Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Głęboki sens ofiary św. Maksymiliana Kolbego

Młodzieży polskiej, aby w Bogu szukała prawdy jasnego płomienia... - poświęca autor

Temat apostolskiej działalności św. Maksymiliana Kolbego, a zwłaszcza jego heroicznej ofiary życia dla bliźniego, jest szeroki i głęboki jak morze. Trudno już zliczyć, ile słów podziwu, uwielbienia i wdzięczności poświęcono temu zakonnikowi, którego słusznie nazwano patronem naszych ciężkich czasów. Skromny w życiu, żarliwy w modlitwie, ubogi pod względem materialnym, a bogaty Słowem Bożym i łaską Ducha Świętego, cichy na co dzień, zaś bohaterski, kiedy zaszła potrzeba... oto cechy Rycerza Niepokalanej, które zawiodły go do nieba i na ołtarze. O. Maksymilian Kolbe - to temat, którego nie wyczerpie ani pisarz, ani artysta, albowiem wiąże się on z tajemnicą Odkupienia i staje się przedmiotem eschatologicznej kontemplacji.

Chciałbym się skupić nad zbawczym sensem ofiary tego wielkiego franciszkanina. Życzyłbym sobie, żeby zwłaszcza nasza polska młodzież - na szczęście nie znająca okropności wojny - próbowała wgłębić się w jego ducha ofiary, by mogła łatwiej zrozumieć intencje Papieża Jana Pawła II zawarte w jakże głębokim przesłaniu: "...Kościół, który wyrasta z tajemnicy Odkupienia w Krzyżu Chrystusa, winien w szczególny sposób szukać spotkania z człowiekiem na drodze cierpienia..." (Gdańsk, 12 VI 1987).

Pracując ponad dwa lata w czasie II wojny światowej w rejonie trzech obozów filialnych Buchenwaldu (Ellrich, Niedersachswerfen, Dora) jako robotnik cywilny, miałem sposobność poznać tę machinę śmierci w całej jej grozie. Wszystkie obozy koncentracyjne, w zasadzie bliźniaczo podobne pod względem struktury organizacyjnej, mogły się różnić jedynie warunkami pracy, "techniką" niszczenia ludzi i stopniem okrucieństwa niemieckiego personelu nadzoru i tak zwanych prominentów obozowych.

Zakładając, iż te i inne szczegóły znane są Czytelnikowi z bogatej literatury, filmów i opowiadań, pragnę uwypuklić jedynie te szczegóły, które miały związek z ofiarą życia o. Maksymiliana Kolbego.

Z przekazów wiemy, że zdarzały się przypadki wyjścia dręczonego człowieka poza ramy dławiącego go strachu dla ratowania innych; znane były dramatyczne sceny, kiedy matki oddawały swe życie za dzieci. Zdarzały się też tragiczne w skutkach "marsze na druty" lub w "strefę śmierci". Wiemy również o eksperymentach z pogranicza medycyny i mordu, mających na celu zapewnić wysoki poziom osiągnięć lekarskich dla ochrony zdrowia przyszłych "panów świata".

Brak jednakże było badań natury psychologicznej nad życiem w warunkach głodu, ciągłego zagrożenia, bicia i absolutnego bezprawia. Nikt nie odtworzy, co działo się w duszy człowieka idącego do komory gazowej, stojącego pod ścianą śmierci czy wtrąconego nago do ciemni bunkra na głodowe konanie. Ta dziedzina ludzkich odczuć w sferze cierpienia miała pozostać tajemnicą dla świata żywych.

W takich właśnie warunkach człowiek dojrzewał do żniwa śmierci: wyczerpany fizycznie i psychicznie, przekształcał się z wolna w postać określaną mianem "muzułmana" - człowieka-widma, bez woli, bez myślenia, bez czucia, pragnącego już tylko instynktownie zaspokoić czymkolwiek palący głód i... przeżyć, przeżyć za wszelką cenę. I oto w tej atmosferze, wytworzonej przez bezbożny i nieludzki hitleryzm, w klimacie pychy, pogardy, poniżenia i nienawiści, pojawia się na arenie walki z szatanem o. Maksymilian Kolbe.

Kiedy na początku swej apostolskiej drogi wspomniał czerwoną koronę, którą w wizji pacholęcej przyjął z rąk Niepokalanej Pani, wtedy odprawił w bazylice watykańskiej na grobie św. Piotra Apostoła Mszę Św. (trzecią w swym życiu) w intencji otrzymania łaski apostolstwa i męczeństwa. Wiedział już wtedy, że nastąpi w jego wędrówce doczesnej taka chwila, kiedy wypowie, jak ów Hamlet: "Puśćcie mnie, mój los mnie woła!..." I oto koło zamyka się. Złowrogi apel karny, dziesiątkowanie... na kogo padnie los śmierci? Nad umęczonymi szeregami zawisła głucha, mrożąca krew cisza, w którą rytmicznie i twardo Fritsch rzucał wyroki: "... du... du...austreten!" ("... ty...ty... wystąpić!"). Po odliczeniu zapanowało ciężkie odprężenie... I w tym momencie występuje z szeregów o. Maksymilian i zgłasza swoje zastępstwo za jednoego ze skazańców. Krótka konsternacja, kłopotliwe wahanie, wreszcie rozkaz Lagerfuhrera: "... Ach so, na dann los!" ("... ach tak, no to dalej!"). Wydarzenie opisane, przekazane po wojnie światu przyoblekło zakonnika w laur sławy, przypieczętowało jego świętość, zanim Ojciec Święty wygłosił swoją uroczystą formułę.

Tak rozpoczął się finał wielkiej ofiary o. Maksymiliana, która wybiegła daleko ponad charakter prywatny i nabrała głębokiego sensu społecznego. Na akt poświęcenia jego życia za bliźniego patrzyli współtowarzysze obozowi. Być może w pierwszej chwili nie zdążyli docenić znaczenia tej bezprecedensowej ofiary, ale później - ktoś przecież przeżył - wierni pamięcią powracali do tych wydarzeń i nadali im należny i szeroki rozgłos. Patrzyli również esesmani, wśród nich Lagerfuhrer Fritsch, którzy zgodnie przyznali: "Einen solchen Menschen haben wir noch nicht gesehen" ("Takiego człowieka jeszcze nie widzieliśmy"). Istotnie był to czyn wybiegający ponad rzeczywistość obozową, czyn nadający ofierze o. Kolbego wymiar eschatologiczny, moc zbawczą dla cierpiących i upokorzonych, w nawiązaniu do ofiary Krzyża. "Było to - jak powiedział Ojciec Święty przy kanonizacji - zwycięstwo odniesione nad całym systemem pogardy, nienawiści człowieka i tego, co boskie w człowieku, zwycięstwo podobne do tego, jakie odniósł na Kalwarii Pan nasz Jezus Chrystus".

Rozpoczyna się proces wielogodzinnego konania dziesięciu skazanych w ciemnym, wilgotnym bunkrze. I znów, o dziwo, z bunkra, który dotąd był miejscem przekleństw i bluźnierstw, dają się słyszeć śpiewy i modlitwy. Obecność bohaterskiego kapłana pozwoliła skazańcom umierać w Panu. Wielu skonało z zimna i głodu po kilku dniach. Tymczasem o. Maksymilian nie umiera. W ciemni samotności powierza dusze zmarłych Bogu, modli się za nich. Esesmani dziwią się: "Dieser Pfarrer lebt noch?" ("Ten ksiądz jeszcze żyje?"). O. Maksymilian zbliża się do pogranicza wieczności, rozmawia z Bogiem składając w Jego świętą wolę ostatnie ogniwa ziemskiej świadomości. Czternastego dnia konania, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przychodzą oprawcy, aby zastrzykiem z fenolu przerwać i tak już wątłą nić łączącą jego duszę z pokutnym miejscem na ziemi... Chyba zdążył jeszcze powiedzieć: "Panie, nie poczytaj im tego za grzech..." Wszak jego zasadą, którą głosił nawet w obozie oświęcimskim, było "Tylko miłość jest twórcza". Tym wyznaniem spala nienawiść w ogniu miłości, dokumentując zwycięstwo dobra nad złem.

Wierny swej Niepokalanej Pani, zwraca Jej czerwoną koronę, daną mu w dzieciństwie. W zamian Matka Boża przenosi jego piękną duszę i składa ją jako drogocenną perłę u stóp Najwyższego. Na twarzy zamordowanego, jak zauważył naoczny świadek Bruno Borgowiec, pozostał wyraz pogody, a ciało zachowało dziwny blask, jaki zostawia zachodzące słońce na niebie...

Wzywając o. Maksymiliana do najwyższej ofiary, Bóg ukazał na nowo eschatologiczny wymiar ludzkiego cierpienia, w którym wypełniają się tylko Bogu wiadome cele w naszej pielgrzymce do życia wiecznego. Cierpienie na tej Golgocie dwudziestego wieku, pochłaniające niewinne ofiary, wytopiło w ogniu całkowitego wyniszczenia nowe przymierze z Bogiem. Ciało Męczennika spalono, a prochy, złączone z prochami wielu, rozsiano po ziemi oświęcimskiej, aby z jej użyźnionego łona wyrosły plony wiary, nadziei i miłości. Te prochy to symbol, który zobowiązuje. Posiadają siłę testamentu, który wzywa do wierności Chrystusowi, Jego przykazaniu miłości, który każe młodemu pokoleniu przenieść to, co najbardziej szlachetnego w naszych dziejach, w wiek XXI.

Ofiara o. Maksymiliana Kolbego zakreśla swą zbawczą siłą coraz to szersze kręgi, zarówno w naszym kraju, jak i gdzie indziej na świecie. Czerpie z jego ofiary Rycerstwo Niepokalanej, które założył, by oczyszczać świat z błędu i grzechu, a przepajać go świętością pod opieką i za pośrednictwem Tej, która depcze głowę węża-szatana i jest szafarką łask Chrystusowych. Powstaje wiele wspólnot, zgromadzeń i instytucji jego imienia. W Polsce szerzy się Ruch Trzeźwości im. św. Maksymiliana, w RFN istnieje instytucja o nazwie "Maximilian Kolbe-Werk" (Dzieło M. K.), dla którego myślą przewodnią stało się hasło: "Aus dem Ort der Finsternis hast Du dem Menschen den Weg zum Gott gewiesen" ("Z miejsca ciemności wskazałeś człowiekowi drogę do Boga").

Oto realna wymowa promieniowania ofiary o. Kolbego na cały współczesny świat, który kieruje do Boga, do życia wiecznego. Po latach Papież Jan Paweł II modląc się nad prochami pomordowanych w obozach wypowie: "Oddaję ich dusze Bogu, który jest Bogiem życia" (Majdanek 9 VI 1987).

dr Stanisław Szymański


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Władysława, królaModlitwa do św. Władysława, króla

Dialog wychowawczyDialog wychowawczy

Jak się porozumieć?Jak się porozumieć?

Rozmawiajmy z dzieckiem. Nie warto zwlekać aż doroście – wówczas będzie już za późnoRozmawiajmy z dzieckiem. Nie warto zwlekać aż doroście – wówczas będzie już za późno

O czym nie rozmawiać z dziećmi?O czym nie rozmawiać z dziećmi?

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej