Film "Jezus 2000""Nasz film został zrobiony z myślą o dzisiejszej publiczności, tak o młodzieży, która nie identyfikuje się z religią, jak i o praktykujących katolikach" (Roger Young, reżyser najnowszego filmu Jesus)Filmowy obraz Jezusa, który pozostanie przed naszymi oczyma na progu osławionego roku 2000, jest z pewnością inny od wszystkich, które można było dotychczas zobaczyć na ekranach kin i telewizorów. Jezus z filmu Rogera Younga, nakręconego jako dziesiąta część wielkiej serii Progetto Bibbia, jest młodzieńcem, który kocha życie, lubi się śmiać i żartować, ale potrafi także ulec zdenerwowaniu i popaść w furię. Włoski tygodnik Famiglia Cristiana napisał: "Jest to Jezus, który przypomina dzisiejszą młodzież: delikatny i czuły, uparty, ale i niezdecydowany. Jakiś dziwny chłopak. Świadomy, że ma do spełnienia misję zleconą mu przez Boga, ale - zwłaszcza na początku - lękliwy i oporny, bo tak naprawdę, niełatwo jest Mu odkryć, gdzie zaczyna się mesjańska posługa". Reżyser filmu Jesus, który ma już za sobą realizację czterech innych filmów z tej samej serii biblijnej (i nagrodę EMMY za film Józef), podkreśla, że był to najtrudniejszy z filmów, które nakręcił. Przede wszystkim dlatego, że "wielu największych reżyserów starało się już zmierzyć z ludzką i boską historią Jezusa Chrystusa; a ponadto także każdy widz, w jakiejkolwiek części świata by nie mieszkał, wie kim jest Jezus i ma w swej głowie jakiś obraz i ideę tego, jak powinien On wyglądać na ekranie". Chyba właśnie z tego powodu, jak to podkreślali krytycy, autorzy filmu byli bardzo ostrożni w "ubogacaniu" historii Chrystusa, która znalazła swoją inspirację w tekście Ewangelii św. Jana i została poszerzona o treści zawarte u pozostałych ewangelistów. Pośród scen, które mogą trochę szokować, zwłaszcza tych, którzy przyzwyczaili się do wcześniejszych, bardziej tradycyjnych, obrazów ekranowych przybliżających życie Zbawiciela, są chyba tylko te przedstawiające kuszenie na pustyni, kiedy to diabeł zostaje ukazany wpierw jako piękna kobieta w długiej czerwonej sukni, potem zaś jako elegancki, perfidny mężczyzna w czarnym, nowocześnie skrojonym garniturze. Cóż, skoro filmowy Jezus jest chłopakiem tak bardzo podobnym do współczesnej młodzieży, może i diabeł w takim wydaniu kogoś przypomina? To jednak, co uderza w obrazie Younga, to jakieś niezwykle ujmujące prostotą przedstawienie człowieczeństwa Chrystusa. Już w pierwszych scenach filmu, Jezus ze swym ojcem, Józefem, wędruje od wsi do wsi w poszukiwaniu pracy, potem zaś, po jego śmierci, dzięki zachętom Matki, decyduje się zostawić dotychczasowe życie i kroczyć drogą, którą wyznaczył Mu Pan Bóg. Ten ludzki wymiar życia Zbawiciela nie ma w sobie nic z artystycznej przesady, którą często prezentują filmy o tematyce religijnej. Young do samego końca pozostaje bardzo wyważony w prezentacji tego, co jak sam podkreśla, każdy w jakiś sposób nosi już w sobie. Z pewnością każdy oceni ten film po swojemu, na miarę swej wiary, poczucia piękna, oczekiwań i w konfrontacji z wcześniejszymi ekranizacjami historii Jezusa oraz własnym podejściem do tego typu interpretacji. Wielu z pewnością będzie i tych, którzy - tak jak niżej podpisany - nie należą do wielbicieli Biblii na ekranie, ale znajdą w nim coś dla siebie. Będą pewnie i tacy, którzy - tak jak Vittorio Messori - opowiedzą się kategorycznie przeciw, twierdząc, że jedyna biografia Jezusa jest własnością czterech Ewangelii, a nie świata fantazji. Ks. DARIUSZ MADEJCZYK
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |