|
|
Myśli bł. Marceliny Darowskiej
Wychowanie stwarza człowieka moralnie: Myśli Marceliny Darowskiej.
- Wychowanie zakorzenia zasady, stawia podwalinę życia, uczy żyć; i jedno i drugie tworzy istotę wedle myśli Bożej.
- Powiedzieć by można, że tym jest człowiek, czym go wychowanie uczyni.
- Na wychowanie składa się wszystko: otoczenie moralne, materialne, od pieluch do lat, w których rozwój młodzieńczy doszedłszy do swej miary, zatrzymuje się i tężeje, wszelkie wpływy, które go w ciągu tego okresu dojmują, okoliczności przeciwne i pomyślne, dodatnie i ujemne, najbardziej ludzkie, z którymi się styka, wśród których żyje, rodzina i obcy świat ze swymi wypadkami - duchem czasu - wytwarzają człowieka.
- Dajmy dzieciom zrozumieć piękno, wartość prawa (...) nauczmy dzieci kochać prawo Boże narodowe, społeczne (gdy uczciwe, z pierwszym zgodne).
- Nauczcie dzieci bezinteresowności, bo ona rozpaczliwie zanika na świecie. Nauczcie wdzięczności - bo ona miarą zacności, uczciwości człowieka; bez niej ani miłości, ani sprawiedliwości, szlachetności: tylko chłód i pycha.
- Cała praca wasza niech się toczy w atmosferze jasnej i czystej, pod niebem pogodnym, opromienionym słońcem wiary, ufności, nadziei i miłości. Bądźcie z dziećmi dobrotliwe i ścisłe, swobodne, ufne i wesołe. Ostatnim słowem każdej z nimi rozmowy niech będzie zachęta. Zawsze przebaczenie - nigdy odtrącenie!
- Lepiej iść za miłością, a o ile być może, skierować tak, żeby jakieś dobre słowo móc powiedzieć, nie morały; moralizowanie okropnie zraża! Morałów ludzie nie lubią.
- Bądźcie długomyślne. Czy wam się nie zdaje, że jest pewna sprzeczność w tym, co mówię? Że trzeba wymagać, a jednak cierpliwie czekać? Nie! Sprzeczności w tym nie ma. My nie tolerujemy zła, ale wyrozumiewamy, że poprawa całkowita nie może się w dziecku dokonać od razu.
- W tym jest różnica: jak toleruję, to zakrywam, osłaniam, tłumaczę. Jak czekam - to patrzę i widzę; ale nie wyprzedzam Boga. Więc za wsze przeciwdziałam złemu, ale zawsze cierpliwie. Pamiętać, że jedna chwila łaski przemienić może duszę. A z dziećmi zawsze spokojnie, bardzo spokojnie, żeby dziecko widziało, że ty się nie gniewasz na nie, że je kochasz; wtedy ono spojrzy na ciebie ufnie i wszystko przyjmie. Jeszcze jedna, bardzo ważna rzecz: bądźmy długomyślne, ale nie okazujmy im tej długomyślności, bo to byłoby z ich szkodą, ośmieliłoby do źle czynienia.
- Aby zło zwyciężyć, ze złem walczyć trzeba, ale nie ze złym.
- Trzeba wymagać najściślej w rzeczy - a podawać to wymaganie w najswobodniejszej formie.
- Zachęcajmy - a nie zniechęcajmy.
- Zabić w dziecku echo na piękno - to skaleczyć nim człowieka.
- Działać na serce przez miłość, na rozum przez przekonanie, uspokajać swoim spokojem.
- Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności - nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać sumiennie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości, pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości zadania.
- Trzeba doprowadzać dziecko do trzech rzeczy:
- aby zło swoje zobaczyło,
- zapragnęło pracować,
- nie zraziło się przy trudnościach.
- Dieciom przewodniczyć trzeba przykładem i wpływem, a nie ujarzmiać je siłą materialną.
- Trzeba, aby dziecko siebie poznało, uznało prawdę i zechciało pracować nad sobą... Ale, aby doprowadzić do tego, trzeba, aby dziecko samo chciało stanąć z nami przeciwko złemu w sobie, trzeba mu przygrzać duszę miłością, nigdy nie spłoszyć (...) żeby samo zapragnęło dobra.
- W dziełach Bożych nic nie jest bez myśli. Nie bez myśli ludzkość podzieliła się na narody (...). Myśli Bożej bez grzechu wywracać nie można. W wychowaniu więc naszym uszanować mamy narodowość.
- Trzeba Polki wychowywać na Polki, Niemki na Niemki, a Francuzki na Francuzki.
- Podjęcięcie się wielkiego zadania wychowywania dzieci nieskończenie zobowiązuje i wkłada odpowiedzialność na wieczność się rozciągającą.
"Zawsze będę z wami". Myśli i modlitwy Błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej. Wydały: Siostry Niepokalanki, Szymanów 1997.
|
|