Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Maksymilian Kolbe oddał za niego życie. Kim był Franiszek Gajowniczek?

Szybko rozeszła się w świecie wieść, że 13 marca 1989 roku zmarł w Brzegu n. Odrą Franciszek Gajowniczek, człowiek, za którego 54 lata temu oddał życie w obozie oświęcimskim św. Maksymilian Maria Kolbe. Dożył 94 roku życia. Został pochowany, na prośbę wyrażoną przed śmiercią, na cmentarzu klasztornym w Niepokalanowie.

Franciszek Gajowniczek urodził się 1 X 1901 r. w Strachominie (powiat Mińsk Mazowiecki). Od 1921 do 1939 r. mieszkał w Warszawie, od 1926 r. razem z żoną, Heleną z d. Dawidowicz. Mieli dwóch synów Bogdana i Juliusza. Franciszek służył w 36 pułku piechoty Legii Akademickiej jako żołnierz zawodowy w randze sierżanta. Brał czynny udział w kampanii wrześniowej, najpierw w walkach pod Wieluniem, potem w obronie Modlina. Wzięty do niewoli niemieckiej, uciekł (17 X) i usiłował przedostać się za granicę, ale został ujęty na granicy słowackiej (17 XII) i osadzony w więzieniu tarnowskim. S IX 1940 r. przewieziono go do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie otrzymał numer 5659. Przebywał na bloku 18, a od maja 1941 r. na bloku 14, pracując w różnych komandach.

Kiedy po wojnie ukazał się w "Rycerzu Niepokalanej" (w numerach listopadowym i grudniowym 1945 r.) artykuł ks Konrada Szwedy o poświęceniu się o. Maksymiliana Kolbego w obozie oświęcimskim za nieznanego ojca rodziny, wkrótce potem, 26 III 1946, odezwał się "głos ocalonego", opublikowany pod takim tytułem w RN 5/46. Franciszek Gajowniczek donosił z Brzegu n. Odrą. że to jemu uratował życie w obozie o. Kolbe. Swoje oświadczenie potwierdził przysięgą wobec swego proboszcza (25 X 1946), a potem w procesie beatyfikacynym Sługi Bożego w Warszawie: informacyjnym (1949) i apostolskim (1962). Zeznał, że w ostatnich dniach lipca 1941 r. po ucieczce jednego więźnia z bloku 14 Lagerfuhrer Fritsch wybrał na apelu 10 więźniów z tego bloku przeznaczając ich na śmierć głodową. "Nieszczęśliwy los - mówił F. G. - padł również na mnie. Ze słowami: "Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam", udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci głodowej". "Po pewnej chwili wyszedł z szeregu jakiś więzień, ofiarowując się za mnie. Mianowicie podszedł do Lagerfiihrera i zaczął mu coś tłumaczyć. Niemiec zaprowadził go do grupy skazańców, a mnie kazał wrócić do szeregu... Od moich towarzyszy obozowych dowiedziałem się, że tym, który ofiarował się za mnie, był o. Kolbe". Fakt ten zaszedł na oczach więźniów stojących na apelu. Świadkowie: Rudolf Diem, Mieczysław Kościelniak, Henryk Sienkiewicz i Nicet Włodarski zeznali w procesie beatyfikacyjnym o. Kolbego, że ofiarował on swe życie za Franciszka Gajowniczka.

Gajowniczek przebywał w obozie oświęcimskim do 1944 r. pracując do końca 1941 r. w komandzie Landwirtschaft, a potem komandzie Bauhof (budowlanym). W 1943 r. wyjechał do prac budowlanych w Gusen, ale z powodu panującej tam epidemii tyfusu po kilku tygodniach wrócił do Oświęcimia. 25 X 1944 r. został przewieziony do obozu w Sachsenhausen, gdzie pod numerem 12494 przebywał do 20 IV 1945. W owym dniu Niemcy zarządzili ewakuację obozu. Wielu więźniów pędzonych w kierunku Schwerina padło w drodze. Ci, co pozostali przy życiu, w tym Gajowniczek, zostali uratowani przez wojska amerykańskie 3 V 1945 r.

Jakiś czas, do 12 X 1945 r., Gajowniczek pozostawał w obozie nr 10 w Lubece, a potem wrócił do Polski, do Rawy Mazowieckiej, gdzie, niestety, zastał tylko żonę, gdyż synowie, którzy brali udział w Powstaniu Warszawskim (Bogdan został odznaczony Krzyżem Walecznych), zginęli 17 I 1945 r. przy bombardowaniu Rawy przez wojska sowieckie. Te szczegóły ze swego życia Franciszek Gajowniczek podał w Niepokalanowie 7 XI 1949 r. Już w 1946 r. Gajowniczek wraz ze swą żoną przeniósł się na Ziemie Odzyskane, do Brzegu n. Odrą, gdzie pracował w urzędzie miejskim i prowadził małe gospodarstwo domowe. Żona zmarła mu 25 X 1982 r. Swoje pierwsze zeznanie Gajowniczek zakończył słowami: "Wychowany jestem w atmosferze religijnej, wiarę swoją w najcięższych momentach zachowałem, religia była dla mnie wówczas jedyną dźwignią i nadzieją. Ofiara o. Maksymiliana Kolbego spotęgowała jeszcze moją religijność i przywiązanie do Kościoła katolickiego, który rodzi takich bohaterów".

Franciszek Gajowniczek niemal co roku, najczęściej 14 i 15 VIII, odwiedzał Niepokalanów. Brał udział w beatyfikacji i kanonizacji swego Wybawcy. Zapraszano go do różnych parafii, również za granicę, by złożył świadectwo o heroizmie św. Maksymiliana. Po raz pierwszy bawił w USA i Kanadzie w 1975 r., gdzie przebywał od 7 X do 21 XI, przemawiając w różnych miastach stanów New York, Indiana, Michigan, Illinois oraz w Toronto i Hamilton. Potem jeździł do Ameryki jeszcze przynajmniej cztery razy. W 1989 r. przyjął go na 15-minutowej audiencji prezydent George Bush.

"To była cenna relikwia św. Maksymiliana Kolbego" - powiedział 15 III br. bp Marian Błażej Kruszylowicz, który przewodniczył Mszy św. i obrzędom pogrzebowym. A Ojciec Święty w telegramie kondolencyjnym do Przełożonego Niepokalanowa (14 III) oświadczył: "Odszedł do Pana Człowiek, którego życie Opatrzność Boża w przedziwny sposób związała z postacią św. Maksymiliana Marii Kolbego". O. Jerzy Domański

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej