Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Są powszechnie nazywani "Ojcami kapadockimi"

... "Czyńmy miłosierdzie, aby otrzymać je z powrotem od Boga" (św. Bazyli Wielki)... ..."Mówić o Bogu jest rzeczą wielką, lecz jeszcze lepiej jest oczyszczać się dla Boga"... (św. Grzegorz z Nazjanzu).

2 stycznia - Powszechny kalendarz rzymski łączy w jednym dniu wspomnienie dwóch rodaków, św. Bazylego Wielkiego i św. Grzegorza z Nazjanzu. Św. Bazyli Wielki z Cezarei Kapadockiej, brat św. Grzegorza z Nyssy, ojciec monastycyzmu wschodniego, biskup Cezarei (zm. 379) i św. Grzegorz z Nazjanzu (Teolog), retor, poeta, biskup Sasakra, mnich, pierwszy patriarcha Konstantynopola, ojciec Kościoła (zm. 390) - przyjaciele, biskupi, teologowie, Ojcowie Kapadoccy i doktorzy Kościoła.

Urodzili się oni w tym samym roku (329), na tym samym anatolijskim płaskowyżu - w krainie Kapadocji (dziś. środkowa Turcja), w regionie rolniczym, stąd powszechnie nazywani są "Ojcami kapadockimi". Obaj też otrzymali tytuł Doktora Kościoła. Zarówno Bazyli, jak i Grzegorz mieli szczęście urodzić się w bogatych kapadockich rodach arystokratycznych, ale jednocześnie we wspaniałych rodzinach, które wydały na świat wielu świętych.

Bazyli należał do takiej rodziny, gdzie siedmioro najbliższych członków jednej rodziny zostało ogłoszonych świętymi! Jest to chyba jedyny przypadek w dziejach Kościoła. I tak: Makryna Starsza, babka, jest najbardziej wychwalana przez swego wnuka, Bazylego, który pisał o niej: "Ta święta kobieta zachowywała w pamięci nauki Grzegorza Taumaturga (Cudotwórcy - biskup, w połowie III w. ewangelizował wsie Kapadocji). Przez swą światłą bogobojność ukształtowała nasze dziecięce dusze". Czcimy też Bazylego Starszego, ojca dzisiejszego świętego i Emmelię (Eumelię), jego matkę. Młody Bazyli miał od kogo czerpać, żyje bowiem w grupie "bliskich świętych rodziców".

Spośród dziesięciorga dzieci tej szczęśliwej pary (pięciu synów i pięć córek), czworo zostało świętych. Poza Bazylim czcimy jeszcze Grzegorza z Nyssy (trzeciego Ojca kapadockiego), Makrynę Młodszą (doskonałą wychowawczynię swych braci i sióstr) oraz Piotra z Sebasty (najmłodszego z rodzeństwa, biskupa Sebasty w Armenii Mniejszej). Podobnie jak Bazyli, również Grzegorz, pierworodny i długo oczekiwany syn, przyszedł na świat w świętej rodzinie. Jego ojciec - Grzegorz Starszy - był konwertytą, który został biskupem małego miasta, Nazjanzu. Jego matka, św. Nonna, okazała się wspaniałą matką i pobożną gospodynią domową. Ich troje dzieci: Grzegorz, Gorgonia i Cezary również zostało świętymi. W jednej rodzinie czworo świętych!

Bazyli i Grzegorz - "błyszczeli nieprzeciętnym blaskiem w małych, 'prowincjonalnych'" szkołach. Ci "prowincjusze"-arystokraci dojrzewali i nabierali ogłady w Atenach, gdzie stali się wspaniałymi retorami z obfitym "bagażem" humanizmu. Obaj obdarzeni zostali podobnymi zainteresowaniami, połączyli się też młodzieńczą przyjaźnią, która przetrwała próbę czasu. W "Poemacie autobiograficznym" młody Grzegorz opisał z entuzjazmem tę philia ("przyjaźń") - ludzką i chrześcijańską:

"Bo i tym szczęściem Pan Bóg mnie obdarzył,
że mię połączył z mężem nad mężami,
mądrością, życiem, mową górującym.
Kto to był? Łatwo poznacie go sami.
Wszak to Bazyli, ta wielka podpora naszego wieku,
a mój ukochany towarzysz studiów, mieszkania i planów,
z przyjaźni ze mną w całej Grecji znany.
Wszystko mieliśmy wspólne.
Jedność myśli umożliwiała dwóch serc zjednoczenie.
Co nas jednakże najbardziej łączyło,
to Bóg i dobra wyższego pragnienie.
Jeszcze silniejsza miłość nas związała,
gdy posiedliśmy takie zaufanie,
żeśmy marzenia swych serc wynurzali,
bo zgodność dążeń ułatwia spajanie.
("Poemat autobiograficzny", w. 221-236).

Obaj późno ochrzczeni (Bazyli - 27 lat), przeobrazili się w przekonanych neofitów i zapragnęli stać się mnichami w ogrodach nad Orontesem. Bazyli osiedlił się nad brzegami rzeki Iris. Dołączyło do niego wielu uczniów, na których prośbę stworzył dwa podstawowe dokumenty: "Reguły dłuższe" (będące zasadami mądrości chrześcijańskiej) i "Reguły krótsze" (składające się z pouczeń i rad). Dla św. Bazylego reguła to przede wszystkim życie i nauczanie Jezusa, które w Nowym Testamencie zostało przekazane chrześcijanom jako norma ich życia. Np. św. Bazyli uważał pracę fizyczną za czas sprzyjający rozważaniu i wyjaśnił, w jaki sposób jedno wspiera drugie:

"Gdy nasze ręce są zajęte, możemy - jeśli jest to możliwe czy użyteczne dla zbudowania innych, a przynajmniej serca - wielbić Boga wargami: psalmami czy duchowymi pieśniami (Kol 3,16). W taki sposób wypełniamy obowiązek modlitwy, nie przerywając pracy, i dziękujemy Temu, który dał naszym dłoniom zdolność do pracy, a w nasz umysł tchnął zdolność zdobycia wiedzy, a także dał nam materię, i tę, która zawarła się w różnych narzędziach, jak i tę, nad którą pracujemy, wykonując różne czynności. Pragniemy, by dzieła naszych rąk wypełniały swoje przeznaczenie, będąc miłe Bogu".

Jednak Opatrzność zmienia im plany: zostają biskupami, pisarzami i Doktorami. Przyjaciele z młodości, przyjaciele w wieku dojrzałym; niestety, różnice polityczne i tymczasowe układy spowodowały, że przyjęli różne stanowiska, aby potem tym lepiej wzajemnie się dopełniać.

Bazyli - jak "król" (gr. basileus - "król") - był człowiekiem decyzji, urodzonym do zarządzania. Jako biskup Cezarei, metropolita Pontu, okazał się roztropnym administratorem, silnym i pełnym projektów. Grzegorz z Nazjanzu - poeta - wyobrażał sobie więcej, niż mógł wybrać; był zmiennym i niezdecydowanym, stosował unik za unikiem, wędrował od diecezji do diecezji. Jego postawa była przeciwieństwem Bazylego. To "romantyk", który chciał raczej schronić się w kokonie słodkiej, odwzajemnionej miłości. Sam wyznał z delikatnością i wzruszającą szczerością: "Każdy ma piętę Achillesa - moją jest przyjaźń".

Podczas gdy Bazyli dowodził, kierował i przewodniczył burzliwym zgromadzeniom, nieśmiały Grzegorz ledwie je znosił i chętnie ich unikał. Biskup Cezarei czuł się zdolny do stawienia czoła i zwalczania najtrudniejszych spisków, Grzegorz przeciwnie: nienawidził "zrzeszania się", a nawet pisał: "Unikam tych daremnych zgromadzeń biskupich, często ograniczających się jedynie do pogawędki".

Grzegorz mianowany metropolitą Konstantynopola w odpowiedzi na krytykę swego surowego stylu życia opuścił po dwóch latach biskupstwo w Konstantynopolu, żegnając wiernych sarkastycznym kazaniem: "Nie wiedziałem, że naszym zadaniem jest rywalizacja z konsulami, gubernatorami i sławnymi generałami, nie mającymi okazji do wydawania swoich dochodów, lub że nasze żołądki mają pożądać chleba biedaków, wydając to, co im niezbędne do życia, na delikatesy, po których czkamy nad ołtarzami. Nie wiedziałem, że musimy jeździć na pełnej krwi rumakach lub we wspaniałych powozach poprzedzonych procesjami, przed którymi wszyscy wznoszą okrzyki i rozstępują się, jakbyśmy byli dzikimi bestiami, a nie ludźmi. Przykro mi, że was tego pozbawiłem. Lecz to już minęło. Przebaczcie mi moje złe uczynki. Wybierzcie kogoś, kto zadowoli większą liczbę obywateli".

Nie tylko wezwania do dobrego życia poruszyły przeciwników, ale wykorzystano do tego Drugi Sobór Powszechny w Konstantynopolu w 381, kiedy to część biskupów zatwierdziła wybór Grzegorza na biskupa Konstantynopola, ale podburzeni biskupi z Egiptu i Macedonii sprzeciwili się tej decyzji, argumentując, że jest to niekanoniczny wybór, gdyż oni nie zdążyli nań przybyć. Ponadto powołali się na kanon Soboru z Nicei, który zabraniał biskupom przechodzenia z jednego biskupstwa na drugie. Wcześniejsi pochlebcy Grzegorza ulegli tym głosom niezadowolenia. W tej sytuacji, w czerwcu 381 Grzegorz sam zrezygnował z urzędu biskupa Konstantynopola. Przed swoim wyjazdem wygłosił pożegnalne kazanie, którego treść dotąd nas wzrusza. Oto zachwycająca, ostatnia część kazania, pełna miłości i nadziei: "Żegnaj, imponująca bazyliko! Żegnajcie, święci Apostołowie! Żegnaj, ambono biskupa! Żegnaj, sławne miasto, znane ze względu na blask swej wiary i miłości do Jezusa! Żegnaj, Wschodzie i Zachodzie, dla których tyle walczyłem i które tyle wydałyście mi bitew! Żegnajcie, moje drogie dzieci! Zachowajcie depozyt, który wam powierzyłem. Pamiętajcie o moich cierpieniach!" (Kazanie 42).

Bazyli stawiał czoła, Grzegorz się usuwał. W metropolicie Pontu, oczekiwanym pasterzu, odkryto wielkiego przywódcę chrześcijańskiego. Był on wspaniałym kaznodzieją. Jego homilie pozostają ciągle aktualne dzięki pouczeniom o niezbywalnej powinności, jaką jest pomoc świadczona przez bogaczy ubogim. "Temu, który umiera z głodu, z pełni prawa przysługuje chleb, który ty zatrzymujesz dla siebie. Nagiemu należy się zapomniany płaszcz, wiszący w twojej szafie. Włóczędze pasowałby sandał, który u ciebie pleśnieje. Biednemu powinno dać się pieniądze zgromadzone w twoich kufrach. Bez wątpienia gnębisz wielu ludzi, którym powinieneś pomóc".

Pismo Bazylego, "Mowa do młodzieńców o pożytku z czytania książek pogańskich" (tzn. z umiejętnego korzystania z greckiej literatury klasycznej), wskazuje na jego adresatów i zawartość. Jest to przewodnik dla rozsądnych studentów (w zamyśle Bazylego: jego siostrzeńców), którzy nie powinni bezmyślnie poddawać się sofistyce i retoryce, lecz raczej powinni dążyć do cnoty i słuchać mądrości.

Również Kazania Grzegorza przyciągały tłumy (nie bez powodu nazywano go "Demostenesem Wschodu").

Zupełnie innego rodzaju jest poezja Grzegorza. To ogromne dzieło, iskrzy się tysiącem barw. Zatrzymajmy się na inwokacji, zamykającej modlitwę wieczorną:

"O mój Chryste, Słowo Boga,
Udziel moim powiekom lekkiego snu,
By język mój nie był dłużej niemy.
Twoje stworzenie będzie czuwać,
Aby śpiewać psalmy z aniołami.
Aby mój sen był zawsze zamieszkały Twoją obecnością".

To prawda, że świat oddziela tych dwóch heroldów Słowa Bożego, jednak teologicznie ci dwaj Doktorzy kapadocko-greccy spotykają się i nawzajem uzupełniają. Obaj są rozmiłowani w Bogu i obaj są godni tego, aby czytać ich pisma, szanować ich i modlić się do nich. Posłuchajmy tego wielkiego teologa-poety, który nic nie widzi poza Bogiem:

"Dość opowieści. Choć umarłem, żyję.
Choć pokonany, jednak zwyciężyłem,
bo zamiast tronu i pustych hałasów
Boga i świętych przyjaciół zdobyłem.
Uległem tylko dlatego, że chciałem,
nie chwalcie się więc, żeście mnie wygnali,
bo jacyż ludzie dzisiaj wyganiają tego,
co wczoraj dopiero obrali?
Zresztą, co chcecie, mówcie.
Bowiem kiedy złączony z Bogiem, aniołem się stanę,
nie czując uraz, nie pragnąc pomocy,
na wiatr słów ludzkich głuchy pozostanę" ("Poemat autobiograficzny", zakończenie).

Oprac. ks. Stanisław Tylus SAC



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej