbuj uwierzyc, ze znajdziesz. Kiedys slyszlam bardzo fajne powiedzenie. Wiara nie polega na tym, ze jadac samochodem, nie bedzie ciezko na drodze, ze nie bedzie wypadku i ze bedziesz wszystko wiedziala, co stoi za kazdym zakretem. Wiara polega na tym, ze cokolwiek nie bedzie na tej drodze, Ty wierzysz ze dojedziesz do celu cala :). Jesli bedziesz sie trzymac Boga. Ja mysle, ze my ludzie robimy czesto ten blad, ze chcemy wlasnie tego dobrze za wszelka cene, choc sami nie wiemy co to jest. Chcemy Boga do uspokojenia naszej nerwicy, ale nie szukamy Go tak naprawde. Bardziej chcemy byc w porzadku, niz nam naprawde zalezy. Robimy duzo halasu, i nawet samych siebie przekonujemy, ze nam zalezy, ale w ogole nie wiemy co nami powoduje. Traktujemy Boga przedmiotowo, i oskarzamy o to ze nie chce pomagac, chociaz w ogole tak naprawde do Niego nie przychodzimy. Chcemy pokoju, ale nic nie robimy aby ten pokoj wywalczyc (chcemy swoj pokoj oprzec o rzeczy zewnetrzne, czyli zeby bylo dobrze, a nie szukamy pokoju ktory daje Bog). I przede wszystkim, chcemy wszystko po naszemu. I wtedy dla Boga juz nie ma miejsca. Powiem Ci, ja doszlam do wniosku ze Pan Bog mnie bardzo kocha...ale troche mi to zajelo.. widzisz, tez chcialam zeby bylo dobrze, tez potrzebowalam zeby On byl i poprowadzil, wydawalo sie ze szukam. Umawailam sie na indywidualne spowiedzi twarza w twarz, na rozmowy z kaplanem,choc mne to kosztowalo.Te rozmowy czy spowiedzi byly trudne. Ja myslalam ze to ze sie na nie decyduje, jest jawnym dowodem na to ze szukam BOga i Jego pomocy. Ale uslyszalam, ze ja Go nie szukam. A teraz jest nawet tak, ze gdzie nei pojde to nikt nie ma dla mnei czasu, kazdy mi odmawia :). Uwazam ze to nie jest przypadek. Mysle ze Pan BOg musi mnie bardzo kochac, bo to strasznie ciezkie milczec i odmawiac jak sie kogos kocha. Ale jesli ja Go nie szukam tak narpawde, to On mi to odbiera. Coz, moze Twoja sytuacja jest jakos inna (na pewno jest), ale moze jest gdzies podobna idea. Moze w jakims sensie, nie masz tego czego pragniesz od Pana Boga, bo tak naprawde nie JEgo szukasz, nie wierzysz w Niego, albo wcale nie pragniesz tego co On chce dac. Czy cos w tym stylu. Czasem jedynym sposobem zebysmy chcieli przyjsc do Boga i naprwde sie do Niego zwrocic i naprwade otworzyc sie tez na to co On ma nam do powiedzenia, otworzyc sie na sluchanie, czasem jedyne co Bogu pozostaje, to sie calkiem wycofac... Bo my wcale JEgo pomocy nie chcemy... NIe bierz tego przeciwko sobie, ja pisze w odpowiedzi na Twoj post, ale nie uwazam ze to musi sie do CIebie jakkolwiek stosowac. Sama wiesz jak jest. Ja mowie tylko to co mi sie nasunelo i do czego sama jakos dochodze. Powodzenia :)

(3619)
Justyna, lat 28, e-mail: campanula@autograf.pldata: 15.05.2008, godz: 21:07

do Ani l.24

wiesz, bardzo mnie dotknal Twoj wpis, bo ja wlasnie zakonczylam zwiazek, nie tak dlugi jak Twoj, ale jestem starsza, a im sie jest starszym tymbardziej chyba ciezko jest konczyc. JEsli chodzi o moja sytuacje, to ja bardzo dlugo nie widzialam, ze to nie jest dla mnie. Wydawalo mi sie nawet ze kocham te osobe, chociaz duzo mnie kosztowalo bycie z nim czasami, musialam sie przekraczac. Ale myslalam ze to sa moje ograniczenia, ze to wlasnei dobrze, ze ja sie rozwine. To byl wartosciowy chlopak, chociaz czasem nei bylo latwo z nim byc. I pod roznymi wzgledami wydawalo sie ze do siebie pasujemy. Jednak caly czas mialam duzo watpliwosci, nie bylam szczesliwa. Myslalam ze to przejdzie. Myslalam o nim bardzo powaznie. Myslalam, ze pokonam wsyzstkie trudne rzeczy, ktore sie pojawialy i ze potem bedzie w koncu dobrze. Ale nie bylo, bo pojawialo sie cos nowego. I wiesz, w koncu odwazylam sie dopuscic do siebie prawde. Nie to zebym wczesniej nie rozeznawala, nie szukala odpowiedzi czy to moze nie ten czy to ten... ale jednak we mnei nie bylo dlugo zgody, zeby zobaczyc w wolnosci jak jest, ja musialam dojrzec do tego zeby odwazyc sie zobaczyc, ze ja go nei kocham...mysle zreszta ze on tez mnie nie kochal...czasem moga nam sie pomylic rozne rzeczy z miloscia...A czlowiek nie chce podejmowac takiej decyzji, zwlaszcza jak nie ma czegos na czym moglby sie oprzec, tzn czegos przeciwko tej osobie. Dla mnei to jest proste - jezeli jestes smutna, i przez cale 3 lata nic sie nei zmienia, to jest to najlepszy znak, ze to nei jest dla CIebie. Ale moze potrzebujesz czasu, zeby to zobaczyc...i odwazyc sie podjac taka decyzje, ktora jest cholernie ciezka...Mnie absolutnie nei dziwi ze Tobie ciezko jest chocby myslec o zerwaniu. To calkowicie normalne, skoro jestes z nim tak dlugo. Rodzi sie przywiazanie, jest jakas wspolna historia, a pewnie ogolnie nie chcesz byc sama i ciezko wybrac zmiane. Mysle ze Bog nie chce zebysmy byli nieszczesliwi. Ale tez nic nie moze zrobic, jesli my jestesmy zwiazani, nie mamy wolnosci. A prawda jest taka, ze cokolwiek nie robimy BOg bedzie nam pomagal. Po prostu na zdrowy rozsadek, jesli jest sie z kims 3 lata i jestes nieszczesliwa, to cos jest nie tak... I nie musisz miec powodu zeby zerwac. Wystarczy tyle, ze jestes nieszczesliwa, ze sie nie odnajdujesz w tej relacji. A jak uwazasz ze to nie tak, to poszukaj co powoduje Twoj smutek.. i sprobuj naprawde sie tym zajac. WIdzisz, czasem my robimy duzo zamieszania, szukamy, prosimy, modlimy sie, ale tak narpawde nie przychodzimy do BOga, nie jestesmy otwarci na prawde. Nie wiem co jest prawda w Twoim wypadku, ale jesli jest taki smutek, to musi cos byc, moze nawet gdzies masz to w podswiadomosci, ale sie po prostu boisz, co jest calkiem normalne. W moim przypadku bylo tak, ze ja w koncu zobaczylam, ze chociaz moj chlopak jest wartosciowy, chociaz jest trudny a ja potrafie z tym zyc, to nie moge z nim byc, bo go nie jestem w stanie pokochac. Tez bylam nieszczesliwa, zwlaszcza jak rozmawailam z kolezankami ktore opowiadaly o swoich chlopakach, nie moglam sie pogodzic z tym, ze ja nie umiem tak o swoim mowic. Bo roznica byla taka, ze ja bylam nieszczesliwa, a one byly szczesliwe, spokojne w swoich zwiazkach... No i tez narzekalam na brak rozeznania, mowilam, ze jezeli tylko bym wiedziala, ze mam z nim byc, to bylabym gotowa byc, ale ze jakos nei moge rozeznac. I czasem trzeba naprawde dluzszego czasu, zeby sie otworzyc na prawde, zeby zobaczyc jak jest...Bo czlowiek nie chce dopuscic tej prawdy do siebie. I wierz mi, to byla bardzo ciezka decyzja, mialam ogromne poczucie winy, bylo mi strasznie i jest, bo ja bardzo bym chciala zalozyc rodzine. Ale jak raz zobaczylam, ze go nie pokocham, to nie bylo sensu tego ciagnac dalej. Poza tym ja bym tak nie mogla. Nie bylo latwo, bo on walczyl, chociaz potem sie okazalo, jakos przypadkiem sie dowiedzialam, ze sie bardzo nie zachowal wobec mnie w czasie kiedy ja jeszcze nie myslalam o zerwaniu (notabene gdybym nie zerwala to bym sie nie dowiedziala). I powiem Ci ze nawet z tym wszystkim, z tym ze on mnie jakos tam oszukal, i juz niewazne, to i tak jest mi ciezko z tym ze zerwalam. Musze teraz kompletnie przestawic swoje zycie. Bo to jest przyiwazanie, powazne myslenie o kims, jakis wspolny czas i jesli ma sie pragnienia zalozenia rodziny, to ciezko wybrac samotnosc. Zwlaszcza, jesli ta osoba jest jakos wartosciowa, jesli sie pokonalo jakies trudnosci wspolnie, jesli nie bylo takiego powodu, ze nie wiem, ktos Cie zdradzal, uderzyl, czy cokolwiek innego. Pan Bog do Ciebie nie zadzwoni. Ale naprawde jest. I pokazuje. Dal Ci moze takie sytuacje z nim, ktore moga Ci pozwolic rozeznac. Czasem dobrze jest popatrzec wlasnei na siebie. Co Ty czujesz do tego chlopaka, czego Ty chcesz, dlaczego jestes smutna, nieszczeliwa... Bog jest w naszym sercu... szukaj w swoim sercu tych odpowiedzi...A druga rzecz, to zaufanie, ze jakakolwiek decyzje nie podejmiesz, to Bog jest z Toba zawsze. Bo tak wlasnie jest. Jesli sie MU powierzasz, to nie dopusci zeby Ci sie krzywda stala. Tylko probuj sie otwierac...




(3618)
Milkadata: 15.05.2008, godz: 20:16

nurtuje mnie od jakiegos czasu pewna sprawa. poznalam chlopaka, zakochalismy sie ze wzajemnoscia. ale pojawia sie pewien problem. ja jestem dziewica a on ma juz za soba kontakt seksualny ze swoja bylą dziewczyną. czy myslicie ze taki zwiazek ma racje bytu? zawsze marzylam o tym ze jak poznam chlopaka to bedzimy dla siebie pierwszymi partnerami, ale jak widac w zyciu bywa roznie...

(3617)
Agnieszka, lat 26, e-mail: umea_cefalu@wp.pldata: 15.05.2008, godz: 19:25

Do Ania!
Włąśnie- może twórcy tej strony odpowiedzą, lub poprooszą jakiegoś teologa, bo to b. ważny problem. Skąd mam wiedzieć że sięnie mylę? Że inni ludzie, od których decyzji czasami moje życie zalerzy- się nie mylą? Czy to, że się czegoś bardzo pragnie wystarczy- żeby stwierdzić, że jest dla mnie dobre? Zakręcone to trochę. ale dla mnie ostanioo to też ważny problem - chciałabym wiedzieć, że podejmuję właściwe decyzje, że to co zrobiłam było wystarczające, lub niewystarczające. I nie mogę powiedzieć, żę niektore rzeczy się nieukładają- bo układają. Ale w innnych zupełnie tego Bożego działa nie widać - skoro nie widze to skąd mam być pewna, że jest?
Ostatnio tak jak ty- modlę się, wręcz krzycze do Boga, a jakoś nie widzę Jego obecności - chociaż bym chciała, po prostu wiedzieć że wszystko będzie dobrze. Bo są czasem takie sytuacje że po prostu nie ma w którą stronę się obrócić.
Jak mam wiedzieć- że Bóg daje wszystko co potrzeba? Skąd?

(3616)
natali, lat 30, e-mail: natali30-78@o2.pldata: 15.05.2008, godz: 18:35

samotność, nie jest to łatwa droga, i jak już nie raz słyszałam prawdziwe szczęście jest wtedy kiedy je się dzieli z ukochaną osobą. Nie zawsze jest to jednak możliwe. W momencie kiedy raz po raz dostaje się ciosy za swoją miłość, dobro.... w końcu ja juz nie daje rady podejmować kolejnych prób. Wiem, że tylko podejmując ryzyko można stworzyć cos pięknego i prawdziwego, ale to zaufanie jest wciąż ignorowane.
Pomimo, że łatwo nie będzie wierzę że pan Bóg walczy o mnie, a to , ze dostałam takie bogactwo uczuć to jest łaska Boża, ale że nie moge tego bogactwa dzielić z ukochaną osobą to nic na siłę nie zrobię. Nie mam już siły podejmować kolejnego ryzyka. Za dużo ran... Samotność jeśli się na nią zgodzę może też okazać sie piękna. Nie zrozumiem nigdy dlaczego drugi człowiek traktuje człowieka jak zabawkę czy przedmiot pozbawiony uczuć, i nawet nie chce tego zrozumieć, bo to nie mieści mi się w głowie ani w sercu.

(3615)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 15.05.2008, godz: 17:10

Mam pytanie dlaczego Pan Jezus kiedy kogos uzdrawial mowil, np Idz pokaz sie kaplanowi, tylko do wsi nie wchodz, albo uwazaj zeby ci sie cos gorszego nie stalo. Nawet Piotrowi powiedzial : Zejdz mi z oczu szatanie bo nie myslisz po bozemu ale po ludzku.
Bardzo interesuja mnie slowa Jezusa do osob, ktore przyszly po zdrowie.
Pan Jezus powiedzial: Przyjdzcie do mnie wszyscy ktorzy utrudzeni i obciazeni jestescie a ja was pokrzepie.

Niesamowite sa slowa Jezusa, ale niektorych nie rozumie.
Niestety mam chora wyobraznie i oprocz Pisma Swietego, pism Matki Teresy z Kalkuty boje sie czytac cos innego, zeby nie otwarly mi sie oczy jak biblijnej Ewie i nie zobaczyla ze swiat ma lepsze propozycje. A ja chce byc owieczka Jezusa ktora codziennie szepce Jezu ufam Tobie, a Twoje slowa sa lampa.

(3614)
Ania, lat 24data: 15.05.2008, godz: 11:05

Witam Was, od dłuugiego czasu borykam się z problemem, który odbiera mi radość życia. Jestem w związku od 3 lat i jest tyle problemów, cierpień, nieporozumień i smutku..okazuje się, że nie potrafię byc z kimś a moze nie jest to właściwy człowiek, nie wiem jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy, ale nie zmienia to faktu, ze jest ciężko. Po ludzku sprawa beznadziejna, bo myśl o rozstaniu straszliwie boli a myśl o ślubie przeraża i nie daje radości. Postanowiłam w tej beznadziejnej sytuacji prosić o pomoc Boga. Modliłam sie dużo o rozeznanie, ale wciąż cisza. Szukam co i raz nowych świętych, a to koronka, a to dziesiątek różańca,a to jakaś litanie..a może Maryja mi pomoże...i tak w niepewności moje serce czuje nadzieję, że może kolejna cudowna modlitwa mi pomoże. Ale widzę, że nie jest to dobre. Takie "skakanie z kwiatka na kwiatek". Łapanie się wszystkiego co wydaje się ze może mi pomóc. Czytam wiele na tej stronie, raz że Pan Bóg mnie nie zostawi, że ma Plan co do mnie, innym razem czytam ze mam wolną wolę, że wybieram sama...ale skoro nie wiem, to cóż mam wybrać? jak Pan Bóg może mi pomóc? czy chce w ogóle mi pomóc? Już nie wiem co robić,a smutku i beznadziei coraz więcej w moim życiu.

(3613)
Carolinedata: 15.05.2008, godz: 10:43

Jeżeli chodzi o "Urzekającą" to była jedna z książek, która zmieniła moje życie...

(3612)
Artur Wnęk / Artii, lat 33data: 14.05.2008, godz: 23:10

W naszym swiecie cierpienie istot niewinnych uwaza sie za skandal.
Skandalem jest wiec Marta Robin, ktora przez piecdziesiat lat dzien i noc
doswiadczala cierpienia, siegajacego zenitu co piatek.
"Cierpiala bez przerwy - powiedziala mi Francoise Degaud - jej powierniczka.
I prosila jeszcze o dodatkowe cierpienia!"

(3611)
Agnieszka, lat 26, e-mail: umea_cefalu@wp.pldata: 14.05.2008, godz: 22:59

Widzę, że mają tu miejsce ciekawe dyskusje.

Czytałam "Dzikie serce" i podobało mi się, ale była to dla mnie taka ciekawostka na temat świata meżczyzny, niektóre rzeczy były całkiem nowe, a inne znane, ale nieuświadomione. Ale dla mnie, jako kobiety była to po prostu ciekawa ksiażka.
Za to wcześniej czytałam "Urzekającą", przy której niemal płakałam, ze złości.
Bo ogromna część książki była po prostu o mnie. Nie wiem czy inni tak to odbierają.
Jeszcze półtora roku temu wydawało mi się, że kobieta i męzczyzna niczym się zbytnio nie różnią, że mogę zrobić wszystko to samo i tak samo, jak każdy facet. Wszystko się stopniowo zmieniło, kiedy przyszło mi z mężczyzną pracować.
Okazało się, że ja wszystko robie nieco inaczej i patrze inaczej. W międzyczasie przeczytałam \"Urzekającą\", która doprowadziła mnie do łez. Wcześniej z mnóstwa rzeczy nie zdawałąm sobie sprawy, np z tego - że czasem mam ochotę założyć spódnicę :-). kiedy czytałam tą książkę, i było tam napisane że kobieta chce być piękna, i potrzebuje potwierdzenia tego, albo że chce przeżyć romas, to czytałam to ze złością, płaczem - jak herezję, ale najbardziej mnie bolało to, że wiedziałąm już- że to wszystko prawda.
To co jest bardzo ważne w tych książkach - to chyba to, że mogą pomóc uświadomić sobie jakie oczekiwania może mieć ta druga strona i jak funkcjonuje. Ja np. nie wiedziałam, że powinnam czasem pozwolić mężczyźnie prowadzić- czy decydować. Nie wiedziałam w ogóle, że tak można. Zawsze miałam nastawienie takie, że z każdym problemem musze radzić sobie sama - nie przyszło mi nawet do głowy, że mężczyzna może chcieć się jakoś przede mną wykazać.
Z kolei dziwią mnie (i w sumie zawsze dziwiły) teksty mężczyzn, że dla jakiejś kobiety są za brzydcy, czy za głupi, albo niewystarczająco dobrze sytuowani, bo nie są to rzeczy priorytetowe. Dla kobiety liczy się przede wszystkim poczucie bezpieczenstwa- które jej zapewni to- że ten mężczyzna zawsze przy niej będzie i nigdy jej nie zostawi samej z problemami (a w praktyce to sie często zdarza niestety), wszystko pozostałe - to rzeczy drugorzędne.
do ela - rozumiem dokładnie o czym piszesz, samotnikom jest trudniej, pomimo, że człowiek chciałby kochać i być kochany czasami mimowolnie się izoluje.

(3610)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 14.05.2008, godz: 21:46

-==-==-==-==-==-==-==-==-==-==-==-
"Az do konca swiata bede apostolem Milosci...
Bede wstawiac sie za ludzi tak dlugo, jak pozostana na ziemi ludzie,
ktorzy beda cierpiec, walczyc, bladzic.
Przyjde ich kochac, pomagac im, wskazywac im prawdziwa ojczyzne".

Marta Robin (1902-1981)
-==-==-==-==-==-==-==-==-==-==-==-

(3609)
a., lat 32, e-mail: skrzynka.intencji@poczta.fmdata: 14.05.2008, godz: 18:16

"W tym dniu - był to deszczowy piątek - szliśmy razem z moim męźem w stronę wydziału stomatologii, by wziąć parę potrzebnych książek. Ja i mój siostrzeniec szliśmy razem pod małym parasolem. Mój mąż miał płaszcz nieprzemakalny i szedł wzdłuż muru głównej biblioteki, by uchronić się przed deszczem. Podczas gdy omijaliśmy kałuże, nie zauważyliśmy, jak zbliżyliśmy się do alei drzew i gdy przeskakiwaliśmy większą kałużę, trafił w nas piorun, który był tak silny, że się zwęgliliśmy. Mój siostrzeniec umarł na miejscu."

To początek świadectwa pani Glorii Polo, która po tym, jak została uderzona przez piorun, zapadła w śpiączkę, podczas której trafiła w zaświaty. Dzięki wielkiemu Miłosierdziu Bożemu powróciła stamtąd z ważnym orędziem.

Zachęcam Was wszystkich do zapoznania się z jej świadectwem. Jest naprawdę niezwykłe!
Znajdziecie je na stronie http://gloriapolo.neuevangelisierung.org/indexpl.html

(3608)
e.data: 14.05.2008, godz: 07:48

WITAJCIE
Piotrze podobają mi się TWOJE rozważania na temat wspomnianej ksiązki, też uważam, że jest to wyrywek przeżyć i wnętrza mężczyzn, ale czyż książka nie jest po to by rzucić światło na określony temat. ? Nie wszyscy mężczyzni są tak dojrzali intelektualnie i emocjonalnie by glębiej rozważać powyższy temat jak np. Ty. powiem wiecej, rzadko kto z mężczyzn analizuje swoje np. uczucia, ponieważ na ogoł mężczyżni uważają się za ,,twardzieli,, i oni bardziej działają niż skupiają sie na rozważaniach. To raczej kobiety analizują słowa mysli uczucia, a takich wnikliwych obserwatorów męskiej duszy zapewniam Cię że jest niewielu, mowię to ponieważ żyję w kręgach mężczyzn różnych zarówno intelektualistów jak i osób duchownych. Niemniej krytyka zawsze jest niezbędna by pobudzać do myślenia. Wracając do tematu ksiązki to ten prosty język może dotrze do grona wiekszej liczby mężczyzn, gdyby był to głęboki wywod filiozoficzno-psychologiczny tylko jednostki by do niej zaglądały, a na pewno nikt tutaj by tego tematu nie poruszał.
Wiele tematów jest tam strasznie uproszczonych i rozumiem Twoje oburzenie, gdyż Ty przeżywasz to na swój indywidualny sposób bardzo mocno. Sklonna jestem przypuszczać ,że Ty jestes na etapie nieuleczonego zranienia, w związku z tym czegoś jeszcze zabraklo w tej pozycji -to zrozumiale. Rzadko kiedy jakakolwiek książka może zmienić życie czlowieka, co najwyżej rzucić światło. Leczenie zranień to jest bardzo długi proces, zaczyna sie w naszym sercu i woli ale gdy prosimy Boga systematycznie o uleczenie, jesli jest taka Jego wola, On nas uzdrawia, rownież z przeszłości i uprzedzeń. Ja też byłam mocno poraniona i wiele lat potrzba było by ten proces się uaktywnił. Największe efekty widziałam jednak nie po czysto psychologicznym podejsciu do tematu, ale BOŻYM. Dopiero jak padłam na kolana w absolutnym milczeniu z dala od świata ludzi, BÓG pozwolił mi dotknąć mojej perły na dnie serca jaką jest-przebaczenie. Ten proces sie dopiero rozpoczął ale polecam rekolekcje ignacjańskie- w milczeniu i na kolanach serce i umysł się otwiera i sam sobą człowiek może sie zadziwić, tym co niedawno było czystą psychologią i abstrakcją, STAJE SIĘ POWOLI ŻYCIEM W CHRYSTUSIE. PARADOKS KRZYŻA. Życzę ci Piotrze głębokiego wejścia w swoje rany i uzdrowienia oraz trafiania na lepsze pozycje ksiązkowe w podobnej tematyce- KTO SZUKA TEN ZNAJDZIE. Pozdrawiam

(3607)
Andy, e-mail: andy1940@wp.pldata: 14.05.2008, godz: 07:34

Jeśli ktoś odrzuca "Dzikie serce" pragnie poprostu zostać małym zakompleksionym chłopczykiem lub pozerem. O i tyle! :D

(3606)
asdfgh, e-mail: krzysztof.asdfgh@op.pldata: 14.05.2008, godz: 00:20

Drogi Piotrze

Tak myślałem nad tym co napisałeś ….

I zauważam dziwny trend dzisiejszym świecie a mianowicie mnóstwo analiz, opisywania reakcji człowieka. Rozkładanie człowieka na czynniki pierwsze jak maszynę (tak się robi jak się popsuje) jednak nie ma po co cześć po części przeglądać bo się odczłowieczamy:P

A wystarczy tylko być człowiekiem! zyć w wolności! i kochac dobra miłościa!.

Odwołam się do fragmentu wypowiedzi na źródełku ….. nie pamiętam dokładnej treści jednak sens był taki ze ktoś bardzo modlił się aby dana osoba go pokochała a ta dana osoba z kolei kochała kogoś innego również się modląc itp. Nie będę snuł więcej kombinacji …. I ze to niby miłość zycia itp. Itd. :)

Zapytam tak gdzie w takiej chorej miłości miejsce dla wolności przecież to nic innego jak chęć posiadania drugiej osoby przy sobie.
Teraz co znaczy być Człowiekiem?
Co znaczy żyć w wolności?
Co znaczy kochać dobra i dającą wolność Miłością taka która nie zniewala.

Chyba każdy powinien sobie w sercu odpowiedzieć.

(3605)
Jurek, lat 34, e-mail: szantaj@interia.pldata: 13.05.2008, godz: 22:24

Odnośnie książki "Dzikie serce" mam takie same zdanie jak Piotr- wyidealizowna utopia, do poczytania jako powiastka. Dobranoc :D

(3604)
Marta, e-mail: marta19kropelka@wp.pldata: 13.05.2008, godz: 22:06

Do Arkadiusza, i do tematu Dzikiego serca; Jak ze wszystkim, przed przeczytaniem tej lektury trzeba prosić o światło, bo każdą rzecz człowiek sam z siebie może przeczytać źle, ta książka może czasami coś przesadnie wypacza i jeśli mężczyzna naprawdę nie pozna Boga to będzie źle wykorzystywał swoją siłę ale znam wielu zakonników i księży, którzy ja czytali i polecają i mówiąc o niej uzywają słowa FENOMENALNA A NIE POPULISTYCZNA, nie wszystko da się u mężczyzny zaobserwować gołym okiem, nawet ksiądz Pawlukieiwcz w konferencji Nie bądźmy dziećmi powołuje się na tę ksiązkę, cytuje ją... :) A co do zranień każdy z nas je ma ja wiem co to są zranienia otrzymane od taty i ciągle się modlę o uzdrowienie.
Do M: Tak to czasami z nami dziewczynami jest, szczególnie jak jeszcze nie odkryłyśmy miłości Boga do nas i szukamy jej tylko po ludzku, ale nie tylko my tak mamy, wy mezczyźni też, sama naciełam się na kogoś i to tu , że zastanawiałam się co tu zrobić, kogoś kto od razu chciał abym była jego dziewczyną. A miłość rodzi przyjaźń na pustyni samotności.
Boże Proszę Cię o dar radości i dziekczynienia za każdego człowieka za naszej drodze nawet, gdy uczyni nam zło, Ty Panie w Nim mieszkasz, jestes obecny, nie daj nam o tym zapomnieć. Amen.
Dobranoc kochani -

(3603)
Jdata: 13.05.2008, godz: 21:49

Do M
POdoba mi sie Twój punkt widzenia bo najpierw trzeba kogoś poznać. NIestety spotykałąm się z podobnym zachowaniem panów, którzy po kilku spotkaniach oczekiwali deklaracji a to wywoływało negatywną reakcję. Szukaj dalej, na pewno są dziewczyny, które zechcą przejśc normalną droge poznania się wzajemnie.

(3602)
dziewczyna do M, lat 25data: 13.05.2008, godz: 21:21

DO M.

Wiesz nie zgodzę się z tym co piszesz. Raczej to kwestia nastawianie się do znajomości i dojrzałości emoncjonalnej konkretnych kobiet, na które trafiłeś... Ja miałam wręcz odwrotny problem polegający na zbytniej nachalności mężczyzn, którzy odpowiedzieli na moje ogłoszenie...
Poza tym zamiast poznawania siebie to raczej manifestacja posiadania - po co w pierwszym mailu pisać, że się właśnie kończy budować dom, albo zapraszać do swojego nowego, własnego mieszkania??
Po co pisać, że szukam żony a znajomośc o kształcie niewiadomo co to mnie nie interesują:/

Szczerze to ja na początek wolę luźną znajomość niewymagającą żadnych zobowiązań...

Kolejnym problem to umiejętnośc kończenia znajomości.
“Jesteś odpowiedzialny za uczucia, które wzbudzasz w innych.” - to słowa Wyszyńskiego

Z postów zamieszczonych wynika, że dużo tutaj poranionych osób, ale czy ktoś zrobi sobie rachunek sumienia ile sam zranił osób...

(3601)
Dziewczyna, lat 25data: 13.05.2008, godz: 16:29

do M

Niestety, ale ja potwierdzam Twoje sugestie ale od strony dziewczyny która sama zamieściła swoje ogłoszenie tutaj...
Osobiście jestem zdziwiona takim podejściem bo ja dłużej zastanawiam się czy ktoś może trafić do grona moich bliższych znajomych niż co niektórzy Panowie chcieliby dostać deklarację uczucia i głębokiego zaangażowania:/
Prywatnego numeru telefonu nie daję po dwóch mailach, a do mieszkań obcych osób nie wybieram się na pierwsze spotkanie - a niestety takie oferty były...

Wydaje się, że takie czasy, wszystko chcemy mieć szybko i bez trudu...
Czasem się nie da:)

(3600)
aneczka, lat 30, e-mail: aneczka4@vp.pldata: 13.05.2008, godz: 16:11

mam na imię ania.mieszkam w rzeszowie.bardzo zalezy mi na poznaniu sympatycznego mężczyzny,nie bojącego się podmować wszselkich wyzwań,spontanicznego i cieszącego się z każdej chwili życia.uwielbiam podróże i jeść makaron:-)))*....

(3599)
Piotrdata: 13.05.2008, godz: 14:46

Nie chcę wyjść na tego, który uważa, że "Dzikie serce" jest zła, szkodliwa, mimo, że nadal ma o niej krytyczne zdanie. Tak, jak Karina uważam, że jest mocno przereklamowana. Jak dla mnie to mogłaby stać na tej samej półce co książki modnego od dłuższego czasu Coehlo. Różnią się tak naprawdę tylko formą - Eldridge wyskrobał swoisty esej, a ten drugi raczy nas, co rusz, kolejną prozą. Problem w tym, że jeśli nawet nie zarzucać im totalnej pustki, to są dość tendencyjne i jednowymiarowe. A że jeszcze są okraszone przygodą, Bogiem/czymś transcendentnym, o tajemnicy nie wspominając, to niewątpliwie mamy przepis na popularną i dobrze sprzedającą się książkę. Cóż, takie czasy..
Uważam, że autor tej książki porwał się z motyką na słońce - w tak krótkiej książce chciał ująć męskość - brawo za odwagę. Nikt do tej pory nie odważył się, na poważnie, zamykać "męskość" w ramy, co najwyżej studiując konkretne jej aspekty, a Eldridge kilkoma prostymi chwytami zakreślił mężczyznę i basta.
Autor pisze o zranieniach i potrzebie ich uleczenia - co do tego nie mam wątpliwości, ale to my sami mamy przede wszystkim działać; Bóg uzdalnia do dobra, ale go za nikogo nie czyni, tak więc to my jesteśmy odpowiedzialni za kroki podejmowane w celu uzdrowienia. Nie można liczyć na jakiś cud, jak za pstryknięciem palcami - to jest coś, co wytyka wielu duchownych i świeckich, zajmujących się duchowoscią i psychologią człowieka. Eldridge zdaje się chyba jednak liczyć na to, że w cudowny sposób można ominąć pracę i korzystać z jej owoców.
Eldridge patrzy też na męskość przez pryzmat ojcostwa - i znowu wypadałoby przyklasnąć. Ojcostwo to naprawdę piękna rzecz, choć wielu ojców nie staje, niestety, na wysokości zadania i później mamy wielki dramat - kryzys ojcostwa, wręcz rodziny i wielu poranionych w dzieciństwie dorosłych obojga płci. Dla mnie osobiście jest to bardzo ważna relacja, tym bardziej, że w moim przypadku wiele jej brakowało i stąd pewnie jej znaczenie. Nie obraźcie się drogie panie, ale na mnie o wiele silniej działa relacja syn-ojciec niż syn-matka, czy dziecko-matka; porusza we mnie takie struny, że.. aż ściska mi gardło i to, co widzę, rozpływa się we łzach. Ciężko mi aż o tym pisać.. A u Eldridge'a - wszystkiego po trochu - trochę modlitwy, trochę wspinaczki, trochę rozmów itp. Nie twierdzę, że choćby wspólna modlitwa to coś złego, ale brakuje mi tu pogłębionej refleksji nad ojcostwem. Poza tym ciekaw jestem, co by napisał, gdyby miał 3 córki, a nie synów?
Kolejna sprawa to wrażliwość i emocjonalność mężczyzn. Ta książka, jeżeli już nawet porusza kwestię emocji, to najwyżej w odniesieniu do walki lub kobiety. Nie przeczę, że jednemu i drugiemu towarzyszą emocje, ale na tym świat mężczyzny się naprawdę nie kończy. Mężczyźni są równie wrażliwi, choć przeżywają emocje inaczej niż kobiety i inaczej to okazują. Jednak nie żyją na emocjonalnej pustyni.
O tych przygodach już nawet nie będę wspominał, bo szkoda czasu i miejsca. Wszystko może być przygodą, tylko trzeba spojrzeć inaczej na rzeczywistość. Nie wszyscy mogą się wspinać choćby, ale na pewno wszyscy mogą czerpać przyjemność z życia, co nie wyklucza możliwości zmian. Przygodę można przeżywać na wiele sposobów.
Jeżeli kogoś ta książką skłoniła do jakichś zmian, najlepiej pozytywnych, to jest się z czego cieszyć. Jednak uważam, że korzystanie z niej, jak z drogowskazu, jest co najmniej grubym nieporozumieniem i błędem. Zapewne inaczej bym patrzył na tę książkę, gdyby to był opis jego doświadczeń - bez uogólnień i snucia jakichś teorii - mniejszych lub większych; po prostu relacja z przeżywania własnej męskości. Wtedy bym rzekł - w porządku, ale tak.. mamy do czynienia z pseudofilozoficznym wywodem. Nie uważam, że męskość można zamknąć na 211 stronach. Można co najwyżej dotknąć jakichś jej aspektów, a i to nigdy nie będzie dostatecznie pełne. Tak samo zresztą myślę o kobietach i kobiecości.
Nie dajmy się spłaszczyć i wcisnąć w schematyzm - żyjmy po prostu najlepiej, jak potrafimy.

Nie chciałem tą wypowiedzią nikogo urazić, czy też zniechęcić jakoś szczególnie. Kto będzie chciał i tak po nią sięgnie. Chciałem tylko wyrazić, mniej lub bardziej jasno, to, co myślę na temat tej książki.

(3598)
onadata: 13.05.2008, godz: 14:33

Do M.:

Rzadko się zdarza, że związki budowane na takich szybkich decyzjach dają radę przetrwać:) Jak dla mnie nie ma co zaczynać czegokolwiek bez fundamentów, nie można być z kimś , czy mówić o miłości nie znając nawet tej osoby, czy spotkając się z nią raz, czy dwa. Ja napewno nie odebrałabym pozytywnie zachowania mężczyzny, gdyby na 1, czy 2 spotkaniu zaczął mówić o związku, czy miłości, zaczęłabym się raczej zastanawiać, czy on wogóle wie co to jest;)

(3597)
e., lat 34data: 13.05.2008, godz: 11:54

Piękne to świadectwo drogi do dojrzałości ku męskości. Ja mimo, iż jestem kobietą z pewnym doświadczeniem życiowym przechodzę rownież długą drogę do bycia ,,dojrzałą,, kobietą..ale widzę powoli owoce i to mnie cieszy. Z punktu widzenia kobiety na tęsknoty mężczyzn zaobserwowałam ważnych kilka kwestii. Mężczyzna potrzebuje kobiety ciepłej czułej z poczuciem własnej wartosci i co najważniejsze dajacej mężczyznie absolutną WOLNOŚĆ- wolność w podejmowaniu decyzji oraz wspieraniu poprzez towarzyszenie-wyłącznie a nie narzucanie swojej woli. Kolejna kwestia to pasje dla mężczyzny są podstawą egzystencji jego natury. MĘŻCZYZNA BEZ PASJI TO JAK STUDNIA BEZ WODY. Zawsze fascynowali mnie tacy, którzy żyją z pasją, cokolwiek by nie robili, ważne by była w tym ogromna pasja. Czy to muzyka, gory, sport, kolekcja rzeczy-dla mężczyzn bardzo ważna, czy też pasja w poznawaniu ludzi przyrody czy smaków. Tak - smakować potrawy też można z pasją. Można by tu wymieniać mnóstwo czynności i zainteresowań, ale chciałam tylko wskazać na ten element, który moim zdaniem zasługuje na uwagę szczególną. Drodzy mężczyżni życzę WAM PASJI ŻYCIA - CZYLI UKOCHANIA GO WE WSZYSTKICH SZCZEGÓŁACH. BÓG DAŁ NAM MNÓSTWO NARZĘDZI DO ROZWIJANIA I PIELEGNOWANIA MIŁOŚCI - KORZYSTAJMY ZATEM Z NICH ALE ZAWSZE Z PEŁNYM ZAWIERZENIEM MARYI I ODDANIEM JEZUSOWI. SPÓJRZCIE NA JEZUSA - TO DOPIERO BYŁ MĘŻCZYZNA Z PASJĄ ŻYCIA , JEGO ,,DZIKIE SERCE,, AŻ PORYWA DO MIŁOŚCI DOSKONAŁEJ- CZYŻ NIE ?

(3596)
M.data: 13.05.2008, godz: 11:07

Do dziewczyn
Wiecie spotkałem sie z kilkoma dziewczynami poznanymi na stronach katolickich ale zazwyczaj kończyły się one bardzo szybko:(Myślę że w czasie tych spotkań starałem sie być w porządku wobec tych dziewczyn.Zauważyłem że niektóre dziewczyny już po pierwszym czy drugim spotkaniu oczekują czegoś poważnego a gdy tego nie ma to zrywają znajomość i nie mają ochoty na dalsze spotkania ani kontakt.A przecież nic nie rodzi się od razu ani miłość ani przyjazń ani przywiązanie.Czy wy wierzycie że jak miłość to od pierwszego wejrzenia albo wcale?.Proszę dziewczyny by napisały jaki jest ich punkt widzenia na te sprawę,wiem że na tych stronach pisze wiele mądrych i rozsądnych dziewczyn i prosze je o posta. Pozdrawiam:)

(3595)
Arkadiusz, lat 25, e-mail: arekrol@interia.pldata: 13.05.2008, godz: 10:20

"Dzikie serce" to książka, która zmieniła moje życie :) Przed jej przeczytaniem, a było to prawie rok temu, byłem zalęknionym małym chłopcem, który nosił w swoim sercu ranę zadaną mu przez ojca w dzieciństwie. Kiedy byłem małym chłopcem nie dostałem tego czego potrzebowało moje srce: poczucia akceptacji, kochania i bycia kochanym... i wielu innych rzeczy; dlatego póżniejsze lata to okres bezowocnego poszukiwania tej opoki afirmacji...a poszukiwałem na wiele różnych sposobów:niestanne udoskonalanioe siebie, perfekcjonizm, kobiety.

Dopiero dzięki "Dzikiemu sercu" zrozumiałem, że potrzebuje wyjść na "pustynię" i odbyć pielgrzymkę do mojego męskiego serca po to aby je uzdrowić, przemienić i odnowić. I tak jest od roku...pielgrzymuje razem z Jezusem. Bo tylko On może mi dać, to czego nie dostałem w dzieciństwie od ojca. I za to chwała Panu.

I jeszcze jedno.
Ponieważ odwiedzam tę stronkę od ponad dwóch lat i mam podobne marzenia jak większość piszących tu męszczyzn: żona, dzieci, wspaniała rodzina ;-) Dlatego chcę Ci powiedzieć, że Twoja przyszła żona potrzebuje prawdziwie męskiego serca bo tylko wtedy będzie prawdziwą kobietą. A prawdziwie męskie serce może dać Ci jedynie Bóg; jesli więc usilnie poszukujesz miłości ludzkiej to mój drogi przyjacielu musisz zawrócić z tej drogi i swoje serce otworzyć na Boga i na jego miłość. Nie możesz prosić kobiety o miłość bo dojdzie do Twojej "kastracji albo uzaleznienia", powinieneś tą miłość swojej kobiecie ofiarować. Jeżeli w Twoim sercu jej brakuje to proś Boga, który sam Jest Miłością aby pozwolł CI jej doświadczyć :)
Zaufaj Panu i w Nim złóż swoją nadzieję.


(3594)
eladata: 13.05.2008, godz: 09:54

I ja chciałabym dodać swoje 3grosze na temat miłości. Z natury jestem "samotniczką" która nieustaje w marzeniach o prawdziwej miłości - jedności dusz. Męczy mnie poznawanie nowych ludzi, budowanie nowych realcji, uczenia się zaufania do drugiego człowieka. Więc zawsze modliłam się o samotność do póki nie spotkam tej jedynej, właściwej osoby. A życie jednak inaczej się układa. Bóg stawia na naszej drodze ludzi, bardzo różnych ludzi, czasem poranionych doświadczeniami. Więc każda znajomość jest darem, czasem to my stajemy się darem dla innych. Tak jak ja usłyszałam ostatnio słowa: "jesteś jak lek na depresje" dziwny komplement. Ale może taka jest miłość - być dla innych, dawać z siebie to co najlepsze i wsłuchiwać się w Wolę Boga.
Klęcząc u kratek konfesjonału słyszę dziękuj za wytwanie w łasce, ale raz usłyszałam żyj Ewangelią Miłości. Dlatego od tamtej pory wierzę w powołanie każdego człowieka do miłości.

(3593)
e.data: 13.05.2008, godz: 09:29

DO Samsona i M.
Gratuluję tej wrażliwości tzn że BOG wyposażył Cie we wszystko. Wrażliwość to najpiękniejsza cecha jaką został obdarowany mężczyzna, jeśli jest ona skierowana przez ludzi, na BOGA -to jest meritum rozważań. NIC DODAĆ NIC UJĄĆ. WAŻNE BY ANI KOBIETA ANI MĘŻCZYZNA NIE PRZESŁONIŁ (A) BOGA, LECZ BY TOWARZYSZYLI NAWZAJEM SOBIE WE WSPÓLNEJ DRODZE DO JEZUSA, BO TYLKO ON DO KOŃCA MOŻE WYPEŁNIĆ NASZE TĘSKNOTY. POZDRAWIAM CIEPŁO.

(3592)
weronia, lat 19, e-mail: isia19_89@interia.pldata: 13.05.2008, godz: 08:31

heh, no tak, to tylko ja potrafię :D mówić o ,,podanym'' adresie, a nie podawać go, ja nie mogę, co za ciapa ze mnie :)
zatem nadrabiam, to co zapomniałam :)
oto adres, pod który jeszcze raz wszystkich zapraszam :)
http://www.bee.pl/sonda_show.php?action=show&id=3223&def=yes%3E

(3591)
weronia, lat 19, e-mail: isia19_89@interia.pldata: 13.05.2008, godz: 08:19

Witam :-) Piszę głównie z prośbą. Wybaczcie, może zabrzmieć to strasznie materialistycznie :-) ale proszę, abyście wchodzili pod wskazany adres i głosowali. Jest to sonda, ważą się losy mojej prezentacji maturalnej z języka polskiego, proszę Was, Drodzy o pomoc. Im więcej osób zagłosuje tym lepiej! :-) Z góry dziękuję :-) Cieplutko pozdrawiam :-)

(3590)
Artur Wnęk / Artii, lat 33data: 13.05.2008, godz: 01:55

Ostatnio bardzo sporadycznie bywam przy komputerze, bywa ze raz na, powiedzmy 45 dni, coz teraz ciesze sie swoja wspaniala rodzinka :) :) :) POZDRAWIAM WSZYSTKICH ZRODELKOWICZOW!!! :) Artii

(3589)
Artur Wnęk / Artii, lat 33, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 13.05.2008, godz: 01:48

"Cierpienie jest wielkie pod warunkiem, ze potrafimy cierpiec
w sposob swiety.
Cierpienie nabiera wartosci takiej, jaką mu nadaje ten, kto cierpi.
Obysmy nie cierpieli na prozno, to zbyt smutne...
Obysmy cierpieli dla Boga i dla dusz..."
Marta Robin

(3588)
jaaadata: 12.05.2008, godz: 22:00

Domi.
Czy mogłabyś mi podać swój email lub nr gg chciałabym do ciebie coś napisać .

(3587)
Domidata: 12.05.2008, godz: 20:23

Proszę o modlitwę w intencji Małgorzaty, która ciężko choruje na białaczkę, a jej matka kończy życie w hospicjum. Proszę wspomóżcie modlitwą dzielne kobiety, które walczą o życie, aby nie straciły nadziei.

(3586)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@oczta.onet.pldata: 12.05.2008, godz: 18:16

Tyle razy pukales i chciales mnie odwiedzic a ja powiedzialam nie. A wiesz dlaczego bo balam sie ze Twoja dobroc mnie przeraza. Czy Ci mowilam ze do dzisiaj w nocy sie rzucam i boje ze przyjdzie moj pijany tato i nie bede mogla spac. Albo to ze jak bylam piekna niewinna wesola dziewczynka to jeden pan polozyl sie na mnie i od tego momentu zwichnal moja psychike. Nie nie zgwalcil mnie fizycznie ale psychicznie. Nigdy o tym nie mowilam, ale stad wziela sie nieczystosc w moim serduszku. Czy wiesz ze to wszystko odzylo kiedy moj tato dobieral sie do mnie? Panie Jezu zawsze bylam odwazna, a teraz boje sie.
Czy pamietasz jak raz nie weszlam do sali z kolezanka. Juz wtedy wiedzialam ze Ona ma pierwszenstwo. Wiedzialam ze jest ladniejsza i madrzejsza. Moje serce mowilo ze to przy niej czujesz sie szczesliwy. Dlatego w gorach milczalam , a w nocy plakalam wiedzialam ze tesknisz do niej. nie mysl ze pisze to aby zdobyc Twoje serce. Pisze zeby byc wolna, piekna i niewinna jak wtedy gdy bylam mala.
Jeden kolega powiedzial ze jestem malo inteligentna i dobrze, bo Jezus przygarnia poranione kobiety. On tak powiedzial bo chcial abym z nim sypiala. Myslal przejazdzka, dobra restauracja i troche sciemy i na kazde skinienie rozloze nogi Dupek. A teraz wsrod znajomych mowi ze jestem chora psychicznie bo latam do spowiedzi.
Nie tesknie za Twoja miloscia do mnie , ale pisze dlatego bo nie otworzylam sie przed Toba abys mi pomogl uleczyc zranione serduszko.
Dales mi najwiekszy skarb Szkaplerz Maryi.

Wiecie o czym marze, aby miec czyste serduszko i umysl.

(3585)
e.data: 12.05.2008, godz: 17:53

Jezu ja patrzę i czuję sercem lecz proszę o integrację ; umysłu, woli i serca by ta miłość...była zawsze na chwałę Boga. I tego kochani również WAM życzę a wtedy odnajdziemy pokój w sercu i w naszych intencjach względem ukochanych ludzi.
JESTESCIE KOCHANI-NIGDY W TAKIE MIEJSCA NIE ZAGLĄDAŁAM, WIRTUALNY ŚWIAT WYDAWAŁ MI SIĘ TRYWIALNY, ZJADŁA MNIE PYCHA- JA JEDNAK WAS POTRZEBUJĘ..WNOSICIE WIELE ŚWIATŁA SWOIM ŚWIADECTTWEM.

(3584)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 12.05.2008, godz: 17:18

Panie Jezu pomoz mi. Ty wiesz ze chce sie patrzec sercem. Chce miec czysta wyobraznie jak potok gorski. Jak czyms wspanialym jest miec czyste intencje i patrzec na innych przez pryzmat Twojego czystego SERCA. Jezu nie musze czytac o Tobie wielu ksiazek ale wystarczy ze uklekne przy polnej sciezce i wpatrywac sie bede w Krzyz i zobacze ze tylko w Tobie jest czysta MILOSC. Kocham mezczyzne i Jego wybralam moze nieodwzajemniona moze chora, ale Jezu MILOSC mojego malego serduszka.

(3583)
Wiola, e-mail: anna.inglot@gmail.comdata: 12.05.2008, godz: 12:28

:)
Dzisiaj, tutaj na źródełku przeczytałam o Spotkaniu VI Ogólnopolskiego Kongresu Odnowy w Duchu Świętym w Częstochowie 17 maja. Chciałabym się tam znaleźć.. Może ktoś ma ochotę i szkua kogoś do towarzystwa, aby przeżyć ten dzień z Duchem Swiętym ?? Radosnego dnia :)

(3582)
Do Hanidata: 12.05.2008, godz: 11:21

Ładnie, Haniu to ujęłaś, w sposób pozabawiony pragmatyzmu, którego nabieramy z biegiem lat, z serca, ale prawdziwie. Życzę Ci właśnie realizacji takiej miłości w Twoim życiu :-). Niestety jest jej coraz mniej...

(3581)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej