Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Akacje na profesorskiej

     Jeśli ktoś, zapraszając do siebie, tłumaczy: idź skarpą pod górę, potem schodkami w dół, a w wilii ozdobionej alegorią rzeźby i malarstwa wybierz gotyckie drzwi - już czujesz się jak w bajce!

     Tymi słowami kierował mnie do swojego domu Włodzimierz Kisielnicki, mieszkający przy ul. Myśliwieckiej 10. To Kolonia Profesorska. O tym miejscu mówi się: "pieścidełka architektoniczne", "wille na skarpie", "profesorska enklawa". - Mieszkam w willi prof. Zygmunta Kamińskiego, kierownika katedry rzeźby, malarstwa i rysunku, dziekana Wydziału Architektury - mówi pan Włodzimierz. Prof. Kamiński był znakomitym rysownikiem, autorem między innymi ilustracji do książek Zeromskiego i Reymonta, projektantem banknotów II RR Jego willa jest przykładem niebywałego smaku. Pokrywające fronton sgrafiti przedstawia jego jako alegorię malarstwa i żonę jako alegorię rzeźby, ponieważ i ona była rzeźbiarką. - To ona wyswatała moich rodziców: mój tata pochodził z rodziny profesorowej, a mama - ze strony profesora. Zamieszkałem tu na studiach, żeby pomagać starszym już wtedy państwu - wspomina.

     Włodzimierz Kisielnicki czuje się z tym miejscem związany, ale nie kryje też jego mankamentów. - Tu były glinianki, z których korzystała istniejąca do lat 30. XIX w. cegielnia królewska. Jej działalność pozostawiła po sobie tendencje do podmakania - mówi. Aż do lat 20. ubiegłego stulecia nikt się tymi terenami nie interesował. Wybujały tu przecudne krzewy akacjowe, których korzenie zestalają ziemię. Dzięki temu można było myśleć o zabudowaniu tej okolicy - i tak dawne nieużytki zamieniły się w piękny zakątek pachnący akacjami.

     Urok tego miejsca dostrzegli warszawscy architekci dwudziestolecia międzywojennego zrzeszeni w Spółdzielni Mieszkaniowej Profesorów Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. - Zaprojektowali i zbudowali wille, które miały reprezentować nowy styl polski, a powstały małe pałacyki - tłumaczy Włodzimierz Kisielnicki. Rzeczywiście, każda reprezentuje odmienny styl, ale zawsze harmonizujący z krajobrazem. Wille wypieszczone były do najdrobniejszego szczegółu. W 1927 r. na łamach miesięcznika "Świat" Stanisław Gacki pisał, że zdają się one drwić z wielkomiejskiej ciasnoty, bo wysokościowców tu nie uświadczysz, a kokieteryjne, dwupiętrowe domy-pałacyki rozrzucone są po obszernej przestrzeni, bujnie porośniętej zielenią.

     Uliczkę schodzącą od Myśliwieckiej do Hoene-Wrońskiego nazwano oczywiście Profesorską. Emaliowana tabliczka z jej nazwą i śladami po kulach widnieje nad bramą wciśniętą między dwie wille i przypomina o mieszkających tu niegdyś znakomitościach. Myśliwiecką jeżdżą autobusy i samochody, wracają tędy kibice ze stadionu Legii, graficiarze zostawiają po sobie szare, smutne pamiątki - a na Profesorskiej jest zupełnie inaczej.

     Chodzą tędy tylko wtajemniczeni. Przed wojną uliczka była zamykana bramami i pilnowana przez dozorców. Później osiedle straciło swą "specjalizację" i przekształciło się w Myśliwiecką Spółdzielnię Mieszkaniową. Młodsi architekci chętniej wiązali się z Ochotą, Mokotowem, Żoliborzem i Saską Kępą.

     Niektórzy umarli, inni się przeprowadzili, a w Kolonii Profesorskiej zostali nieliczni ze starej gwardii. Do ciekawszych należy willa prof. Rudolfa Świerczyńskiego, który przy jej projektowaniu miał zamiar uniknąć kątów prostych. Prof. Czesław Przybylski, również mieszkaniec Kolonii Profesorskiej, był projektantem Domu bez Kantów. Niezwykły jest też dom prof. Romualda Gutta, prof. ASP i PW. Ta willa jest monistyczna: z szarej cegły, pudełkowata, doskonale proporcjonalna. Gdy powstawała, musiała szokować! Z kolei willa prof. Karola Jankowskiego - pioniera nowoczesnej architektury polskiej - stojąca u zbiegu Hoene-Wrońskiego i Profesorskiej, ze stromym dachem i prostymi, modernistycznymi elewacjami z delikatnym detalem, została zbombardowana w powstaniu warszawskim. Odbudowana była tylko częściowo, a w miejscu gabinetu profesora latami rosła trawa. W odbudowę zaangażował się mąż jednej z wnuczek architekta. Projekt rekonstrukcji wykonał zakopiański architekt i dziś willa jaśnieje tym samym blaskiem, co prawie sto lat temu.

     Na wielkie przebudowy mieszkańcy nie będą sobie mogli już tam jednak pozwolić, bo Kolonia Profesorska ponownie została wpisana do rejestru zabytków. Ponownie, ponieważ raz już była, ale decyzję o tym uchylił ówczesny minister kultury. Remont za to czeka samą uliczkę - jeszcze w tym roku.


Zuzanna Smoleńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

30 maja 2010



   


Syberia. Wyprawa na biegun zimna Syberia. Wyprawa na biegun zimna
Jacek Pałkiewicz
Dotknęliśmy last frontier, ostatniej granicy, poznaliśmy nieuchwytny majestat i piękno nieskalanej przyrody, a także srogi, niegościnny klimat, gdzie cywilizacja jest odległym wspomnieniem. Pokonanie rozlicznych przeciwności losu okazało się surową próbą charakteru. Sprostaliśmy im dzięki nieugiętej woli i bezwzględnej determinacji... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej