Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Cud uzdrowienia babci

     Chciałabym się podzielić z Wami moim osobistym rodzinnym cudem, który wydarzył się w mojej Rodzinie w 2016 roku. Chodzi o cudowną łaskę uzdrowienia mojej wtedy 83 - letniej Babci.

     Może zacznę od początku...Mieszkam razem z Rodzicami i Dziadkami ze strony mojej Mamy, jesteśmy wierzący i praktykujący. Zawsze ciepło i czule wspominamy Ojca Świetego Jana Pawła II i to dzięki niemu 4 lata temu szczególnie dokładniej zainteresowałam się koronką do Miłosierdzia Bożego. Nie ukrywam, że zawsze bardziej bliższa była mi modlitwa - Nowenna do Matki Bożej od Cudownego Medalika i Nowenna do Matki Bożej Licheńskiej za przyczyna Błogosławionego wtedy jeszcze a teraz Świętego Ojca Stanisława Papczyńskiego. Za przyczyną Ojca Stanisława Papczyńskiego szczęśliwie i na bardzo dobrych wynikach zdałam egzaminy do szkoły średniej, pomagał mi później także w szkole i w nauce aż w końcu doprowadził mnie do szczęśliwego zdania matury, egzaminu z przygotowania zawodowego i zakończenia szkoły. No i jeszcze praktykowaną modlitwą przeze mnie był różaniec. Te same łaski także zawdzięczam Matce Bożej od Cudownego Medalika. Ale koronka do miłosierdzia Bożego nie była mi tak dobrze znana. Co prawda słyszałam o niej ale tak do końca nie znałam jej historii, powagi i głębokiej skuteczności. Tak naprawdę poważnie i szczegółowo zaczęłam się nią interesować 4 lata temu. I dodatkowo jeszcze Modlitwą Zawierzenia Się Miłosiernemu Sercu Jezusa. Wtedy także Księża w Kościele w mojej okolicy zaczęli rozdawać te modlitwy na Mszach Świętych ( w 2014 roku ). Regularnie odmawiałam te dwie modlitwy i zauważyłam w drobnych sprawach jak ma wielką moc i skuteczność. Zaczłęłam bardziej zgłębiać tę modlitwę, byłam jej ciekawa coraz bardziej i więcej... 3 lata temu w 2015 roku w moim kościele na ławce zobaczyłam skserowaną karteczkę z króciutką 9-dniową nowenną do Najświętszego serca Pana Jezusa. Cała treść tej modlitwy była taka:

     9 - DNIOWA NOWENNA DO NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA

     NIECH NAJŚWIĘTSZE SERCE PANA JEZUSA BĘDZIE ADOROWANE, GLORYFIKOWANE I WYSŁAWIANE PRZEZ CAŁY ŚWIAT TERAZ I ZAWSZE I NA WIEKI WIEKÓW.

     WYPOWIEDZ TĘ MODLITWĘ 6 RAZY DZIENNIE PRZEZ 9 DNI ODNOSZĄC KOPIĘ KAŻDEGO DNIA DO KOŚCIOŁA. TA MODLITWA ZOSTANIE WYSŁUCHANA PRZED DZIEWIĄTYM DNIEM NIEZALŻNIE OD TEGO JAK BEZNADZIEJNA SYTUACJA SIĘ WYDAJE.

     TĘ MODLITWĘ PODAŁA MATKA BOSKA PANI FATIMSKA.

     Rzuciłam okiem na tekst i pomyślałam że to chyba najkrótsza nowenna jaką kiedykolwiek widziałam i z jaką miałam do czynienia w całym moim życiu :D. Nie spodziewałam się że rok później będzie ostatnią deską ratunku dla mojej Babci i że odmieni życie całej naszej Rodziny. Nikt z nas a już na pewno nie ja, nie wyobrażałam sobie że Babcia, pełna energii, żywa i pracowita starsza kobieta tak poważnie zachoruje. Co prawda Babcia w młodości i w późniejszym wieku poważnie chorowała, przeszła 2 zawały, 2 wylewy, 4 zapalenia nerek, chore korzonki nóg ( nie chodziła przez pół roku ), niewydolność serca i nadćiśnienie tętnicze. Ja byłam świadkiem tylko jej ostatniego wylewu, nigdy nie widziałam mojej Babci w tak ciężkich stanach chorobowych jak np. mój Dziadek i Rodzice. Z resztą Babcia zawsze była aktywna, żywiołowa, pracowita - wszędzie jej było pełno. W marcu 2016 roku Babcia wychodząc z pokoju była jakaś dziwna, jedną połowę twarzy miała wykrzywioną, nie mogła nic powiedzieć, a jeśli już próbowała to był to nic nie zrozumiały bełkot. Po kilku minutach udało się jej jednak przemówić płynnie, powiedziała nam że nie wie co jej się stało ale bardzo rozbolała ją głowa, przewróciła się w pokoju i straciła mowę i nie czuję władzy w lewej dłoni. Wszyscy w domu przestraszeni od razu chcieliśmy wezwać karetkę ale Babcia nas uparcie powstrzymywała, że to zbędne bo przecięż ona dobrze się już czuje, a do lekarza zdąży jeszcze pojechać. Nie daliśmy się jej jednak przekonać i nalegaliśmy na zawiezienie jej do lekarza, ale niestety Babcia była nieugięta. Narzekała na ból głowy więc daliśmy jej tabletkę przeciwbólową, zaparzyliśmy napar z lipy i Babcia przespała bez bólu dobrze całą noc. Rano normalnie wstała, chodziła po domu i wokół domu, ale my byliśmy o nią bardzo zaniepokojeni, o jej stan więc jak tylko zadzwoniła do mojego Taty moja druga Babcia, powiedzieliśmy jej co sie wydarzyło dnia poprzedniego, i żeby ona przemówiła Babci do rozsądku ze robi bardzo źle nie godząc się na wezwanie lekarza. Babcia ze strony mojego Taty porozmawiała przez telefon z Babcią i namówiła ją żeby jednak zgodziła sie i pojechała do lekarza bo taki stan nie wróży nic dobrego. Nie mieliśmy wtedy własnego samochodu więc do lekarza w miejscowej przychodni zawiozła Babcię wraz ze mną Bratowa mojego Taty.

     Na miejscu pielegniarki od razu stwierdziły u Babci podejrzenie udaru mózgu i wprowadziły Babcię do lekarza bez czekania na jej kolejkę. Lekarz potwierdził diagnozę pielęgniarek i od razu wezwał karetkę pogotowia. I karetka wraz z Babcią pojechała do rejonowego szpitala na sygnale, a ja wraz z Bratową mojego Taty za nimi samochodem. Na izbie przyjęć w szpitalu zrobiono wstępne oględziny i badania, Babcia została przyjęta na oddział neurologiczny z pododdziałem udarowym. Traz już nieco trochę spokojni odjechaliśmy do domu, czekając na drugi dzień na odwiedziny u Babci w szpitalu i na dalsze informacje od lekarzy. Na następny dzień pojechałyśmy z Mamą do szpitala i jak weszłyśmy na sale do Babci to całkowicie się załamałyśmy. Babcia leżała słaba, nie mogła połykać wody ani papki z jedzenia, była jak roślinka i wyglądała tak jakby miała za chwilę skonać. Mówiła, miała idealny kontakt i pamięć ale leżała nieruchomo i była bardzo senna bez siły. Z płaczem wybiegłyśmy z sali i poszliśmy do gabinetu lekarza prowadzacego po dalsze informacji na temat zdrowia Babci. Lekarka stwierdziła że Babcia ma dużego krwiaka na mózgu, przeszła udar lewostronnej połowy ciała, a stan jej jest bardzo ciężki, nie wolno jej wstawać z łóżka bo krwiak w każdej chwili mógłby się rozlać, że musi załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne w pieluchę, że teraz trzeba ją przewijać, że w zasadzie jest już nie do uratowania i nie do wyjścia, jednym słowem pewny zgon. Mówiła że dają jej leki na wchłonięcie się krwiaka ale w jej wieku i po tylu przebytych chorobach w przeszłości to niemożliwe, żeby jej organizm wytrzymał i zeby z tego cało wyszła. Ale jeśli stanie się cud jak to określiła to czeka ją operacja mózgu i po tym zabiegu będzie już tylko kaleką i roślinką w łóżku. Całkowicie rozpadłyśmy się psychicznie z moją Mamą na kawałki. A ja to już byłam u kresu wytrzymałości psychicznej, bo ja nigdy nie widziłam mojej Babci w takim stanie, moja Mama była bradziej odporna bo w jej dzieciństwie moja Mama widziała ją w różnych stanach jej chorób. Tak czy inaczej wtedy z Mamą rozsypałyśmy się całkowicie, ja zrozumiałam jak życie ziemskie człowieka jest kruche, jak w jednej chwili może powstać z niego popiół. Cóż nam było robić kiedy medycyna nie dawała żadnej nadzieji?

     Tylko modlitwa! W domu zaczęliśmy wszyscy w intencji Babci odmawiać na zmianę koronkę do Miłosierdzia Bożego, Modlitwę zawierzenia Sercu Jezusowemu, Nowennę do Ojca Stanisława Papczyńskiego, nowenna i modlitwa do Św. Ojca Jana Pawła II, nowenna to Matki Boskiej od Cudownego Medalika i różaniec. Na następny dzień gdy odwiedziliśmy Babcię była poprawa w jej stanie, babcia nie była już tak słaba i senna, poszliśmy do lekarza ordynatora i stwierdził że BABCIA MA BARDZO SILNY ORGANIZM JAK TO UJĄŁ NIE DO ZDARCIA!!! ŻE KRWIAK TROCHĘ SIĘ ZMNIEJSZYŁ I JEST NADZIEJA ŻE SIĘ CAŁKOWICIE WCHŁONIE!!! I ŻE JAK SIĘ TO STANIE ZACZNĄ REHABILITOWAĆ BABCIĘ!!! Bo teraz ma tylko małe ćwiczenia w łóżku ze względu na istnienie krwiaka. Co to była za ulga i niesamowite szczęście!!! My dobrze wiedzieliśmy komu to zawdzięczamy! Że to była sprawa i ingerencja tylko Boga. Nie ustawaliśmy w naszych wymienionych modlitwach, Babcia w szpitalu przyjmowała komunię świętą a jej stan był coraz lepszy. Czwartego dnia w szpitalu po zrobionej tomografii komputerowej lekarz stwierdził że KRWIAK CAŁKOWICIE SIĘ WCHŁONĄŁ i że można już przeprowadząć rehabilitację. Jednak to nie było takie proste bo Babcia była osłabiona po lekach, miała zaroty głowy, nie mogła samodzielnie jeść bo wszystko wypadało jej z rąk. Musiałyśmy ją z Mamą karmić rozdrobionym na papkę jedzeniem i przewijać bo samodzielnie nie mogła chodzić do toalety. Natomiast pamięć miała idealną, tak jak przed udarem! Babcia leżała w szpitalu 2,5 tygodnia. Codziennie z Mamą do niej jeździłyśmy i byłyśmy z nią prze 6 godzin dziennie, pomagając jej jeść, umyć się, i ją przewijać. Babcia w dobrym stanie wyszła ze szpitala, choć była słaba. Codziennie dziękowaliśmy Bogu za to że ją uratował i codziennie odmawialiśmy modlitwy o jej zdrowie. Pod koniec kwietnia zamówiłyśmy mszę dziękczynno błagalną w jej intencji. Wszystko było dobrze to początku maja. Babcia nie wstała rano z łóżka i znowu miała ten dziwny bełkot w mowie, wiedzieliśmy już że to drugi udar! Tym razem już całkowicie nie zgodziła się wezwać lekarza i karetki. Podawaliśmy jej te leki, które przepisał jej lekarz w szpitalu, karmiliśmy na łóżku, robiliśmy jej toaletę i przewijałyśmy ją. Natomiast Dziadek z Tata pomagali jej siadać na łóżku i podnosić ja do siedzenia i chodzić. Ale ona tylko pochodziła parę kroków i juz nie chciała wstać, tylko spała. Zaczęliśmy w domu widzieć jak jej stan sie pogarsza i wtedy z Mamą postanowiłyśmy dodatkowo odmówić osobno tę króciótką 9-dniową Nowennę do Najświętszego serca Pana Jezusa. Odmawiałyśmy ją codziennie 6 razy dziennie przez 9 dni. Wprawdzie pisze tam żeby jedną kopię każdego dnia zanieść do kościoła ale my nie mamy takiej możliwości, żeby być w kościele codziennie bo mieszkamy spory kawałek drogi od naszego kościoła, więc wszystkie kopie zaniosłyśmy z Mamą w niedzielę jak byłyśmy na mszy świetej i położyłyśmy na ławce. Tak się złożyło że niedziela przpadała na ostatni dzień tej nowenny.

     W nocy z niedzieli na poniedziałek miałam niezwykły sen... Śniło mi się, że byłam sama w oświetlonym słońcem kościele, ubrana w czerwony sweter, i bluzkę i w czarna spódnicę, stałam sama w ławce i modląc się stałam ze złożonymi rękami. Oczywiście na ławkach w tym śnie były rozłożone te kopie nowenny, które zostawiłam z Mamą w kościele. Wtem nagle z ołtarza w naszym kościele w którym jest Jezus Miłosieny z napisem "JEZU UFAM TOBIE" normalnie wyszedł żywy Pan Jezus, taki sam jak na tym obrazie, spojrzał na mnie, ja na niego, przeszedł przez cały kościół, pozbierał te wszystkie kopie nowenny z ławek, zatrzymał się na chwilę, przeczytał je, jeszcze raz na mnie spojrzał i zniknął w światłości i wtedy się obudziłam rano. Czułam już że ten sen to znak, że to nie przypadek i że Pan Jezus wysłuchał naszej modlitwy, a teraz pozostało nam tylko czekać! Babcia wstała z łóżka sama bez niczyjej pomocy 18 maja w jej urodziny i w urodziny naszego Ojca Świętego Jana Pawła II, czyli czwartego dnia po zakończeniu Nowenny do Najświętszego Serca Pana Jezusa! Sama poszła do toalety i jadła! I tak jest do tej pory! Pomimo w przeciągu tego roku 2 zabiegów laparoskopowego usunięcia kamieni z woreczka żółciowego i czasami niespodziewanych zawrotów głowy jej stan jest świetny!!! Sama ugotuje wodę na herbatę, obierze ziemniaki na obiad, zamiesza obiad w garnku, pokroi chleb, zbiera owoce spod naszych ogrodowych drzew a nawet chodzi o lasce z nami do naszego przydomowego lasku na grzyby :) Najważniejsze że jest sprawna i chodzi sama! A lekarze nie dawali jej już cienia nadzieji! Lekarz neurolog - ordynator szpitala pod którego Babcia była opieką w czasie pobytu w szpitalu do którgo chodzimy z Babcia na wizyty kontrolne nie może wyjść z podziwu gdy na nią patrzy! Tak jak powiedział poprzednio tak teraz powtarza że Babcia ma mega silny organizm i że chciałby w tych latach co ona miec takie zdrowie! :) Każdemu pacjentowi na korytarzu w przychodni przedstawia i pokazuje ją jako niewyjaśniony medyczny cud i przypadek! Babcia przyjmuje teraz tylko 2 rodzaje leków, bo lekarz po badaniach dużo odrzucił bo wyniki były bardzo dobre, więc tamte leki nie były już potrzebne. Babcia teraz uważa na to co je, odżywia się dietetycznie i zdrowo. Chcę każdemu powiedzieć żeby nigdy nie tracić nadzieji, że dzięki Jezusowi nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia, Jest jeden warunek: TRZEBA MU CAŁKOWICIE SIĘ ODDAĆ W OPIEKĘ I MU BEZGRANICZNIE CAŁKOWICIE ZAUFAĆ I CZEKAĆ Z NADZIEJĄ A ON JUŻ NA PEWNO ZROBI SWOJE! NIE MA SKUTECZNIEJSZEGO LEKARZA NA CHORE CIAŁO I DUSZĘ NIŻ ON-WARTO MIEĆ ZA PRZYJACIELA PANA JEZUSA BO ON NIGDY NIE ZAWODZI, WSZYSCY LUDZIE ODEJDĄ A ON ZAWSZE BĘDZIE I ZOSTANIE PRZY CZŁOWIEKU, NIEWAŻNE KIM BYŁBY TEN CZŁOWIEK I JAKIM KTOŚ BYŁBY CZŁOWIEKIEM! Niżej podaje jeszcze tę skuteczną modlitwę:

     "MODLITWA O UZDROWIENIE CHOREGO CIAŁA LUB DUSZY A TAKŻE O WYZWOLENIE Z RÓŻNYCH NAŁOGÓW I ZNIEWOLEŃ"

     PANIE JEZU, STAJĘ PRZED TOBĄ, TAKI JAKI JESTEM. PRZEPRASZAM ZA MOJE GRZECHY, ŻAŁUJĘ ZA NIE, PROSZĘ: PRZEBACZ MI. W TWOJE IMIĘ PRZEBACZAM WSZYSTKIM COKOLWIEK UCZYNILI PRZECIWKO MNIE. WYRZEKAM SIĘ SZATANA, ZŁYCH DUCHÓW I ICH DZIEŁ. ODDAJĘ SIĘ TOBIE PANIE JEZU CAŁKOWICIE TERAZ I NA WIEKI. ZAPRASZAM CIĘ DO MOJEGO ŻYCIA, PRZYJMUJĘ CIĘ JAKO MOJEGO PANA, BOGA I ODKUPICIELA. UZDRÓW MNIE, ODMIEŃ MNIE, WZMOCNIJ NA CIELE, DUSZY I UMYŚLE. AMEN.

     W każdej z modlitw warto dodać zdanie "JEZU TY SIĘ TYM ZAJMIJ" I "JEZU UFAM TOBIE".

     Pozdrawiam serdecznie

Aneta


   

Jak kochać i być kochanym Jak kochać i być kochanym
John Powell
Autor, amerykański jezuita, rozmawia z czytelnikami o sprawach intymnych w sposób prosty i przystępny, by razem z nimi podjąć próbę rozwiązania tajemnic miłości... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej