Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rachunek sumienia dla narzeczonych

     Przystępując do Spowiedzi trzeba zastanowić sie:

     1. Czy dotychczasowe Spowiedzi były dobre? (zatajenie grzechu ciężkiego z bojaźni lub wstydu czyni Spowiedź świętokradczą i wtedy trzeba wyznać grzechy od ostatniej dobrej spowiedzi).Czy nie zapomniałem grzechów?
     2. W przypadku grzechów ciężkich - wyliczając je na Spowiedzi podaję ich liczbę i okoliczności popełnienia tego grzechu?
     3. Istotnym warunkiem Spowiedzi jest szczery żal czyli uznanie własnej winy i chęć odwrócenia się od zła.

     Warunki dobrej spowiedzi

     1. Rachunek sumienia
     2. Żal za grzechy
     3. Mocne postanowienie poprawy
     4. Spowiedź szczera
     5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu

Modlitwa przed rachunkiem sumienia

     Przyjdź Duchu Święty, Duchu światła i prawdy, który przenikasz tajemnice serca ludzkiego, przed którym nie ma nic ukrytego, przyjdź i oświeć mój rozum, abym przypomniał sobie grzechu i poznał ich złość. Przyjdź i skrusz moje serce, abym za te grzechy szczerze żałował, a wolę umocnił do powzięcia skutecznego postanowienia poprawy. Najświętsza Panno, Ucieczko grzeszników, święty Aniele Stróżu i wszyscy moi święci Patronowie, wyproście mi łaski potrzebne do poznania, czym obraziłem Najświętszego Boga i najlepszego mego Ojca.



     PRZYKAZANIE I:
     "NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ"

     Panie z Twojej woli spotkaliśmy się w życiu. Tyś sprawił, że pokochaliśmy się wzajemnie. Ty nas zapraszasz do służby Twojej w rodzinie i każesz wzajemnie się kochać miłością czerpaną z Ciebie.

     Czy nie zapominaliśmy o tym, że nasza miłość jest Twoim darem? Czy byliśmy Ci za nią wdzięczni? Czy było dla Ciebie miejsce w naszej miłości? Czy dla przyjemności przebywania razem nie zaniedbywaliśmy obowiązków względem Ciebie? Czy w naszej miłości byłeś zawsze na pierwszym miejscu? Czy wierzymy, że ty każde z nas kochasz bardziej, niż my jesteśmy w stanie kochać? Czy jesteśmy gotowi zaufać Twojej miłości i zawierzyć Ci we wszystkim? Czy pojmujemy naszą wspólnotę jako powołanie życiowe? Czy zastanawialiśmy się nad tym, czego Ty od nas chcesz w naszym przyszłym życiu małżeńskim? Czy jesteśmy zdecydowani we wszystkim wypełniać twoją wolę i stanowić taką rodzinę, jaką Ty chcesz, aby była? Czy staramy się przygotować do chrześcijańskiego małżeństwa przez odpowiednią lekturę, uczęszczanie na kurs przedmałżeński i nauki dla narzeczonych? Czy nie sądziliśmy zarozumiale, że sami wszystko wiemy i że żadna wiedza nie jest nam tu potrzebna? Czy przygotowania do małżeństwa nie sprowadzamy tylko do samych spraw materialnych, pomijając najważniejsze: przygotowanie duchowe? Czy doceniamy wartość Sakramentu Małżeństwa i jesteśmy Ci za niego wdzięczni?

     PRZYKAZANIE II:
     "NIE BĘDZIESZ BRAŁ IMIENIA PANA BOGA TWEGO NA DAREMNO"

     Czy pamiętaliśmy, Panie, o szacunku, jaki się Tobie należy? Czy nie lekceważyliśmy sobie Twoich przykazań? Czy modlitwy albo uczestnictwo w niedzielnej Mszy Św. nie traktowaliśmy jako uciążliwego obowiązku? Czy nie "klepaliśmy" bezmyślnie pacierza? Czy nie wzywaliśmy Twego imienia w złości, w zniecierpliwieniu albo w nic nie znaczących rozmowach? Czy odnosiliśmy się z szacunkiem do spraw świętych?

     PRZYKAZNIE III:
     "PAMIĘTAJ, ABYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ"

     Czy nie opuszczaliśmy Mszy Św. w niedzielę lub święta? Czy nie spóźnialiśmy się na Mszę Św.? Czy z wiarą i uwagą słuchaliśmy Słowa Bożego? Czy przynajmniej w niedzielę staraliśmy się przyjmować Komunię Św. ? Czy pamiętaliśmy, że niedziela nie jest tylko dniem rozrywki, ale ma być przede wszystkim dniem naszego szczególnego spotkania się z Chrystusem Zmartwychwstałym podczas niedzielnej Mszy Św. oraz odpoczynkiem źródłem sił na nowy tydzień? Czy pomyśleliśmy o tym, że nie tylko sami mamy prawo do wypoczynku, ale mają także prawo nasi domownicy? Czy zatroszczyliśmy się, żeby i oni mogli uczestniczyć we Mszy Św., i choć trochę odpocząć? Czy w niedzielę nie wykonywaliśmy bez koniecznej potrzeby pracy fizycznej?

     PRZYKAZANIE IV:
     "CZCIJ OJCA SWEGO I MATKĘ SWOJĄ"

     Pan Bóg, w swojej miłości postanowił, że "opuści człowiek ojca i matkę, i złączy się z żoną swoją". Chce On, żebyśmy wzajemnie dla siebie byli ludźmi najdroższymi, żebyśmy kochali się więcej niż kochamy własnych rodziców i byli dla siebie na pierwszym miejscu. Ale przecież dla naszych rodziców to my jesteśmy największą doczesną wartością. Choć więc nie możemy ich miłości odpowiedzieć tak, jak Oni nas kochają, to nie wolno nam podeptać rodzicielskiego serca i zapłacić im obojętnością lub wzgardą. Nie wolno okazać, że ich miłość nas krępuje lub nam ciąży, nie wolno dopuścić, żeby się poczuli zbędni, bo oni swoje życie poświęcili nam.

     Czy potrafiliśmy więc godzić naszą miłość z obowiązkami względem naszych Rodziców? Czy nie odmawialiśmy im naszej pomocy w trosce o dom rodzinny? Czy staraliśmy się wyręczać rodziców? Czy nie dawaliśmy im odczuć, że marzymy o tym, aby się wreszcie wyrwać z rodzinnego domu i całkowicie od nich uniezależnić? Czy nie buntowaliśmy się wzajemnie przeciwko rodzicom? Czy rodziców kochanej przez nas osoby nie traktowaliśmy jako naszych osobistych wrogów? Czy staraliśmy się pozyskać ich życzliwość? Czy nie odmawialiśmy im prawa współdecydowania o naszych sprawach? Czy obojętnie przyjmowaliśmy to, że w naszej obecności ukochany przez nas człowiek zachowywał się niegrzecznie wobec własnych rodziców? Czy nie mieliśmy względem rodziców postawy wyzyskiwaczy i czy pamiętaliśmy, że im się od nas także coś należy? Czy pamiętaliśmy, że rodzice są nam dani od Boga i w Jego imieniu sprawują nad nami opiekę? Czy modliliśmy się za naszych rodziców i czy wykazywaliśmy troskę o ich sprawy? Czy nie popadaliśmy w skrajny egoizm we dwoje? Czy nie traktujemy rodzinnego domu tylko jako hotelu i stołówki? Czy nie zajmujemy postawy obcości wobec ludzi, którzy nas kochają i o nas się tak troszczą?

     PRZYKAZANIE V:
     "NIE ZABIJAJ"

     Czy jesteśmy zdecydowani przyjąć każde poczęte z nas w przyszłości życie, choćby nieplanowane, i otoczyć je najczulszą opieką? Czy uznajemy, że dziecko od pierwszej chwili swego poczęcia jest istotą ludzką, mającą takie samo prawo do życia, jak ludzie dorośli? Czy nie przemilczaliśmy naszego stanowiska wtedy, gdy powinniśmy zabrać głos w obronie poczętego życia? Czy nie udzielaliśmy komukolwiek pomocy w popełnianiu czynów niegodnych prawdziwego katolika? Czy uznajemy, że dzieci są najważniejszym dobrem rodziny? czy rozumiemy, że służba życiu jest podstawowym zadaniem małżeństwa? czy nie odnosiliśmy się pogardliwie do rodzin wielodzietnych? Czy okazywaliśmy pomoc kobietom w ciąży? Czy jesteśmy gotowi podjąć rodzicielską służbę ofiarnie i odpowiedzialnie? Czy przez dbałość o nasze zdrowie przygotowujemy się do przyszłego rodzicielstwa? Czy nie narażaliśmy się lekkomyślnie przez brawurę, pijaństwo, nadmierny wysiłek, stałe zarywanie nocnego wypoczynku? Czy przez naszego uczestnictwa w obowiązkach domowych rodzice lub rodzeństwo nie byli nadmiernie przepracowani? Czy nie omijaliśmy obojętnie ludzi chorych, bezradnych lub narażonych na niebezpieczeństwo?

     PRZYKAZANIE VI:
     "NIE CUDZOŁÓŻ"

     Czy przez zbyt poufałe obcowanie nie narażaliśmy się na niebezpieczeństwo grzechu? Czy wykazywaliśmy troskę o to, aby ukochanego człowieka nie narazić na trudności lub niepokój sumienia? Czy w okazywaniu sobie miłości zachowywaliśmy odpowiednią miarę? Czy panowaliśmy zawsze nad naszą wyobraźnią? Czy nie usprawiedliwialiśmy pożycia przedmałżeńskiego? Czy nasze zachcowanie nie było przyczyną zgorszenia innych? Czy dbaliśmy o dobrą opinię ukochanego? Czy w naszym wzajemnym obcowaniu zachowywaliśmy skromność i wzajemny szacunek? Czy nie prowadziliśmy zbyt swobodnych rozmów i nie opowiadaliśmy niestosownych "kawałów"? czy umieliśmy wybierać interesujące nas i wartościowe filmy, publikacje? Czy staraliśmy się opanować nasze skłonności przez korzystanie ze środków nadprzyrodzonych, a więc modlitwy i życia sakramentalnego? Czy umieliśmy uszanować cześć i godność kochanego człowieka? czy jesteśmy zdecydowani w przyszłym życiu małżeńskim ściśle przestrzegać Bożych praw? Czy staraliśmy się poznać chrześcijańską naukę o etyce małżeńskiej?

     PRZYKAZANIE VII:
     "NIE KRADNIJ"

     Czy dla radości przebywania ze sobą nie naruszamy naszych obowiązków społecznych, a więc względem rodziny, przyjaciół i kolegów? Czy nie marnujemy czasu na rozrywki kosztem nauki albo pracy zawodowej? Czy dbamy o to, aby nasz kochany wywiązywał się ze swoich obowiązków zawodowych i szkolnych? Czy nie obdarowujemy kochanego rzeczami, które stanowią wspólna własność naszych domowników bez ich zgody? Czy szanujemy dobro społeczne? Czy nie domagamy się od rodziców świadczeń materialnych przekraczających ich możliwości? Czy zwracamy rzeczy pożyczone? Czy nie zaciągamy długów przekraczających naszą możność zwrotu? Czy nie zajmujemy postawy, że "nam się wszystko należy" i czy jesteśmy wdzięczni za dobro, które nas spotyka od domowników"

     PRZYAKZANIE VIII:
     "NIE MÓW FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA PRZECIW BLIŹNIEMU TWEMU"

     Czy nie taimy wobec ukochanego ważnych informacji o sobie, do których ma prawo? czy nie mówimy źle o naszych rodzicach? Czy nie składaliśmy obietnic sobie lub innym, których nie mieliśmy zamiaru dotrzymać? Czy pamiętamy, że każdy człowiek ma prawo do dobrej opinii i że bez koniecznej potrzeby o nikim nie wolno źle mówić? Czy nie wyrażaliśmy się o naszych znajomych pogardliwie? Czy nie wdzieraliśmy się w cudze tajemnice? Czy nie rzucaliśmy na kogoś podejrzeń?

     Czy nie robiliśmy użytku z poufnie powierzonych nam informacji? Czy zachowywaliśmy tajemnicę zawodową? Czy nie oszukiwaliśmy się nawzajem? Czy nie prześladowaliśmy kochanego podejrzliwością i zazdrością? Czy nie kwestionowaliśmy jego (jej) miłości dlatego, że w czymś był(a) odmiennego zdania? Czy nie ukrywaliśmy tchórzliwie naszej postawy, gdy okoliczności wymagały od nas przyznania się do prawdy? Czy dla przypodobania się otoczeniu nie udawaliśmy, że jesteśmy gorsi niż naprawdę? Czy rozumiemy ciążący na nas obowiązek świadczenia Chrystusowi życiem i słowem? Czy nie wstydziliśmy się publicznie przyznać do naszej wiary? Czy poczuwamy się do współodpowiedzialności za sprawy Kościoła? Czy staraliśmy się w swoim otoczeniu rozpraszać uprzedzenia, prostować błędne opinie i pomagać bliźnim do spotkania z Bogiem?

     PRZYKAZANIE IX:
     "NIE POŻĄDAJ ŻONY BLIŹNIEGO SWEGO"

     Czy byliśmy sobie wzajemnie wierni? Czy nie interesowaliśmy się zbytnio osobami innej płci? Czy nie zachowywaliśmy się względem nich zbyt swobodnie? Czy panowaliśmy nad naszym wzrokiem? Czy jesteśmy zdecydowani zachować naszą miłość nienaruszoną tylko dla kochanego człowieka?

     PRZYKAZANIE X:
     "NIE POŻĄDAJ ŻADNEJ RZECZY BLIŹNIEGO SWEGO"

     Czy nie byliśmy zawistni o czyjeś powodzenie? Czy potrafimy się cieszyć, gdy kogoś z naszego otoczenia spotyka dobro? Czy nie próbujemy wszędzie tylko sami zabłysnąć, pomniejszając innych ludzi? Czy nie jesteśmy zbyt żadni pochwał? Czy potrafimy solidnie wykonywać także prace nieefektowne, zwyczajne, służebne? Czy nie próbujemy narzucać kochanemu we wszystkim naszego zdania? Czy poczuwamy się do odpowiedzialności za przyszłość kochanego człowieka? Czy Mu w tym pomagamy i zachęcamy Go do pracy nad sobą?

     WADY GŁÓWNE

     Co jest moją wadą główną? Co mi szczególnie utrudnia przyjaźń z Bogiem? Czy potrafię się opanować? Czy daję kochanemu poczucie równowagi, bezpieczeństwa i spokoju? Czy nie zatruwam życia kochanemu albo całemu otoczeniu moimi nastrojami? Czy w ogóle można ze mną spokojnie i rzeczowo porozmawiać? Czy nie jestem narwany, nieodpowiedzialny w złości? Czy nie poddaję się pesymizmowi? Czy potrafię zaufać Bogu? Czy nie jestem zarozumiały? Czy nie odnoszę się do innych ludzi nieżyczliwie albo pogardliwie? Czy jestem dla innych wyrozumiały? Czy nie marnuję bezużytecznie czasu? Czy potrafię się zmusić bez ociągania do koniecznej pracy? Czy potrafię zachować umiar w piciu alkoholu pomimo namowy towarzystwa? Czy próbowałem rzucić palenie tytoniu? Czy jestem słowny i odpowiedzialny? Czy można na mnie polegać? Czy doceniam wartość pieniądza i potrafię nim dobrze gospodarować? Czy pojmuję, że posiadane przeze mnie dobra mają służyć nie tylko mnie, ale także i innym ludziom. Czy jestem uczynny? Czy myślę o przyszłości i ją rozsądnie planuję? Czy staram się jak najlepiej przygotować do przyszłej roli zawodowej orz do roli męża i ojca, żony i matki? Czy rozumiem na czym polega moja rola w Kościele? Czy poczuwam się do współodpowiedzialności za sprawy mojej Ojczyzny? Czy umiem zachować godność narodową? Czy kocham mój Kraj? Czy rozumiem mój obowiązek służenia społeczeństwu?

Modlitwa po rachunku sumienia

     Ojcze Przebacz!

     Boże, Sędzio żywych i umarłych! Sprzeniewierzyłem się Twojemu prawu. Uznaję moją winę, ale uciekam"się do Twojego miłosierdzia. Przebacz mi, Ojcze! Tak mi żals że Cię obraziłem i oddaliłem się od Ciebie. Przebacz mi moją niewdzięczność, Panie. Pomóż mi powstać. Przywróć mi łaskę Twojego dziecięctwa. Nie mogę się bez Ciebie obyć. Zdejmij ze mnie ten przygniatający mnie ciężar zła. Pozwól mi zacząć na nowo. Ty wiesz, jaki jestem słaby, ale z Twoją pomocą chcę wytrwać i już Cię więcej nie obrażać.

     Nie patrz na nieprawości moje, lecz na moją dobrą wolę. Nie odtrącaj mnie, bo nie chcesz śmierci grzesznika, ale aby żył. Pragnę Cię kochać - pomnóż moją miłość, chcę Ci służyć - racz mi przywrócić łaskę. Pomóż mi naprawić, co moja złość i głupota zepsuła. Bądź miłościw grzesznej duszy mojej! Matko Najświętsza i święty mój Patronie wyjednajcie mi przebaczenie u Boga!

     Panie Jezu! Nie pozwól mi już oddalić się od Ciebie. Spraw, żebym poznawszy moje grzechy unikał okazji do nich wiodących. Dodaj mi sił do pracy nad sobą. Chcę być żywą komórką twego Mistycznego Ciała. Zwróć mnie, Panie, ku Tobie i spraw, abym Ci był wierny. Spraw, o Boże, aby nasza miłość umacniała nas w dobrym i chroniła od zła. naucz nas zabiegać o życie łaski w duszy ukochanego. Pomóż nam wypełnić odpowiedzialność za zbawienie tych, których nam dajesz. Spraw, żebyśmy się wspólnie prowadzili ku Tobie i nigdy już nie byli sobie wzajemnie przeszkodą w przyjaźni z Tobą. Wesprzyj naszą wolę, Panie.

     Ach żałuję za me złości jedynie dla Twej miłości, bądź miłościw mnie grzesznemu całym sercem skruszonemu. /3 x



Modlitwa po spowiedzi

     Boże Ojcze! Dziękuję Ci za łaskę przebaczenia. Dziękuję, żeś mnie nie odtrącił i nadal mnie uważasz za dziecko Twoje. Dziękuje Ci, Panie, żeś mi z miłością otworzył swoje ramiona i pozwolił przy Twoim sercu dojść do równowagi i odzyskać spokój.

      Panie Jezu! Tyś zapłacił za mnie swoją Krwią i męką samotnego konania. Tyś wziął za mnie ból odtrącenia od Boga i ludzi, gdy zawisłeś pomiędzy niebem a ziemią jako znak wiecznego pojednania. Tyś dobrowolnie cierpiał za me grzechy, bo tak mnie ukochałeś. Dziękuję Ci za Twoją mękę i za bezgraniczną miłość. Nie dopuść mi już więcej oddalić się od Ciebie. Za cenę własnego życia kupiłeś mnie na zawsze. Twoim jestem i Twoim być pragnę. Jeśli znów przez złość lub głupotę zacznę od Ciebie odchodzić, sprowadź mnie na powrót, przymuś wyrzutami sumienia do cofnięcia się ze złej drogi. Nie daj mi zaznać spokoju póki do Ciebie nie wrócę!

     Duchu Święty! Oświecaj mój rozum, rozpal serce i umocnij wolę, abym wiernie służył Bogu. Matko Najświętsza! Ty chcesz, żeby Twój Syn był kochany, żebym we wszystkim wypełniał Jego, wolę. Otocz mnie Twa macierzyńską opieką.

      Aniele Stróżu mój i święty mój Patronie, wstawcie się za mną do Pana, abym wypełnił moje dobre postanowienia i nie zmarnował okazanej mi łaski. Amen.




Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Udało się! Wreszcie spotkaliśmy kogoś, z kim chcielibyśmy spędzić życie. Myślami jesteśmy już przy ślubie, ale przed nami jeszcze bardzo ważny, a często nawet kluczowy dla naszego związku okres - narzeczeństwo... » zobacz więcej



   


Wasze komentarze:
 Dominika: 30.12.2011, 12:01
 Jestem przekonana, że chodzi o słowo "wreszcie", w sensie "marzę o tym, by wreszcie się od Was uwolnić". Przecież nie po to się usamodzielniamy, by się od kogoś uwalniać - jakbyśmy byli niewolnikami. Rodzice nas kochają i dla nich to trudne, że muszą nas "wypuścić spod swoich skrzydeł". Wiedzą, że to dobre i cieszą się, jeśli mogą oddać nas człowiekowi, który wzbudza ich zaufanie. Chcą naszego dobra. Postaw się w ich sytuacji. Ja się postawiłam i mi też byłoby ciężko. Odchodząc z domu rodzinnego nie mówi się "no wreszcie", tylko "dziękuję". z serca.
 Dedi: 28.06.2011, 16:12
 Moim zdaniem ten rachunek sumienia jest ostro "przesadzony"... Może osoba, która go pisała miała coś innego na mysli, może źle to odbieramy... Też dorabiam po godzinch, często chodzę zmęczona... Takie życie, studia i praca. Oczywiście myślę, że chodzi tutaj o ogólną dbałość o swoje zdrowie, a wypoczynek jest elementem tej dbałości ale sytuacje życiowe często zmuszają nas do działań, które niekoniecznie dobrze odbijają się na naszym zdrowiu (przemęczenie, przepracowanie, zarwane noce)... Fakt, trzeba nad tym "jakoś" panować, by nie przesadzić. Zgadzam się z "B". Też nie rozumiem w czym tkwi problem w usamodzielnianiu się... To przecież normlane! Chyba żaden rodzic nie chce aby jego dziecko nie radziło sobie samo w życiu... Nie rozumiem, co autor miał na myśli. Druga sprawa: dlaczego Rodzice mają współdecydować o naszym życiu? Oczywiście gdy jesteśmy dziećmi i ludźmi młodymi (na utrzymaniu Rodziców) - to jasne, że tak! Ale to rachunek sumienia dla narzeczonych! Narzeczeni (a już na pewno małżonkowie) muszą sami decydować o swoich sprawach i ponosić konsekwencje swego działania. Wtrącanie się rodziców (i teściów) w sprawy małżeńskie (a nawet narzeczeńskie) może się naprawde źle skończyć dla tych młodych ludzi. Trzeba być samodzielnym i dorosłym, Rodziców można prosić o pomoc i rady ale nie mają oni wtedy prawa decydować czy współdecydować o naszych sprawach. W małżeństwie najważniejsze jest zdanie współmałżonka (a narzeczeństwo przecież ma na celu przygotować młodych ludzi do małżeństwa). Ja osobiście podczas własnego rachunku sumienia i spowiedzi kieruję się tylko moim sumieniem. Jeśli robię coś źle, to mam 100% pewności, że sumienie mi o tym "powie"... Nie potrzeba mi rachunków sumienia przygotowanych przez innych ludzi.
 Kos: 14.02.2011, 23:09
 Bardziej tu chodzi o to, że specjalnie się człowiek wystawia na nadmierny wysiłek, bez potrzeby, itd. Np. jakbyś nie musiała pracować albo coś. Ale nadmiernym wysiłkiem nie jest to, ze ktoś pracuje, żeby mieć na chleb, na życie. Ale jak zdrowie przestaje być ważne, praca staje się ważniejsza, no to to już coś nie tak. Kwestia ustalenia priorytetów i jakiegoś racjonalizmu w tym wszystkim.
 MartaW: 07.07.2010, 16:54
 B: myślę, że tu chodzi o "dawanie rodzicom odczucia" że jest ci z nimi źle i chcesz się wreszcie od nich oddalić bo masz ich dość. Ale chyba każdy rodzic chce, aby jego dziecko wyrosło na samodzielnego człowieka i założyło osobną rodzinę więc myślę że marzenia o własnym domu to nie może być grzech. Mam pytanie o przykazanie "Nie zabijaj": "Czy nie narażaliśmy się lekkomyślnie przez (brawurę, pijaństwo,) nadmierny wysiłek, stałe zarywanie nocnego wypoczynku?" Brawura i pijaństwo w moim przypadku odpada, ale dużo pracuję w szkole, biorę zastępstwa za chore koleżanki i dorabiam po godzinach - to grzech???? jestem w szoku, nigdy się nie spowiadałam z tego, ani z tego że jestem przemęczona i niewyspana!
 B: 09.05.2010, 03:48
 Czy mógłby mi ktoś wyjaśnić co jest złego w tym postępowaniu z powyższego rachunku: "Czy nie dawaliśmy im odczuć, że marzymy o tym, aby się wreszcie wyrwać z rodzinnego domu i całkowicie od nich uniezależnić?". Co jest złego w tym, że ktoś ma takie marzenie i tego chce ? A jeśli tego chce to bliska osoba - taka jak rodzic - może to zauważyć i odczuć a więc wtedy popełniam zło ? Kompletnie się z tym wewnętrznie nie zgadzam, wręcz traktuje to jako dobro i Boży dar aby się od rodziców uniezależnić.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej