Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Prekolumbijskie cywilizacje śmierci

     "Nie mogę zgodzić się zasadą, według której, ja, katolik, muszę się rozliczać ze zbrodni dokonanych w czasie wypraw krzyżowych, w czasie podboju Ameryki itp., a nikogo nie można obarczyć odpowiedzialnością za zbrodnie jakobinów, bolszewików czy masonów meksykańskich". prof. Franco Cardini

     Zbliżająca się, grudniowa, premiera najnowszego filmu Mela Gibsona pod tytułem "Apokalipsa" zachęciła nas do podjęcia zaproponowanej przez niego tematyki. Amerykański aktor i reżyser nie tylko zastanawia się, na przykładzie ludów prekolumbijskich, nad przyczynami upadku i śmierci cywilizacji, ale także podejmuje próbę obrony Kościoła przed zarzutami, że to on się do niego przyczynił.

     W poprzedniej części niniejszego cyklu wykazaliśmy, że Hiszpanie i Portugalczycy przybyli do Ameryki Łacińskiej niejako wysłannicy papieża, ale swoich władców i działali w ich imieniu. Ponadto ich podejście do ludów tubylczych, wynikające z nauki Kościoła, było zupełnie inne niż w przypadku protestanckich Anglików na terenie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Okrutną prawdą tamtych czasów jest to, że jednak lała się tam krew (po obu stronach), było to jednak raczej wyjątkiem niż normą. Przecież życie każdego człowieka jest jednakowo cenne - Hiszpana i Azteka, ale i mordowanych jak "bydło rzeźne" przez tych drugich innych Indian.

     Mel Gibson łamiąc wszelkie zasady poprawności politycznej ukazuje brutalną rzeczywistość prekolumbijskich imperiów. Jak słusznie napisał Mieczysław Samborski w artykule pod znamiennym tytułem "Indiańska cywilizacja śmierci" ("Ozon" nr 15 (52)) - " Wizja dobrych Azteków, Majów i Inków przyjęła się nie tylko w kręgach zdecydowanych przeciwników Kościoła, lecz zaczęła być popularna także wśród zachodnich teologów. Fakty zdecydowanie przeczą tym teoriom ". Do tych właśnie faktów odwołuje się Gibson z charakterystyczną dla siebie starannością ukazując całą prawdę o okrucieństwie Majów. Jest to niejako głos w dyskusji, w której aktorka Jane Fonda, ubolewając nad upadkiem owych kultów i cywilizacji powiedziała, że "była to religia i system społeczny daleko lepszy niż te, które zostały im przemocą narzucone przez chrześcijan ". Wówczas to, jeden z amerykańskich uczonych odpowiadając jej zamieścił na ławach prasy m.in. opis "nabożeństw" jakie dokonywały się na piramidach Meksyku. " Czterech kapłanów chwytało ofiarę i kładło ją na kamieniu ofiarnym. Wielki kapłan wbijał jej nóż poniżej lewej piersi, otwierał klatkę piersiową, wkładał w nią rękę i tak długo w niej grzebał, dopóki nie wyrwał jeszcze bijącego serca, aby złożyć je w kielichu i ofiarować bogom. Potem ciało strącano po stopniach piramidy. U jej podnóża czekali inni kapłani, którzy nacinali skórę od szyi po stopy w ten sposób, aby móc ją zdjąć w całości.

     Pozbawione skóry ciało oddaw ano jednemu z wojowników, który niósł je do domu, gdzie dzielił na części, a potem rozdaw ał przyjaciołom albo też zapraszał ich do siebie na wspólną ucztę. Wygarbowane skóry służyły za okrycia kaście kapłanów " (Vittorio Mes- sori "Czarne karty Kościoła", s.37).

     Wielu antychrześcijańsko nastawionym publicystom jednak takie fakty wydają się nie przeszkadzać. W jednej z wydanych na Zachodzie "Encyklopedii Religii" pod hasłem "Inków religia" można oto przeczytać: "ofiary wybierano z wielkich (...) ekosystemów przyrody i kultury (rośliny, ptaki, muszle, krew zwierząt (...), ludzie, kukurydza, koka, pieprz, zboża)... " (cytat z: Jerzy Adler, "Bogowie muszą być głodni" w "Forum" z 26.11.1990r.). Zauważmy to zestawienie - ludzie, pieprz, kukurydza...

     Tak więc kolejny film Mela Gibsona to mocne, dosadne i realistycznie przedstawione zabranie głosu w dyskusji o charakterze kultur prekolumbijskich i zasłudze - winie Hiszpanów w ich upadku.

     Abyśmy nie byli zbytnio zdziwieni i zaszokowani oglądając jego najnowszą superprodukcję dodajmy jeszcze trochę informacjo o tamtych czasach. Oto kiedy zdobywca Meksyku Herman Cortez spotkał się z azteckim królem otrzymał od niego w darze nie tylko złoto, drogie pióra i niewolników, ale także indiańskiego trupa - dar składany bogom. Jak zapisał kronikarz jego wyprawy na uczcie kilka dni później podano danie z ludzkich serc. Aztekowie, którzy wyparli Majów z terenu dzisiejszego Meksyku, byli na swój sposób bardzo pobożni. W czasie licznych świąt składali ofiary z ludzi dla uczczenia Tlaloka, patrona rolników. Topiono dzieci, które powinny przy tym płakać - to miało sprowadzać deszcz. W tym celu wyrywano im na przykład paznokcie. Ponieważ często zdarzały się okresy suszy, urządzano bardzo liczne polowania na ludzi, aby zdobyć odpowiednią liczbę ofiar.

     Przeprowadzone przed kilku laty wykopaliska potwierdziły relacje Corteza i jego towarzyszy. W ruinach świątyni Tlaloka znaleziono liczne szkielety dziecięcych ofiar w wieku 4-7 lat, natomiast wśród budow li Templo Mayor napotkano ogromne ilości ludzkich czaszek. To właśnie w czasie poświęcenia tej głównej świątyni Tenochti- tlanu złożono okrutnym bogom w ofierze około 40 - 70 tysięcy ludzkich ofiar.

     Dzisiaj miejsca te przyciągają miliony turystów z całego świata, którzy podziwiają dawną świetność imperium Majów, Inków czy Azteków. Nie zawsze wiedzą oni. jak krwawe były to kulty. Dodać tu jeszcze należy, że militarny sukces H. Corteza. czy innych wodzów wynikał także z tego. że uciskane przez okrutnych władców podbite ludy witały ich jako wybawców i przyłączały się do wojsk hiszpańskich. Jak pisze w cytowanym już tekście M. Samborski "w X w. w niewyjaśnionych okolicznościach upadła cywilizacja Majów (...). Dziś uznaje się, że zniszczyła ich katastrofa ekologiczna - wycięli lasy, wyjałowili gleby i w końcu nie mieli co jeść. Pięćset lat później potężne państwo Azteków (...) uległo inwazji 550 białych ludzi. Wszystko wskazuje jednak na to, że prekolumbijskie cywilizacje śmierci rozpadły się same, jakby pod ciężarem nagromadzonego zła".

     Słusznie więc film Mela Gibsona pt. "Apokalipsa" zaczyna się od słów "Wielka cywilizacja nie zostaje podbita z zewnątrz, zanim nie zostanie zniszczona od środka". Jakże aktualne są te słowa w dzisiejszych czasach!

jk
W Rodzinie, nr 238


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej