Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Zdrady małżeńskie są plagą naszych czasów

     Od razu powiedzmy, że zdrady małżeńskie są plagą naszych czasów. Kiedyś zarezerwowane niemal wyłącznie dla mężczyzn, dziś stały się coraz powszechniejszym udziałem kobiet.

     Nie trzeba dodawać, że każda zdrada (nie tylko i ta wprost fizyczna) jest śmiertelnym zagrożeniem dla miłości małżeńskiej i trwałości małżeństwa. Poza zupełnie wyjątkowymi sytuacjami chwilowego upadku (kto stoi niech baczy, by nie upaść) zdrady poprzedzone są zazwyczaj wcześniejszym rozpadem więzi małżeńskiej. Krótko mówiąc małżeństwa w dobrej kondycji po prostu się nie zdradzają.

     Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Przyczyn jest wiele i leżą one zarówno w sferze natury, oczywiście zależą od dojrzałości i wyznawanego świata wartości przez małżonków, jak i są pochodną panującej, niestety, bezbożnej i wynaturzonej kultury masowej napędzanej przez media.

     Mówiąc o przyczynach zdrad tkwiących w naturze, można łatwo doprowadzić do poważnego nadużycia, obciążając winą za zdrady małżeńskie i w ogóle za nieczystość seksualną... Pana Boga! Wszak to On stworzył człowieka i obdarzył taką a nie inną naturą. Niezupełnie. To człowiek, buntując się przeciwko Panu Bogu, doprowadził do zranienia natury skazą grzechu pierworodnego. I wszyscy ludzie są tego grzechu spadkobiercami. (Dla ścisłości trzeba tu wyłączyć Matkę Boską uchronioną od tej skazy ze względu na zadania, do jakich została wybrana). Mamy rzeczywiście skłonność do zła, a sfera seksualności stwarza powszechnie poważne trudności. Ujawnia się bowiem tęsknotami i pobudzeniami ciała w czasie, gdy człowiek jest jeszcze bardzo młody i zwykle niedojrzały. Stąd łatwo o bolesne pomyłki i kosztowne błędy przedwczesnej inicjacji seksualnej przez współżycie lub "tylko" przez działania autoerotyczne (samogwałt). Określenie "przedwczesna inicjacja seksualna" nie dotyczy wyłącznie młodocianego wieku. Dotyczy również warunków współżycia. Czy działający seksualnie zbudowali wcześniej dostateczną więź międzyosobową, czy zbudowali podstawy wspólnego życia, czy stworzyli warunki do przyjęcia dziecka jako ewentualnego owocu ich działań. Słowem, czy zawarli małżeństwo i są otwarci na potomstwo. W tym sensie każde współżycie przed małżeństwem jest przedwczesne i to nie tylko (jak się wielu wydaje) ze względów moralnych czy religijnych. Współżycie przedmałżeńskie toruje drogę do przyszłych zdrad. (Prawo torowania psychicznego). Dawniej proste kobiety potrafiły karcić nawet córki: - Mąż cię zdradza? A zgodziłaś się przed ślubem?... To masz za swoje! Dziś jakbyśmy zapomnieli o tej prostej zależności. Najpierw przyzwalamy na rozwiązłość seksualną, a potem... dziwimy się zdradom. Jak często dziś rodzice przyzwalają na zamieszkanie młodych razem przed ślubem (a nawet to finansują). Nie zdają sobie sprawy, że przyczyniają się być może do późniejszych zdrad w małżeństwach ich dzieci. Wracając do natury. Mimo że pobudzenia seksualne mogą być bardzo silne, to przeciętnie dojrzały człowiek może (i powinien) nad nimi w pełni zapanować z użyciem rozumu i woli. Oczywiście rozum musi być wyposażony w odpowiednie narzędzia do rozpoznania, co jest dobre, a co złe (wystarczy dziesięcioro przykazań), a woła tak ukształtowana, by mimo silnej presji zewnętrznej i wewnętrznej człowiek potrafił powstrzymać się od złego działania seksualnego.

     Powstrzymanie się od działania płciowego nie przynosi żadnych szkód, przeciwnie, uzdalnia do pokonywania następnych, większych pokus. Medycyna nie notuje żadnej jednostki chorobowej wynikającej z powstrzymania się od działania płciowego. Niestety, znanych jest mnóstwo chorób przenoszonych drogą płciową przez niefrasobliwe, pozamałżeńskie działania płciowe, nierzadko z wieloma partnerami. Do natury człowieka należy zdolność do kształtowania samego siebie. Każdy człowiek powinien dążyć do pełnego zapanowania rozumem i wolą nad swoimi czynami, nad swoim życiem. Trud samowychowania powoduje coraz pełniejszą integrację wewnętrzną, wolność do wyboru dobra i odrzucenia zła. Z pomocą łaski człowiek może osiągnąć osobistą świętość, czyli doskonałą wolność wyboru dobra i odrzucenia zła, nawet za cenę życia. Taka wolność daje człowiekowi szczęście i... otwiera drogę do relacji miłości - drugiego źródła szczęścia człowieka.

     Wielki wpływ na zdrady ma niedojrzałość małżonków i ich postawa wobec problemu wierności i wyłączności seksualnej. Pewien znany celebry ta głosił, że miał cztery żony i... każdej był wierny. Przyczyną zdrad bywa prosta nieumiejętność panowania nad pojawiającymi się pokusami. Bierze się to z dość powszechnego zaniechania idei samowychowania, ba, nawet gloryfikowania postawy przeciwnej (róbta co chceta, poddaj się spontanicznie uczuciom itd.). Niestety, czasem nakłada się na to postawa hołdująca użyciu seksualnemu jako podstawowej atrakcji życia. Jeżeli małżonek traktuje "seks" (tu specjalnie użyłem tego słowa, którego zazwyczaj unikam) jako nieszkodliwą zabawę, to, co go powstrzyma przed zdradą. Znałem sytuację, że małżonkowie wychowujący wspólnie dzieci za obopólną wiedzą i zgodą... zdradzali się wzajemnie. Tymczasem wierność i wyłączność seksualna jest bardzo ważnym budulcem relacji miłości w małżeństwie, która jest podstawą szczęścia małżonków i ich dzieci.

     Wreszcie trzeci czynnik przyczyniający się do narastającej liczby zdrad małżeńskich. To wpływ kultury. Od razu trzeba zaznaczyć, że chodzi tu nie o kulturę przez duże "K", która człowieka uwzniośła, pobudza do wzrostu duchowego i przybliża do Stwórcy. Chodzi o tak zwaną kulturę masową, która żywi się najniższymi instynktami i mówiąc wprost poddana jest złemu duchowi (celowo piszę z małej litery). Chodzi w niej o łatwe i wielkie pieniądze robione na ludzkiej słabości krzywdzie. Chodzi też o szerzenie ideologii zła i walkę z Kościołem katolickim. Kościół jest ostatnią ostoją ładu w wymiarze seksualności i jest wściekle atakowany, bo... psuje biznes w szerokim tego słowa znaczeniu. Świat dokonuje najbardziej zmasowanego ataku na człowieka właśnie w dziedzinie seksualności. Nie oszczędza przedszkolaków i dzieci szkolnych. Programy demoralizacji naszych dzieci są obowiązkowe (!), a rodzice próbujący się przeciwstawić tej presji i uchronić dzieci są karani grzywnami, a nawet więzieniem i... odbieraniem im dzieci (znane, niestety, przypadki). Koncerny bogacą się na sterylizacji, antykoncepcji, środkach poronnych i aborcji, próbując czynić z ewidentnych wykroczeń dobrodziejstwo i zdobycz ludzkości. Umożliwienie technicznie współżycia bez konsekwencji w postaci dziecka jest oczywiście torowaniem drogi do zdrad, żeby nie powiedzieć zaproszeniem do nich. Każdy bałagan i nieład, aż do działań wynaturzonych, jest specjalnie chroniony, uprzywilejowany, obejmowany klauzulą tolerancji i nazywany "nowoczesnością", postępem. (Wszelka, najpożyteczniejsza nawet tradycja jest opatrzana etykietą nie- nowoczesności, zacofania... ciemnogrodu). W filmach (choć ciśnie mi się na usta słowo filmidłach) zdrady są podstawową atrakcją. Scenariusze skłaniają serca widzów do kibicowania zdradom i pochwalania ich. (Dobrze, że odszedł. Tamta była wredna, a ta nowa jest taka miła. Ktoś i w jakimś celu te scenariusze pisze). Można by wiele pisać o szerzeniu nieładu seksualnego, zachęcaniu do niego i... oswajaniu z nim. Rzeczywiście zdrada jeszcze kilkadziesiąt lat temu była jednoznacznie potępiana przez ogół (wierzących i niewierzących). Dziś przez wielu jest tolerowana, a dla niektórych staje się upragnioną atrakcją, tematem opowieści, a czasem ... zazdrości tych, którym "nie udało się" jeszcze zdradzić.

Jacek Pulikowski

Tekst pochodzi z pisma
Don Bosko nr 7(178) lipiec/siepień 2017


   


Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 Ktos: 31.03.2018, 16:19
 Pozaziemski wymiar sprawiedliwosci musi byc ;) Wspolczuje wszystkim zaniedbywanym /odrzuconym mezom i zonom ktorych 'druga polowa ' chwilowo ma ' wazniejsze ' priorytety niz malzenstwo.W takiej sytuacji juz tylko krok od ulegniecia pokusie i zdradzie. Badzcie mocni !Odwagi i wytrwalosci.
 mirek: 10.03.2018, 20:14
 królestwo niebieskie sobie poradzi z tymi którzy się dopuszczają zdrad małżeńskich
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej