Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Pierwszy lekarz Ten, który jest w niebie

Siostra Regina, katechetka, pięknie opowiada zawsze o Królowej Polski. Wokół niej widać często grupki zasłuchanych dzieci. Wśród nich mały Adaś Szylar. Ma dopiero cztery i pół roku, ale dobrze rozumie, że na Jasnej Górze króluje Matka Boża. Ona jest dobra, bardzo dobra i wszystko może uczynić.

Adaś wraca do domu. Dziadzio siedzi na leżaku, bowiem jest strasznie chory. Aż żal patrzeć, z jakim trudem wchodzi po schodach na górę, ile namęczy się, zanim powstanie z krzesła. Lekarze chcieli odcięć dziadziowi nogę, za pół roku obiecali dać dziadziowi innę nogę, ale dziadzio nie zgodził się na operację, chociaż tak strasznie cierpi, bo noga się nie zgina i wyskoczył na niej czarny, brzydki guz. Adaś wie, że dziadzio cierpi na chorobę Buergera, a prócz tego ma poważne kłopoty z kręgosłupem. Adasiowi żal bardzo dziadka i dlatego patrzy na niego z ogromnym współczuciem, przykro mu, bo dziadzio pojękuje cichutko z bólu.

"Jedź, dziadziu, do Królowej Polski, Ona cię uzdrowi" - powiedział nagle Adaś. Dziadzio spojrzał zdumiony na wnuka. W uszach, głowie i w sercu słyszy ciągle jak rozkaz: "Jedź, dziadziu, do Królowej Polski, Ona cię uzdrowi!" Nie powiedział nic, ale słowa wnuczka pełne wiary i rodzące nadzieję utkwiły mu głęboko w myśli. Wszystko słyszała także babcia. Z nią też źle. Już dwa razy była bliska śmierci, dwukrotnie miała wylew krwi do mózgu.

Posłuchał dziadzio zachęty małego Adasia. Wybrał się na Jasną Górę do Królowej Polski. Pojechała z nim córka, wnuczka Dorotka i synowa. Jej koleżanki były niezadowolone: "Po co wlec kalekę w taką drogę?" Synowa jednak wie, że nie zdrowi potrzebują lekarza. Do Matki Bożej Królowej Polski pielgrzymują przede wszystkim uciemiężeni losem, przygnieceni nieszczęściem. Zresztą słowa Adasia: "jedź, dziadziu, do Królowej Polski, Ona cię uzdrowi" rozpaliły i w sercu synowej promień nadziei. Nie zwraca więc uwagi na sarkastyczne uwagi koleżanek, patrzy z litością na dziadka.

A pan Leon Szylar jeszcze dziś doskonale pamięta swoją pielgrzymkę na Jasną Górę w dniu 4 czerwca 1978 r. i chętnie o niej opowiada: "Pojechałem na Jasną Górę, tam, kaleka, bo przecież o tym tu wiedzą, i modliłem się jak umiałem prostymi słowami do Matki Boskiej o uzdrowienie mojej żony, bo po dwóch wylewach - kaleka. Msza św. była koncelebrowana, sześciu księży odprawiało. Przed podniesieniem jakby mnie ktoś pokrzywami ciął po całym ciele. Taka straszna piekota po całym ciele, aż dotąd, do głowy. Na głowę jakby mi ktoś coś nakładał i tak mi słabo, ale myślę sobie, że stoi synowa, stoi wnuczka i córka, to mnie uratują. Nie wiem, co się ze mną dzieje, czy już będzie koniec ze mną, czy co. Teraz czuję, powoli opuściła mnie piekota, tak mnie tłucze zimno, macam się, laskę dalej trzymam, twardo stoję, ręka zimna, pot po mnie zimny idzie, tak mi było coś nie tak...

Po skończonej Mszy Św. wychodzimy z kaplicy Cudownego Obrazu Królowej Polski. Tam jest cztery czy pięć schodków. Przedtem, gdy szedłem schodami w domu czy gdzie indziej, ciągnąłem nogę, bo się nie zginała. A teraz noga od razu, o tak... A na mnie jakby grom ognia uderzył. Stanąłem na boku, nie wiem, co się dzieje, jeszcze nie dowierzałem sobie, do buta się schylam, a mnie nic nie boli. Więc jestem zdrowy... W płacz... Przeszedłem wojnę, front... nie płakałem, a tu w płacz.

Poszedłem zaraz dać na Mszę św. Przyjmuje taka młoda siostra.

- W jakiej intencji?

- Na podziękowanie za cudowne uzdrowienie...

- Kogo?

- Mnie!

- Kiedy?

- Dzisiaj.

- Co panu było?

Mówię w skrócie: kręgosłup i choroba Buergera, a siostra na to: - Bracie, wiara ciebie uzdrowiła!" Pan Leon oddał niepotrzebną już laskę wnuczce Dorotce i poszedł do kościoła Św. Barbary po wodę. Wnuczka i córka ledwie za nim zdążyły.

- Czemu tak, tato, lecisz?

- Dziecko, nie wiem, co się ze mną dzieje, nie potrafię pomału iść!

Zdziwieni pątnicy dyskutowali w pielgrzymkowym autokarze; widzieli przecież dobrze kalectwo pana Leona. Córka powiedziała księdzu Marianowi, że tatuś został cudownie uzdrowiony. Ksiądz zbladł, nie odezwał się nawet słowem, a kiedy synowa cudownie uzdrowionego ponownie księdza nagabywała, roztropnie polecił czekać.

"Dwa tygodnie po wyzdrowieniu poszedłem do lekarza - opowiada dalej pan Szylar. - Lekarz, gdy mnie zobaczył, od razu pyta: panie Szylar, a gdzie laseczka? Gdy lekarzowi opowiedziałem wszystko, tak jak było, to on stanął przy biurku i mówi: "pierwszy lekarz Ten, który jest w niebie". Ale doktor nie daje za wygrane. "Zrobić prześwietlenie kręgosłupa i proszę mi kliszę doręczyć". Synowa nie radziła iść na prześwietlenie, że Matka Boża się o to pogniewa, tak samo mówiła i żona. Po kiiku dniach zrobiłem jednak prześwietlenie, zaniosłem klisze lekarzowi. Lekarz wziął te klisze, ogląda na wszystkie strony, i do lampy, i do okna, patrzy, patrzy, nie mówi nic i ja milczę. Wreszcie odezwał się: "Panie Szylar, nie ma żadnych śladów po chorobie". Pisze mi małą karteczkę po łacinie, pieczątkę daje i podpis".

Pan Szylar poszedł z zaświadczeniem lekarskim do księdza Mariana, z którym odbywał pielgrzymkę do Częstochowy. Ksiądz mu polecił, aby to zaświadczenie lekarskie wraz z opisem przebiegu choroby i niepotrzebną już laską zawiózł do Częstochowy. W Częstochowie zameldował się pan Leon w listopadzie. Oddał laskę, zaświadczenie lekarskie i pod przysięgą opowiedział, co się zdarzyło.

Do dzisiejszego dnia cieszy się doskonałym zdrowiem. Z wdzięczności dla Królowej Polski postanowił nie brać do ust alkoholu. Przedtem nieraz z kolegami wypił. Teraz nie pije. Kiedyś było ogromnie gorąco, był bardzo spragniony. Skierował się do baru, aby łyknąć szklaneczkę piwa. Zawrócił od drzwi baru, bo pomyślał: "Matka Boża mnie uzdrowiła, nie mogę Jej sprawić przykrości".

Pamięta, że to ogromna wiara i dziecięca nadzieja wnuczka Adasia skłoniła go do pielgrzymki na Jasną Górę. Babcia z uporem powtarza, jak to zaraz następnego dnia po powrocie dziadzia z Częstochowy raniutko wymknął się Adaś z domu. Poszedł do sąsiadów. "Szedł numer w numer" i wszystkim mówił, że Królowa Polski uzdrowiła jego dziadka.

O. Włodzimierz Maria Pado


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Litania do bł. Jerzego PopiełuszkiLitania do bł. Jerzego Popiełuszki

Na tamie we WłocławkuNa tamie we Włocławku

Co nam może dziś dać ksiądz Jerzy?Co nam może dziś dać ksiądz Jerzy?

Bł. Aniela Salawa Wobec duszy mojej Pan Bóg miał zamiary wielkieBł. Aniela Salawa Wobec duszy mojej Pan Bóg miał zamiary wielkie

Wiersze o świętym Franciszku z AsyżuWiersze o świętym Franciszku z Asyżu

Wspomnienie o ks. Jerzym PopiełuszceWspomnienie o ks. Jerzym Popiełuszce

Krótki życiorys Księdza Jerzego PopiełuszkoKrótki życiorys Księdza Jerzego Popiełuszko

Wierzę... w Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekamiWierzę... w Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami

U mnie na weselu żadnego alkoholu nie będzieU mnie na weselu żadnego alkoholu nie będzie

Refleksje natchnione encykliką Misja Odkupiciela (MO)Refleksje natchnione encykliką Misja Odkupiciela (MO)

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej