Prawo do życiaTelewizja zalewa nas obecnie mnóstwem seriali i mydlanych oper. Jest ich tak wiele, że ich zwolennicy mają nieraz trudność z dokonaniem wyboru. I może wydawać się śmieszne, że swe refleksje opieram właśnie na jakimś serialu telewizyjnym, ale mam ku temu powody. Bohaterowie serialu, który mam na myśli, zmagają się każdego dnia na dobre i na złe z różnymi problemami, odpowiedzialnie ratując przy tym życie bliźnim, z którymi na co dzień się spotykają, bo taką obrali pracę.Ale przejdźmy do meritum problemu, jaki chciałbym poruszyć: Kobieta przed czterdziestką, cierpiąca na bezpłodność. Mąż, dwoje dzieci, jednak nie własnych, lecz jedno męża a drugie adoptowane przez nią. Wiem, że może nie jest to właściwy wizerunek małżeństwa, ale nie w tym tkwi istota sprawy. Owa kobieta bardzo pragnie mieć własne dziecko i walczy o nie. Nie poddaje się. Ciągłe badania, testy, leczenie hormonalne... i nic. Jednak ona nie ustaje. Wyznaje zasadę, że zawsze trzeba mieć nadzieję, jeśli ta walka i starania mogą w konsekwencji spowodować, że pod jej sercem będzie mogło rozwijać się nowe życie. Walczy i w końcu zwycięża. Robi sobie prosty test ciążowy i jego wynik okazuje się pozytywny. Konsultuje się dla pewności z ginekologiem, który potwierdza, że jest w ciąży. Obopólna radość, jej i męża, choć bała się początkowo mu powiedzieć, bo na podstawie rozmów z nim sądziła, że nie chce mieć dzieci. A on, nie chcąc robić jej przykrości, biorąc ją za żonę zaakceptował jej przypadłość i nie wracał do tej sprawy. Ale teraz jest radość, cieszy się razem ze swą ukochaną żoną, wspólnie przeżywając to wydarzenie. Ona przyrzeka, że będzie czuwała każdego dnia, tygodnia i miesiąca, aby utrzymać tę ciążę. Czułe słowa o małej, bezbronnej istocie. Patrzenie z nadzieją w przyszłość i pełen miłości opis maleńkich rączek, nóżek... Radość, że wreszcie po tylu latach starań, pod jej sercem rozwija się nowa ludzka istota, nowy człowiek. Wzruszające. Szczerze muszę przyznać, że po moim policzku spływały łzy, kiedy patrzyłem na tę scenę. I choć był to tylko serial według określonego scenariusza, to jednak bardzo żywo w pamięci zapadła mi właśnie ta scena, wzbudzając szereg nurtujących pytań. Gorąco wierzę, że wiele jest takich sytuacji w życiu i wiele kobiet, które tak czule i szczerze, z miłością mówią o tym cudzie, jaki się w nich dokonuje. Jednak moje serce dopuszcza też nutę niepewności i pyta: czy każda młoda kobieta, matka, tak bardzo pragnie dziecka, tak dzielnie o nie walczy, nawet w przypadku, gdy ma problemy z zajściem w ciążę? Jako kleryk nauczyłem się szczegółowo obserwować świat i powiem bez ogródek, że przerażają mnie coraz to nowe odkrycia, jakich dokonuję i jakich dane mi jest doświadczać. Żywe pozostają w mym sercu słowa Ojca Świętego, Jana Pawła II, które wypowiedział w kontekście wprowadzenia w Polsce dopuszczalności przerywania ciąży: "Naród, który zabija własne dzieci dąży do samozagłady i jest narodem chorym". Wiem, nie mam prawa uogólniać tego problemu, bo wiele jest kobiet, które nie dopuszczają do siebie nawet myśli, by zabić rodzące się w nich nowe życie. Jednak ze smutkiem muszę stwierdzić, że coraz częściej staje się to rzadkością. Niektóre kobiety nie czynią tego bowiem przy pomocy lekarza, lecz dokonują aborcji ukrytej, przy użyciu aborcyjnych środków chemicznych, po których organizm nawet po kilku tygodniach ciąży niszczy płód i samoistnie go wydala. Czy to jest odpowiedzialność? Trudno mi opisać, co czuje kobieta, kiedy pod jej sercem budzi się nowe życie. Jednak wzrusza mnie i cieszy, kiedy widzę radość z powodu tego, że to życie może się rozwijać i taka mała istota przez dziewięć miesięcy może czuć się bezpiecznie, gdyż nikt nie zamierza jej skrzywdzić. Wręcz przeciwnie - czyni wszystko, by to noworodzące się życie miało stworzone jak najlepsze warunki do rozwoju i przyjścia na świat. estem dopiero na drodze do kapłaństwa, ale problem obrony życia nie daje mi ostatnio spokoju i mocno nurtuje. Dlatego też cieszy mnie fakt, że coś mogło mnie zainspirować i pobudzić do refleksji. Psychologia rozwojowa czy etyka nie dają wyczerpującej odpowiedzi na nurtujące pytania, nie naświetlają do końca tego, co w życiu ważne i istotne. Suche fakty nie zawsze są wystarczające. Cieszę się więc, że pomimo laicyzacji telewizji i braku wartościowych programów, mogłem w niej odkryć coś, co pobudziło mnie do refleksji na temat wartości ludzkiego życia, które należy chronić, a nie zabijać. Jako przyszły kapłan chciałbym gorąco podziękować tym wszystkim kobietom, które noszą, bądź będą nosić pod swym sercem nowe życie. Pragnę podziękować im za ich odpowiedzialność, która bardzo mnie podbudowuje w sytuacji, gdy coraz częściej nie szanuje się ludzkiego życia. I żywię ogromną nadzieję, że może kiedyś, któraś z tych rozwijających się maleńkich i bezbronnych istot, zostanie poświęcona Bogu jako kapłan czy siostra zakonna, że będzie mogła z wdzięcznością bronić ludzkiego życia, co w XXI wieku nie jest wcale łatwe. Życzę więc sobie i wszystkim Czytelnikom "Głosu dla Życia", abyśmy zawsze byli odpowiedzialni za to wszystko, czym Bóg obdarza nas na ścieżkach naszego życia. Bóg każdego człowieka obdarzył seksualnością i nie uważa jej za coś złego. Jednak należy z niej odpowiedzialnie i właściwie korzystać. Naszą seksualnością kieruje prawo naturalne, które odpowiedzialnie przestrzegane prowadzi do radości i pełnego miłości człowieczeństwa. kleryk Dariusz Przewoźnik SAC
GŁOS DLA ŻYCIA
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2021 Pomoc Duchowa |