Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Nie wolno ci dokonać aborcji! Nie rób tego!

     W pewnym wieku, kiedy człowiek jest już stary, ogląda się za siebie i wyraziście widzi swoje winy - rozpoczyna swoją historię starszy mężczyzna. - Moje sumienie wyrzuca mi aborcje, których dopuściliśmy się z żoną - cicho dodaje. - Ten ciężki grzech młodości rzutuje na całe późniejsze życie człowieka, także w wieku starczym. Mój przykład niech będzie ostrzeżeniem i przestrogą dla każdej matki i każdego ojca - NIE ZABIJAJCIE WŁASNYCH DZIECI!!!

     Patrząc z perspektywy 75 lat mojego życia, teraz już wiem, że jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za swoje życie, ale również za innych, a szczególnie najbliższych - mówi Pan Tadeusz. - Pragnę, aby fakty, które podaję do publicznej wiadomości, były przestrogą, szczególnie dla młodych ludzi.

     Pochodzę z katolickiej rodziny, z Mazowsza. Swoją przyszłą żonę poznałem w Gdańsku. Po trzyletniej znajomości, pomimo trudności związanych z ówczesnym aparatem politycznym - były to lata sześćdziesiąte - wzięliśmy ślub kościelny i cywilny. Ożeniłem się z wielkiej miłości - takiej "od pierwszego wejrzenia".

     Przez trzydzieści lat wykładałem na uczelniach wojskowych i cywilnych w różnych miastach Polski. W niedługim czasie po ślubie zamieszkałem wraz z żoną w jednym z miast na wschodzie kraju, gdzie skierowano mnie do pracy. Szczególnie tragicznie wspominam to miejsce i zdemoralizowane środowisko pewnych osób z tamtejszej uczelni, z którymi przyszło mi współpracować.

     Wkrótce przyszło na świat nasze pierwsze dziecko. Urodziło się nam ich w sumie troje. Później nadszedł moment, w którym moja żona dokonała pierwszej aborcji... Sam ją na ten makabryczny zabieg zaprowadziłem… Właśnie w tamtej miejscowości, w szpitalu cywilnym, zabiegi te wykonywano nagminnie, bez zastanowienia i jakichkolwiek trudności. Wręcz taśmowo. Nie było żadnej rozmowy z lekarzem, wskazującej na szkodliwość tego makabrycznego zabiegu. Tak bardzo żałuję, że nie było wtedy żadnego człowieka, który by nas powstrzymał, który by mnie czy żonie powiedział: Nie rób tego! Nie wolno ci dokonać aborcji! To wyglądało tak jakby ktoś chciał wyrwać ząb - czyli usunąć rzecz. Nikt nie mówił o tym, że zabija się poczętego, nienarodzonego c z ł o w i e k a. Z resztą tamten lekarz często chodził pijany, był nonszalancko wyluzowany. - Może w ten sposób próbował stłumić wyrzuty sumienia?

     Moja żona dokonała w sumie pięciu aborcji... Przed pierwszym razem wydawało się nam, że troje dzieci nam wystarczy. Gdy usłyszałem, że żona jest kolejny raz w ciąży, czułem przerażenie: Co to będzie? Sąsiad obok miał dziesięcioro dzieci, był wyśmiewany i prześladowany. Miał też kłopoty z utrzymaniem rodziny. Ten przykład był dla mnie stresujący. Po prostu nie chciałem mieć więcej dzieci. Gdy żona zaproponowała aborcję, byłem zaskoczony, ale było mi to na rękę, dlatego nie oponowałem. W ogóle nie myślałem o tym dziecku.

     Natomiast muszę przyznać, że matka tych dziesięciorga dzieci z sąsiedztwa była osobą pełną radości życia. Chodziła do kościoła. Jak sama mówiła, w trudnych sytuacjach zawsze się modliła i wierzyła, że Pan Bóg ją wysłucha. Atmosfera w tej rodzinie była, jak pamiętam, pełna miłości i pomocy.

     Myślę, że opinia ludzka, tzn. ogólna aprobata aborcji i wytykanie palcami tej wielodzietnej rodziny, miała bardzo duży wpływ na mnie i na moją żonę. Wiem jednak, że to nie jest usprawiedliwienie, gdyż każdy z nas ponosi odpowiedzialność przed Bogiem za swoje lekkomyślne decyzje i czyny.

     To straszne, ale po pierwszej aborcji czułem tylko ulgę, a żona nic nie mówiła, nie zauważyłem po niej żadnego uczucia. Następne aborcje były dla mnie o wiele łatwiejsze. Jak raz się udało, to i następny się "uda" - tak wtedy myślałem. Te zabiegi traktowaliśmy czysto fizycznie, nie myśląc o tym, że zabijamy własne dzieci. Jednak zagłuszone sumienie dawało, z biegiem lat o sobie znać. W życiu człowieka bywają momenty trudne i ciekawe, nie dające się wytłumaczyć racjonalnie. Zdarzyło mi się, że w pewnym momencie zapragnąłem zmienić środowisko pracy. Na drodze służbowej nie uzyskałem akceptacji. Jedynie modlitwa do Boga - prośba o wspomożenie - pomogła mi zrealizować swój zamiar. Pewnego dnia, wczesnym rankiem, przyszła mi do głowy zbawienna myśl, abym udał się do Ministerstwa Szkolnictwa w Warszawie celem uzyskania zgody na zmianę miejsca pracy. Jeszcze tego samego dnia pojechałem ze wschodnich ziem Polski do stolicy. Zamiar zrealizowałem całkowicie, gdyż droga ułożyła mi się sama. Na tej drodze znaleźli się ludzie, którzy jakby czekali na mnie, aby mi pomóc. W ten sposób opuściłem dotychczasowe miejsce pracy, które było według mnie przyczynkiem do moich niecnych czynów.

     Refleksja przyszła po opuszczeniu środowiska, w którym żyliśmy z żoną, które akceptowało i stwarzało warunki do aborcji.

     W tamtych podłych chwilach nie czułem się odpowiedzialny, a dzisiaj każda audycja o aborcji, których jest wiele na przykład w telewizji Trwam, oraz każde napotkane niemowlę, wywołuje u mnie uczucie straszliwej winy i żalu, że tyle moich dzieci się nie urodziło. Błagam Boga o wybaczenie moich win.

     Sam fakt popełniania zbrodni nie docierał wtedy do mojej świadomości i nie wskazywał na poczucie odpowiedzialności przed Bogiem i Ojczyzną, bo przecież dokonując aborcji, zabija się jej obywateli.

     Na swoje usprawiedliwienie nie potrafię podać konkretnych faktów. Patrząc w przeszłość, jasno mogę stwierdzić, że wychowanie i przebywanie w środowisku bezbożnym, może człowieka zdegenerować. Z doświadczenia życiowego wiem, że każda zbrodnia i niemoralne życie nie minie się z karą. Może to być ciężka, nieuleczalna choroba, wynikła u kobiety z aborcji lub też każda inna nieczysta choroba wynikła z niemoralnego życia, na przykład AIDS.

     Narastające poczucie winy i żalu, oraz wiara w łaskę Bożą skierowały mnie na drogę modlitwy i przystąpienia do sakramentu Spowiedzi świętej. Po Spowiedzi świętej nie czuję się zwolniony z odpowiedzialności. Moje serce płacze! i tylko wiara w Boga daje mi nadzieję. Ratuję się Różańcem. Uczestniczę w ciągłej modlitwie.

     Teraz wiem, że w życiu bardzo ważny jest kontakt z Bogiem poprzez modlitwę niezależnie od losu człowieka i bardzo ważne jest poczucie odpowiedzialności za swoje życie przed Bogiem i drugim człowiekiem.

     Bardzo chciałbym, aby moje świadectwo przyczyniło się do powstrzymania innych przed dokonaniem aborcji.


Tadeusz, 75 lat
Gdańsk, 15-10-2006 r.


opracowała: Monika Walczak

Wasze komentarze:
 Biedronka: 12.09.2009, 19:46
 Hej! Jestem z Wrocławia i poszukuje ludzi do organizacji młodzieży przeciwko aborcji, ktra ja zakładam. jesli ktos chce się dowiedzieć więćej na ten temat prosze piszcie na adres e-mail betiful@wp.pl lub na numer gg 4003511.:)
(1)


Autor

Treść

Nowości

św. Elżbieta z Schönauśw. Elżbieta z Schönau

Modlitwa do św. Elżbiety z SchönauModlitwa do św. Elżbiety z Schönau

św. Grzegorz Barbarigośw. Grzegorz Barbarigo

Modlitwa do św. Grzegorza BarbarigoModlitwa do św. Grzegorza Barbarigo

Koronka do św. PeregrynaKoronka do św. Peregryna

Endoskopia przewodu pokarmowegoEndoskopia przewodu pokarmowego

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]Następna
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej