Z roweru do niebaKiedy mieszkańcy argentyńskiej Viedmy wspominają św. Artemidesa Zattiego, niemal zawsze pojawia się ten sam obraz: mężczyzna w białym fartuchu, z torbą medyczną przewieszoną przez ramię, pędzący na rowerze do kolejnego chorego. Dla jednych był pielęgniarzem, dla innych aniołem, który pojawiał się dokładnie wtedy, gdy był najbardziej potrzebny. Dla wszystkich - człowiekiem świętym jeszcze za życia.
![]() Rocznica śmierci św. Artemidesa ZattiegoArtemides Zatti urodził się we Włoszech, ale to w Argentynie odnalazł swoje powołanie. Jako młody emigrant ciężko zachorował na gruźlicę. Gdy modlił się o zdrowie, obiecał Bogu, że jeśli wyzdrowieje, poświęci całe życie chorym. I słowa dotrzymał. Po cudownym uzdrowieniu wstąpił do salezjanów i rozpoczął pracę w szpitalu San José. Nie jako lekarz, nie jako dyrektor - choć pełnił i te funkcje - ale przede wszystkim jako człowiek, który widział w każdym pacjencie samego Chrystusa.Jego dzień zaczynał się wcześnie, a kończył późno. Zatti opatrywał rany, wydawał leki, prał pościel, gotował, prowadził księgowość, a gdy trzeba było - zamiatał korytarze. Nie znał słowa "nie mogę". Gdy ktoś potrzebował pomocy, wsiadał na swój słynny rower i ruszał w drogę, niezależnie od pogody, pory dnia czy własnego zmęczenia. Mówiono o nim: "Jeśli Zatti jedzie, to znaczy, że jedzie miłość". Zmarł 15 marca 1951 roku, po latach nieprzerwanej służby. Współbracia żartowali, że "z roweru po prostu pojechał prosto do nieba" - i trudno o piękniejszy obraz jego życia. Papież Franciszek ogłosił go świętym w 2022 roku, podkreślając, że Zatti jest wzorem dla wszystkich, którzy troszczą się o chorych: pielęgniarzy, lekarzy, wolontariuszy, ale też zwykłych ludzi, którzy niosą dobro w codzienności. Dziś, w rocznicę jego śmierci, warto zapytać siebie: czy w moim życiu jest miejsce na taki "rower miłosierdzia"? Może to telefon do samotnej osoby, zakupy dla sąsiada, odwiedziny u chorego, a może po prostu cierpliwość wobec kogoś, kto jej bardzo potrzebuje. Św. Artemides Zatti nie robił wielkich rzeczy - robił zwykłe rzeczy z wielką miłością. Niech jego przykład dodaje nam odwagi, byśmy i my potrafili "jechać" tam, gdzie ktoś czeka na dobro. Choćby na zwykłym, skrzypiącym rowerze. PD
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |