Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Bóg w biznesie

     Modlitwa i pieniądze? Biznes i religia? Polscy przedsiębiorcy udowadniają od ponad dziewiętnastu lat, że takie połączenia są możliwe. Spotykają się, aby razem się modlić, pomagać i współpracować.

     Jak liczna i zżyta jest ich rodzina, może zobaczyć każdy, kto odwiedzi podziemia plebanii warszawskiego kościoła św. Katarzyny przy ul. Fosa, gdzie w każdą pierwszą środę miesiąca o godzinie dziewiętnastej spotykają się członkowie Polskiego Stowarzyszenia Chrześcijańskich Przedsiębiorców. Mają swoje koła również w Bydgoszczy, Krakowie i Tarnowie. Są wśród nich kobiety i mężczyźni, w różnym wieku i różnych zawodów: nauczyciele, informatycy, technicy, inżynierowie i menadżerowie. Połączyła ich miłość do Boga i wielki szacunek do pracy, zarówno wykonywanej dla kogoś, jak i we własnej firmie.

     - Bóg nie mówi nam, że nie mamy się bogacić, ale żeby pracować i składać na ofiarę dziesięcinę. Tymczasem wielu ludzi uważa, że w biznesie nie ma przyjaźni, tak jak i religijność nie może iść w parze z rozwijaniem biznesu; ale to tylko pozorny konflikt. - wyjaśnia Andrzej Bogusławski, prezes warszawskiego koła Polskiego Stowarzyszenia Chrześcijańskich Przedsiębiorców. - Dzisiaj zwykliśmy zwracać się do Boga w sytuacjach kryzysowych, gdy tracimy pracę, gdy spadają obroty firmy, gdy dotyka nas życiowe nieszczęście. Stąd przekonanie, że człowiekowi, któremu się powodzi, Bóg jest często niepotrzebny, a bogatemu trudno jest wejść do królestwa Niebieskiego. My, jako katolicy i przedsiębiorcy, zwracamy się do Niego w każdej chwili naszego życia, ponieważ nie wstydzimy się swojej wiary i opieramy na niej filozofię naszych firm. W Stowarzyszeniu wszyscy czerpiemy z dziedzictwa Kościoła, modlitwa daje nam siłę, ale przede wszystkim mamy wspólny cel, którym jest realizacja Bożego porządku w zewnętrznym życiu. Dzięki temu istnieje współpraca biznesowa bez zawiści, możliwość doradzania sobie i pomagania, gdy przerastają nas zadania stawiane nam przez zleceniodawców, ale i przez samo życie. Wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną.

     RODAKU, WEŹ SIĘ W GARŚĆ

     Na tle wspólnoty Polskiego Stowarzyszenia Chrześcijańskich Przedsiębiorców, blado wypada nasza narodowa wspólnota, w której statystyczny Kowalski wprawdzie pracuje i zarabia, ale nadal nie potrafi wykorzystać ani własnej woli ani drzemiącego w nim potencjału. - Patrząc ogólnie na polskie społeczeństwo, zdajemy się żyć w letargu, powtarzając utarte kłamliwe wzorce z przeszłości: że pierwszy milion trzeba ukraść. I następny stereotyp: że jak ktoś jest przedsiębiorcą i ma własną firmę, to musi opływać w luksusy. Zapominamy, że prowadzenie firmy, tym bardziej od początku, to codzienna walka, zabieganie o klientów i wielokrotnie cięższa praca niż na etacie - mówi Andrzej Bogusławski. - Polakom brakuje wewnętrznej przedsiębiorczości, optymizmu i wizji swojego życia, ale także szacunku do wykonywanej pracy i chęci rozwoju w niej.. Wszyscy chcemy mieć pracę, ale bardzo często nie chcemy i nie potrafimy o nią zadbać, a pracodawcę traktujemy jak największe zło. Nie widzimy wspólnego interesu: rozwoju własnego i rozwoju firmy, obchodzi nas tylko pensja, którą dostaniemy. Tak posiadając pracę, jak i ją tracąc, często zachowujemy się jak stojący bezczynnie biblijni robotnicy, którzy na pytanie właściciela winnicy: "Czemu bezczynnie stoicie"? Odpowiedzieli: "Bo nas nikt nie najął" (Mt 20, 1-16 ).

     Tymczasem przedsiębiorczy człowiek to ten, który rozwiązuje swoje problemy od ręki, a nie ucieka od nich, czy odkłada je na później. Nie stoi w miejscu przyglądając się życiu, ale chce dobrze wykorzystać każdą jego chwilę. Ludzie pasywni dają się nieść życiu, mówiąc, że jakoś to będzie, nie mają wizji tego, co chcą robić, począwszy od własnego domu, rodziny aż po wizję pracy, kariery, własnego rozwoju. Ludzie przedsiębiorczy są aktywni i systematyczni, ludzie bierni przegapiają wiele ciekawych okazji, czekając z założonymi rękami. Na mannę z nieba? Jan Paweł II mówił: "Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali". A my, niestety, wciąż w większości potrafimy wymagać tylko od innych.

     IŚĆ NA SWOJE

     O tym, jak wiele zależy od wymagania od siebie i ciężkiej pracy, wiedzą najlepiej wolontariusze-przedsiębiorcy z Polskiego Stowarzyszenia Chrześcijańskich Przedsiębiorców. Od siedmiu lat prowadzą Mazowieckie Centrum Przedsiębiorczości Chrześcijańskiej przy kościele oo. dominikanów na Służewie. Punkt konsultacyjny jest czynny co tydzień, w poniedziałek od godziny siedemnastej do dziewiętnastej, przy ul. Dominikańskej 2, na terenie klasztoru.

     - Zapraszamy wszystkich, którzy chcą się poradzić w sprawach zawodowych. Nie interesuje nas wyznanie czy pochodzenie osoby przychodzącej po poradę, nie pytamy o przebytą drogę duchową - wyjaśnia Andrzej Bogusławski. - Chcemy tylko pomóc.

    Dlatego do Centrum przybywają przyszli młodzi przedsiębiorcy, co nie dziwi, skoro aż ponad połowa Polaków marzy o własnej firmie (wg badań Euro-barometru 2009).

     - Z każdą osobą wspólnie analizujemy biznesplan, pytamy o wszystko, co jest ważne z perspektywy przeżycia firmy na rynku, wspólnie rozważamy możliwe scenariusze podjętych działań. Pomagamy również z zakresu księgowości, rachunkowości, prawa, podatków. Wskazujemy udogodnienia dla młodych firm, jak na przykład możliwość skorzystania z dotacji, które pozwalają zminimalizować poniesione koszty przez pierwsze lata działalności - mówi Andrzej Bogusławski. - Zupełnie inną grupą są przychodzący do nas studenci: bardzo pomysłowi, dynamiczni, nie bojący się zmian, szukający i zarabiający - dają korepetycje, opiekują się dziećmi, sprzedają książki, pracują w sklepie czy w restauracji. Ale ich problem zaczyna się, gdy kończą studia i chcą na poważnie wkroczyć na rynek pracy. Zwykle wtedy rozpoczynamy spotkanie od rozmowy o ich planach. Pomagamy skorygować wybujałe ambicje i nierzadko niewłaściwy kierunek działania. Praktycznie wszyscy absolwenci uczelni wyższych mają bardzo duże aspiracje i chcą jak najwięcej zarabiać. Wielokrotnie spotykamy się z ich rozczarowaniem, gdy słyszą, że dyplom może nie zapewnić im takiej pracy. Niestety, wiedza wyniesiona ze studiów jest w większości wiedzą teoretyczną, przygotowującą bardziej do samodzielnej pracy naukowej, ale nie do praktycznej pracy w firmie czy instytucji. Dlatego tak bardzo ważne są wszelkie staże, praktyki, na których można się nauczyć konkretnych umiejętności, przydatnych w codziennej pracy.

     WĘDKA I NA GŁĘBOKĄ WODĘ

     Odpowiednich kwalifikacji, popartych rzetelną pracą, nie mają często bezrobotni, którzy stanowią większość z osób odwiedzających Centrum. To z nimi odbywa się najbardziej wytężona praca - przyznaje Andrzej Bogusławski -jednak i tutaj nie ma przypadków beznadziejnych.

     - Wielu osobom udaje się skutecznie pomóc, zmobilizować, często też znaleźć nowe miejsce pracy. Wszystko zależy od połączenia naszych sił i zgłaszającej się osoby. Wspólnie zastanawiamy się nad jej możliwościami i dalszą drogą. Doradzamy, wypełniamy specjalnie przygotowany kwestionariusz, który wypełniło już ponad 600 osób, przeglądamy banki ofert. Nie jesteśmy miejscem, rozdającym pracę od ręki, ale tym, gdzie się radzi i pomaga na tyle, ile możemy. Nasza praca jest czystym wolontariatem - tłumaczy Andrzej Bogusławski.

     - Niestety, często spotykamy się z osobami, które z góry oznajmiają nam, że będą pracować tylko w jednej konkretnej branży, na danym stanowisku i nigdzie indziej. A właśnie te osoby bardzo często nie mają nie tylko pożądanych kwalifikacji, ale i minimalnej chęci i odpowiedzialności, aby przyjść, porozmawiać, stawić się na spotkanie, czy to w biurze Stowarzyszenia, czy to z przyszłym pracodawcą. Wielokrotnie spotykaliśmy się z telefonami z krótkim pytaniem -jest praca? A jeśli nie ma, to rozmówca szybko odkłada słuchawkę albo zawiadamia, że nie przyjdzie na spotkanie, bo właśnie pada śnieg i mu się nie chce. Z tego względu wielu osobom bezrobotnym, które zgłaszają się do nas po prostu nie jesteśmy w stanie pomóc - wyjaśnia. - Pracujemy ze wszystkimi, którzy zwrócą się do nas o pomoc, ale nie dajemy wolnych stanowisk pracy. Dajemy ludziom wędki i rzucamy ich na głęboką wodę, powierzając dalszy obrót spraw Bogu. Trzeba pamiętać, że to Pan Bóg daje dobrą pracę. My jesteśmy jedynie Jego pomocnikami.

     Polscy katoliccy przedsiębiorcy w Sieci:

     Polskie Stowarzyszenie Chrześcijańskich Przedsiębiorców www.pschp.pl
     Organizacja katolickich liderów biznesu Legatus Polska www.legatus.org.pl
     Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców www.duszpasterstwotalent.pl


Kaja Cudak


Tekst pochodzi z Tygodnika

14 marca 2010


Jak lepiej zarabiać. Metody milionera Jak lepiej zarabiać. Metody milionera
Steven K. Scott
Masz pasję. Budujesz dzieło swojego życia. Codziennie dokonujesz ważnych odkryć. Dostrzegasz więcej, niż ludzie wokół Ciebie. I czujesz, że moc jest z Tobą. Oto stan ducha, w jakim człowiek dokonuje rzeczy niemożliwych. Nieważne z czym zaczynasz i czy los uśmiechał się do Ciebie. Liczy się jedno: Twoje monumentalne marzenie i to, czy jesteś gotów się dla niego poświęcić... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej