Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Zakłamana wojna domowa w Hiszpanii (cz. 1)

     Zamiast motta: W 1935 roku, gdy Hiszpania stanęła u progu wojny domowej, ksiądz Józef Jarzębowski napisał wiersz pt. "Modlitwa do pięciu ran". Znajdujemy w nim piękny i przejmujący fragment dotyczący umęczonej Hiszpanii:

     Jezu Chryste...
     I przygarnij swą ręką lewą
     rycerską, dumną Hiszpanię.
     Niech srebrzyste dzwony Sewilli
     rozproszą opar czerwony
     upiornej gwiazdy - piędornicy.
     Niechaj błękitna Madonna Murilla
     pobłogosławi szpady kute w Toledo,
     a bohaterski Cyd
     stanie na straży Pirenej
     zasłuchany w mistyczną pieśń

          Don Calderona de la Barca

     Prośba zawarta w modlitwie - wierszu o rozproszenie "oparu czerwonego" i pokonanie "upiornej gwiazdy" miała swoje konkretne odniesienie do hiszpańskich realiów w owym czasie. Hiszpania znalazła się bowiem na krawędzi wojny domowej na skutek jawnie rewolucyjnej działalności tzw. Frontu Ludowego (koalicji lewicowych partii hiszpańskich, w której ton nadawali komuniści i anarchiści). Rewolucja - w myśl koncepcji hiszpańskiej lewicy - miała stworzyć nową Hiszpanię. Wymazać jej katolicką przeszłość i wykorzenić jej chrześcijańską tożsamość. Nie chodziło o demokrację, wolne wybory, prawa człowieka. Hiszpański Front Ludowy chciał przede wszyskim "drugiej Hiszpanii", Hiszpanii czerwonej, Hiszpanii, która wyparłaby się Krzyża. Lewica gotowa była osiągnąć ten cel nawet na drodze bezwzględnie stosowanej przemocy, w myśl zasady sformułowanej niegdyś przez jednego z jakobińskich przywódców rewolucji francuskiej, Saint-Justa: nie ma wolności dla wrogów wolności. Takie było prawdziwe tło próby komunistycznego przewrotu w Hiszpanii i wywołanego przez ten fakt powstania pod wodzą generała Franco.

     Republika przeciw Kościołowi

     Niejako preludium do otwartej wojny wypowiedzianej przez hiszpańską lewicę Kościołowi w 1936 roku była polityka realizowana wobec hiszpańskiego katolicyzmu przez Republikę, która powstała w Hiszpanii w 1931 roku po obaleniu monarchii (tradycyjnego ustroju tego pirenejskiego państwa). Republikańska polityka wobec katolików była wyraźnie nieprzyjazna. Fakt ten tłumaczyć należy tym, że władze republikańskie (zarówno na szczeblu centralnym, jak i prowincjonalnym) w swojej większości były opanowane przez liberałów, z których pokaźny procent było członkami lóż masońskich. W maju 1931 roku (krótko po zaprowadzeniu ustroju republikańskiego w Hiszpanii) religia przestaje być przedmiotem obowiązkowym w szkole. Następnym krokiem było całkowite usunięcie katechezy ze szkół (17 marca 1932 roku). 23 stycznia 1932 r. władze republikańskie zadekretowały wypędzenie Towarzystwa Jezusowego (zakon jezuitów) z Hiszpanii. Natomiast uwieńczeniem tej antykatolickiej polityki prowadzonej przez młodą republikę było uchwalenie 2 czerwca 1933 roku ustawy o wyznaniach i zgromadzeniach religijnych, która de facto oznaczała likwidację katolickich zakonów w Hiszpanii (oddawała je pod całkowitą kontrolę państwa, wrogiego przecież Kościołowi). "Prawo" to zostało oficjalnie napiętnowane i potępione przez papieża Piusa XI.

     Lewicowa propaganda podżegała do czynnych napadów na duchowieństwo i wiernych. 10 maja 1931 roku tak podburzone lewicowe bojówki spaliły kilka kościołów w Madrycie. Przez najbliższych parę dni spalono w całej Hiszpanii około setki kościołów. Rząd Republiki oficjalnie nie popierał tych napaści, ale też nic nie robił, by powstrzymać i ścigać sprawców. Jasno wyraził zasadę postępowania rządu jeden z jego liberalnych ministrów, Manuel Azana y Diaz, który stwierdził, że wszystkie kościoły Hiszpanii razem wzięte nie są warte życia nawet jednego republikanina. Znamienny epizod, bardzo użyteczny dla poznania antychrześcijańskiej mentalności hiszpańskich republikanów, wydarzył się w 1933 roku w Bilbao. Oto bowiem magistrat tego baskijskiego miasta uchwalił zburzenie pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa. Miejscowym katolikom udało się jednak uzyskać sądowne uchylenie tej decyzji. Dodajmy, że władze miejskie wyasygnowały na zburzenie monumentu ku czci Chrystusa 10 rys. peset, w sytuacji, gdy w kasie miasta nie było pieniędzy na szkoły.

     Prymas Hiszpanii, arcybiskup Toledo kardynał Pedro Segura y Saenz, widząc narastający ucisk katolików w Hiszpanii, napisał w swoim liście pasterskim z 6 maja 1931 roku te słowa: Jeśli pozostaniemy "cisi i bezczynni", jeśli pozwolimy poddać się ,, apatii i strachowi"... to nie będziemy mieli prawa lamentować, gdy gorzka rzeczywistość pokaże nam, że zwycięstwo należało do nas, lecz nie wiedzieliśmy, co to znaczy walczyć jak dzielni rycerze gotowi na śmierć w chwale.

     Począwszy od 1936 roku te słowa Prymasa Hiszpanii zyskały dramatycznie na aktualności.

     Wybory 1936 roku - początek terroru

     17 lutego 1936 roku odbyły się w Hiszpanii wybory parlamentarne, w wyniku których całkowita władza w tym kraju przeszła z rąk liberałów do lewicy komunistycznej. Fakt ten (przejęcie władzy w wyniku demokratycznych wyborów) jest do dzisiaj interpretowany przez rozmaitych zwolenników "czerwonej Hiszpanii" jako argument mający zamknąć usta wszystkim tym, którzy chcieliby usprawiedliwiać motywacje gen. Franco i dowodzonych przez niego powstańców, którzy zbrojnie wystąpili przeciw rządom wyłonionego po tych wyborach Frontu Ludowego. Przyjrzyjmy się jednak wynikom tych wyborów. Otóż na hiszpańską prawicę padło 3.783.601 głosów (134 miejsca w parlamencie), na Centrum - 681.047 głosów (55 miejsc), a na szeroki front lewicy czyli Front Ludowy (prym wiedli w nim anarchiści i komuniści) padło 4.176.156 głosów (278 miejsc). Jeśliby zsumować wszystkie głosy oddane na centro-prawicę oznaczałoby to, że to ona, a nie lewica wygrała wybory (4.464.648 do 4.176.156). Jednak lewica potrafiła się zjednoczyć, a ordynacja premiowała wyraźnie zwycięzcę, jakkolwiek minimalnego. Nie po raz ostatni w historii lewica skorzystała na braku zjednoczenia sił centro-prawicowych (por. przykład Polski po 1989 roku). Jedno jest wszelako pewne: w 1936 roku hiszpańska lewica nie mogła twierdzić, że ma jednoznaczny mandat społeczny do rządzenia. Ponad połowa wyborców oddała swe głosy na przeciwny lewicy obóz polityczny. Hiszpańscy komuniści, dominujący we Froncie Ludowym, nie mieli jednak żadnych skrupułów i przystąpili do bezwzględnego budowania "nowej Hiszpanii". Przede wszystkim i w pierwszej kolejności na trupach tysięcy zamęczonych księży, zakonników i zakonnic. Tak zawsze było w historii "postępu" (zob. "postępową" rewolucję francuską w XVIII wieku), że swojego głównego wroga dostrzegał on w Krzyżu i w tych, którzy przy nim trwali.

     Hiszpańska lewica nie kryła się ze swoimi zamierzeniami. Otwarcie nawoływano do powtórzenia w Hiszpanii "osiągnięć" rosyjskiej rewolucji bolszewickiej z 1917 roku (tzn. dokonanie morderstw milionów ludzi i eksterminacji Kościoła). 9 lutego gazeta hiszpańskich socjalistów, "El Socialista" pisała: "Jesteśmy zdecydowani zrobić w Hiszpanii to, co było zrobione w Rosji. Plan hiszpańskiego socjalizmu i rosyjskiego komunizmu jest taki sam". Wkrótce okazało się jednak, że bolszewicy byli "zbyt łagodni". Oto posłanka socjalistyczna do parlamentu, Margarita Nelken stwierdziła publicznie: "Chcemy rewolucji, ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi wybuchnąć ogromnymi płomieniem pożar rewolucji, który dostrzegą na całym świecie, i kraj muszą zalać fale krwi, która czerwienią zabarwi morze".

     Słowa szybko zamieniono w czyny. Już 8 marca 1936 roku spalono w Kadyksie szkołę katolicką, dom zakonny i 5 świątyń. 4 maja 1936 roku zanotowano przypadki mordowania księży i działaczy katolickich w Madrycie. Dnia 13 lipca 1936 roku bojówki lewicowe porwały z domu, a następnie zamordowały Jose Calvo Sotelo, przywódcę centro-prawicowej opozycji parlamentarnej.

     Pierwsze tygodnie rządów w Hiszpanii Frontu Ludowego były przepełnione przemocą: spalono 170 kościołów, zamordowano 330 osób (w większości księży i przeciwników politycznych lewicy). Historia wyraźnie poświadcza, że mitem jest twierdzenie obrońców (dawnych i dzisiejszych) Frontu Ludowego, że przemoc i wojna domowa w Hiszpanii zaczęła się wraz ze zbrojnym wystąpieniem generała Francisco Franco w lipcu 1936 roku. Przemoc i faktyczna wojna domowa trwała w Hiszpanii już przed początkiem powstania Franco. Była to przemoc stosowana przez lewicowy rząd Frontu Ludowego wobec Kościoła i wobec swoich przeciwników politycznych.

     Generał Franco nie przystąpił więc - jak głosi dobrze utarta i wciąż odpowiednio ucierana opinia - do obalania rządu, który cieszył się powszechnym zaufaniem obywateli (vide wyniki wyborów z 17 lutego 1936 roku), a jego rządy były pokojowe i pełne tolerancji. W lipcu 1936 roku wszystko wskazywało, że wybiła ostatnia godzina, by powstrzymać diaboliczny eksperyment rewolucjonistów "zalania Hiszpanii morzem krwi".

     Machina lewicowego terroru już wcześniej została puszczona w ruch. Rozpoczęła się męczeńska droga Kościoła w Hiszpanii.


Grzegorz Kucharczyk


Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-8/1999


Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury. Tom 2 Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury. Tom 2
Ryszard Terlecki, Jan Szczepaniak (red.)
Gdy wiosną 2007 roku ukazał się pierwszy tom studiów i materiałów zatytułowany "Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury", jego redaktorzy i autorzy zapowiedzieli rychłe wydanie kolejnego tomu. Zainteresowanie, z jakim pierwszy tom został przyjęty, stanowiło dodatkowy bodziec do dalszej pracy. Obecnie po roku ukazuje się tom drugi, równocześnie trwają już prace nad tomem trzecim.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Jakub: 27.04.2017, 12:27
 Nikt nie wie jaka Hiszpania by powstała gdyby Franco swoim puczem nie wywołał wojny domowej. Lewicowa ale jaka ? Stalin włączył się do rozgrywki już w trakcie i za konkretne korzyści ( całe zapasy złota ). I jego pomoc była umiarkowana ale w sytuacji gdy cały zachodni świat - Anglia USA Francja itd opuściły legalny rząd była jedyną i za jej pomocą doszli tam do władzy komuniści. Co do kościoła - skala prześladowań była ogromna ale brak mi ze strony kościoła refleksji - dla czego? Dla czego ludzie tak nienawidzili swoich księży ? Co do skutków wojny - gdy porównamy skalę represji powojennych to wychodzi, że u nas w Polsce było o wiele łagodniej niż w Hiszpanii. Wystarczy porównać liczbę wyroków śmierci. I rzecz która nie miała miejsca w Polsce - zabieranie dzieci z rodzin podejrzanych o wrogie ( lewicowe ) poglądy. Nawiasem - proceder ten był realizowany ze znacznym udziałem kościoła katolickiego. I jak ktoś już wspomniał - nikt nie pochyla się nad losem baskijskiego kleru mordowanego przez Franco. W imię jednej jednolitej ( bez jakichkolwiek praw dla mniejszości narodowych ) Wielkiej Hiszpanii.
 student 81: 21.03.2016, 10:39
 Polecam książkę Juana Eslavy Galana - "Niewygodna historia hiszpańskiej wojny domowej". Książkę tę poleca także Arturo Perez-Reverte. Bardzo pouczająca lektura w kontekście dzisiejszych polskich realiów. Tylko u nas to raczej PIS jest republikański ,mimo tego że powołuje sie na generalissimusa Franco
 Markoni: 25.11.2015, 02:06
 Trudno jest wyluskać a może nawet się nie da kto tam więcej zawinił . Za Realny Komunizm czyli Totalitarną Komunistyczną Utopię obwinia się dzisiaj w Polsce ignorancko tylko Rosjan,Ruskich , jako synonim złego .Wielu jeśli nie większość już nie wie ,że Komunizm jako ideologia jest wytworem myslicieli Zachodu Europy.Rosja miała swoją duchową odrębność bliską mistycyzmu i Komunizmem została zarazona .Natomiast Komunizm po upadku ZSRR jest nadal silną i wpływową ideologią swiatową i wcale nie wyzbył się celu jeszcze wytyczonego przez Ojca Zalozyciela ,Karola Marksa ,czyli jedynie słusznej doktryny Postępu i Świetlanej Przyszlości Ludzkości .Ta doktryna zawsze prowadzi do fanatyzmu czyli do bezwzględnego opanowania swiata jako niby jedyna alternatywa .Dlatego Komunizm jak go zwiemy jest zawsze grożnym memento bo w swoim założeniu zawsze zakłada ,że w obliczu walki nie cofnie się przed niczym nawet masowym ludobójstwem .I zawsze jego zwodniczym imperatywem jest szczęście ludzkości choćby po milionach wymordowanych.Pamiętajmy więc ,że to nie jakies narody są zagrozeniem tylko zawsze Fanatyczna Utopijna Ideologia .
 Marines: 31.08.2015, 15:45
  Nie opowiadam się ani za komunizmem ani za faszyzmem, bo to jest jak wybór między dżumą a cholerą. Nie można mówić, że tylko strona republikańska popełniała zbrodnie ponieważ strona faszystowska również się ich dopuszczała. Franco był faszystą i fanatycznym katolikiem. Zbombardowanie Guerniki było sprawką współpracującgo z Franco niemieckiego Legionu Condor (dwa lata później ta sama jednostka zbombardowała Wieluń). W tej wojnie po stronie caudillo walczyły takie kreatury jak Leon Degrelle, późniejszy dowódca SS Walonien czy Oskar Dirlewanger (krwawy kat Warszawy z 1944r). Jeśli ktoś myśli, że w Hiszpanii za rządów Franco było fajnie, to jest w błędzie. W czasie II wojny światowej Gestapo wyłapywało ukrywających się we Francji republikanów i przekazywało ich frankistowskiej policji. Po pospiesznych procesach zapadały wyroki śmierci. Tak zginął prezydent Katalończyków Lluis Companys. Po II wojnie światowej w Hiszpanii schronienie znaleźli niektórzy zbrodniarze wojenni jak wspomniany wcześniej Degrelle, a w latach 60-tych schronienie znaleźli tam terroryści z organizacji OAS, którzy wielokrotnie próbowali zabić prezydenta Francji gen. Charlesa de Gaulle'a. Po II Soborze Watykańskim (1962-1965), wielu hiszpańskich duchownch zaczęło odwracać się od dyktatora. Gen.Franco miał powiedzieć o ówczesnym papieżu Pawle VI, że: „Papież nas nie kocha, nie lubi Hiszpanii” (caudillo nie podobały się zmiany jakie zaszły po soborze). Po za tym za rządów Franco kwitł handel dziećmi, które odbierano nie tylko rodzicom o lewicowych poglądach, ale także rozwodnikom, samotnym matkom oraz parom żyjącym w konkubinacie, Guardia Civil ścigała młode Hiszpanki, które przychodziły na odludne plaże ubrane w kostiumy bikini. Dyktator bezlitośnie tępił odrębność narodową Basków i Katalończyków wprowadzając surowe represje za uzywanie języka narodowego lub wywieszanie flagi narodowej. Dlatego nie cierpię takich świętoszkowatych kretynów jak Francisco Franco. Dla mnie wzorami prawdziwch przywódców są Napoleon Bonaparte, Józef Piłsudski, Charles de Gaulle, Mohammed Reza Pahlavi czy Ronald Reagan.
 steve: 30.08.2015, 21:38
 szamani i kacycy zawsze daza da zachowanie wplywow
 Stan: 19.07.2014, 01:30
 Zwracam się do Pana Sławka. Czy zechciałby Pan w jakikolwiek sposób skonkretyzować swoją ostatnią wypowiedź. Pańska jednoznaczna krytyka artykułu Pana Kucharczyka nie zawiera żadnych konkretów. Komentując natomiast inną z wypowiedzi (analogia do wojny 1920 roku), to osobiście uważam, że postacie naszego Marszałka i Gaudilia cechuje wiele podobieństw. Przede wszystkim jedno-obaj uratowali swoje narody przed najgorszym-piekłem bolszewizmu! Osobiście uważam, że jest du
 Sławek: 10.07.2014, 20:44
 Tylko ten, kto jest absolutnie zamknięty, zakłamany, kto ignoruje rzeczywistość, wykazuje kompletny brak wiedzy, totalną nieznajomość hiszpańskich realiów, komu bliska jest psychika jakobina, nienawiść do innego, tylko ten może napisać podobnego gniota.
 Stan: 09.07.2014, 00:56
 Jest oczywiste, iż klasy panujące tradycyjnie w Hiszpanii zapracowały na upadek monarchii i powstanie jednoznacznie lewicowej republiki. Brak reakcji sił konserwatywnych doprowadziłby natomiast niechybnie do przekształcenia Hiszpanii w totalitarne państwo komunistyczne w stalinowskim stylu. Czy można sobie wyobrazić gorszy scenariusz dla Hiszpanii?
 Famme: 12.01.2014, 17:15
 kwiecień 1937 rok - z miasteczka Guerenika Franco z pomocą niemieckich i włoskich bombowców pozostały jedynie ruiny i trupy . Franco ze swoimi poplecznikami zmiótł je dosłownie z powierzchni ziemi , a ludność cywilną, która usiłowała się ratować ostrzelano karabinami maszynowymi . Zginęło ponad 1500 mieszkańców - w tym dzieci w ciągu jednego popołudnia ........Tylko ten jeden przykład ... - a portal katolicki pisze o męczeństwie kościoła katolickiego w Hiszpanii i pokojowych pełnych tolerancji rządach Franko !!!!!! To co najmniej obłuda !!!
 Timmy: 06.12.2013, 01:17
 Hmm, czyli rewolucja francuska, która polegała na wymordowaniu przede wszystkim katolików i odcięcie się od Kościoła była dobra, bo to w imię "wolności, równości i braterstwa", i tym lewacy usprawiedliwiają krwawe mordy przez nich przeprowadzone. Natomiast gdy katolik chwyta za broń w swojej obronie (wolno mu, bo niby czemu nie?) to już jest straszliwa zbrodnia KK. I jakoś nie widzę, żeby ktoś dziś wychwalał ZSRR i Stalina, który wymordował 60 milionów ludzi, a przecież TAKA właśnie miała stać się Hiszpania. Dziękujemy Ci Generale Franco, bo tak jak my Polacy powstrzymaliśmy komunizm na wschodzie w 1920 tak Ty to samo zrobiłeś na zachodzie.
 anita: 15.02.2013, 13:47
 Od 10 lat mieszkam w Hiszpanii i zapoznaje sie z historia tego kraju z opowiadan swiadkow coraz mniej licznych i ich rodzin. Opinii z DWOCH stron konfliktu. Jestem katoliczka i czesto dziwilo mnie dlaczego dla wiekszosci Hiszpanow jest to rownoznaczne z faszyzmem, dlatego zaczelam sie interesowac, by to zrozumiec...Historia naszego kraju byla jakby na odwrot...u nas wladze przejeli komunisci, w ktorych na poczatku wiekszosc wierzyla, potem z biegiem lat wszyscy bardzo sie rozczarowali, rzeczywistosc nie miala nic wspolnego z tym w co mialo byc. w ten sposob socjalizm zostal zbrukany i napietnowany, choc same zalozenia byly bliskie wiekszosci umeczonych wojna obywateli. Rownosc i braterstwo, rownouprawnienie kobiet,odbudowywanie umeczonej ojczyzny w duchu braterstwa...wszyscy dzis wiemy, ze byla to farsa i ludziom zaczely sie otwierac oczy, jednym szybciej innym zajelo to wiecej czasu, tak bardzo trzymali sie zbrukanych idealow. Kosciol spotkal sie z przesladowaniami, podobnie jak sama wiara byla potepiana, nie mialo to nic wspolnego z wolnoscia o jaka walczyli Polacy. U nas kosciol stal po stronie ucisnionych, bo sam byl pod opresja,z tych mrocznych czasow mamy naszych bohaterow, meczennikow wsrod ksiezy, opowiadali sie po stronie cierpiacych. Byla to szlachetna postawa i umocnilo pozycje kosciola w naszym spoleczenstwie. To u nas. Tam bylo zupelnie inaczej. Franco byl nie tylko fanatycznym katolikiem ale i faszysta, nazwijmy rzeczy po imieniu. Republika na samym poczatku nie zakladala uciskania kogokolwiek, zniosla przywileje. Odebrano wladzy koscielnej ziemie i oddano je ludziom by mieli co uprawiac i czym wyrzywic swoje rodziny, nie chcieli dluzej pracowac na zbytek kosciola i szlachty. Nikt wsrod wiekszosci narodu nie widzial w tym nic zlego. Nawet krol abdykowal. Dlatego w demokratycznych wyborach 4,5 mln obywateli zaglosowalo na lewice. Nie chcieli dluzej zyc w skrajnej biedzie by inni otaczali sie zbytkiem. To przeciez sprzeczne z naukami naszej wiary. Franco znalazl wsparcie nie wiekszosci tylko tych najpotezniiejszych, ktorzy mieli do swojej dyspozycji ogromne fortuny i przywileje, staneli w ich obronie a nie w obronie wiary. Nie liczebnosc zwolennikow faszyzmu miala przewage tylko ich uzbrojenie. Koscioly sprofanowano. Sprofanowali je ci sami ktorzy bronili ponoc wiary. Zmienili je w wiezienia i miejsca egzekucji, na wlasne oczy widzialam slady po kulach po egzekucjach na przykoscielnych cmentarzach, na murach kosciolow. Wsrod republikanow bylo wielu katolikow, ktorzy widzac to wszystko odwrocili sie z odraza od swojej wiary. Zaczela sie nienawisc, zaczely plonac koscioly, zaczeto nawet zabijac ksiezy i zakonnice, nie tylko tych ktorzy mieli juz krew na rekach. Wykorzystano to do propagandy, wiele ludzi stanelo w obliczu konfliktu moralnego, hiszpania byla rozdarta, byly rozdarte rodziny, bracia stawali po roznych stronach barykady, osobiste doswiadczenia, rodzinne tragedie wplywaly na zmiany w swiatopogladach z dnia na dzien. Ci, ktorzy do tego momentu wierzyli obracali sie z obrzydzeniem od oltarzy. Inni, ktorzy bali sie o wlasne zycie i chronili swoich bliskich wbrew sobie czesto stawali po stronie silniejszych by uchronic sie przed torturami i masowymi egzekucjami. Zabroniono ludziom tanczyc i spiewac, represjonowano cyganow, niebezpiecznie bylo sie spowiadac, nie mozna bylo nikomu ufac. Wszyscy sie bali. Bombardowano miasta, bombardowano uciekinierow, rannych, kobiety, dzieci i starcow. Wszystko w imie obrony religi i feudalizmu...dawnego wygodnego dla mniejszosci niesprawiedliwego dla wiekszosci pozadku. Franco zwyciezyl dzieki wsparciu faszystow niemieckich, wloskich i dzieki wsparciu kosciola katolickiego. To nie ludzie odwracaja sie od wiary, tylko kosciol ich od siebie odwraca swoim niegodnym postepowaniem. Sprzecznym z wlasnymi naukami. Wygral Franco i w Hiszpanii nie mozna bylo mowic o historii. Znikali ludzie, niewolnicy odbudowywali swiatynie umierajac przy niewolniczej pracy, stawiano krzyze broczace krwia wroga kosciola. Gdzie tu sie podzialo milosierdzie i pokora? A handel dziecmi odbieranym jeszcze w szpitalach matkom o niepoprawnych politycznie i religijnie przekonaniach? Zakonnice odbieraly niemowleta matkom i sprzedawaly je jak towar. Kosciol sam sobie jest wrogiem. Za brak pokory, za brak milosierdzia, za sklonnosci dyktatorskie od zarania dziejow. Poza tym musza minac stulecia by mogl sie przyznac do winy, tak jak w przypadku swietej inkwizycji. Przeprosiny przychodza z wiekowym opoznieniem, tak samo pewnie bedzie i w tym przypadku. Szacunek dla papieza, ktory abdykowal. Swiadczy to nie o jego slabosci czy sile ile o prawdziwej szczerej wierze w Boga i dobro. Jego stanowisko ojca kosciola zbrukanego przez sam kosciol krwia tylu niewinnych ludzi i tyloma krzywdami ludzkimi uwlaczalo godnosci. Z calym szacunkiem dla pierwszego od tylu setek lat, ktory nie chcial nosic ciezaru takiego brudu. Powyzszy artykul jest brukaniem historii umeczonego narodu hiszpanskiego. Jest mi wstyd za to, ze przynaleze do takiego kosciola. Tylko oddzielenie nauk biblii od waszej POLITYKI chroni mnie przed utrata wiary.
 francopilot: 16.09.2010, 13:01
 komunistyczni przepisywacze historii przedstawiają tę wojnę jako zderzenie "sił postępu,wolności i demokracji" z "siłami ciemności". Wielu z tych co głosowało w 1931r przeciwko monarchii a w 1936r na lewicę/tzw.front ludowowy/wierzyło że republika będzie "demokratycznym państwem prawa".A potem po wojskowym przewrocie stanęło do walki po stronie nacjonalistów nazywanych przez lewicę "faszystami",walcząc nie z republiką-ustrojem,ale z "republikańskim"rządem który doprowadził kraj do anarchi i torował drogę bolszewickiej rewolucji.
 Kamilek: 28.12.2009, 23:14
 Tu nie chodzi o to że widzimy jedną stronę medalu. Nacjonaliści wymordowali rzeczywiście więcej lewicowców niż na odwrót ale gdyby nie było rebelii Hiszpania byłaby drugą Rosją. Przemówienia przywódców republikanów (nawet tych liberalnych ) wielokrotnie wysławiały Lenina i to co zrobił w Rosji z kościołem czy arystokracją. Wydarzenia z lata 1936 to był przedsmak czerwonej rewolucji.
 rafał: 09.11.2009, 10:28
 męcznska droga kościoła?rozpoczął sie raczej kolejny etap męczeństwa hiszpanii. a liczba ofiar terroru po obu stonach nie była zbliżona-frankiści wymordowali w przybliżeniu ok 10 krotnie wiecej ofiar-z pełnym błogosławieństem kościoła hiszpańskiego i Watykanu. Swoja drogą-mordowanie księży (w tym biskupa) w kraju basków dokonywane prze siły gen Franco jakoś nigdy nie zostało przez kościół katolicki potępione. I kto tu zakłamuje?
 j.Rodak: 05.05.2009, 15:57
 Uczęszczałem do szkoły średniej kilkadziesiąt lat temu. Wówczas uczono nas , że w wojnie hiszpańskiej to komuniści byli ci dobrzy a Franco i jego zwolennicy to byli ci źli. Teraz czytam, że było akurat odwrotnie. I ucz się człowieku historii. Dzisiaj sądzę, że prawda leży gdzieś po środku.
 Niewiadomski: 18.02.2009, 00:58
 Zamiast wypisywac bzdury o tym ze to kosciol i burzuazja wyzyskiwali prosty lud przez co zwyciezyl front ludowy,proponuje zapoznac sie z programem Falangi hiszpanskiej i idea korporacjonizmu.Zamiast wypisywac bzdury o systemie feudalnym,arystokracji i armi i winic ich za biede,proponuje poznac prawdziwe przyczyny tej biedy oraz zastanowic sie dlaczego skoro chlopi i robotnicy byli rzekomo uciskani to walczyli rowniez w szeregach armii dowodzonej przez gen. Franco.
 blondas: 10.02.2009, 21:03
 Panie Kucharczyk pana artykuł nie spełnia warunku minimum obiektywizmu. Ja rozumiem, że to katolicki portal ale tak jednostronne podejście do tematu graniczy ze zwykłym kłamstwem. Czemu pan nie napisał dlaczego lud (4,5ml ludzi w katolickiej Hiszpanii) glosował na lewicę??? Dlaczego pan pomija istotny fakt, że kościół był w tym czasie największym obszarnikiem w Hiszpanii?? I z tego powodu był zainteresowany w utrzymaniu feudalnych stosunków panujących w ówczesnej Hiszpanii gdzie obszarnicy wraz z burżuazją i kościołem wyzyskiwali prosty lud?? To są fakty historyczne, proste do udokumentowania i pokazujące prawdziwą genezę dojścia lewicy do władzy. A pan pomijając te jakże istotne fakty zachowuje się jak dziennikarz Trybuny z lat pięćdziesiątych z tą małą różnicą, że podlizuje się pan w tej chwili Kościołowi katolickiemu a nie PZPR. Na przyszłość więcej obiektywizmu życzę a mniej wazeliniarstwa.
 gulci: 29.01.2009, 10:46
 Trzeba zauważyć, że terroryzm polityczny, który szerzył się po lutowej wygranej Frontu Ludowego, był również udziałem prawicy, a ilość ofiar po obydwu stronach była dość zbliżona. Nie zmienia to faktu, że zamiast budować nowy kraj, lewica zaplanowała zaprowadzenie totalitaryzmu i rozlew krwi na szeroką skalę, przez co jakakolwiek jej obrona zakrawa na hipokryzję.
 Orwell: 27.12.2008, 04:00
 Widzisz tylko jedną stronę medalu ...
 Mat: 26.11.2008, 20:34
 Wszystko pięknie, tylko nigdzie nie jest napisane, że miliony Hiszpanów za ogromną biedę, średniowieczny system feudalny, i zacofanie ich kraju znacznie większe, niż w II RP winiło właśnie potężny Kościół Katolicki, armię i arystokrację Hiszpanii...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej