Dowcipy o życiu
Najnowsze kawały dodane 03.11.2022
- Znakomicie wyglądasz! Policzki zrobiły ci się takie pucołowate. Pewnie dobrze was karmili na tym obozie wędrownym?
- Nie bardzo, tylko musiałem codziennie nadmuchiwać materace!
* * *
Sekretarka mówi do zapracowanego biznesmana:
- Panie prezesie, zima przyszła!
- Nie mam teraz czasu, powiedz jej, żeby przyszła jutro! A najlepiej niech wcześniej zadzwoni, to umówisz ją na konkretną godzinę.
* * *
Słyszałem w radiu, że jutro ma być 2 razy zimniej niż dzisiaj. Nie mogę się już doczekać, co z tego wyniknie. Dziś jest 0 stopni...
* * *
Fąfara przeglądając gazetę natrafia na artykuł: "Pięćdziesiąt milionów euro za kontrakt piłkarski". Po chwili odkłada gazetę i mówi do syna:
- Co tak ślęczysz nad tymi głupimi zadaniami z matematyki? Wziąłbyś lepiej piłkę i poszedł na boisko pograć z kolegami.
* * *
Porucznik pyta szeregowca:
- Fąfara, jesteście w wojsku szczęśliwi?
- Tak jest, obywatelu poruczniku!
- A co robiliście wcześniej?
- Byłem znacznie szczęśliwszy!
* * *
Pani Kowalska ogląda w księgarni encyklopedię gospodarstwa domowego.
- Ta książka oszczędzi pani połowę prac domowych! - zachęca sprzedawca.
- Tak? To poproszę dwie...
* * *
Gość wzywa kelnera:
- Czy muzycy w waszym lokalu grają na życzenie gości?
- Oczywiście, szanowny panie.
- To proszę im powiedzieć, żeby zagrali w warcaby!
* * *
Rozmawiają dwa przedszkolaki:
- Mój tata pływa w marynarce - mówi jeden.
- Tak? A mój w kąpielówkach!
* * *
- Prawda, że w tym kapeluszu wyglądam młodziej o dziesięć lat?
- A ile ma pani lat?
- W kapeluszu czy bez?
* * *
- Wie pani, w żadnym razie nie dałbym pani trzydziestu lat. - Co pan powie? A ja mam czterdzieści...
- No, to już prędzej...
* * *
- Skąd wracasz?
- Z salonu piękności!
- I co, był zamknięty?!
* * *
Zarośnięty mężczyzna siada na fryzjerskim fotelu i pyta fryzjera:
- Czy to pan strzygł mnie ostatnio?
- Nie, ja tu pracuję dopiero od dwóch lat...
* * *
Spotykają się dwie przyjaciółki:
- Cześć, jak ty ładnie wyglądasz! Ile teraz ważysz?!
- W okularach 60 kilogramów.
- A bez okularów?
- Bez okularów nie mogę odczytać wyniku...
* * *
- Dokąd tak pędzisz?
- Na wystawę...
- A kto ciebie zechce oglądać?
* * *
Fryzjerka do klientki:
- Czy mogłaby pani przed strzyżeniem zdjąć to fikuśne nakrycie głowy?
- Ależ proszę pani, to są moje włosy!
* * *
Krytyk literacki spotyka początkującego poetę:
- Ostatnio przeczytałem jeden z pańskich wierszy...
- Ostatni?
- Mam nadzieję, że tak!
* * *
Szachista do przeciwnika:
- Dlaczego tak długo zastanawia się pan nad ruchem?
- Ja??? Przecież teraz pański ruch...
- Mój?! A nie mógł pan tego powiedzieć trzy dni temu?!
* * *
Dwaj podróżni rozmawiają w pociągu:
- Podziwiam kobiety - mówi jeden. - Co za silna psychika! Jakie wytrzymałe na ból, bez zmrużenia oka znoszą najgorsze cierpienia...
- Jest pan lekarzem ? - dopytuje się współtowarzysz podróży.
- Ależ skąd! Sprzedaję damskie obuwie.
* * *
W pociągu:
- Czy pan zapłacił za tego psa? - surowo pyta konduktor.
- Skąd, dostałem go na urodziny...
* * *
- Panie, co pan wlewa do rzeki?
- Środek na apetyt. Bo widzi pan: ryby nie chcą brać przynęty...
* * *
Anglik niespodziewanie odwiedza swojego przyjaciela - Szkota. Siada w fotelu i mówi:
- Ale zimno w twoim mieszkaniu!
- Wybacz, ale nie wiedziałem, ze przyjdziesz i napaliłem w piecu tylko na jedną osobę...
* * *
Na eleganckim balu lekko podchmielony gość zaczepia mężczyznę w mundurze:
- Proszę mi sprowadzić taksówkę!
Zaczepiony jest wściekły:
- Nie widzi pan, że jestem admirałem?!!!
- Nie szkodzi. Wobec tego
proszę sprowadzić krążownik.
* * *
- Gdy otwieram oczy, pani jest moją pierwszą myślą... - mówi zakochany Kowalski.
- To samo powiedział mi pański przyjaciel.
- Tak, ale ja się budzę wcześniej niż on!
* * *
Spotykają się dwaj ludożercy: - Zginęła gdzieś moja żona, nie widziałeś jej?
- Skądże...
- Nie gadaj, a co żujesz?
* * *
- Babciu, czy mogę ci usiąść na kolanach?
- A dlaczego nie chcesz usiąść obok mnie?
- Bo tu jest napisane: "Świeżo malowane".
* * *
W pociągu podróżny zwraca się do współpasażerki z przedziału:
- Czy może pani powiedzieć swojemu synkowi, żeby przestał mnie przedrzeźniać?
- Kaziu, przestań zachowywać się jak dureń!
* * *
Czteroletni Staś oznajmia ojcu:
- Wiesz tato, ożenię się z babcią.
- Synku, nie możesz ożenić się Z moją matką.
- A ty z moją mogłeś?!
* * *
Kowalski, zapalony wędkarz, opowiada koledze:
- Wiesz, wczoraj męczyłem się chyba z piętnaście minut, zanim wyciągnąłem rybę...
- Tak, rozumiem. Też miałem kiedyś zepsuty otwieracz do konserw.
* * *
- Odwiedziłam babcię i pomagałam jej przez kilka godzin.
- Cieszyła się?
- Tak, kiedy wychodziłam.
* * *
Stary profesor do swojej wiernej, starej gospodyni:
- Józefino, w dowód wdzięczności za tyle lat twej wiernej pracy dla mnie, nazwę twoim imieniem nowy wirus!
* * *
U psychologa:
- Mam u siebie na wakacjach swoją matkę, ojca, siostrę, szwagra i ich troje dzieci, a moja córeczka ma zwyczaj czyścić sobie zęby wszystkimi ich szczoteczkami po kolei. Co mam robić?
- Chować swoją własną.
* * *
Do drzwi Kowalskiej puka żebrak:
- Pani sąsiadka dała mi ogromny kawałek tortu... - zaczyna.
- Taaak? To proszę zaczekać, zaraz dam panu kilka kropli syropu żołądkowego.
* * *
- Puk, puk! Czy jesteś sam?
- Już nie...
* * *
Dwóch panów poznało się na przyjęciu:
- Zaraz, zaraz, czy myśmy się już kiedyś nie spotkali w Sopocie?
- Nie, nigdy tam nie byłem.
- Ja też nie... To musiały być dwie inne osoby.
* * *
Na przystanku autobusowym spotykają się dwaj koledzy:
- Cześć Staszek! Co u ciebie słychać? Kopę lat cię nie widziałem.
- A, ożeniłem się, mam dom, samochód. No a ty, Franku?
- Ja się nie ożeniłem.
- No to na co chłopie czekasz?!
- Ano, na autobus...
* * *
- Jak uważasz, ale lakiernik mówił, że auto będzie gotowe nie wcześniej niż za tydzień...
* * *
Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Wiesz, słyszałam o diecie cud.
- O jakiej tym razem?
- Banany, kochana! Trzeba stale jeść banany.
- Coś ty, to niemożliwe. Banany tuczą.
- Żartujesz?! A widziałaś kiedyś grubą małpę?!
* * *
Kowalska spotyka Nowakową:
- Słyszałaś? Wynaleziono kosmetyk, który niezawodnie upiększa wszystkie kobiety.
- Nie tylko słyszałam. Od dawna go używam.
- No tak... Od razu wiedziałam, że to jakaś lipa!
* * *
Pan Kowalski powoli coś pisze.
- Co pan robi? - pyta go znajomy.
- Piszę list do mojej siedmioletniej córeczki. Jest nad morzem.
- Ale dlaczego pisze pan tak wolno?
- Bo ona nie umie jeszcze szybko czytać...
* * *
Na polowaniu Kowalski strzela do bażanta, który właśnie poderwał się do lotu.
- Trafiłem! - cieszy się. - Nawet pióra poleciały!
- To prawda - potwierdza jakiś myśliwy. - Pióra poleciały, ale razem z bażantem...
* * *
Pasażer zapytuje stojącego obok w autobusie współpasażera:
- Nie wie pan, dlaczego stoimy?
- Kierowca okazał się tak uprzejmy, że ustąpił swoje miejsce pewnej staruszce.
* * *
Pani Nowakowa budzi bezskutecznie swojego syna, który akurat tego dnia ma jechać na wycieczkę:
- Najwyższy czas wstawać! Za pół godziny odjeżdża twój pociąg!
- No to co? Przecież nie leżę na torach...
* * *
Dziewczyna do chłopaka:
- Jesteś moją pierwszą miłością...
- Wierzę ci, kochana.
- Jesteś też pierwszym, który w to wierzy...
* * *
- Wiesz wujku, ta trąbka, którą dałeś mi na Gwiazdkę, była najlepszym prezentem!
- Ależ Kaziu, przecież dostałeś tyle innych, ładnych zabawek...
- Tak, ale tatuś płaci mi teraz codziennie, żebym nie trąbił!
* * *
Kowalski spotyka Nowaka:
- Niech pan powie, czy to nie skandal: Sąsiad wybił kamieniem szybę w oknie, gdy grałem na pianinie!
- Rzeczywiście, skandal. Przecież teraz słyszy jeszcze wyraźniej!
* * *
- Kaziu, ależ ty jesteś do mnie podobny!
- To nic, ciociu. Chłopcy nie muszą być piękni.
* * *
Wydawca odrzuca debiutancki tomik młodego poety.
- Ależ proszę pana, moja matka płakała czytając te wiersze! - oburza się poeta.
- W takim razie proszę je spalić i więcej nie robić przykrości mamie!
* * *
Londyn. Potworna mgła. Zderzają się dwa samochody.
- Gdzie pan stanął?! - wścieka się kierowca jednego z wozów.
- Jak to gdzie?! Nie widzi pan, że to mój garaż?
* * *
Król na polowaniu pyta sługę:
- Czy trafiłem tego zająca?
- Wasza królewska mość raczył go ułaskawić...
* * *
Pani Kowalska pyta najstarszą córkę: - Czy ten twój chłopak poważnie o tobie myśli.
- Oczywiście! Chodzi ze mną już dwa miesiące i jeszcze ani razu się nie uśmiechnął.
* * *
Dwie młode wrony siedzą na antenie telewizyjnej: - Oho, widzę, że się zaręczyłaś!
- Tak - odpowiada zawiedziona wrona - z ornitologiem...
* * *
- Mamo - pyta Kazio - kiedy już się jest dorosłym, to można wszystko robić bez pytania mamy, prawda?
- Tak, synku. - To kiedy właściwie tata dorośnie?!?
* * *
Hrabia kąpie się w morzu. W pewnym momencie zaatakował go rekin. Hrabia krzyczy do lokaja:
- Janie, podaj nóż!!!
Zdegustowany Jan:
- Panie hrabio, nóż do ryby?!
* * *
Malarz chwali się krytykowi:
- Udało mi się namalować duży obraz.
Krytyk ogląda obraz, po czym stwierdza:
- Duży to on jest, ale się nie udało.
* * *
Do zatłoczonego autobusu wsiada mężczyzna: - Przesunąć się, ja z bronią!
Wszyscy przesuwają się pod szyby. Mężczyzna odwraca się w stronę wejścia:
- Broniu, pozwól!
* * *
Kazio wykręca numer telefonu i pyta grzecznie:
- Halo, czy to święty Mikołaj?
- Nie.
- To po co podnosi pan słuchawkę?!
* * *
Hrabia wchodzi do pokoju. Na środku leżą szczątki rozbitej, antycznej wazy
- JAAAANIEEEE!!! - krzyczy.
- Ja też nie! - odpowiada Jan.
* * *
- Dziadku, czy leciałeś samolotem?
- Tak.
- A nie bałeś się?
- Balem, ale tylko za pierwszym razem.
- A potem?
- Potem już nie leciałem.
* * *
Program otwarcia wystawy rolniczej: godz. 11.00 - przyjazd nierogacizny i bydła rogatego; godz. 12.00 - przybycie zaproszonych gości, godz. 13.00 - wspólny obiad.
* * *
Kowalski chwali się koledze:
- Ustrzeliłem wczoraj trzy kaczki.
- Dzikie?
- One nie, ale ta ich właścicielka...
* * *
- Czy wiesz, że Wiesiek przerobił swojego fiata 126p na wersję sportową?
- Tak??? A w jaki sposób?
- Kupił sobie adidasy i wozi je stale w bagażniku.
* * *
Hrabia i lord siedzą w operze. W pewnej chwili odzywa się hrabia:
- Patrz, tam na balkonie, czy to nie baronowa?
- Ależ hrabio, baronowa już dawno umarła!
- Tak, ale spójrz... Jeszcze się rusza!
* * *
Hiszpański turysta wraca późną nocą do hotelu i puka do drzwi.
- Kto tam? - pyta portier.
- Don Juan Fernando Ramirez de Balboa y Hernadez.
- Wchodzić, tylko niech ostatni zamknie drzwi!
* * *
Hrabina przesłuchuje kandydatkę na gosposię:
- Czy Marysia lubi kanarki?
- Ja tam, proszę jaśnie pani, nie jestem wybredm. Zjem, co podadzą!
* * *
Amerykański turysta odwiedza stary cmentarz w Szkocji. Na jednym z nagrobków czyta epitafium: "Tu spoczywa Archibald Lead - szlachetny ojciec - wzorowy mąż - znakomity lekarz".
- Ach, ci Szkoci! - wzdycha turysta. - W jednej trumnie pochowali czterech ludzi???
* * *
Kowalski - zapalony wędkarz - mówi do kolegi:
- Wczoraj namęczyłem się co najmniej piętnaście minut, zanim wyciągnąłem rybę!
- Rozumiem. Ja też mam zepsuty otwieracz do konserw...
* * *
- Tatusiu, czy wiesz, jaki pociąg ma największe spóźnienie?
- Nie mam pojęcia.
- Ten, który obiecałeś mi na urodziny dwa lata temu!
* * *
Spotykają się dwaj przyjaciele:
- Dziś w nocy śniła mi się twoja ciocia nieboszczka - mówi jeden.
- I co mówiła?
- Nic.
- W takim razie to na pewno nie była moja ciocia!
* * *
Pijany mężczyzna budzi się w autobusie:
- Gdzie jesteśmy? - W Łodzi.
- To wiem, ale dokąd płyniemy?
* * *
Trzech kolegów wybrało się na polowanie. Po kilku godzinach słychać nawoływanie:
- Stasiek, jesteś?
- Jestem! - odzywa się głos z prawej.
- Józek, jesteś?
- Jestem! - odpowiada głos z lewej.
- Bogu dzięki! To znaczy, Że naprawdę zastrzeliłem dzika!
* * *
Początkujący myśliwy, z przerażeniem wota do stojącego obok kolegi:
- Co to było?! Kto strzelał?! Do czego?!
- Nikt nie strzelał, to tylko gajowy kichnął.
* * *
Zagorzały wędkarz pyta kolegę:
- Czy opowiadałem ci już, jakiego wielkiego szczupaka ostatnio złowiłem?
- Tak, dwa razy. I co, nadal rośnie?
* * *
Myśliwy opowiada swoją przygodę z wężem okularnikiem:
- Bestia zaatakowała mnie, gdy spałem. Błyskawicznie oplotła mnie swoim cielskiem...
- I jak się od niego uwolniłeś?
- Zrzuciłem mu z nosa okulary i zanim je znalazł, byłem już daleko!
* * *
- Dlaczego płaczesz, babciu?
- Bo kroję cebulę.
- I tak ci jej żal?
* * *
Dwaj myśliwi natknęli się na trop lwa.
- Idź zobaczyć, dokąd on poszedł - mówi jeden.
- A ty?
- Ja pójdę w przeciwnym kierunku; zobaczę, skąd przyszedł...
* * *
Kowalski przyszedł do pracy z zabandażowanym okiem.
- Co się stało? - pyta kolega.
- Sąsiadka wbiła mi w oko śrubokręt...
- Przez przypadek?
- Nie, przez dziurkę od klucza.
* * *
Dwaj podróżnicy zabłądzili w amazońskiej dżungli. Nagle spotykają tubylca:
- Ty nie widzieć wielki, biały ptak, który mieć duże, białe skrzydła? - pytają.
- Ptaka nie widziałem, ale niedaleko stąd jest lotnisko, gdzie stoi samolot.
* * *
Podczas spektaklu w teatrze jeden Z widzów zwraca się do sąsiada:
- Co za nuda! Wychodzę zaraz po pierwszym akcie!
- A ja po drugim - mówi sąsiad.
- Dlaczego dopiero wtedy?!
- Bo po pierwszym w szatni będzie na pewno straszny tłok!
* * *
- My, kobiety, mamy tyle lat, na ile wyglądamy - stwierdza pani domu. - Nigdy bym pani tyle nie dał! - oświadcza dwornie gość.
* * *
Ojciec pyta synka, co chciany dostać na gwiazdkę. - Chciałbym dostać nowy długopis. - A co, stary już się wypisał?
- Nie, ale robi za dużo błędów!
* * *
Dwie przyjaciółki przeglądają gazetę z horoskopami:
- Coś takiego! Wiedziałaś, że Chopin był Rybą?
- Taaak? A ja zawsze myślałam, że kompozytorem...
* * *
Rozmawia dwóch ośmiolatków:
- Jak myślisz, jak nasi przodkowie mogli żyć bez komputerów?
- Myślę, że chyba nie mogli.
Przecież już wszyscy poumierali...
* * *
Na balu przebierańców:
- Dziewczynko, kim ty jesteś?
- Czernionym Kapturkiem.
- A dlaczego masz na głowie zielony kapturek?
- Ale głupie pytanie! Bo czerwony jest w praniu!
* * *
Pani Kowalska po raz pierwszy w życiu po zdobyciu prawa jazdy wyrusza na samodzielną wyprawę samochodem. Ledwie tylko wyjechała z domu, zobaczyła dwóch elektromonterów wspinających się po słupie. - Ale tchórze... - komentuje.
* * *
Myśliwy po powrocie z Afryki opowiada swoje przygody:
- Idę sobie przez Saharę, a tu biegnie w moją stronę lew! To ja w nogi i hop, na najbliższą jabłonkę!
- Przecież na pustyni nie rosną jabłonie!
- Właśnie! Z wrażenia nawet tego nie zauważyłem!
* * *
- Gdzie byłeś, tatusiu?
- Na rybach.
- A co łowiłeś?
- Szczupaki.
- Dużo złowiłeś?
- Ani jednego.
- To skąd wiesz, te to były szczupaki?
* * *
- Czy pozwany przyznaje, że nazwał tego pana "osłem, łobuzem"?
- Nie, wysoki sądzie. Zapomniałem go nazwać cymbałem, ale to dlatego, że byłem bardzo zdenerwowany...
* * *
- Dlaczego pan mi zagląda w karty?
- Bo swoje już widziałem!
* * *
- Panie majster - zwracają się robotnicy - nie ma roboty, możemy pograć w brydża?
- Jeśli boisko jest wolne...
* * *
- Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie?
- Nie mam pojęcia, syneczku.
- A ja wiem! Od telewizora do kanapy!
* * *
W nocy ktoś głośno stuka do drzwi pokoju hotelowego:
- Pali się!!!
- To nie te drzwi, strażak nocuje obok...
* * *
Rozmowa dwóch skąpców:
- Jaki masz piękny, nowy kapelusz - Gdzie go kupiłeś?
- Nigdzie. Wiatr mi przywiał.
* * *
- Zosiu, dlaczego pijesz tak dużo wody? - pyta babcia.
- Bo właśnie zjadłam jabłko...
- Ale co to ma do rzeczy?
- Zapomniałam je przedtem umyć.
* * *
- Mamo, dlaczego dajesz mi tak mało tortu?
- To nie dla ciebie, to dla Zosi...
- Dla Zosi? Tak dużo?!
* * *
- W zeszłym roku na imieninach u Malinowskich założyłem się, że zjem całą pieczoną gęś...
- I co?
- Wygrałem! Zjadłem ją caluteńką...
- A nie odczuwałeś potem żadnych dolegliwości?
- Owszem. W tym roku mnie nie zaprosili.
* * *
- Dlaczego co chwilę nastawiasz budzik na dzwonienie?
- Bo chcę, żeby sąsiedzi myśleli, że mamy telefon!
* * *
Wyprawa etnografów dociera do afrykańskiej wioski. Przed jedną z chat siedzi tubylec i z przejęciem uderza w tam-tam.
- Czy coś się stało? - pyta kierownik wyprawy.
- Tak, nie ma wody.
- Rozumiem. Przywołujesz deszcz...
- Nie, hydraulika z sąsiedniej wioski!
* * *
Rozmawiają dwaj sąsiedzi rolnicy:
- Niezła zabawa była u was wczoraj, do rana tańczyliście na podwórzu... - Jaka tam zabawa, syn przewrócił ul.
* * *
Angielski lord opowiada przyjaciołom o swoim pobycie na Dzikim Zachodzie:
- To było przerażające: z prawej strony Indianie, z lewej Indianie, przede mną i z tyłu również Indianie...
- I co pan zrobił, milordzie?
- Cóż mogłem zrobić? Kupiłem jeden z tych kolorowych koców, jakimi handlowali.
* * *
Jurek patrzy na wrzeszczącego w wózku małego braciszka i pyta:
- Mamo, czy to prawda, że aniołek przyniósł nam go z nieba?
- Tak, synku.
- To ja się wcale nie dziwię, że go stamtąd wyrzucili!
* * *
- Wyobraź sobie, szedłem drogą, a tu mi nagle puszka spadła na głowę...
- A co w niej było?
- Nic.
- A w puszce?
* * *
Trwa przeprowadzka u państwa Kowalskich:
- Coś ciężka ta szafa! A gdzie Jurek, przecież miał nam pomagać?
- Jurek jest w szafie, sprawdza wieszaki.
* * *
Nowak telefonuje do przyjaciela, ktoś podnosi słuchawkę.
- Czy to ty, Franek?
- Nie.
- Jak to nie? Czy to mieszkanie Franka Kowalskiego?
- Nie.
- Jeśli to nie jest mieszkanie Franka Kowalskiego, to po co pan podnosi słuchawkę???
* * *
Kowalski dostał zaproszenie od kuzyna w Anglii. Wybrał się do Londynu w lipcu. Przyjeżdża - leje. Mija dzień, drugi, trzeci - wciąż leje.
- Kiedy tu u was bywa lato? - pyta zdenerwowany.
- Różnie - odpowiada kuzyn. - W zeszłym roku wypadło w środę...
* * *
Nowak spotyka Kowalskiego w banku:
- Cześć! Co tu robisz?
- Otwieram nowe konto.
- Dlaczego?
- Bo stare jest już puste...
* * *
- A teraz zatkaj sobie uszy - mówi mama zajęczyca do zajączka.
- Dlaczego?
- Za tamtym drzewem zaczaił się myśliwy...
- Boisz się, ze trafi?
- Nie. Nie chcę, żebyś słyszał, co powie, kiedy spudłuje!
* * *
Na polowaniu początkujący myśliwy pyta stojącego obok kolegę: - Jak strzeliłem? - Znakomicie! Gdyby tylko ten jeleń stał trochę bardziej w lewo...
* * *
Do brygady remontowo-budowlanej zgłosił się praktykant i już na początek dostał odpowiedzialne zadanie - pomalowanie okien w mieszkaniu kierownika firmy. Po godzinie melduje wykonanie zadania:
- Panie majster, okna pomalowałem! Czy mam też pomalować ramy?
* * *
- Czy znalazłaby się u was jakaś praca dla mnie? - pyta majstra bezrobotny.
- A co pan może robić?
- Mogę kopać.
- Hmmm... A co jeszcze?
- Mogę nie kopać.
* * *
Po premierze, za kulisami teatru:
- Dziewięć koszy kwiatów! Tylko dziewięć koszy! - krzyczy wściekła odtwórczyni roli głównej.
- Ależ moja droga - uspokaja ją dyrektor - dziewięć koszy kwiatów to naprawdę nie jest mało...
- Może i tak, ale ja zapłaciłam w kwiaciarni za dziesięć!
* * *
Motocyklista dogania i zatrzymuje kabriolet:
- Halo, halo, proszę pana! Ta pani, co z panem jechała, będzie już z dziesięć kilometrów, jak wyleciała i leży na szosie!
- Całe szczęście! Bo już zaczynałem się obawiać, że ogłuchłem...
* * *
Kowalska spotyka Nowakową:
- Tak, nowe mieszkanie mamy bardzo ładne. Tylko ci nasi sąsiedzi... Kłócą się od rana do wieczora!
- To przykre...
- Jeszcze jak! Tym bardziej że to Szwedzi i nic nie można zrozumieć...
* * *
Podczas ulewnego deszczu do sklepu wbiega mężczyzna i pyta sprzedawczynię:
- Przepraszam, czy ktoś nie znalazł tu parasola?
- A jak wyglądał?
- Wszystko mi jedno...
* * *
- Janie, idź do ogrodu i podlej kwiaty!
- Alei panie hrabio, właśnie pada deszcz.
- Nie szkodzi. Weź parasol.
* * *
Pan Kowalski spóźnił się kilka minut na koncert w filharmonii. Siada na swoim miejscu i pyta siedzącego obok melomana:
- Co teraz grają?
- Dziewiątą Symfonię Beethovena.
- Ojejku! Nie wiedziałem, że aż tyle się spóźniłem...
* * *
Na przyjęciu:
- Skąd macie państwo tak wyborną kawę?
- Mąż przywiózł z Brazylii. - I nie wystygła?!
* * *
- Mamusiu, przyszedł stroiciel fortepianów.
- Alei ja wcale nie zamawiałam stroiciela!
- Mówi, że sąsiad z dołu go przysłał...
* * *
- Miałem wczoraj przykry wypadek. Wyobraź sobie, że zamieniono mi w kawiarni płaszcz...
- Coś takiego! Kto mógłby zabrać twój stary płaszcz?
- Nie wiem. Ja wyszedłem pierwszy...
* * *
- Jak tam twój nowy samochód? - Zachowuje się jak pies. - Nie rozumiem... - Zatrzymuje się przy każdej latarni.
* * *
Przechwala się trzech myśliwych.
- Ja byłem w Afryce i polowałem na lwy! - mówi pierwszy.
- Ja byłem na Alasce i polowałem na łosie! - chwali się drugi. Na to ostatni:
- Hmm, a ja byłem w Norwegii...
- A fiordy widziałeś?
- Fiordy!? Panowie, fiordy to mi z ręki jadły!
* * *
W środku nocy dzwoni telefon:
- Halo, czy to numer 555 555?
- Nie, to numer 55 55 55.
- A, to przepraszam, że pana obudziłem...
* * *
- Puk! Puk!
- Kto tam?
- Ja!
- Kłamiesz! Ja jestem w środku.
* * *
Spotykają się dwie przyjaciółki:
- Zerwałam z narzeczonym! - mówi jedna.
- Dlaczego?
- Przed imieninami zapytał, co bym chciała dostać w prezencie, więc powiedziałam, że coś na szyję i wyobraź sobie - przyniósł mi mydło!!!
* * *
- Dlaczego niesiesz ten ciężki worek z cementem na plecach, nie lepiej wziąć taczki?!?!
- Nosiłem w taczkach, ale mnie kółko gniotło w plecy!
* * *
Spotykają się dwaj koledzy:
- Czy wiesz, że mam już telefon?
- Nie, nie wiedziałem!
- To ty nie czytasz książki telefonicznej?!
* * *
Po urlopie spotykają się dwie przyjaciółki: - Gdzie byłaś na wczasach? - Nad morzem. - A gdzie mieszkaliście? - Bardzo blisko Belwederu - Ale przecież Belweder jest w Warszawie! - To teraz już wiem, dlaczego mieliśmy tak daleko do plaży!
* * *
Na ulicy spotyka się dwóch znajomych:
- Czy możesz pożyczyć mi 100 złotych?
- Och, niestety, nie mam przy sobie pieniędzy.
- A w domu?
- Dziękuję, wszyscy zdrowi.
* * *
Myśliwy, celując do nadbiegającego zająca, mówi do stojącego obok gajowego:
- Ten zając może już szykować testament! W chwilę później strzela i pudłuje. Zając znika w zaroślach.
- Niech pan się nie martwi - pociesza go gajowy - na pewno pobiegł z testamentem do notariusza!
* * *
Dwaj początkujący wędkarze łowią ryby. Nagle jeden pyta:
- Masz może zapasowy spławik?
- Dlaczego pytasz?
- Mój chyba jest zepsuty. Od minuty ciągle się zanurza...
* * *
Dwaj myśliwi dostrzegają w krzakach zająca. Jeden z nich mówi:
- Założę się, że go nie zastrzelisz!
- Dlaczego tak sądzisz?
- Bo twoja strzelba nie jest naładowana.
- Co z tego?! Przecież zając o tym nie wie!
* * *
U wróżki:
- Widzę przed panem buchające żarem życie! Będzie się pan wspinał wyżej niż wszyscy... Widzę piękny mundur i jakieś złote błyski koło głowy...
- To dla mnie nic nowego, w końcu jestem strażakiem!
* * *
- Halo, czy to pan Kowalski? Mówi Kłobuk.
- Kto???
- Kłobuk!!!
- Nie rozumiem!
- Krzysztof, Łukasz, Olgierd, Bolek, Urszula, Krzysztof.
- Teraz rozumiem, ale które Z was mówi?
* * *
Kolega mówi do kolegi:
- Sprawdź proszę czy w naszym samochodzie działa kierunkowskaz.
- Działa, nie działa, działa, nie działa...
|