Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Cuda przy grobie księdza Jerzego

Do tej pory grób księdza Jerzego nawiedziło ponad 14 milionów pielgrzymów. Wiele łask, szczególnie cudownych uzdrowień, jakich ludzie tu doznają, potwierdzają świadectwa lekarskie

Rozmowa z Katarzyną Soborak, odpowiedzialną za Służbę Informacyjną i Archiwum ks. Popiełuszki w Warszawie notariuszem w procesie beatyfikacyjnym

Już 17 lat upływa od męczeńskiej śmierci księdza Popiełuszki, ale pamięć o nim trwa, a jego kult wciąż się rozwija.

- Tak, do grobu księdza Jerzego w Warszawie przybywa mnóstwo pielgrzymów, ludzie doznają tu łask, cudownych uzdrowień. Wszystko rejestrujemy, prowadzimy dokumentację.

Jakich łask ludzie tu doznają?

- Pewna pątniczka z Malezji wyznała, że odzyskała wiarę dzięki księdzu Jerzemu. Przeczytała o nim artykuł, postanowiła przemierzyć szlak jego męki: z Bydgoszczy do Torunia i Warszawy.

Wiele łask, szczególnie cudownych uzdrowień, potwierdzają świadectwa lekarskie. Najbardziej znane jest jedno uzdrowienie. Otóż z domu dla niewidomych do grobu księdza Jerzego przybyła z pielgrzymką pewna kobieta. Modliła się o odzyskanie wzroku. Następnego dnia nagle zaczęła krzyczeć, że widzi i że to ks. Popiełuszko ją uzdrowił. Wezwano więc karetkę pogotowia, lekarze założyli jej kaftan bezpieczeństwa i zawieźli do szpitala psychiatrycznego. Tam stwierdzili jednak, że zachowuje się normalnie i rzeczywiście widzi. Do naszego archiwum przysłano potem orzeczenie lekarskie: "Chora była hospitalizowana w Rzeszowie, na oddziale okulistycznym w 1987 roku. Wówczas oko prawe wykazywało praktyczną ślepotę, oko lewe było ślepe. Kwalifikowała się do pierwszej grupy inwalidzkiej. Obecnie pacjentka ma pełną ostrość wzroku w obu oczach. Stwierdzono poprawę pola widzenia. Z medycznego punktu widzenia brak uzasadnienia takiej poprawy". Pod orzeczeniem podpisał się lekarz, pielęgniarka i ksiądz - jako świadek.

Zdarzały się też inne przypadki. Jeden ze znanych profesorów miał guz na głowie, podejrzewano nowotwór. Wyznaczony był już termin operacji. Ale gdy jego rodzina odprawiła 9-dniową nowennę za wstawiennictwem księdza Jerzego, guz nieoczekiwanie zniknął.

Wielu ludzi składa oświadczenia, że za przyczyną ks. Jerzego wymodliło sobie pracę. Powtarzają się przypadki, że właśnie 19 października, a więc w rocznicę uprowadzenia, ktoś został zatrudniony albo w tym dniu otrzymał łaski, o które się modlił za przyczyną ks. Jerzego. Są i tacy, którzy pod wpływem lektury lub przesłuchiwania z taśmy kazań ks. Popiełuszki nawracali się, zaczęli chodzić do Kościoła.

Czy wszystkie te fakty są wykorzystane w procesie beatyfikacyjnym?

- Ksiądz Jerzy jest Męczennikiem. Zarówno cuda, jak i łaski nie są potrzebne w jego procesie beatyfikacyjnym. Mimo to delegacja, która została przyjęta przez Księdza Kardynała Józefa Glempa, wśród dokumentów przekazała także wykaz wybranych łask. Po zapoznaniu się z przedstawioną dokumentacją Ksiądz Prymas uznał, że jest to materiał, który może służyć do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Wkrótce rozpoczęły się prace przygotowawcze, które doprowadziły do rozpoczęcia procesu w lutym 1997 roku.

Jak powstało archiwum księdza Jerzego?

- Stworzyliśmy je właściwie dopiero dziewięć lat po śmierci ks. Popiełuszki. Na początku wszystkie materiały, kasety, zapiski, rejestr pielgrzymek i wydarzeń oraz fotografie, kilka osób gromadziło w swoich domach. W końcu wszystko zebrano w jednym miejscu. To bardzo ważne dla procesu beatyfikacyjnego. Co jeszcze znajduje się w archiwum?

- Księgi Pamiątkowe, do których wpisują się masowo przybywający pielgrzymi. Są kasety z homiliami ks. Jerzego z Mszy za ojczyznę. Mamy też kasety z procesu toruńskiego, choć niestety niekompletne. Są pisma, notatki, rękopisy z różnych okresów życia księdza: listy, które pisał podczas pobytu w wojsku, w seminarium czy już jako ksiądz. Są wśród nich bardzo zwyczajne, jak dedykacje z okazji I Komunii Św.: "Jeśli Pana Boga kochać chcesz, tak z całego serca, z wszystkich sił, to dla innych dobra musisz być, bo tak sam Pan Jezus uczył nas" albo z okazji imienin: "Z najlepszymi życzeniami i modlitwą ks. Jerzy Popiełuszko, 1976 rok". Ale i takie, które wręcz zaskakują swą głębią i dojrzałością: "W dniu Twych narodzin wszyscy byli weseli, tylko ty płakałaś. Żyj tak, by w twej ostatniej godzinie płakali wszyscy inni. Ty jedna, byś łzy nie miała w oku i byś śmierć spotykała spokojnie, kiedykolwiek przyjdzie".

Ksiądz Jerzy często odwoływał się do słów Ojca Świętego.

- Tak, trawestował jego przemówienia. Napisał kiedyś: "Nie możesz zrozumieć sam siebie, sensu swojego istnienia bez Chrystusa" - to niewątpliwie nawiązanie do słów Ojca Świętego na placu Zwycięstwa. Gdy czyta się jego notatki, nawet te wcześniejsze, jeszcze z lat 70., widać jak są głęboko religijne. Prawie zawsze też pojawia się kontekst Męki Chrystusa. Tak jakby się przygotowywał na to, że dobry uczeń to taki, który idzie śladami swego Pana. Jakby gdzieś w podświadomości przeczuwał, że będzie mu dane w dosłownym sensie powtórzyć Mękę Chrystusa.

Od lat oprowadza pani pielgrzymki przybywające do grobu księdza Jerzego. Kim najczęściej są pątnicy?

- To grupy z całej Polski, ale i ze świata. Z zainteresowaniem słuchają, gdy opowiadam im o życiu ks. Popiełuszki. Nawet młodzież z uwagą śledzi dzieje Męczennika. Gdy kiedyś mówiłam o doznawanych tu przez ludzi łaskach, 10-letni chłopczyk podbiegł do mnie i powiedział: "Proszę pani, ja tu muszę dużo razy przychodzić, bo muszę się dużo modlić". Ludzie starsi czasem się wzruszają. Oprowadzanie tych pielgrzymek to najpiękniejszy fragment mojej pracy tutaj. Cieszę się, gdy widzę, jak dzieło księdza Jerzego staje się ważne dla tych ludzi.

Do tej pory odnotowaliśmy obecność ponad 14 milionów pątników, wśród nich wielu dostojników kościelnych: prymasi, kardynałowie (poza polskimi 27), biskupi (153), wśród nich: prymas Anglii, kard. George B. Hume, prymas Filipin kard. Yaime Sin, prymas Meksyku abp Ernesto Couripio Ahumada. Byli też premierzy, prezydenci państw, m.in. George Bush, Edward Kennedy, Vaclav Havel, Margaret Thatcher, prezydent Ryszard Kaczorowski, bratanek Stefana Starzyńskiego z Nowej Zelandii, nawet Dalajlama. Największym wydarzeniem była wizyta Papieża Jana Pawła II. W Księdze Pamiątkowej pod datą 14 czerwca 1987 roku widnieje wpis Ojca Świętego. Pamięta pani tę papieską wizytę?

- Tak, bardzo dobrze. Służby bezpieczeństwa nie pozwoliły, by w kościele i wokół niego zgromadziło się więcej niż 300 osób. Papieska wizyta przy grobie księdza Jerzego miała charakter prywatny.

Papież podszedł do grobu, na płycie położył wiązankę biało-czerwonych róż. Ukląkł na ziemi. Ucałował grobowiec, objął go ramionami, wstał, bardzo długo był zamyślony. Po chwili jeszcze raz klęknął, modlił się. Przy grobie stała mama księdza Jerzego. Ojciec Święty przytulił ją do siebie, pobłogosławił. Coś mówił, ona cichutko odpowiadała. Nikt jednak tych słów nie słyszał.

Początki pani znajomości z ks. Popiełuszką sięgają...

- ...roku 1982, kiedy zostałam wyrzucona z pracy za strajk. Wtedy koledzy organizowali dla mnie zbiórki pieniędzy. Ponieważ jednak po trzech miesiącach przywrócono mnie do pracy i wypłacono zaległą pensję, chciałam oddać zebrane przez kolegów pieniądze tym, którzy bardziej ode mnie potrzebowali wsparcia. I poszłam z tą propozycją do księdza Jerzego. Zapytałam, czy może przekazać komuś te pieniądze. Zgodził się. I tak zaczęła się nasza znajomość.

Potem regularnie przychodziłam na Msze za ojczyznę i na niedzielne Msze św. celebrowane przez księdza Jerzego, podczas których głosił kazania.

Co szczególnie zapamiętała pani z tych kazań?

- Na początku wydawały mi się zupełnie zwyczajne, z miesiąca na miesiąc jednak nabierały szczególnej wymowy. Ksiądz Jerzy przede wszystkim dawał nam nadzieję, której tak bardzo wtedy potrzebowaliśmy. Mówił o miłości, męstwie, prawdzie, solidarności, o zwyciężaniu zła dobrem. Z tych Mszy wychodziłam wewnętrznie uspokojona. Dzięki słowom księdza przezwyciężyłam też w sobie niechęć do tych, którzy wyrządzili tak wiele krzywd narodowi. On miał tę charyzmę: sprawiał, że ludzie potrafili pozytywnie ustosunkować się nawet do swoich wrogów. Kiedy prosił wychodzących z kościoła, by nie dochodziło do zamieszek ani prowokacji, tłum z uwagą słuchał tych słów i spokojnie się rozchodził. To było naprawdę coś wyjątkowego. Zwłaszcza, że wokoło stały budy milicyjne, które tylko czekały na pretekst, by kogoś aresztować.

Księdza Jerzego znała też pani z kontaktów prywatnych. Jaki był na co dzień?

- Rzadko myślał o sobie, zawsze gotów był pomagać innym. Otrzymywał czasem paczki. Myśli pani, że zostawił coś dla siebie? Wszystko rozdawał. Pamiętam, ofiarował mi kiedyś paczkę herbaty i wodę kolońską dla męża.

Ksiądz Jerzy udzielił ślubu mojej córce i pobłogosławił jej małżeństwo. Na jego cześć mój wnuczek otrzymał zresztą imię Jerzy.

Wciąż odczuwam w swoim życiu obecność ks. Jerzego. Wiem, że opiekuje się w jakiś sposób moją rodziną. Jestem też przekonana, że ks. Jerzy czuwał nade mną, gdy przed kilkoma laty miałam wypadek samochodowy. Mój samochód wpadł wówczas w poślizg, najechał na nas autobus. Samochód został całkowicie zmiażdżony. Wbrew logice jednak, oboje z mężem przeżyliśmy. Potem sobie przypomniałam, że poprzedniego cfnia przyśnił mi się ks. Jerzy. Przechodził koło mnie w sutannie, uśmiechnął się życzliwie, i poszedł dalej. Zrozumiałam, że daje znak, iż się mną opiekuje.

Z nie publikowanych zapisków księdza Jerzego
  • Ludzie najczęściej dlatego mówią, że nie potrafią milczeć.
  • Nie bać się siebie samego, żyć pełnią swej indywidualności, ale zawsze dla dobra innych.
  • Nie jest łatwo zdecydować się pójść razem z Chrystusem do Jerozolimy, tam cierpieć, być wzgardzonym, a w końcu ukrzyżowanym. Każdy człowiek woli raczej wygodne i miękkie życie, aniżeli życie twarde, pełne ofiar i upokorzeń. Ale na to nie ma rady, jeśli się chce po chrześcijańsku i po Bożemu przeżywać zmartwychwstanie Chrystusa, trzeba przejść i przez trud Jerozolimy Chrystusowej.
  • Wielki Post i rekolekcje wielkopostne będą wtedy miały swój sens, jeśli uwierzymy i przekonamy się na przykładzie Chrystusowego cierpienia, że tylko przez trud życia łączony z ofiarą Chrystusa dochodzi się do chwały zmartwychwstania. Innej drogi nie ma.
Wróćmy do spotkań z ks. Popiełuszką. Czy są takie, które szczególnie zapadły pani w pamięć?

- Chyba te związane z jego prześladowaniami. Pamiętam, jak bardzo ksiądz Jerzy cierpiał, gdy zarzucano go anonimami, podrzucano ulotki, materiały wybuchowe, a potem niesłusznie oskarżano, szkalowano w prasie.

Wspominała pani kiedyś o rozmowie z kioskarką, która była świadkiem słynnej sprawy podrzucenia materiałów do mieszkania księdza na ulicy Chłodnej.

- Tak, dotarłam do tej kobiety, chciałam, by spotkała się z księdzem. Ona rzeczywiście widziała, kto wchodził do mieszkania ks. Popiełuszki. Ale bała się o tym mówić. Od razu wezwano ją na przesłuchania do pałacu Mostowskich, gdzie musiała podpisać oświadczenie, że niczego nie widziała. W końcu jednak do spotkania doszło. Była bardzo szczęśliwa po rozmowie z księdzem Jerzym.

Uczestniczyła pani wielokrotnie w imieninach ks. Jerzego, czy tak?

- Tak, zawsze były uroczyste. Zbieraliśmy się w dolnym kościele. Ksiądz Jerzy, który tonął wtedy w kwiatach, z radością słuchał życzeń, razem z nami świętował. Pamiętam ostatnie imieniny, na których rozdawał Ewangelię św. Łukasza z własnoręcznym podpisem.

Czy kiedykolwiek wyrażał swoje obawy, czy mówił, że się boi?

- Wspominał czasem, że docierają do niego wiadomości, że na liście KC PZPR wśród wielu kapłanów, on jest wymieniany jako jeden z pierwszych przeznaczonych do szczególnych represji. Zdawał sobie sprawę, że grozi mu niebezpieczeństwo. Stąd wypowiadał nieraz słowa: "Jestem gotowy na wszystko". Ale bardziej niż o siebie, bał się o innych - o rodzinę, księży na plebanii, o swoich przyjaciół. Pamiętam, kiedyś czekaliśmy na niego przed pałacem Mostowskich. Był tam przesłuchiwany. Gdy wyszedł, pierwsze słowa, jakie wypowiedział brzmiały: "Przecież by was pozabijali". Zdążył bowiem zauważyć, że tuż za nami nagle przejechał samochód milicyjny. Wiedział, że nas obserwują i myślał o tym, by nam nic się nie stało.

O samych przesłuchaniach mało opowiadał?

- Utrwalił je raczej w swoich "Zapiskach". Z opowiadań utkwiło mi w pamięci jedno: wspominał, że zawieźli go do jego mieszkania po podrzuceniu ulotek, amunicji i materiałów wybuchowych, by potem sfałszować oskarżenia. Ksiądz nie mógł się nadziwić, z jaką swobodą ubecy poruszali się po jego mieszkaniu i jak dokładnie wiedzieli, gdzie ulotki i inne materiały są rozłożone. Mówił, że ogarnął go wtedy śmiech.

Jak dowiedziała się pani o uprowadzeniu ks. Popiełuszki?

- Chyba w jakiś sposób je przeczułam. Kiedy w dniu porwania szykowałam się na pielgrzymkę do Częstochowy, zupełnie nie mogłam się skoncentrować, byłam niespokojna. Nie wiedziałam dlaczego, ale wciąż przychodził mi na myśl właśnie ksiądz Jerzy. Wieczorem zadzwonił telefon: babcia zięcia zapytała, czy oglądamy dziennik, bo podano, że ks. Popiełuszko został uprowadzony. Następnego dnia pojechałam oczywiście do Częstochowy. Po powrocie do Warszawy natomiast, prosto z pociągu udałam się do kościoła na Żoliborzu. I tak już zostałam, czuwaliśmy tam wszyscy dzień i noc, czekając na powrót księdza Jerzego.

Czy rocznica uprowadzenia i męczeńskiej śmierci ks. Popiełuszki wywołuje w pani jakieś osobiste wspomnienia?

- Gdy zbliża się 19 października, przychodzi mi zwykle na myśl moje ostatnie spotkanie z ks. Jerzym. Był wtorek. Trzy dni przed porwaniem. W warszawskim kościele św. Stanisława Kostki uczestniczyłam w Mszy Św., którą odprawiał ksiądz Jerzy. Potem rozmawiałam z nim przez kilka minut przed plebanią. Dopytywałam się, czy zamówił dla mnie kolejne tomy Biblii, o które go kiedyś prosiłam. Więcej ks. Popiełuszki nie widziałam.

Katarzyna Soborak - bezpośrednio po śmierci ks. Popiełuszki na prośbę ks. Teofila Boguckiego, ówczesnego proboszcza, współorganizowała Kościelną Służbę Informacyjną, której celem jest zbieranie dokumentów dotyczących kultu Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki. W lutym 1997 r. została notariuszem w procesie beatyfikacyjnym ks. Popiełuszki. Od marca 2001 roku wraz z Zofią Grzelczyk ściśle współpracują w prowadzeniu Archiwum ks. Popiełuszki. Przez kard. Józefa Glempa została odznaczona orderem prymasowskim: "Zasłużonemu w posłudze dla Kościoła i Narodu".

Rozmawiała MILENA KINDZIUK
Przewodnik Katolicki nr 42/2001



Wasze komentarze:
 marzena aneta: 20.11.2022, 14:46
 Cuda przy grobie księdza Jerzego dziękuję błogosławiony księże Jerzy Popiełuszko kocham Cię proszę o miłość uczciwość sprawiedliwość na świecie dziękuję błogosławiony księże Jerzy Popiełuszko módl się za nami dziękuję kocham Cię proszę o miłość uczciwość sprawiedliwość na świecie dziękuję proszę o domu kupno dobrą mieszkania sprzedaż urode zdrowie pieniądze dobrego kawalera męża młodego niepalącego pobożnego religijnego uczciwego dziękuję modlitwa ma moc modlitwa cuda czyni miłość cuda czyni nadzieja cuda czyni pokora cuda czyni sprawiedliwość cuda czyni uczciwość cuda czyni ufność cuda czyni wiara cuda czyni wiara to jest pewność bez dowodu wiara to droga którą docieramy do marzeń dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję
(1)


Autor

Treść

Nowości

Nabożeństwo Pierwszych Sobót MiesiącaNabożeństwo Pierwszych Sobót Miesiąca

św. Franciszek Ksaweryśw. Franciszek Ksawery

Modlitwa do św. Franciszka KsaweregoModlitwa do św. Franciszka Ksawerego

Litania do św. Franciszka KsaweregoLitania do św. Franciszka Ksawerego

Tulipan dla Pana JezusaTulipan dla Pana Jezusa

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej