Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

bł. Magdalena Martinengo

(1687 - 1737)


Magdalena Martinengo
     Małgorzata Martinengo była szlachetnie urodzoną - w 1687 r. - Włoszką z Bresci, osieroconą przez matkę już w piątym miesiącu życia. Była nadzwyczaj inteligentna i uwielbiała czytać. We wczesnych latach życia przeżyła niezwykły wypadek. Podczas podróży powozem zaprzęgniętym w sześć koni niespodziewanie wypadła na zewnątrz i zostałaby zmiażdżona przez inne powozy, gdyby nie pomoc - jak uważała - niewidzialnej ręki, która oddaliła od niej niebezpieczeństwo. Także dramatycznym przeżyciem była dla niej Pierwsza Komunia Święta, ponieważ z powodu upału i emocji dziewczynka doprowadziła do tego, że upadła jej na ziemię Hostia. Bała się więc, że jest uznana przez Boga za niegodną.

     Jednocześnie zaczęło ją pociągać życie kontemplacyjne, a powołanie charyzmatyczne nabierało coraz wyraźniejszych rysów. Jej modlitwa wewnętrzna przenikała ją ogniem, młodzieńcza psychika, nieprzyzwyczajona do Bożego działania, nie wytrzymywała napięcia; w końcu dziewczyna zachorowała. Siostry zakonne z zakonu Świętego Ducha, w którym Małgorzata się kształciła, nie rozumiały, co się z nią działo. Podawały jej leki i przez to doprowadzały do pogorszania stanu jej zdrowia.

     W wieku 13 lat dziewczynka świadomie ofiarowała swoje dziewictwo Bogu. Wtedy też zaczęły ją trapić straszne pokusy, które nie ustępowały przez kilka lat. Małgorzata jednak właściwie sama nie wiedziała, na jakie życie ma się zdecydować. Z jednej strony pociągały ją powieści i romanse, eleganckie i wytworne stroje, z drugiej - płakała nad swoim nieszczęściem przed tabernakulum. Gdy miała 16 lat, ojciec obiecał jej rękę synowi senatora Republiki Weneckiej. Małgorzata doświadczyła wtedy wizji, w której Matka Boża wskazała jej szorstki habit kapucynek, których dziewczyna wcześniej nie znała. Mimo oporu rodziny uparła się więc, że wstąpi do tego zgromadzenia. Zapukała do klasztoru i powiedziała: "Chcę zostać świętą".

     Kiedy wszystko zaczynało się już układać, przed obłóczynami, przechodziła okres próbny w kolegium miasta Maggi pod kierunkiem urszulanek. Wtedy ojciec zabrał ją dla rozrywki - i zapewne w niezgodzie na jej życie zakonne - w podróż po włoskich miastach. W Wenecji pewien młodzieniec zakochał się w niej i poprosił o jej rękę. Małgorzata była gotowa się zgodzić, ale służąca poradziła jej, by spytała najpierw Boga o światło. Kandydatka na zakonnicę spędziła noc na modlitwie i rankiem była całkowicie odmieniona: "Przeszłabym przez środek włóczni, by tam wstąpić, tak byłam zdecydowana, by pełnić wolę Bożą".

     W 1705 r. powróciła do Bresci i wstąpiła do klasztoru kapucynek. Nałożyła brązowy habit i przyjęła imię Maria Magdalena. Po roku nowicjatu wspólnota oceniła ją jako nienadającą się do życia kapucyńskiego. W drugim głosowaniu mniszki dały jej jednak szansę. W rezultacie w klasztorze spędziła 32 lata. Kim ona tam nie była i czego nie robiła! Zmywała naczynia, gotowała, zajmowała się pieczeniem, była furtianką, ogrodniczką, szewcową, krawcową, praczką, sekretarką, hafciarką, pomocą w zakrystii. Ponadto - mistrzynią nowicjatu, radną, wika- rią i opatką.

     Nie mogę znieść pochwal, które przyznaje się jakiemuś stworzeniu dlatego, że błyszczy jakąś cnotą, na przykład wstrzemięźliwością czy łagodnością, lub gdy mu się wydaje, iż we wszystkim postępuje pokornie. Uważam, że dusza będzie tym świętszą, im bardziej wyrzeknie się siebie, gdyż przez takie wyrzeczenie będzie bardziej uczestniczyć w świętości Boga. Mój Boże, Ty sam jesteś prawdziwie święty. Panie, uczyń nas wszystkich świętymi, przede wszystkim przez wyniszczenie w nas tego wszystkiego, co sprzeciwia się Twojej świętości.

     Wpadała w zachwyt z miłości, a płomień Bożej miłości trawił ją nieustannie. Aby go ugasić, dręczyła się pokutami, ukrytymi przed wszystkimi: nacięciami, oparzeniami metalową kolczugą, ogniem i siarką. Jej cierpienia duchowe także były straszne. Spowiednik spalił np. jej pisma jako heretyckie. W tym wszystkim pocieszeniem był Pan Jezus, który przemawiał do niej: "Droga córko, ty Mnie kochasz, ale Ja nieporównywalnie bardziej kocham ciebie". Jezus odkrył przed nią piętnaście ukrytych mąk, przez jakie przechodził w ciemnicy lochu w noc przed swoją śmiercią: "Te moje ukryte cierpienia ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzechy ukryte, które bardzo ranią Serce Moje, szczególnie, gdy dusze ukrywają je przy spowiedzi. Córko moja, pragnę, abyś te Moje piętnaście ukrytych tortur dała wszystkim poznać, aby każdą z nich uczczono".

     Maria Magdalena Martinengo ziemskie życie zakończyła w wieku 50 lat. W 1900 r. papież Leon XIII ogłosił ją błogosławioną.

Magdalena Szczepaniak-Czułba

Tekst pochodzi z Tygodnika

22 lipca 2018


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej