Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Lekcja historia

     Z siostrą Agnes, niepokalanką, nauczycielką historii i WOS-u w gimnazjum i liceum sióstr niepokalanek w Szymanowie, rozmawia Monika Odrobińska

     Pod Pałacem Prezydenckim uczennice z Szymanowa w biało-granatowych mundurkach były bardzo widoczne: duża grupa śpiewała i modliła się, a ta atmosfera udzielała się ludziom oczekującym w kolejce na możliwość pożegnania pary prezydenckiej.

     Do Warszawy miały pojechać tylko chętne uczennice - okazato się, że pojechała prawie cała szkoła: 114 uczennic - od pierwszej klasy gimnazjum po trzecią klasę liceum, 20 nauczycieli i rodzice niektórych dziewcząt. W sumie trzy autokary.

     Czyją inicjatywą był wyjazd?

     Zaraz po tragedii uczennice wysyłały SMS-y, dzwoniły z informacjami - zginął wujek jednej z nich, który był posłem. W poniedziałek - już w szkole - dopytywały, czy ze szkoły pojedzie delegacja pod Pałac Prezydencki. Grono pedagogiczne też wiedziało, że coś należy zrobić - była to więc wspólna, spontaniczna inicjatywa. We wtorek dziewczęta włożyły odświętne stroje z czarną kokardką na znak żałoby. Ojciec Mirosław z Niepokalanowa odprawił Mszę Św., w środę wieczorem odbyło się czuwanie modlitewne. Była lekcja dotycząca żałoby narodowej. A w czwartek ruszyliśmy do Warszawy.

     Gimnazjum i liceum to trudny wiek - jak dziewczyny znosiły długie oczekiwanie w niełatwych przecież warunkach?

     Wyjechałyśmy w czwartek po godzinie 6 rano, w Warszawie byłyśmy przed 8, a do Pałacu Prezydenckiego weszłyśmy kilka minut przed północą. Do Szymanowa wróciłyśmy około 2 nad ranem. Wiedziałyśmy, że stoi się długo, ale nie sądziłyśmy, że zajmie nam to aż 16 godzin!

     Dziewczęta ubrane były w stroje galowe, niektóre miały buty na obcasach, grzało słońce - było rzeczywiście trudno. Dwie uczennice zemdlały, z jedną trzeba było jechać do szpitala. Ale kiedy o godz. 19 ogłoszono dwugodzinną przerwę, to same powiedziały: "Proszę siostry, ale teraz to już chyba nie zrezygnujemy!". Byłam mile zaskoczona ich postawą.

     Uczennice z "niepokalanek" wyróżniały się z tłumu, odczuła to siostra?

     Śpiewałyśmy, modliłyśmy się. W południe odśpiewałyśmy Regina coeli. Słyszałyśmy, jak stopniowo przyłączają się osoby stojące obok. Podobnie było, kiedy zaczęłyśmy odmawiać różaniec i koronkę do Miłosierdzia Bożego o godzinie 15. A o godzinie 21, podczas śpiewania Apelu Jasnogórskiego słyszałyśmy, jak nasz śpiew odbija się echem w coraz dalszych odcinkach kolejki - tak jakby jedna grupa przekazywała go kolejnej. Nasze uczennice przez cały czas - mimo zmęczenia - zachowały powagę.

     Niektóre z uczennic "niepokalanek" zaraz czeka matura. Czy nauczycielom lub im samym nie było "szkoda" tracić dwóch dni zajęć?

     Pierwotnie chciałyśmy wyruszyć w czwartek po lekcjach - by pojechały rzeczywiście te dziewczyny, którym zależy nie na opuszczeniu zajęć, ale na czymś więcej. Gdy jednak okazało się, że uzbierała się ich ponad setka, postanowiłyśmy, że trzeba wyruszyć z samego rana. Nauczyciele też nie mieli poczucia, że to czas stracony. Materiał zawsze można nadgonić, a wtedy najważniejsze było oddanie hołdu parze prezydenckiej. To lepsza lekcja historii niż ta w ławie szkolnej.

     W drodze powrotnej jedna z uczennic powiedziała: "Za 20 lat nie będę wspominać bąbli na nogach, tylko tę chwilę przed trumną prezydencką. Chociaż była setki razy krótsza niż czas oczekiwania w kolejce, warto było!". Inne dodawały: "Coś się od nas należy ojczyźnie", "To nasza drobna ofiara".

     Słowa uczennic świadczą o ich wyczuleniu patriotycznym. Czy to zasługa szkoły?

     "Bóg nas stworzył Polakami" - mówiła nasza założycielka bł. Marcelina Darowska. Jest to jedna z zasad, jakimi się kierujemy w wychowaniu naszych uczennic. Promujemy wartości patriotyczne. Ale dziewczęta wynoszą je przede wszystkim z domów - po tym, jak śpiewały, co mówiły, co wpisywały do księgi pamiątkowej wyłożonej w szkole, po tym, jak przeżywały tę tragedię widać, jaki jest stosunek do ojczyzny w domu rodzinnym. W uczennicach widać było głód informacji i potrzebę rozmawiania o tym, co się wydarzyło. Nie skończyło się na Pałacu Prezydenckim, już nieco mniejsza grupa udała się do Krakowa na pogrzeb.

     Czyli rodzice nie byli przeciwni tym inicjatywom?

     Jeszcze w kolejce wyrzucaliśmy sobie wśród nauczycieli, że naraziliśmy uczennice na tak trudne warunki i stwierdziliśmy, że gimnazjalistek trzeba było nie brać. Ale wątpliwości te rozwiali sami rodzice. W piątek rano zadzwoniła do szkoły mama dziewczynki z pierwszej klasy gimnazjum i podziękowała za zorganizowanie wyjazdu. Mówiła, jak jej córka to przeżyła i jak jej to było potrzebne. Stwierdziła, że zmęczenie odeśpi, a pamięć tych chwil pozostanie i niewątpliwie wpłynie na jej życiowe wybory.





Tekst pochodzi z Tygodnika

25 kwietnia 2010



   

Sychar. Ile jest warta Twoja obrączka? Sychar. Ile jest warta Twoja obrączka?
Anna Jedna
Niniejsza książka to pomoc dla tych, którzy chcą zachować wierność małżeńską, niezależnie od okoliczności i ludzkiej słabości. To także znakomity podręcznik Bożej mądrości i Bożej miłości dla tych, którzy przygotowują się do zawarcia sakramentalnego małżeństwa... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej