Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Edela Quinn

12 maja 1944 r., zmarła w Nairobi młoda Irlandka Edela Maria Quinn (ur. 1907 r.), której Legion Maryi z Dublina zlecił wprowadzenie tego maryjnego ruchu apostolskiego do Afryki Wschodniej. Dlaczego wybrano właśnie tę 29-letnią wątłą dziewczynę, która dopiero co została wyleczona z ciężkiej choroby? Frank Duff, założyciel Legionu Maryi, był dobrym znawcą ludzi. Już od dłuższego czasu wyczuwał, co kryło się w błyszczących oczach i wciąż żywym uśmiechu tej legionistki Maryi. Odgadł tajemnicę jej wytrwałej gorliwości, którą było całkowite oddanie się Jezusowi przez ręce Maryi, przy Jej boku i według Jej wzoru.

"To Maryja - mówiła - kocha we mnie nieustannie Jezusa". Wobec wyrażanej przez niektórych obawy, że Maryja może odciągać od Jezusa, ona tylko się uśmiechała. Kiedy klęczała w kościele Wszystkich Świętych, wydawało się, jakby Maryja przybierała jej postać. Wracając raz z dłuższej adoracji niedzielnej, powiedziała: "Gdybyśmy wiedzieli, że można znaleźć Jezusa gdzie indziej na ziemi, to staralibyśmy się tam dostać. Tymczasem mamy Go zawsze na ołtarzu. Bądźmy więc u Niego przy ołtarzu. To jest lepsze niż wszystkie książki". Dalsza jej wypowiedź wyjaśnia nam zwycięstwo, jakie odniosła nad stojącymi na jej drodze trudnościami: "Wierzę więcej w skuteczność modlitwy niż we wszelkie inne środki".

Pani nie zna Afryki

Po swym przyjeździe do Afryki, zwłaszcza gdy znalazła się w Nairobi, słyszała wciąż słowa misjonarzy: "Pani nie zna Afryki!" Można było tak sądzić, bo istotnie Nairobi stało się małą wieżą Babel języków i ras. Mieszkali tam Europejczycy, Afrykanie, Arabowie, Hindusi, ludzie z Goi i wysp Seszelskich. Między tymi rasami wciąż istniały różne napięcia. Każda miała własny kościół. Tłumaczono Edeli, że jest zupełnie niemożliwe, by Europejczycy i ludzie z Goi jednakowo entuzjazmowali się Legionem Maryi i zakładali prezydia z członkami należącymi do różnych ras. Tym jednak Edela nie przejmowała się wcale. Czuła, że legionista nigdy nie powinien tracić odwagi, że słowó "niemożliwy" nie istnieje w jego słownictwtę.

4 kwietnia 1937 r., w pół roku po przybyciu do Afryki, Edela założyła pierwszą "kurię", łącząc przewodniczących wszystkich istniejących grup na terenie diecezji. W tym samym dniu odbyło się pierwsze doroczne święto Legionu ("Acies"), w czasie którego członkowie odnowili swe poświęcenie się Maryi, Królowej nieba. Okazało się, że Edela dokonała czegoś niemożliwego: Europejczycy, Afrykanie, Goańczycy, których w świecie dzieliły wrogość i przesądy rasowe, kroczyli ramię przy ramieniu do ołtarza Matki Bożej, aby Jej złożyć ślubowanie wierności. Odmawiali modlitwy w narzeczu kisuaheli, kikuju i po angielsku. Był to jeden z najszczęśliwszych dni w życiu Edeli.

Po pewnym czasie otrzymała Edela nieoczekiwane poparcie. Abp Riberi, delegat apostolski na Wschodnią Afrykę, który już dawniej poznał Legion Maryi w Dublinie, a teraz mógł się przekonać o jego owocnej działalności w Afryce, skierował latem 1937 r. list do wszystkich biskupów wschodnioafrykańskich z gorącym zaleceniem Legionu Maryi. Edela uzyskała jakby oficjalną pieczęć Kościoła dla swojej misji. Ten list otworzył jej 33 diecezje Afryki Wschodniej! Teraz rozpoczęły się wielkie wyprawy wysłanniczki Legionu. Wciąż podróżowała, przedzierając się przez dziewicze lasy wśród niewyobrażalnych trudności i cierpień, apostołując nawet wśród trędowatych, i na dalekiej wyspie Mauritius na Oceanie Indyjskim. Wszędzie pełne nadziei początki...

Po wybuchu drugiej wojny światowej namyślano się w Centrali Legionu, czy nie odwołać Edeli Quinn, ale ona nie chciała przerywać swej misji. Właśnie wtedy, kiedy wskutek toczącej się wojny mało kto z kapłanów mógł wyjechać z Europy, apostolstwo laikatu stawało się szczególnie pożądane. Jedynym krzyżem Edeli było to, że wyczerpany jej organizm coraz częściej zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Jej listy do Irlandii, wciąż pełne radości, nie zdradzają nic groźnego. Dopiero w roku 1941 następuje załamanie: najpierw malaria, dyzenteria, a wreszcie galopująca gruźlica. Chorą podleczył nieco pobyt w Afryce Południowej; po pół roku nastąpiła rzeczywiście poprawa jej zdrowia. Zaczęła znów akcję zakładania prezydiów. Przy końcu jej życia naliczono ich około 400!

Ostatnią swą podróż, którą miała odbyć z Nairobi przez 18 godzin, musiała przerwać. Powróciła do klasztoru niemieckich Sióstr Najdroższej Krwi w Nairobi, które już poprzednio ją gościły. Każdy mógł się przekonać, że zbliża się jej ostatnia godzina. Jej piękne blond włosy osiwiały, a z niej pozostał tylko cień. Nie straciła jednak promiennego uśmiechu i radosnego usposobienia. Kiedy snuła plany dalszych podróży, doznała ciężkiego ataku serca. Po odzyskaniu przytomności zapytała: "Co się stało? Czy nadchodzi Jezus?" Wkrótce potem zmarła z krzyżem w ręku, wypowiadając ostatkiem sił słowa: "Jezus, Jezus". Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1973 r. w Dublinie i w Nairobi.

15 II 1995 roku został ogłoszony w Watykanie dekret stwierdzający heroiczność cnót sł. B. Edeli Quinn.

Tłumaczył z czasopisma "Bote ron Fatima, 5/94 O. Walenty Surmacz OFMConv



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej