Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Urodzony po raz drugi

     Zdjęcie z operacji obiegło cały świat. Profesor Zbigniew Religa w trakcie operacji transplantacji serca w zabrzańskiej klinice. Przełom w polskiej medycynie i szansa dla tych, dla których przeszczep jest jedynym wyjściem. Od tego momentu liczba "składaków" - jak nazywają siebie osoby po przeszczepie - rośnie.

     Zadbany, szczupły mężczyzna w niebieskiej koszuli, lat 59. Przed przeszczepem serca Jan Statuch, inżynier ogrodnictwa z Sandomierza, prowadził firmę, która jako pierwsza w Polsce importowała nasiona warzyw i kwiatów z Holandii. Potem tworzył jej oddziały na Białorusi, Litwie, Łotwie i w Estonii. Choroba przyszła niespodziewanie, pierwszy zawał w wieku 48 lat, by-passy. - Najprostsze czynności do najprostszych już nie należały. Szykowałem się na tamten świat, uporządkowałem sprawy majątkowe - wspomina.

     Cztery lata później lekarz wpisał go na listę oczekujących na przeszczep serca.

     - Miałem dużo szczęścia, czekałem tylko cztery miesiące - mówi pan Jan i pokazuje mi srebrną bransoletkę na prawej ręce z wygrawerowanym napisem "AB Rh-".

     - To najrzadsza grupa krwi. Znalezienie dawcy było równoznaczne z trafieniem szóstki w totka - dodaje.

     Z zaleceń po przeszczepie serca, punkt 4.1: Zasady postępowania po okresie szpitalnym: "W pierwszych trzech miesiącach ogranicz wizyty odwiedzających Cię gości. Zachowuj się normalnie, ale pamiętaj, że jesteś szczególnie narażony na infekcję. Seks - tak, ale do zagojenia mostka (około 6 miesięcy) - bierny. Papierosy - jeżeli chcesz cieszyć się długim zdrowiem i życiem - ZAPOMNIJ. Alkohol - tak jak w przypadku papierosów - ZAPOMNIJ. Praca - po upływie 1. roku możesz wrócić do pracy. Poprawi to Twoje samopoczucie i poczujesz się potrzebny."

     Jan Statuch do pracy w firmie ogrodniczej już nie wrócił, poczuł się potrzebny w innym miejscu. Dziś jest prezesem Koła Stowarzyszenia Transplantacji Serca w Zabrzu.

     - Po rehabilitacji zapisałem się do stowarzyszenia składaków. Niektórzy myślą, że leżymy w łóżkach i nie wolno nam nic robić. A my musimy tylko brać leki i trochę bardziej uważać na infekcje. Prowadzimy bardzo aktywny tryb życia, biegamy, pływamy, jeździmy na nartach - na potwierdzenie swoich słów przynosi zdjęcia z rajdów rowerowych, obozów narciarskich i Mistrzostw Polski dla Osób po Transplantacji i Dializowanych. Kapcie? Tylko w domu. Ale na siedzenie w domu czasu nie ma, w STS wiele się dzieje.

     Do Stowarzyszenia w Zabrzu należy 520 osób. Spotykają się na zjazdach, wspierają w trudnych momentach, ale nie chcą się koncentrować tylko na swoim życiu. - Dobro wyświadczone innym kiedyś do nas wróci. Dostaliśmy drugą szansę, więc chcemy ją dobrze wykorzystać i spłacić dług wdzięczności. Nie tylko pomagać w formie materialnej, ale i bardziej otworzyć się na innych ludzi - podkreśla pan Jan. Składaki latem pomagają przy organizacji Festiwalu Piosenki Zaczarowanej. Wyremontowali w Bieszczadach szkołę w Polanie zagrożoną zamknięciem. A na zorganizowanym przez nich pikniku zebrano prawie 19 tys. zł, za które wyposażyli szkolną pracownię komputerową i bibliotekę.

     - To jest dla nas największa nagroda - pan Jan z dumą pokazuje dyplom własnoręcznie zrobiony przez uczniów z Polany. W jego domu takich nagród można zobaczyć wiele. Jan Statuch został tez Sandomierzaninem 2008 r.

     - Kiedyś województwo świętokrzyskie było białą plamą na mapie transplantacji, teraz to powoli się zmienia. Najważniejsze jest uświadomienie ludziom, że tak naprawdę, oddając swoje organy do przeszczepu, ratują komuś życie. Często nie tylko jedno - na nasze coroczne zjazdy przyjeżdżają kobiety z dziećmi, które urodziły po przeszczepie. Tworzymy razem jedną wielką rodzinę, my - składaki, nasze rodziny i czasem rodziny dawców.

     Obecnie na przeszczep czeka 1937 osób, 1535 z nich na transplantację nerki. W ubiegłym roku nowe narządy dostało 1106 osób, do marca 2009 r. - 233.

     - To ciągle za mało. Mimo iż kościół popiera transplantację, to rodziny dawców boją się opinii innych ludzi. Do niedawna nie było żadnych akcji społecznych propagujących oddawanie organów. Ludziom niestety nadal kojarzy się to z legendarną czarną karetką porywającą ludzi - żali się pan Jan.

     - Staramy się z całych sił zmienić ich nastawienie.

     "Gdy nie zgadzasz się na przeszczep swoich organów, zgłoś to w Krajowym Rejestrze Sprzeciwów". Lekarze jednak pytają rodziny o zgodę, co nie wynika z prawa, ale raczej z tradycji i tu najczęściej zaczynają się problemy. Albo brak zgody, albo za długie zwlekanie z decyzją.

     - Jestem wdzięczny za to, że dane mi było dostać drugie serce - mówi Jan Statuch. - Każdy dzień po przeszczepie jest dla mnie zwycięstwem. Na taką szansę w Polsce czeka jeszcze wiele osób - oby im też się udało.


Ilona Kondrat


Tekst pochodzi z Tygodnika

17 stycznia 2010


Hemoroidy Hemoroidy
Grzegorz Krasowski, Marek Kruk
Guzki krwawnicze, czyli popularne hemoroidy, to dolegliwość dotykająca bardzo wielu ludzi, nadal jednak traktowana jest jako coś wstydliwego. A przecież to poważna, uciążliwa i często groźna choroba końcowego odcinka przewodu pokarmowego... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej