Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Ojciec Henryk Krzysztofik

Wiele światła w twarde życie obozowe wnosili synowie św. Franciszka - kapucyni. W dniu 25 stycznia 1940 r. w Lublinie aresztowano piętnastu kleryków i ośmiu kapłanów z gwardianem o. Henrykiem Krzysztofikiem na czele. Przemocą wtłoczono ich do samochodu i zawieziono na zamek lubelski. Po długim staniu na korytarzu odprowadzono do więziennej łaźni, a następnie do dużej celi.

O. Henryk jako przełożony, wczuwając się w powagę sytuacji, powiedział: "Bracia, póki mamy trzeźwy umysł, zróbmy dobrą intencję. Cokolwiek nas w przyszłości spotka, niech to każdy ofiaruje Bogu w jakiejś intencji".

Jedynym jasnym przebłyskiem radości była Wielkanoc 1940 r. Pozwolono wtedy więźniom politycznym przyjść na Mszę św. do kaplicy zamkowej. Odprawiał ją ks. Kruszyński, profesor KUL-u. Ktoś zaintonował: Wesoły nam dzień dziś nastał, rozległ się szloch; trzystu mężczyzn w kaplicy ocierało łzy z oczu. Do głębi przeżywali tajemnicę paschalną Chrystusa, wierzyli, że ich uczestnictwo w cierpieniach zakończy się powstaniem do życia. Z tej wiary czerpali moc do kształtowania moralnej postawy i dawania świadectwa. Nabierali przekonania, że nad nienawiścią zwycięży miłość, a nad fałszem prawda. "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą" (Mt 10,)! Te słowa Chrystusa dodawały siły i mocy.

O. Henryk oraz jego wychowankowie przeszli przez otchłań obozów w Sachsenhausen i Dachau, gdzie dołączyli się do setek polskich kapłanów. W tej wielkiej wspólnocie ludzi bez nazwisk, w szarej masie nic nie znaczących numerów, ujawiniały się niezwykłe akty miłości bliźniego, przejawy niespotykanego na wolności braterstwa. Ojciec Henryk otrzymał raz w skrytości bochene- czek chleba. Głodny i wyczerpany mógł sam tę zdobycz skonsumować, on jednak podzielił ją na dwadzieścia pięć kawałków, zwołał swoich wychowanków i powiedział: "Bracia: pożywajcie dary Boże". Ks. prałatowi Pobożemu, profesorowi Lub. Sem. Duch., łzy płynęły z oczu. Wszyscy byli wzruszeni na widok ofiarnej miłości bliźniego. Umieć przezwyciężyć własny głód, łamać się okruchem chleba z innymi, to objaw heroicznej miłości. O. Henryk był dobry dla innych jak chleb, potrafił "duszę dać" biednym i wzgardzonym. Należał do tych nielicznych więźniów, którzy w dźwiganiu krzyża obozowych udręk nie tracili równowagi ducha ani nadziei życia. Kiedy na bloku zjawił się kapo po ludzi do ciężkich robót i rozlegał się głos izbowego: "dziesięciu ochotników do pracy", z góry było wiadomo, że zgłosi się o. Henryk. Tłumaczył sobie: Dlaczego ma iść ktoś inny, a nie ja? Był tak szlachetny, że nie umiał się oszczędzać. Raczej sam brał ciężar na ramiona niż miano by go włożyć innemu. Chwytał do rąk ciężką żelazną taczkę, uginał się pod jej ciężarem, nie umiał zamienić na lżejszą, bo inaczej inny współwię- zień musiałby podjąć się tego ciężaru. Miał uwrażliwione sumienie, które przezwyciężało u niego fizyczne dolegliwości. Kierował się miłością, a nie lękiem przed cierpieniami; potrafił wyjść poza siebie, chociażby kosztem utraty sił i zdrowia. Wiedział, że łatwiej słowem głosić Dobrą Nowinę, trudniej o niej świadczyć bólem i śmiercią. Jak z obumierania ziarnka rodzi się owoc, tak z doświadczeń i prób wychodzi "nowy człowiek".

Latem 1942 r. topniały szeregi franciszkańskiej wspólnoty obozowej. Umierali z głodu, bicia i wycieńczenia.

Większość miała twarze sine, oczy mętne, nogi opuchnięte. Ci, którzy wieczorem zataczali się w szeregach, rano nie kroczyli już na apel. Młodzi wychowankowie, którym śmierć jeszcze nie zaglądała w oczy, postanowili ratować słabszych. Przez okres dwu tygodni każdy rezygnował z jednej łyżki zupy lub pół ziemniaka. Wyznaczony "kwestarz" obchodził z kubkiem cztery izby i od wtajemniczonych odbierał wyznaczoną strawę. Bez większych trudności dyskretnie pełny kubek dostawał się do najgłodniej- szych, przynosząc im pewną ilość potrzebnych kalorii. O wiele większą wartość miały "kalorie duchowe". Więzią miłości łączyły one słabszych z mocniejszymi, mobilizowały wewnętrzną odporność, umacniały solidarność. Dar serca był większy od daru rąk. Wierzyli, że pochyla się nad nimi sam Chrystus. Ofiarodawcy cieszyli się, że biedakom przybywa sił. To było dosłowne urzeczywistnienie Chrystusowej nauki: "jeden drugiego brzemiona noście". Cieszył się także gwardian, o. Henryk, że jego konferencje ascetyczne znalazły zastosowanie w tak trudnych warunkach. Otwarcie oczu na cudzy ból pozwala przetrwać własny.

O. Henryk gasł coraz bardziej. O własnych siłach nie mógł już wrócić z pracy. Klerycy zaprowadzili go po wieczornym apelu do szpitala. Sanitariusz, więzień znany ze swej wrogości wobec księży, podniósł głos na zwisającego z rąk trzymających go braci. Ostatnim wysiłkiem woli kapłan podniósł się i wrócił na blok. Czuł jednak, że wkrótce dopali się świeca jego życia. Powiedział wtedy: "Jak umrę, to się będę modlił, aby was Bóg wyprowadził z obozu i byście nigdy nie byli głodni". Gdy następnym razem klerycy zanieśli go do szpitala, był tak wyczerpany, że nawet brutalny głos pielęgniarza nie postawił go na nogi. Po kilku dniach przesłał ze szpitala gryps, który był ostatnim listem w jego życiu. Klerycy czytali go ze wzruszeniem pod ścianą trzeciej izby bloku księży. Chłonęli każde słowo, które brzmiało jak testament: "Drodzy Bracia! Jestem w rewirze na siódmym bloku. Strasznie schudłem, bo woda opadła. Ważę 35 kg. Każda kość boli, każde ścięgno drży. Leżę na łóżku jak na krzyżu z Chrystusem. I dobrze mi jest razem z Nim być i cierpieć. Modlę się za Was i cierpienia moje Bogu ofiaruję. Pozdrawiam wszystkich i każdego z osobna (następują imiona piętnastu wychowanków). Nie chciałbym nikogo pominąć. Jeśli pamięć zawiodła, wybaczcie mi. Wiem, że umrę i na ziemi się już nie zobaczymy. Spotkamy się za to w niebie. Żegnam wszystkich, całuję i błogosławię - Wasz brat w Chrystusie Henryk".

Młodzi synowie św. Franciszka: starzy obozowicze w czasie czytania listu podnosili ręce do oczu, ocierali łzy. Żegnali nimi swego ojca, kochanego wychowawcę, przyjaciela i brata. Przypominał im św. Franciszka.

Życie o. Henryka to życie ofiarnej służby Bogu i człowiekowi. Prowadził młodych do Chrystusa, troszczył się o ich formację duchową i intelektualną. Pragnął uczynić z nich ludzi doskonałych w sprawnościach moralnych, utrwalonych w cnotach, dojrzałych w Bożej Mądrości. Uczył ich czerpania sił z krzyża Chrystusowego, który dla nich ma być największą potęgą, rozwiązaniem wszystkich trudności.

Była to świetlana, prawdziwie franciszkańska postać. Jak Biedaczyna z Asyżu był dla swych braci ojcem, matką i dobrym posterzem, tak on dla swojej trzódki w obozie. Pragnął, aby oni po miłości do ludzi dali się poznać jako prawdziwi uczniowie Chrystusa.

Była to świetlana, prawdziwie franciszkańska postać. Jak Biedaczyna z Asyżu był dla swych braci ojcem, matką i dobrym posterzem, tak on dla swojej trzódki w obozie. Służył im radosną gotowością w cierpieniach. Pragnął, aby oni po miłości do ludzi dali się poznać jako prawdziwi uczniowie Chrystusa.

Ks. Konrad Szweda b. więzień Oświęcimia i Dachau

Do opracowania wspomnienia pewne dane zaczerpnąłem z relacji o. Kajetana i o. Leona Cisa: Św. Franciszek w obozie.


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Urszuli LedóchowskiejModlitwa do św. Urszuli Ledóchowskiej

Litania do św. Urszuli LedóchowskiejLitania do św. Urszuli Ledóchowskiej

Modlitwa o wstawiennictwo bł. Kardynała Stefana WyszyńskiegoModlitwa o wstawiennictwo bł. Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Dlaczego zdrada kobiety czyni z niej rozpustne stworzenie, a zdrada mężczyzny to jedynie skok w bok?Dlaczego zdrada kobiety czyni z niej rozpustne stworzenie, a zdrada mężczyzny to jedynie skok w bok?

Dla męża samochody są wszystkim. Spędza z nimi większość swojego czasuDla męża samochody są wszystkim. Spędza z nimi większość swojego czasu

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej