Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wartość małżeństwa cz. II

     W pierwszym rozważaniu na temat wartości małżeństwa pozwoliłem sobie użyć wyrażenia, że istnieje złota recepta na zbudowanie udanego małżeństwa. Składa się ona z kilku punktów i jeden z nich już wybrzmiał. Jest to uznanie małżeństwa za najważniejszą sprawę w życiu i podporządkowanie mu wszystkiego, co robimy. Taka hierarchia wartości i celów w naturalny sposób prowadzi do uznania współmałżonka za najważniejszą osobę.

     Aby małżeństwo było przez wszystkich traktowane ze czcią, szacunkiem i uznaniem, aby mogło być "dziełem sztuki", sami małżonkowie muszą siebie nawzajem czcić. Od dnia zawarcia ślubu najważniejszą osobą dla męża staje się żona, a dla żony - mąż! Zdarza się, że tą hierarchią poważnie zachwieją narodziny dziecka. Niejedna kobieta, jeszcze będąc w ciąży, traktuje swojego męża jak najważniejszą osobę w swoim życiu, ale zapomina o tym zaraz po przyjściu na świat maleństwa - wówczas to ono staje się najważniejsze. Nie! Takie postawienie sprawy jest dużym zagrożeniem dla małżeństwa. Pismo Święte w wielu miejscach uzasadnia prawdę o konieczności traktowania siebie nawzajem przez małżonków jako osób najważniejszych. Najistotniejsze wyrażenie to: "Jedno ciało" (Rdz 2, 24; Mt 19, 6; Mk 10, 8; Ef 5, 31). Noszenie dziecka przez matkę pod sercem, wszelkie uciążliwości spowodowane ciążą oraz trud porodu sprawiają, że między dzieckiem a matką powstaje bardzo głęboka więź emocjonalna i psychiczna. Jednak o tej relacji słowo Boże nie mówi, że jest to Jedno ciało". Określenie to, wyrażające nieprzeniknioną tajemnicę, jest uprawnione tylko w stosunku do małżeństwa. Wyraźne potwierdzenie konieczności zachowania takiej hierarchii znajdujemy w słowach: "Anna więc płakała i nie jadła. I rzekł do niej jej mąż, Elkana: Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?" (1 Sm 1, 7-8). Pytanie Elkany jest zwróceniem uwagi, że on, jako mąż, jest najważniejszy i prosi, aby Anna o tym nie zapominała. Jest także przypomnieniem, że jeżeli oboje będą dla siebie najważniejsi, to Bóg zatrosz- czy się o potomstwo i o wszystkie sprawy wynikające z właściwych relacji małżeńskich. Małżonkowie mają najpierw koncentrować się na właściwych relacjach między sobą w małżeństwie, a Bóg będzie im przymnażał tego, co jeszcze jest niezbędne do ich pełnego życia. Przypominają się tu słowa Jezusa: "Starajcie się naprzód o królestwo [Boga] i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6, 33). W tej hierarchii pierwszorzędne znaczenie ma zabieganie o Królestwo Boże, urzeczywistniane na płaszczyźnie małżeńskiej. Dziecko jest kimś ważnym, ale najważniejszy jest współmałżonek. Niestety, często podstawą więzi staje się obecność dziecka, a nie przymierze małżeńskie. W podobny sposób trzeba rozumieć kolejną zależność: najpierw małżeństwo, a następnie rodzicielstwo.

     W Ewangelii czytamy: "Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela" (Mt 19, 6). Jak wiemy, małżeństwo najskuteczniej rozdzielają... sami małżonkowie. Nierzadko dzieje się tak właśnie dlatego, że lekceważą wskazanie, by od dnia ślubu byli dla siebie najważniejszymi osobami. Innym sposobem przestawiania hierarchii osób jest też stawianie swoich rodziców wyżej od małżonka. Rodzice są ważni i należy im się poszanowanie, wyrażane także przez konkretną postawę, opiekę, pamięć. Ale od dnia ślubu mama i tata schodzą na dalszy plan, z czym sami także muszą się pogodzić, co więcej: powinni często swojemu dziecku przypominać, że najważniejszy dla niego jest współmałżonek. Miłość, wierność, uczciwość małżeńską i bycie ze sobą do śmierci ślubuje się tylko współmałżonkowi - a nie dzieciom ani rodzicom. Rodziców trzeba czcić, dzieci - wychowywać, ale przysięgę, wypowiedzianą przed Bogiem i w obecności świadków, składa się tylko współmałżonkowi. Jestem przekonany, że zapominanie o takiej hierarchii osób w małżeństwie stanowi bardzo częstą przyczynę osłabienia jedności małżeńskiej.

     Aby małżeństwo mogło być przez małżonków traktowane ze czcią, muszą oni sobie tę cześć codziennie wyrażać. Najpierw - jak dostrzegliśmy wcześniej - powinni uznać, że są dla siebie najważniejszymi osobami, a prawdę tę muszą wyrażać nieomal nieprzerwanie. Chodzi o wypowiadanie słów miłości, zapewnień o oddaniu, o potwierdzanie, że jest się dla siebie najważniejszym; chodzi również o pochwały i komplementy. Trzeba otwarcie wypowiedzieć, że żony jak powietrza i wody potrzebują potwierdzeń ich urody, pięknego wyglądu. Mężowie muszą od rana do wieczora mówić: Jesteś śliczna, masz piękną fryzurę, makijaż, jesteś moją księżniczką, moim bóstwem". I nie jest to podsycanie próżności, lecz akceptacja zupełnie naturalnego elementu kobiecości, którym jest przywiązywanie wagi do estetyki, do piękna, a także chęć odczucia i usłyszenia, że jest się ważną dla drugiej osoby, dla męża. Słowa takie są dla kobiety ogromnie ważnym składnikiem stymulującym ich stan wewnętrzny. Często mąż potrafi mówić komplementy swoim koleżankom w pracy, dostrzegać ich nowe fryzury, zmianę wyglądu czy ładną część garderoby, zupełnie nie widząc tego u żony, nie zwracając uwagi na jej wygląd, nie wypowiadając do niej miłych słów po przyjściu z pracy, zapominając o podziękowaniu za przygotowany posiłek. Jest to zarówno duża nieuczciwość wobec niej, jak i początek obumierania związku.

     Natomiast żony nie powinny zapominać o niektórych podobnych potrzebach swoich mężów. Oni zaś nie pragną zapewnień o urodzie, gdyż nie odbierają rzeczywistości w kategoriach estetycznych na takim poziomie jak kobiety, potrzebują jednak ze strony swych małżonek słów wdzięczności za opiekę, a także potwierdzenia własnej mądrości, zaradności, odpowiedzialności, siły, pomysłowości, dbałości o rodzinę; potrzebują pochwał za wykonaną pracę, za odpowiedzialność. Mąż chce słyszeć, że żona czuje się przy nim bezpiecznie, że może na nim polegać i że on jest jej "rycerzem". Często takie słowa są wypowiadane jak gdyby zaliczkowo, ale ich powtarzanie może z czasem pomóc mężowi w uwierzeniu, że taki właśnie jest, w staraniu się o to, aby takim być. Przyczyniają się do podnoszenia jego poczucia własnej wartości, zapobiegają przygnębieniu i ucieczkom w różne zainteresowania pozadomowe czy w alkohol. Są też koniecznym przypomnieniem o roli mężczyzny w małżeństwie i w rodzinie.

     Konieczne staje się dzisiaj pokazanie dzieciom, rodzinie, sąsiadom, że małżonkowie właśnie tak żyją, uznając swój związek za coś najcenniejszego, świętego i nierozerwalnego, uznając siebie nawzajem za najważniejsze osoby. Jest to szczególnie potrzebne dzieciom, którym daje się dobry przykład właściwej hierarchii wartości i osób.


Mieczysław Guzewicz


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3-2006



   

Wasze komentarze:
 Ziombel: 04.09.2019, 11:11
 Dla mojej żony syn z poprzedniego małżeństwa jest ważniejszy niż ja. Mamy razem także dwie córki. Cały czas są kłótnie i podzielone zdania. Ja nie mogę mieć swoich decyzji bo przecież MAMUSIA się wtrąca w to co mówię do jej SYNKA. Razem z poprzednim mężem żona wpoiła dla SYNKA wirtualny świat któremu byłem przeciwny i wyszedłem na najgorszego i dalej jestem najgorszy bo mimo tego że SYNEK mamusi się odzywa źle i krzyczy na własne małe siostry to mamusia BRONI SYNKA bo jej SYNEK musi mieć telefon w szkole bo jak nie będzie miał to przecież KORONA z głowy spadnie. Przez to się kłócimy od kilku lat a żona dalej nie rozumie za kogo wyszła ale ja mam wrażenie że za swojego SYNKA a nie za mnie. Na szczęście mam swoje dwie córki 4 i 2 lata które są dla mnie wszystkim ponieważ żona z synem są w związku a ja muszę być dla swoich córeczek. Tylko SYNEK SYNEK I SYNEK i jego wirtualny ŚWIAT. Przykre ale prawdziwe...SYNEK ma 11 lat a problemy z mediami od zawsze ponieważ jego biologiczny ojciec już w wieku 2 lat go sadzał przed komputer i mu wpoił to na AMEN. Pozdrawiam
 Ania : 25.07.2019, 21:47
 Wiecie co....po 12 latach boji z teściową i jej 2 córkami o normalność o męża, małżeństwo mam dość. Nie pomogło nawet wyprowadzka za granicę... siedzi to we mnie jak drzazga... kilkanaście lat mąż pozwał mnie poniżać, wyszydzać, ośmieszać śwojej rodzinie. Bronił ich jak lew! Matka chora z zazdrości... zaborcza i siostry szukające intrygi i czyhające żeby nas skłócić. Po tylu latach postawiłam na swoim, odcięliśmy się wyprowadziliśmy i wcale ulgi nie czuję, wrecz jeszcze większą chęć ucieczki od męża i jego rodziny. Mąż jako mężczyzna stracił cały swój autorytet i szacunek w moich oczach! Nie mogę na niego patrzeć z biegiem czasu zauważam że zachowuje się jak jego rodzina, wzorce wyniesione z domu robią swoje. Nie kocham go! Widzę w nim małe zalęknione dziecko, które jak powietrza potrzebuje aprobaty matki i sióstr, zawsze byłam dla niego nr nr 2. Teraz. To widzę a po rozluźnieniu kontaktow mam wrażenie że się na mnie za to mści! Jest ślepy na to co wyprawiała jego rodzina. Przestrzegam wszystkie kobiety w takich związkach! RATUJCIE SIEBIE! nie rozwalicie tych chorych toksycznych układów mężów z rodzina! Mi żal tylko zmarnowanych lat! I utraconego szacunku....w imię miłości do męża pozwoliłam się stłamsić i poniżać!
 a: 08.07.2019, 19:10
  Szkoda że moi rodzice nie chcą lub nie potrafią tego zrozumieć, że teraz to mąż jest dla mnie najważniejszą osobą i wpędzają mnie w poczucie winy, zamiast pogodzić się z faktem że teraz mój mąż jest moją rodziną... Ciągle wynikają z tego jakieś konflikty, ale postanowiliśmy sobie oboje że nie damy się skłócić. Nikomu nie życzę takiej sytuacji w jakiej się teraz znalazłam.
 a: 07.07.2019, 20:54
  Szkoda że moi rodzice nie chcą lub nie potrafią tego zrozumieć, że teraz to mąż jest dla mnie najważniejszą osobą i wpędzają mnie w poczucie winy, zamiast pogodzić się z faktem że teraz mój mąż jest moją rodziną... Ciągle wynikają z tego jakieś konflikty, ale postanowiliśmy sobie oboje że nie damy się skłócić. Nikomu nie życzę takiej sytuacji w jakiej się teraz znalazłam.
 el: 07.07.2019, 20:54
 Ja za to mam okropna tesciowa i szwagra pod tym wzgledem. Oboje uwazaja , ze oni powinni byc najwazniejsi,a zona i dziecko powinni zejsc na dalszy plan. Ku ich nieszczesciu jest odwrotnie. My jestesmy dla siebie najwazniejsi i nasze dziecko. Oni nie potrafia tego zrozumiec. maz rzadko ich odwiedza ,a matke juz bardzo rzadko, gdyz co wizyta u niej spotykaly go nieprzyjemnosci zwiazane z ciaglymi awanturami,zalami i pretensjami. W koncu tesciowa zaczela w rodzinie opowiadac na mnie i na meza rozne dziwne rzeczy. Klamstwa,plotki, chcac tym w szczegolnosci mnie oczernic przed innymi. Po tym wszystkim postanowilam sie odciac, moj maz tez woli tam nie chodzic,choc co kilka miesiecy pojdzie. Jestesmy silnym malzenstwem,kochajacym sie i wyszlismy z tego obronna reka. Umocnieni przejsciami z tym zwiazanymi. tesciowa byla sklonna z zazdrosci o syna zniszczyc nasze malzenstwo. Nieraz powtarzala,ze matka powinna byc najwazniejsza,bo z zona roznie moze byc. nie cieszyl jej fakt , ze syn ma dobra zone (jak sam twierdzi) liczylo sie tylko to, ze nie ona jest najwazniejsza kobieta w jego zyciu. Kopala pod nami dolki, szczegolnie pode mna i sama w te dolki wpadla. Niestety ludzie sa nastawieni przez nia(oprocz tych co ja znaja) Potrafi klamac i owijac ludzi wokol palca. Czaami mysle, ze ma w sobie diabla, bo ma diabelski jezyk i zdolnosci manipulacji. Moj maz na szczescie sie do niej nie przydal, jest po prostu aniolem:) Pozdrawiam i duzo milosci zycze malzenskiej, oraz zrozumienia zycze.
 Rysia: 18.05.2019, 16:54
 Ja chciałam powiedzieć ze jestem najważniejsza ,to nigdy niebylło Jak teść to on był najważniejszy "co tata powie tak będzie " Na uszczypliwości teścia milczał Zmarł na raka teść to samo było ze siostrami Utrzymywał je swoją praca chociaż miały mężów do utrzymania A mnie gnębił i zmuszał do pracy na roli Teraz rola podupadła to się codziennie ze mną kłoci Pieniędzy mi nie daje i wymagania robi co do jedzenia i obsługi Każdemu usłużny tylko nie mnie Gry go o coś poproszę wpada w nerwy i narzekania Od 30 lat nie zarobi grosza Tak żyjemy ze sobą 48lat Ja się nieustannie modlę i czekam ze się ten horor skończy Pozdrawiam🔥
 iga: 05.05.2019, 20:03
 jestem 33lata po slubie najwazniejsze sa dla meza mama isiostry telefoniczny raport codziennie wszystko przekazane co na obiad gdzie byl co robil nic i nikt tego nie zmieni wojna wiecznie wojna przez te lata nie znalazlam rozwiazania przeklnelam dwie zeczy w zyciu telefon i komputer potajemne rozmowy wiem kiedy donich dzwoni jest inny nic takiego nie zmieni ty placzesz a on sie smieje gdyby weszlo pozwolenie slubu to on by pierwszy kaziroctwo uczynil
 Xxx: 14.04.2019, 17:49
 Do: Anna. Jest bardzo smutnym zjawiskiem fakt,ze tak wielu „ musi „ wybierac. Prawdziwie kochające serce nie „ musi „ wybierać. Gwarantuje Ci kochana,ze jeśli twoja miłość jest tak upośledzona, ze „ musisz” wybierać- nie będziesz szczęśliwa, a twoja starość będzie bardzo samotna i smutna. Współczucia.
 Xxx: 14.04.2019, 17:48
 Do: Anna. Jest bardzo smutnym zjawiskiem fakt,ze tak wielu „ musi „ wybierac. Prawdziwie kochające serce nie „ musi „ wybierać. Gwarantuje Ci kochana,ze jeśli twoja miłość jest tak upośledzona, ze „ musisz” wybierać- nie będziesz szczęśliwa, a twoja starość będzie bardzo samotna i smutna. Współczucia.
 do andrzeja: 19.01.2019, 22:29
 Buedny człowieku, chyba niewiele zrozumiales z tego tekstu. Jesli wlasciwie ulozyles system wartosci to rodzinna firma bedzie dla Ciebie mniej wazna niz żona i bedziewsz w stanie posiwiecic nawet intersy i inne niezwykle wazne sprawy. Wiem ze kazdy musi z czegos zyc ale zawsze mozna sie przekwalifikowac i przeporwadzic jak jest taka koniecznisc.
 Greg: 05.11.2018, 22:53
 Święte slowa!
 andrzej: 27.07.2018, 17:48
 Zgadzam się ze wszystkim co napisano: Tylko, ze odpowiedzcie po co rodzicom dzieci? Wiadomo, że w dużym domu, gdzie jest dwa mieszkania, zostanie tylko jedno. Ma prawo się ożenić, wyjść za mąż i przyprowadzić drugą połówkę. Nauki przedmałżeńskie zalecają wyprowadzenie się. Tylko proszę jeszcze mądrych doradców, skąd wziąć żonę dla rolnika, kto poprowadzi rodzinną firmę, a takich jest tysiące. Mówią, że po jakimś czasie trzeba wrócić - tak się nie da, bo pożyczka na mieszkanie, praca, dzieci w szkołach, a rodzice mają paść od roboty zgryzoty. To nie jest tak, ze rodzice, teściowie są zawsze żli. Jak małżonek zostawia rodziców na pastwę losu, to Ciebie też zostawi, gdy pojawi się coś ciekawszego. A rozwydrzone córunie i synkowie, choćby się wyprowadzili, to i tak będzie z nimi trudno. Ludzie i sytuacje nie są spod matrycy. Gdyby słuchać zaleceń, raczej nic nie robić tylko siedzieć na ławeczce i pić piwko. Wiadomo, że w mieście na 50 czy 70 metrach dwie rodziny nie będą, ale powinny być w pobliżu, żeby starość nie była przekleństwem. Czego i wam życzę mądrale.
 p.: 08.02.2017, 13:42
 jedna z najgorszych sytuacji to taka, kiedy nieszczęśliwa w swoim małzeństwie teściowa (a mamusia naszego męża) przerzuca wszystkie uczucia na syneczka, często jedynego i ukochanego. A męża nie szanuje i lekceważy, mężczyzną jej życia jest syneczek. A synowa jest rywalką.
 C...: 16.01.2017, 09:07
 W grudniu urodzil nam sie syn, od tamtej pory nie ma na nic czasu wiadomo, tak to juz przy dziecku bywa ale staram sie, probuje by mąż poświecil mi choc chwilke dzinnie to slysze, ze kiedy, ze nie ma czasu.. Ale gdy jest juz ta chwila bo maly akurat spi to co, mąż siedzi przez ten caly czas na telefonie czy laptopie, a nie daj Boże, że cos powiem, to od razu ze sie czepiam i ze nie pozwalam mu miec chwili dla siebie... ehh.. Z tesciowa tez, co mamusia nie powie to tak ma byc, tak jest dobrze, ale jesli ja wczesniej mowilam to samo to nie sluchal.. Mamusia wie lepiej co i jak dziecku trzeba, a ja juz nie.. Czasem czuje sie niepotrzebna.. Tak gdyby jego mama miala przyjechac tu i sie zajmowac malym bo robi to lepiej, a mnie tu nie musi juz byc.. Urodzilas i czesc.. Nie wiem co dalej bedzie, boje sie ze to sie skonczy.. Czuje, ze sie oddalamy..
 C...: 14.01.2017, 21:42
 W grudniu urodzil nam sie syn, od tamtej pory nie ma na nic czasu wiadomo, tak to juz przy dziecku bywa ale staram sie, probuje by mąż poświecil mi choc chwilke dzinnie to slysze, ze kiedy, ze nie ma czasu.. Ale gdy jest juz ta chwila bo maly akurat spi to co, mąż siedzi przez ten caly czas na telefonie czy laptopie, a nie daj Boże, że cos powiem, to od razu ze sie czepiam i ze nie pozwalam mu miec chwili dla siebie... ehh.. Z tesciowa tez, co mamusia nie powie to tak ma byc, tak jest dobrze, ale jesli ja wczesniej mowilam to samo to nie sluchal.. Mamusia wie lepiej co i jak dziecku trzeba, a ja juz nie.. Czasem czuje sie niepotrzebna.. Tak gdyby jego mama miala przyjechac tu i sie zajmowac malym bo robi to lepiej, a mnie tu nie musi juz byc.. Urodzilas i czesc.. Nie wiem co dalej bedzie, boje sie ze to sie skonczy.. Czuje, ze sie oddalamy..
 L.: 11.10.2016, 21:16
 Mieszkamy z mężem u moich rodziców. Mam napięte stosunki z rodzeństwem ( potrzebowali mnie jak trzebabyło pomóc to itd)Jestem w ciąży, chcę w spokoju oczekiwać na potomka, ale niestety wciąż żyję życiem domowników. Często płaczę i się denerwuję, bo nikogo nie obchodzi, że mam pod sercem dziecko i teraz ja potrzebuję wsparcia. Mąż odwleka sprawę z wyprowadzką ( pracuje jako kierowca i wpada tylko na weekend i albo na 1 dzień) więc nie wie ile muszę tutaj przejść na codzień. Chciałabym spędzić Wigilię tylko z nim, a w 1 dzień jechac do rodziców,ale niestety jak co roku on nie wyobraża sobie świąt bez RODZINKI (a ja to nie wiem kim dla niego jestem?). Co ja sobie zaplanuje, jemu nie pasuje, od razu wytyka mi różne błędy itd. Nasze rozmowy to często mój monolog...muszę o wszystko sama się martwić. Nie stara się już o mnie. NIe liczy się z moim zdaniem. A chyba chociaż teraz w moim stanie ktoś powinien mnie wspierac? Ale niestety. Modlę się gorliwie o spokój.Mam nadzieję, że dożyję do porodu.
 Tina: 23.08.2016, 10:36
 Życzę wam powodzenia. Bardzo dobrze robicie. To mąż jest najważniejszy i żona. Nie dzieci i nie rodzice. Najgorsze jest to Że mąż często nie zauważa jak bardzo żona się Dla niego poświęca i Stara i jest ze wszystkim sama jak palec. Pozdrowienia i trzymam kciuki pa
 Ania: 15.08.2016, 20:43
 Szkoda że u mnie nie może być iskierka nadziei,mój mąż jest niedojrzały i nie potrafi odciąć tej pępowiny.I dla niego najważniejsza jest matka a nie żona.
 Iilia: 11.08.2016, 09:13
 Ja też czekam siedem lat na moją kolej...próbowałam wielu podejść..jestem zmęczona...czuję ze mój związek to agonia, najbardzej martwie sie o dzieci,o ich przyszloś o budowanie zdrowych relacji przez nich...mój mąż nie potrafi odciac pępowiny od swoich rodziców, a oni w tym mu nie pomagają, wręcz przeciwnie, jest on na kazde zawolanie ojca ,w 5 minut rzuca swoje sprawy i jedzie mu pomóc przestawiać, kopać, montować itd itp a u nas odłogiem leża rzeczy od wielu miesięcy jak nie lat...Oprocz rodzicow liczy sie jego siostra i dalsza rodzina, ja nie czuje sie jego rodziną..niestety dzielil sie z nimi naszymi malzenskimi klopotami i patrza na mnie spod byka. Niestety moj maz jest gluchy i slepy na moje proby zwrocenia uwagi na to , na mnie na dzieci.. ...dochodze do wniosku ze on po prostu nas nie kocha...a drugi wniosek ze nie dojrzal do malzenstwa, przyzwyczjony do nadskakujacej matki chce przeniesc te wzorce na nasza rodzine, wielkim prblemem jest komunikacja z nim..tocze monologi...nie mam juz sily probowac,sama ...nie wiem czy chce czekam na cud..czuje sie pusta w srodku, nie chce sie modlic ..nie umiem, najstraszniejsze w tym ze jego rodzice systematycznie w kazda niedziele uczestnicza we mszy, a z drugiej strony podjudzaja go przeciwko mnie, co slyszalam...:(
 baska: 15.06.2016, 17:32
 dla mojego meza najwazniejszymi osobami jest mamusia i jego 50 letni brat kawoler dla mojego meza najwazniejszymi osobami jest mamusia i jego 50 letni brat kawaler mam czasami wrazenie ze laczy ich cos wiecej niz braterstwo to donich dzwoni kilka razy dziennie po pracy o bowiazkowo ich odwiedza codziennie w niedziele po kosciele unich im mowi o wszystkim a mam cieszyc sie jak to mowi tesciowa ze mnie wzial bo bym miala pijaka \
(1) [2]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej