Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Chrześcijański sens ludzkiego cierpienia

Patrząc na współczesną codzienność, na wielu młodych roześmianych i rozbawionych ludzi, na bardzo nieraz źle i opacznie zrozumianą wolność, jako wszechrozpasanie dosłownie we wszystkim, które owocuje rozbojami, rozkładem moralnym, deprawacją charakteru i używaniem gdzie i jak się tylko da, chciałoby się zapytać, jak długo tak będzie, do jakiego stopnia, za jaką cenę, i dokąd to w końcu ich zaprowadzi. Ze wszystkich stron widzimy propozycję życia łatwego z beztroskim uśmiechem, życia, które z góry wyklucza w założeniach jakiekolwiek ograniczenia, moralne hamulce, liczenie się z wartościami chrześcijańskimi, opartymi przecież na Boskich nakazach i zakazach, życia, w którym nie ma miejsca na trud, ból i cierpienie. Celują w takim urabianiu opinii publicznej i ukazywaniu życia mass media, wszelkie reklamy, i to się widzi na ulicy i w postawie wielu.

Tak chciałoby się zapytać, czy to jest właśnie pełny obraz życia? Na pewno nie! Czy się komuś podoba, czy nie podoba, io całości obrazu życia są wkomponowane cierpienie i znój, które są nieodłączne od człowieka.

Nie tylko chrześcijanin, ale każdy poważnie myślący człowiek musi brać serio pod uwagę fenomen cierpienia w modelu swego życia i odpowiednio, z korzyścią dla siebie, do niego się ustosunkowywać, odczytując głęboki w nim sens. Nie może nikt jak motylek lekuchno fruwać tylko po mieliźnie życia upstrzonej samymi rozryweczkami, bo w pewnej chwili cierpienie i pot wysiłku go dosięgnie i gdy nie potrafi właściwie się wtedy odnaleźć, odczytać zbawczy sens cierpienia, przeżyje wielkie frustracje i będzie bolał załamany w niemym buncie własnej bezsilności, a stąd już krok tylko do utraty wiary, do rozpaczy i do samobójstwa.

Wielki Tydzień. Wpatrujemy się w Chrystusa ukrzyżowanego, który ukazał nam najgłębszy sens cierpienia w swej Męce. Poniósł ją dla naszego zbawienia. Współczesnemu światu, który tak rozpaczliwie ucieka od każdego krzyża i lekceważy go, należy koniecznie mówić o jego wartości i otwierać mu oczy, by umiał również dostrzec w nim i czerpać z niego ukryte dobro, bo w przeciwnym razie, będzie upadał pod ciężarem własnego krzyża i będzie mu, ze stratą dla siebie, złorzeczył jak zły łotr po lewej stronie cierpiącego Zbawiciela na Golgocie.

Wspaniała teraz okazja, by "Rycerz Niepokalanej" pouczył, nie tylko młodych, o tej trudnej stronie naszego życia.

Można pytać, skąd cierpienie wzięło się na tym świecie? Dlaczego ludzie z nim się spotykają? Odpowiedź na to trudne zagadnienie znajdujemy w Objawieniu Bożym. Bóg Stwórca, sam będąc nieskończenie doskonałym, nie projektował przy stwarzaniu człowieka cierpienia, łez i bólu, lecz uśmiech i szczęście dla wszystkich, pod warunkiem, że ludzie wytrwają w łączności z Nim, jako swym Ojcem, zawsze.

Niestety, tragiczny upadek w Raju. który zadecydował o losach całego rodzaju ludzkiego, doprowadził do oderwania się od Boga, do odejścia od Stwórcy, a przez to odejścia od Źródła wszelkiego dobra i szczęścia, i konsekwentnie upadek ten wprowadził właśnie na świat ból, brak; i cierpienie. Wskutek grzechu pierworodnego natura ludzka, jak wyjaśnia Katechizm Kościoła Katolickiego, "jest zraniona w swych własnych siłach naturalnych poddana ignorancji, cierpieniu i władzy śmierci". Wyraża to wyrok Boży, opisany obrazowo w Księdze Rodzaju. Bezpośrednio po przekroczeniu Boskiego nakazu powiedział Bóg do Ewy: "Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemien- ności, w bólu będziesz rodziła dzieci..." A do mężczyzny rzekł: "W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi z której zostałeś wzięty, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz" (Rdz 3,16-19). Cierpienie jest więc karą za grzechy.

W Starym Testamencie cierpienie tak było też najczęściej rozumiane - jedynie jako znak odrzucenia i tylko kara Boża za grzechy. Przyjaciele cierpiącego Joba w żaden sposób nie mogli pojąć dlaczego Job tak boleśnie jest dotknięty, skoro, jak mówi, jest sprawiedliwy i nie ma żadnych grzechów. Nieprawdą jest, co mówisz, widocznie masz jakieś ukryte grzechy, o których my nie wiemy, jeżeli Bóg cię tak karze - zgodnie starają się mu wmówić.

Tymczasem Bóg chciał tylko doświadczyć przez cierpienie sprawiedliwego męża, którego przecież bardzo kochał, sprawdzić jego wierność, co sam stwierdził w rozmowie z szatanem, który zarzucał Panu Bogu, że Job jest dobry tylko dlatego, że Bóg mu błogosławi i sprzyja w życiu. Na cierpienie można więc patrzeć również jako na Boże doświadczenie, które pozwala sprawdzić wierność duszy Panu Bogu i wewnętrznie ją udoskonalić.

Dotknięty wielką katastrofą rodzinną i osobiście utratą zdrowia, dobry Job wołał: "Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pana błogosławione... Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy? W tym wszystkim Job nie zgrzeszył swymi ustami" (Job 1,21 i 2,10). Poucza też księga Mądrości Syracha: "Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie... Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapień bądź wytrzymały. Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu w piecu utrapienia" (Syr 2,1. 4-5).

Takie podejście do cierpień jako Bożych doświadczeń i drogi do doskonałości widzimy u wielu świętych, np. u św. Teresy z Avili lub u św. Jana od Krzyża - wielkich mistyków i mistrzów życia wewnętrznego.

Napisałem wyżej, że cierpienie jest karą za grzech pierworodny i za grzechy osobiste - to od strony Pana Boga. A od naszej strony cierpienie jest okazją do pokuty za te grzechy. Byle tylko dostrzec tę okazję i mądrze wykorzystać dla swego dobra, przez pełną akceptację przeżywanego cierpienia, w duchu wynagrodzenia sprawiedliwości Bożej za własne upadki.

Również cierpienie może być czasem zsyłane i dobrowolnie przyjmowane, a nawet osobiście podejmowane przez herosów ducha, ludzi naprawdę wielkich, jako pokuta za grzechy innych ludzi, by przeprosić Boga za zniewagi, jakich doznaje w naszych rodzinach, w naszym narodzie czy od nieprzyjaciół Kościoła, i by wybłagać grzesznikom nawrócenie. Uszlachetnia wtedy nasze cierpienie wzniosła intencja. Naśladujemy Pana Jezusa, który dobrowolnie przyjął całą Mękę za grzechy nas wszystkich.

Klęcząc w Wielki Piątek u Grobu Pana Jezusa w kościele, zadumaj się nad swoim dotychczasowym stosunkiem do cierpienia czy niepowodzeń w twoim życiu. Pamiętaj ty przez nie możesz wiele u Boga odpokutować za grzechy własne i grzechy innych. A może Bóg pragnie cię doświadczyć przez cierpienie i tą właśnie mową bólu zapytać ciebie po imieniu, jak ongiś Pan Jezus zapytał Kefasa: "Piotrze, czy ty mnie kochasz?".

Nowe, zasadnicze spojrzenie na cierpienie przyniósł dopiero Jezus Chrystus. Cierpiąc na krzyżu bolesną Mękę odkupieńczą za zbawienie całego świata, ukazał nam cierpienie jako przeżycie zasługujące i uszlachetnił każde ludzkie cierpienie, które przyjmuje się w pokorze dudni, z poddaniem się Woli Bożej, i znosi w łączności z Jego cierpieniem. Nam wolno i trzeba nawet unikać cierpienia, bronić się przed nim, "zchodzić" z krzyża z różnych trudności życiowych w uczciwy sposób - lekarstwa, pomoc, różne starania i zabiegi: to jest normal- ene - ale póki trwa, trzeba je przyjąć z ręki Bożej. To będzie w oczach Bożych szlachetne i bardzo zasługujące. To jest chrześcijański sens cierpienia, pełen poniekąd radosnej mądrości wpatrzonej w zwycięstwo cierpiącego Chrystusa i Jego zasługi: cierpiąc w zjednoczeniu z Nim, my też zwyciężamy.

Niekiedy cierpienie jest znakiem szczególnej miłości Boga do nas, wyróżnienia nas. Na pierwszy rzut oka zdaje się to przeczyć miłości, ale ze strony Boskiej logiki jest czymś zwyczajnym. Syn Boży, najbliższy Bogu Ojcu - trudził się i cierpiał przez całe życie aż po krwawy finał na Golgocie. Najświętsza Maryja Panna, bez skazy i zmazy - jest "Królową męczenników" i "Matką Bolesną". Iluż świętych Pan Bóg doświadczał cierpieniem i prowadził drogą krzyża! Znane jest powiedzenie, że "kogo Bóg miłuje, tego i biczuje". Świat nie zawsze to rozumie. Umiej czasem i przez ten pryzmat popatrzeć na swoje cierpienie, gdy nie możesz znaleźć logicznego uzasadnienia trudnych chwil.

Cierpienie przyjmowane po chrześcijańsku jest okazją do powiększenia zasług na niebo, jest poniekąd "kopalnią złota", byleby je godnie znosić, byleby nie pogarszać swej i tak trudnej sytuacji wewnętrznym buntem i przeklinaniem. Spotkałem kiedyś na kolędzie młodego chłopaka bez nóg - obydwie kończyny wysoko amputowane, daleko posunięty "Burger": żaląc się jęczał, że "boli go to, czego nie ma", bo ma złudzenie, iż bardzo go bolą stopy i palce. Co takiemu powiedzieć? Albo człowiekowi sparaliżowanemu, który ma świadomość, że już nigdy nie wstanie? "Proszę cierpieć w łączności z Ukrzyżowanym, a wtedy każdy dzień będzie ci "dniówką"; nie jesteś ciężarem dla otoczenia, lecz wielce produktywnym w oczach Bożych" - powiedziałem mu, dając obrazek Przenajświętszego Oblicza w cierniowej koronie.

Cierpienie bowiem jest też w świetle wiary źródłem dziwnej mocy. Pan Jezus odkupił świat nie błyskotliwymi wystąpieniami, nie zwycięską polemiką z przeciwnikami, nie cudem wskrzeszenia Łazarza ani tryumfem Palmowej Niedzieli, lecz bólem swej gorzkiej Męki. Był najmocniejszy, gdy był najsłabszy; najwięcej dokonał, gdy najmniej mógł; unieszkodliwiony - był najskuteczniejszy. Dziwny paradoks Bożych tajemnic, Bożych dróg i planów, paradoks Bożej strategii w walce z mocami ciemności... Cierpiąc możemy wiele wspomagać drugich, wiele dobra i łask wypraszać u Pana Boga swoim bliskim, misjom katolickim, Ojcu Świętemu i całemu Kościołowi, Ojczyźnie, jakiejś dobrej sprawie. Wiele możemy też uprosić przez to i samym sobie. U Pana Boga jest to wielce wartościowa "waluta", którą można bardzo wiele uzyskać, daleko więcej niż zwykłą modlitwą. Ciekawe, że Jan Paweł II, projektując zagraniczne pielgrzymki, zawsze rezerwuje sobie miejsce na spotkanie z chorymi, trędowatymi, idzie do szpitali, spotyka się z cierpiącymi ludźmi i prosi ich o składanie Bogu daru ich cierpień w przeróżnych intencjach Kościoła. Charakterystyczne, że Papież przebywając jako pacjent wielokrotnie w szpitalu, za każdym razem tłumaczył swój pobyt tam i związane z tym cierpienie jako uzupełnienie papieskiej misji i konieczny dodatek do zewnętrznej działalności, jakiego żąda od niego Opatrzność Boża. "Widocznie tego jeszcze brakowało i tego jeszcze było potrzeba mojej posłudze" - powiedział w czasie ostatniego pobytu w szpitalu w związku z wypadkiem w swej rezydencji i zaraz tę wypowiedź podały agencje światowe.

Przez cierpienie godnie znoszone, z dobrą intencją, można więcej uwielbić Pana Boga, oddać Mu należną chwałę a samemu wewnętrznie się pogłębić, bardziej rozgrzać Jego miłością, bardziej się uświęcić. Cierpienie może też stać się dla kogoś drogą nawrócenia i powrotu do Boga. Jako przykład może posłużyć Dobry Łotr, który się opamiętał, zreflektował i wyciągnął zbawienne wnioski dla siebie dopiero na ... krzyżu, gdy cierpiał. Dopiero wtedy zwrócił się do Pana Jezusa z żalem za swe grzechy: "Panie, pomnij na mnie..." Dla niego droga cierpienia stała się rychło drogą zbawienia. Przykładem może też być założyciel zakonu Jezuitów, św. Ignacy Loyola. Jako swawolny rycerz został w pojedynku ciężko ranny; leżąc na łożu boleści przemyślał dotychczasowe życie, wyciągnął właściwe wnioski dla siebie, zmienił sposób postępowania i wszedł na drogę doskonałości.

Czasem Pan Bóg przez cierpienie chce nas uratować przed czymś gorszym, przed jakimś nieszczęściem, które by nas spotkało gdyby nie blokada aktualnego cierpienia. My widzimy życie, jak dywan czy gorset od lewej strony, gdzie widać splot nitek rzekomo bez żadnego ładu i porządku. Gdybyśmy je jak nierozume dziecko poprzecinali i według swego uznania ułożyli inaczej, po swojemu, to byśmy zniszczyli piękny haft strony prawej. Podobnie jest i w życiu. Pan Bóg wie co robi... Czasem ktoś przeżywa zawód miłosny, nie zdaje egzaminu na studia lub oblewa maturę, co jest dlań w danej chwili ciosem. Później zupełnie korzystniej układają się przez to dzieje jego życia i ówczesne trudności okazują się autentycznym Bożym błogosławieństwem, co stwierdza popularne ludowe porzekadło: "nie ma złego, co by na dobre nie wyszło". Niech cię więc nie załamują aktualne niepowodzenia, doznawana gorycz lub chwilowa porażka.

Osobny rozdział to cierpienia i przykrości, jakie człowiek ściąga na siebie własnym złym postępowaniem. Weźmy przykładowo nieszczęsne życie alkoholika czy chorego na AIDS, który nabawił się tej choroby przez łamanie Boskiego przykazania. W tych przypadkach należy odważnie popatrzeć prawdzie w oczy, pomyśleć: "to nie Pan Bóg ukarał, nie ślepy los sprawił, lecz moje grzeszne życie" (człowiek sam sobie nawarzył piwa", które musi teraz pić) i powiedzieć sobie: "moja wina, moja bardzo wielka wina" a potem: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu". Zmienić życie, wyciągnąć zbawcze wnioski dla siebie i z wielkim zaufaniem zwrócić się do Miłosierdzia Bożego - "Jezu, ufam Tobie". Bóg z miłością czeka na każdego skruszonego. Aktualne trudności, wynikłe z dotychczasowego życia, należy przyjąć jako okazję do pokuty, daną przez Opatrzność, mężnie dźwigać swój krzyż, nie tracić nadziei, szukać ludzi życzliwych i być najlepszej myśli, że Jezus postąpi jak z Magdaleną, przyjmie jak, ukazany przezeń w przypowieści, ojciec marnotrawnego syna, gdy ten powrócił.

Pisząc o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia chciałem na koniec stwierdzić, że cierpienie jest jeszcze, oprócz wszystkich powyższych wyjaśnień jakąś tajemnicą, której do końca nie można w pełni wytłumaczyć rozumnie, jakimś Bożym "misterium".

A oto wniosek ostateczny dla nas wszystkich: właściwie patrzeć na cierpienie, widzieć jego głęboko religijny sens i korzyści płynące z niego; a gdy czasem Boża Mądrość i Dobroć wprowadzi nas na drogę cierpienia - godnie i w duchu uległości Bożej Woli umieć zaprzeć się samego siebie, co dnia brać krzyż swój i naśladować Chrystusa (por. Łk 9,23), być Jego dobrym uczniem tu na ziemi, by kiedyś dzielić z Nim szczęście nieba.

Ks. Stanisław Marek


   

Wasze komentarze:
 xxxx: 13.06.2020, 18:34
 bez boga ani do proga ludziska
 usa: 22.03.2007, 21:50
 w duzym uproszczeniu: jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz.......masz wolna wole......
 kasyna.blog.pl: 26.02.2007, 20:22
 bez Boga nie ma wolności. Tylko On jest jedyną wolnością. Ludzie nie potrafią z niej korzystać i całe niepowodzenie zwalają na Stwórcę. Ja wiem, że bez Niego moje zycie byłoby niewolą. Wolność to Bóg, JEzus...
(1)


Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej