Beata Obertyńska: Świadectwo wojennych przeżyćBeata Obertyńska, ur. 18 lipca 1898 r., należała do i rodziny, która na trwałe zapisała się w dziejach polskiej kultury. Była wnuczką Wandy Młodnickiej z domu Monne, narzeczonej przedwcześnie zmarłego malarza powstania styczniowego, Artura Grottgera oraz j córką czołowej poetki Młodej Polski, Maryli Wolskiej.Artystyczna atmosfera rodzinnego domu ukształtowała osobowość młodej Beaty, której zbiorki poezji i prozy zaczęły pojawiać się od 1924 roku. Wydarzenia minionej wojny związały ją i jej rodzinę ze Lwowem, którego tragiczne dzieje przewidziała w wierszu "Ostatnia jesień". Utwór ten zaczyna i zamyka zdanie: "Noc narasta od o wschodu". Lęk przed tą groźną wschodnią nocą okazał się dla pisarki uzasadnionym złym przeczuciem. Aresztowana przez władze sowieckie we Lwowie w lipcu 1940 roku i zesłana w głąb Rosji, podzieliła los wielu kresowych rodaków. Wstrząsające wspomnienie o tej przymusowej "podróży" znajdujemy w wierszu pt. "W bydlęcym wagonie":
Przeciągnęli go potem pod ścianę, Przesiedlana na obcej ziemi z miejsca na miejsce, poznała Obertyńska całą gehennę polskich zesłańców, którą później opisała wiernie w książce "W domu niewoli". Oto opinia o jej literackim świadectwie innego więźnia sowieckich łagrów, lwowskiego poety i pieśniarza - Jerzego Michotka: "Kurza ślepota, opuchlizny głodowe, zmuszające do otwierania powiek palcami, "krowawyj panos" (czerwonka), kosząca ludzi jak średniowieczna dżuma, lazarety za Workutą za północnym Uralem z jedynymi medykamentami: gencjaną, aspiryną, watą, jodyną, rycynusem (...) wszystko to opisywała bez kłamstwa i bez nienawiści poetka lwowska, Beata Obertyńska w wydanej w Rzymie książce pt. "W domu niewoli"2. W tym wrogim dla siebie kraju potrafiła ustrzec się nienawiści i zachwycić każdym dobrem i pięknem. Tak pisze o rosyjskiej współwięźniarce: "Takiej delikatności, takiej dobroci, takiej słodyczy i takiej uczynności nie spotyka się często nawet w normalnych warunkach. Siwiutka jak gołąb, chuda, drobna, a schludna wyjątkowo, myślała tylko o tym, jakby którejś z nas usłużyć, co by której odstąpić, którą by nakryć swoim pledem, której by swój koc podścielić. Miałyśmy wrażenie, że chce nam wynagrodzić choć w części to, co nas ze strony Rosji spotkało"3. Wyrazem wdzięczności polskiej niewolnicy workuckie- go łagru dla rosyjskiego lekarza, który w tym nieludzkim miejscu potrafił zachować swoje człowieczeństwo, jest wyznanie Obertyńskiej: "Opatrzność postawiła na mojej drodze tego niepozornego, rudego człowieczka, którego dobroci nie zapomnę ani ja, ani tamte wszystkie, które ratował, jak umiał i jak mógł, sam narażając się władzom"4. O przyjaźni, która połączyła zesłane do Rosji Polki z uzbeckimi mieszkańcami nędznego kołchozu koło Buchary, mówią pełne serdecznej wdzięczności słowa: Już to samo uważaliśmy za łaskę i opiekę Boską, że ludzie, wśród których nam żyć przyszło, byli właśnie tacy, jacy byli! Doświadczyłyśmy od nich tyle serca, tyle gościnności, tyle bezinteresownej dobroci, że mi do dziś skałką w sercu siedzi niemożność odwdzięczenia się im za to"5. Cierpienia, które stały się udziałem wywiezionej do Rosji Obertyńskiej, nie zabiły w niej wrażliwości na piękno przyrody tego kraju. Umiała się nią zawsze zachwycać. Uczestnicząc w straszliwym pochodzie zesłanych, pędzonych ze Starobielska do innego miejsca przeznaczenia, zauważyła: "(...) Od dalekości przejrzystej, soczyście zielonej idzie ku nam świeżość dobroczynna i miłosierna. Pachnie miodunką i macierzanką"6. Z nabożnym zachwytem patrzyła na Ural: "Przyznaję, że mnie piękno jego zmogło (...) Uralu nie można opowiedzieć. O każdej porze dnia i o każdej pogodzie jest inny. W deszcz i mgłę leży na oddali, straszny i wrogi, cały jakby z czarnego metalu (...) A kiedy wyjdzie słońce, przy każdym nachyleniu światła jest inny. Umie się stać fiołkowy jak krokus i tak jak pastel puszysty. Kiedy indziej bywa znów kruchy i różowy jak weneckie szkła. Człowiek patrzy i przestaje wierzyć, że to naprawdę - prawda!"7. Niezwykłym przeżyciem był wspaniały widok zorzy polarnej: "To jest coś, czego sobie naprawdę wyobrazić niepodobna! To trzeba zobaczyć. I uwierzyć, że się widzi. I nie stracić głowy. I nie zacząć krzyczeć, czy płakać, czy śmiać się - czy sama już nie wiem co!"8. Głęboka wiara w Opatrzność Boską pozwoliła Obertyńskiej i jej polskim współtowa- rzyszkom niedoli przetrwać ten potwornie trudny dla nich okres pobytu w Rosji. Każda z nich, nawet skazana na wiele lat łagru, nie wierzyła, że tak będzie. "Trudno powiedzieć, dlaczego tak było - zanotowała pisarka - To nie było przeczucie. Raczej ślepa wiara w miłosierdzie Boże"9. Dlatego właśnie polskie więźniarki rozpoczęły kiedyś nowennę do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. A gdy w ostatnim, dziewiątym dniu wspólnej modlitwy dowiedziały się o ogłoszonej właśnie amnestii dla Polaków, uważały to za cud. Potwierdzeniem tego było dla niej zachowanie Rosjan, o których Obertyńska napisała: "Jak ta amnestia przyszła, to pobaranieli. Mówią: takiej rzeczy jeszcze nie było, żeby tyle tysięcy ludzi naraz z łagrów wypuścić. Czary - mówią. Wasze polskie czary... Wymodliliście - mówią"10. Dotarłszy po wielu ciężkich perypetiach do Armii Andersa, Beata Obertyńska opuściła z nią Rosję. Potem uczestniczyła w działaniach polskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie. Należała do Pomocniczej Służby Kobiet, z którą przewędrowała Palestynę, Egipt i zachodnią Europę aż do Anglii. W 1946 roku ukazała się w Rzymie jej wspomnieniowa książka "W domu niewoli". Wśród licznych wierszy Obertyńskiej o wojennej tematyce najtrwalej zapada w pamięć czytelnika przejmujący liryk "Do mego syna". W utworze tym poetka nie wylicza zwycięstw odniesionych w czasie wojny 1939- 1945 przez walecznych rodaków, ale wymienia miejsca ich kaźni - polskie nekropolie rozsiane pó całym świecie. A zwracając się do syna, którego nigdy nie miała, cieszy się, że nie było go w Katyniu ani na Monte Cassino, ani w Oświęcimiu, ani w powstańczej Warszawie, ani w tylu innych miejscach naznaczonych męką i śmiercią Polaków. Wiersz ten zamyka gorzka pochwała niedoszłego syna poetki:
Jakżeś mądry był - mądry nad podziw, Jednym z łagrowych wierszy Obertyńskiej są "Suplikacje", w których, wspominając bolesne przeżycia zesłańców, modli się:
Od głodu, Do wszystkich utworów Obertyńskiej o wojennej tematyce można odnieść jej zapewnienie zawarte w posło- wiu do drugiego wydania wspomnień "W domu niewoli": "Złożyłam jedynie o tym, co widziałam, szczegółowy "raport", zawierający prawdę - prawdę i nic tylko prawdę"13.
1 Beata Obertyńska, W bydlęcym wagonie [w:] Beata Obertyńska (Marta Rudzka): W domu niewoli, PAX, Warszawa 1991, s. 352. MARIA ANDRES
FILOLOG, WIELOLETNI NAUCZYCIEL JĘZYKA POLSKIEGO W SZKOŁACH ŚREDNICH KRAKOWA
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |