Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Doktor Ola - Aleksandra Gabrysiak

(1942 - 1993)

Zapewne wielu z nas pamięta bestialskie morderstwo doktor Aleksandry Gabrysiak i jej adoptowanej córki Marysi, niespełna maturzystki. W nekrologach mogliśmy przeczytać: "Żegnamy wielkiego Lekarza, przez całe swoje utrudzone życie posługującego z heroiczną miłością chorym, bezdomnym, samotnym matkom, uzależnionym od nałogów, więźniom, wszystkim potrzebującym. Człowieka o niezłomnym charakterze, który nie znał lęku, pełnego prawości i światła, niezawodnego w przyjaźni".

W Elblągu, gdzie mieszkała i pracowała doktor Gabrysiak, wśród osób, które ją znały, ciągle mówi się "nasza Doktor Ola" czy wręcz "święta Doktor Ola". Warto przybliżyć czytelnikom "Pielgrzyma" postać Aleksandry Gabrysiak, bo przez 7 lat, jako młoda lekarka, pracowała w Szpitalu Miejskim w Tczewie i w Państwowym Sanatorium Przeciwgruźliczym w Gniewie. Jej spowiednikiem, kierownikiem duchowym i serdecznym przyjacielem był nieżyjący już dzisiaj ks. Jerzy Świnka, wieloletni ojciec duchowny kleryków w naszym Seminarium Duchownym. Do Pelplina Doktor Ola przyjeżdżała także na rekolekcje dla służby zdrowia. Można więc powiedzieć, że była mocno związana z diecezją pelplińską, a przez to nam wszystkim jest bliższa i tym bardziej nie możemy o niej zapomnieć.

Aleksandra Gabrysiak urodziła się 16 kwietnia 1942 w Radzyminie koło Warszawy. Ojciec jej był nauczycielem. Rodzice pochodzili z Wielkopolski, ale zostali przez Niemców przesiedleni do Radzymina. Po wojnie przenosili się najpierw do Żnina koło Piły, a w 1947 do Gdańska. Ola miała dwóch młodszych braci: dwa lata młodszego Macieja i urodzonego już po wojnie Tomka.

W dzieciństwie ujawniła się bardzo ciężka choroba Oli, wówczas nieuleczalne schorzenie narządu ruchu (krzywica witamino-Dopoma), która w całym życiu przysporzyła jej wiele cierpień. Od dzieciństwa chciała pomagać innym, a najbardziej pragnęła być lekarzem. Sama dotknięta cierpieniem, chciała nieść ulgę braciom. Jako mała dziewczynka leczyła lalki, a potem nie szczędząc sił, najpierw ukończyła medycynę, a potem służyła powołaniu lekarskiemu. Jej krzyż był zawsze ciężki. Przebyte w młodości operacje, wielokrotne narkozy, wpłynęły na osłabienie jej pamięci. Musiała uczyć się dłużej, niż rówieśnicy. Nie od razu dostała się na medycynę, przez rok pracowała jako salowa, zdobywając dodatkowe punkty. Po ludzku patrząc nie otrzymała wielkich talentów, wszystko zdobyła ciężką pracą. Jednak w ekonomii zbawienia otrzymała wielki dar - heroiczną miłość do bliźnich - wielkie, wrażliwe serce, w którym nie było egoizmu, tylko miejsce dla drugiego człowieka. Kiedy pracowała w Szpitalu Miejskim w Tczewie zorganizowała telefon zaufania "Anonimowy Przyjaciel". Niestety ówczesny Urząd Bezpieczeństwa po roku zakazał tej działalności, jako "antypaństwowej". Pewnie dlatego, że zawsze mówiła o Bogu, o Jego bezinteresownej miłości, a to niby godziło w struktury laickiego państwa. "Jako lekarka w Tczewie rozpoczynała dzień Mszą św. i Komunią św. Często przygotowywała w szpitalu pacjentów przed przyjściem księdza do spowiedzi, zwłaszcza pacjentów oddalonych od Boga i od sakramentów św.[...] Drzwi w swoim domu miała otwarte dla ludzi potrzebujących pomocy. Pani dr Aleksandra Gabrysiak była tczewskim doktorem Judymem i jednym z szaleńców Bożych dwudziestego wieku." - Tak ją wspomina ks. Jan Piłat, w tamtych latach wikariusz w Tczewie (Doktor Ola. Lekarz ciała i duszy, red. G. Świątecka, Gdańsk 1997, s.33 - większość innych informacji również zaczerpnąłem z tej książki). Zawsze pracowała z wielkąpasją. Odznaczała się sumiennością, dociekliwością i życzliwością dla ludzi. Jeszcze przed ukończeniem studiów zaangażowała się w badania naukowe, co zaowocowało współautorstwem opublikowanej pracy, ale jej marzeniem była praca wśród chorych. Wymagała od siebie i od innych. W Tczewie zorganizowała niemal od podstaw laboratorium szpitalne na wysokim poziomie. W marcu 1974 roku "doktor Aleksandra adoptowała Marysię. Było to dla niej ogromne szczęście. Można przypuszczać, że od tamtej chwili przestała tyle czasu poświęcać pracy społecznej. Tymczasem było wręcz odwrotnie. Adopcja Marysi dała jej więcej siły, zaangażowania. Jeszcze bardziej zaczęła udzielać się dla innych.

W 1975 roku w poszukiwaniu większego mieszkania Aleksandra Gabrysiak przeprowadziła się do Elbląga, gdzie podjęła pracę w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym. Tam też, ciesząc się bardzo dobrą opinią, przepracowała do 1984 roku, kiedy ze względu na zły stan zdrowia, uzyskała rentę.

W Elblągu brała udział w pracach Rady Społecznego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego przy Zarządzie Wojewódzkim TPD. Działała na rzecz budowy Domu Samotnej Matki oraz hospicjum. Była członkiem Towarzystwa Przyjaciół KUL. Pracowała w poradniach trzeźwości i klubach abstynentów. Broniła życia dzieci nienarodzonych. Jej dom był otwarty dla potrzebujących. Przychodzili do niej na przepustki więźniowie. Była wszędzie, gdzie ludzie potrzebowali pomocy. Patrząc po ludzku na życie Doktor Oli można powiedzieć, że wiele razy poniosła klęskę. Okradano ją. Zawodziła się na ludziach. Krzywdzili jąci, których traktowała jak własne dzieci. Jednak w każdym potrzebującym widziała Chrystusa spragnionego, nagiego, głodnego, bez dachu nad głową.... Wreszcie poniosła śmierć męczeńską, bo chyba tak należy mówić. Właściwie tak bardzo zaufała ludziom, że była gotowa dla nich poświęcić wszystko, nawet życie. W swoim pamiętniku pod datą 27 września 1992 roku zapisała: "Wcześnie rano po modlitwie proszę o Słowo na moje problemy. (Łk 23, 26-56) - droga krzyżowa, ukrzyżowanie, śmierć Jezusa i pogrzeb. Mam cierpieć do śmierci, aby oni żyli - moi najbliżsi i ci, do których mnie posyłasz. Przyjmuję to ze łzami, a chciałabym z radością - nie umiem jeszcze tego. Panie bądź moją siłą. Pan zawsze wymaga odwagi rzucenia się w wir Bożej Miłości. To nic, że często wychodzę obita, zmasakrowana przez zło, ale radość ze wzrostu dobra w człowieku wszystko wyleczy. Tam, gdzie dobro i pokój, Ty jesteś, Pani.",6 lutego 1993 roku pani Gabrysiak i jej córka Marysia zostają zamordowane w swoim mieszkaniu przez więźnia na przepustce, któremu wcześniej wielokrotnie Doktor Ola pomagała.

W Pałacu Opatów w Gdańsku 22 lutego 1998 odbył się Wieczór Wspomnień pt. "Doktor Ola - lekarz ciała i duszy". Uczestniczyli w nim ks. abp Tadeusz Gocłowski - metropolita gdański, ks. bp Jan Bernard Szlaga - biskup pelpliński i ks. bp Andrzej Śliwiński - biskup elbląski. W czasie wieczoru mówiono wprost o świętości Aleksandry Gabrysiak i o konieczności rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Po wieczorze wspomnień nasz ks. bp Jan Bernard Szlaga skierował do prof. Grażyny Świąteckiej, organizatorki spotkania, specjalny list. Ksiądz Biskup napisał w nim między innymi, że Aleksandra Gabrysiak "jako kaleka, w sposób wprost niewiarygodny pokonała wszelkie przeszkody, które mogły stanąć na drodze do uzyskania dyplomu lekarskiego. Nic przeto dziwnego, że wymagając od siebie, była też wymagająca, może nawet w popularnym odczuciu uciążliwie wymagająca od innych. Równie dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że sama obarczona kalectwem, powinna jak najwięcej pomóc ludziom dotkniętym cierpieniem, jak ona sama. Tak oto jej osobiste cierpienie stało się niejako przewodnim hasłem tej służby lekarskiej, którą traktowała jako spełnienie życiowego powołania i odpowiedź na ewangeliczny postulat, by z Chrystusem pochylać się nad tymi, którzy są szczególnie maluczcy. 8 marca będę w Tczewie przewodniczył uroczystości uczczenia Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki, otwierając w kościele Matki Kościoła wystawę ku j ego czci. Powiem wtedy tczewianom, że mieli również blisko siebie człowieka, który heroicznie ukochał człowieka nieszczęśliwego. Zachęcę zatem, jak życzyła sobie tego Pani Profesor, moich diecezjan do dawania świadectwa prawdzie o Doktor Oli, tej bohaterce codziennej, ludzkiej służby, której umiłowanie zostawiła jako testament swojego życia".

W świecie, gdzie coraz częściej liczy się tylko bezwzględny rachunek ekonomiczny, Aleksandra Gabrysiak była świętą naszych czasów. Bezinteresowna i heroicznie kochająca człowieka potrzebującego. Po jej śmierci Rada Okręgowa Izby Lekarskiej w Gdańsku ustanowiła Nagrodę im. Aleksandry Gabrysiak, która przyznawana jest za działalność społeczno-lekarską, dla propagowania idei samarytańskiej opieki i pomocy ludziom cierpiącym. Potrzeba nam wszystkim takich wzorców, aby nie ustać w drodze, aby nie zwątpić w potęgę miłości.

Ks. Wiesław Śmigiel
Pismo Katolickie Pielgrzym, nr 215


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Święto Miłosierdzia BożegoŚwięto Miłosierdzia Bożego

Obraz - moje wybrane wyczynieObraz - moje wybrane wyczynie

Nasz ratunek w Miłosierdziu BogaNasz ratunek w Miłosierdziu Boga

Miłosierdzie - najlepszy z darówMiłosierdzie - najlepszy z darów

Miłosierdzie Boże niewyczerpane źródło cudówMiłosierdzie Boże niewyczerpane źródło cudów

Najbardziej popularne

Nowenna do św. RityNowenna do św. Rity

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej