Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wartość małżeństwa cz. II

W pierwszym rozważaniu na temat wartości małżeństwa pozwoliłem sobie użyć wyrażenia, że istnieje złota recepta na zbudowanie udanego małżeństwa. Składa się ona z kilku punktów i jeden z nich już wybrzmiał. Jest to uznanie małżeństwa za najważniejszą sprawę w życiu i podporządkowanie mu wszystkiego, co robimy. Taka hierarchia wartości i celów w naturalny sposób prowadzi do uznania współmałżonka za najważniejszą osobę.

Aby małżeństwo było przez wszystkich traktowane ze czcią, szacunkiem i uznaniem, aby mogło być "dziełem sztuki", sami małżonkowie muszą siebie nawzajem czcić. Od dnia zawarcia ślubu najważniejszą osobą dla męża staje się żona, a dla żony - mąż! Zdarza się, że tą hierarchią poważnie zachwieją narodziny dziecka. Niejedna kobieta, jeszcze będąc w ciąży, traktuje swojego męża jak najważniejszą osobę w swoim życiu, ale zapomina o tym zaraz po przyjściu na świat maleństwa - wówczas to ono staje się najważniejsze. Nie! Takie postawienie sprawy jest dużym zagrożeniem dla małżeństwa. Pismo Święte w wielu miejscach uzasadnia prawdę o konieczności traktowania siebie nawzajem przez małżonków jako osób najważniejszych. Najistotniejsze wyrażenie to: "Jedno ciało" (Rdz 2, 24; Mt 19, 6; Mk 10, 8; Ef 5, 31). Noszenie dziecka przez matkę pod sercem, wszelkie uciążliwości spowodowane ciążą oraz trud porodu sprawiają, że między dzieckiem a matką powstaje bardzo głęboka więź emocjonalna i psychiczna. Jednak o tej relacji słowo Boże nie mówi, że jest to Jedno ciało". Określenie to, wyrażające nieprzeniknioną tajemnicę, jest uprawnione tylko w stosunku do małżeństwa. Wyraźne potwierdzenie konieczności zachowania takiej hierarchii znajdujemy w słowach: "Anna więc płakała i nie jadła. I rzekł do niej jej mąż, Elkana: Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?" (1 Sm 1, 7-8). Pytanie Elkany jest zwróceniem uwagi, że on, jako mąż, jest najważniejszy i prosi, aby Anna o tym nie zapominała. Jest także przypomnieniem, że jeżeli oboje będą dla siebie najważniejsi, to Bóg zatrosz- czy się o potomstwo i o wszystkie sprawy wynikające z właściwych relacji małżeńskich. Małżonkowie mają najpierw koncentrować się na właściwych relacjach między sobą w małżeństwie, a Bóg będzie im przymnażał tego, co jeszcze jest niezbędne do ich pełnego życia. Przypominają się tu słowa Jezusa: "Starajcie się naprzód o królestwo [Boga] i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6, 33). W tej hierarchii pierwszorzędne znaczenie ma zabieganie o Królestwo Boże, urzeczywistniane na płaszczyźnie małżeńskiej. Dziecko jest kimś ważnym, ale najważniejszy jest współmałżonek. Niestety, często podstawą więzi staje się obecność dziecka, a nie przymierze małżeńskie. W podobny sposób trzeba rozumieć kolejną zależność: najpierw małżeństwo, a następnie rodzicielstwo.

W Ewangelii czytamy: "Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela" (Mt 19, 6). Jak wiemy, małżeństwo najskuteczniej rozdzielają... sami małżonkowie. Nierzadko dzieje się tak właśnie dlatego, że lekceważą wskazanie, by od dnia ślubu byli dla siebie najważniejszymi osobami. Innym sposobem przestawiania hierarchii osób jest też stawianie swoich rodziców wyżej od małżonka. Rodzice są ważni i należy im się poszanowanie, wyrażane także przez konkretną postawę, opiekę, pamięć. Ale od dnia ślubu mama i tata schodzą na dalszy plan, z czym sami także muszą się pogodzić, co więcej: powinni często swojemu dziecku przypominać, że najważniejszy dla niego jest współmałżonek. Miłość, wierność, uczciwość małżeńską i bycie ze sobą do śmierci ślubuje się tylko współmałżonkowi - a nie dzieciom ani rodzicom. Rodziców trzeba czcić, dzieci - wychowywać, ale przysięgę, wypowiedzianą przed Bogiem i w obecności świadków, składa się tylko współmałżonkowi. Jestem przekonany, że zapominanie o takiej hierarchii osób w małżeństwie stanowi bardzo częstą przyczynę osłabienia jedności małżeńskiej.

Aby małżeństwo mogło być przez małżonków traktowane ze czcią, muszą oni sobie tę cześć codziennie wyrażać. Najpierw - jak dostrzegliśmy wcześniej - powinni uznać, że są dla siebie najważniejszymi osobami, a prawdę tę muszą wyrażać nieomal nieprzerwanie. Chodzi o wypowiadanie słów miłości, zapewnień o oddaniu, o potwierdzanie, że jest się dla siebie najważniejszym; chodzi również o pochwały i komplementy. Trzeba otwarcie wypowiedzieć, że żony jak powietrza i wody potrzebują potwierdzeń ich urody, pięknego wyglądu. Mężowie muszą od rana do wieczora mówić: Jesteś śliczna, masz piękną fryzurę, makijaż, jesteś moją księżniczką, moim bóstwem". I nie jest to podsycanie próżności, lecz akceptacja zupełnie naturalnego elementu kobiecości, którym jest przywiązywanie wagi do estetyki, do piękna, a także chęć odczucia i usłyszenia, że jest się ważną dla drugiej osoby, dla męża. Słowa takie są dla kobiety ogromnie ważnym składnikiem stymulującym ich stan wewnętrzny. Często mąż potrafi mówić komplementy swoim koleżankom w pracy, dostrzegać ich nowe fryzury, zmianę wyglądu czy ładną część garderoby, zupełnie nie widząc tego u żony, nie zwracając uwagi na jej wygląd, nie wypowiadając do niej miłych słów po przyjściu z pracy, zapominając o podziękowaniu za przygotowany posiłek. Jest to zarówno duża nieuczciwość wobec niej, jak i początek obumierania związku.

Natomiast żony nie powinny zapominać o niektórych podobnych potrzebach swoich mężów. Oni zaś nie pragną zapewnień o urodzie, gdyż nie odbierają rzeczywistości w kategoriach estetycznych na takim poziomie jak kobiety, potrzebują jednak ze strony swych małżonek słów wdzięczności za opiekę, a także potwierdzenia własnej mądrości, zaradności, odpowiedzialności, siły, pomysłowości, dbałości o rodzinę; potrzebują pochwał za wykonaną pracę, za odpowiedzialność. Mąż chce słyszeć, że żona czuje się przy nim bezpiecznie, że może na nim polegać i że on jest jej "rycerzem". Często takie słowa są wypowiadane jak gdyby zaliczkowo, ale ich powtarzanie może z czasem pomóc mężowi w uwierzeniu, że taki właśnie jest, w staraniu się o to, aby takim być. Przyczyniają się do podnoszenia jego poczucia własnej wartości, zapobiegają przygnębieniu i ucieczkom w różne zainteresowania pozadomowe czy w alkohol. Są też koniecznym przypomnieniem o roli mężczyzny w małżeństwie i w rodzinie.

Konieczne staje się dzisiaj pokazanie dzieciom, rodzinie, sąsiadom, że małżonkowie właśnie tak żyją, uznając swój związek za coś najcenniejszego, świętego i nierozerwalnego, uznając siebie nawzajem za najważniejsze osoby. Jest to szczególnie potrzebne dzieciom, którym daje się dobry przykład właściwej hierarchii wartości i osób.

Mieczysław Guzewicz

Publikacja za zgodą redakcji
Miłujcie się!, nr 3-2006


   

Wasze komentarze:
 Gola 26.2020 : 26.10.2020, 20:04
 Moja teściowa uważa mnie za osobę głupsza od siebie, ma mocna osobowość, zawsze wszystko musi być tak jak chce. A maz"daj spokoj starej babce"a to ja już jestem stara, czy zawsze muszę się podporządkować.
 Gola 26.2020 : 26.10.2020, 19:30
 Ja też już nie mam siły. przez całe 35 lat czuje ze w konfliktowych sytuacjach mąż zawsze bierze stronę swojej rodziny, niby że "daj spokój starej babce", ale zawsze przy tym krzyczy i jest awantura, nigdy nie przyzna że jego mama źle postępuje . Nie mogę się z tym pogodzić. Czy jest na to jakaś rada, czy czekać aż zostaniemy na tym świecie, muszę dodać że i teściowa i mąż są głęboko wieżacy, pozdrawiam
 Gosia: 07.09.2020, 08:43
 Dla mojego męża mamusia jest najważniejsza. Powiedział mi, że ja jestem dla niego nr 2 a mamusię kocha nad życie i to ona jest numerem 1! Co o tym sądzicie?.
 Gosia: 06.09.2020, 23:21
 Mam to samo w domu. Wczoraj mi mąż powiedział, że kocha mamusię nad życie a ja w naszym związku jestem nr 2! Co mam o tym myśleć? Powiedział, że żon może mieć 10 a mamusię ma się tylko jedną... Mąż ma 60 a ja 64 lata.
 Sylwia: 15.07.2020, 02:01
 Zgadzam się w pełni z treścią artykułu. Często "mamusia" przelewa całą miłość na dziecko zamiast na męża, bo z różnych powodów nie umieli się porozumieć i nieszczęście gotowe. Mimowolnie psuje relacje małżeńskie swojego dziecka często syna, który prędzej czy później okazuje się mamisynkiem. Dlatego takie ważne są relacje małżeńskie, bo one działają pokoleniowo. Trzeba modlić się za swojego małżonka codziennie i oddawać to Panu Bogu.
 żona: 29.06.2020, 10:25
 mój małżonek nigdy nie odciął pępowiny, jest ze swoją rodziną nr 1 złączony do końca życia, jego ojciec jest najważniejszy, potem siostra, z którą nagle potrafi rozmawiać, ze mną nie rozmawia, nie zna takiej czynności. Po dwudziestu kilku latach małżeństwa żałuję, że za niego wyszłam za mąż. W tym miejscu przestrzegam wszystkie panie zastanawiające się, jeżeli facet nie mówi nigdy miłych rzeczy, jeżeli całe życie podporządkowane jest tatusiowi i mamusi i/lub siostrzyczce, braciszkowi, jeżeli ma węża w kieszeni, nigdzie cię nie zabiera, nawet do kina na tani poniedziałek - DAJ SOBIE SPOKÓJ, pozdrawiam Was
 Marta: 16.01.2020, 06:06
 Jestem przerażona, mam nadzieję, że nastąpi koniec swiata. To straszne co robią mężowie.
 Aga: 29.11.2019, 14:29
 Nie podobają mi się te bzdury dzieci zawsze powinny być najważniejsze dlaczego mam męża traktować jak króla?wciągnął nas w długi nigdy nie opiekował się dziećmi a teraz wogóle nie spędza z nami czasu jest cały tydzień w pracy wraca późno w piątek a w sobotę patrzy żeby tylko gdzieś na wódke jechać a w niedzielę przespać cały dzień bo do kościoła go zawołają .To co czytam to stek bzdur mąż ma być najważniejszy a ja to co pies na resztkach a może mam tylko nim się zajmować a dzieci do bidula kto to wymyślił?
 Ziombel: 04.09.2019, 11:11
 Dla mojej żony syn z poprzedniego małżeństwa jest ważniejszy niż ja. Mamy razem także dwie córki. Cały czas są kłótnie i podzielone zdania. Ja nie mogę mieć swoich decyzji bo przecież MAMUSIA się wtrąca w to co mówię do jej SYNKA. Razem z poprzednim mężem żona wpoiła dla SYNKA wirtualny świat któremu byłem przeciwny i wyszedłem na najgorszego i dalej jestem najgorszy bo mimo tego że SYNEK mamusi się odzywa źle i krzyczy na własne małe siostry to mamusia BRONI SYNKA bo jej SYNEK musi mieć telefon w szkole bo jak nie będzie miał to przecież KORONA z głowy spadnie. Przez to się kłócimy od kilku lat a żona dalej nie rozumie za kogo wyszła ale ja mam wrażenie że za swojego SYNKA a nie za mnie. Na szczęście mam swoje dwie córki 4 i 2 lata które są dla mnie wszystkim ponieważ żona z synem są w związku a ja muszę być dla swoich córeczek. Tylko SYNEK SYNEK I SYNEK i jego wirtualny ŚWIAT. Przykre ale prawdziwe...SYNEK ma 11 lat a problemy z mediami od zawsze ponieważ jego biologiczny ojciec już w wieku 2 lat go sadzał przed komputer i mu wpoił to na AMEN. Pozdrawiam


 Ania : 25.07.2019, 21:47
 Wiecie co....po 12 latach boji z teściową i jej 2 córkami o normalność o męża, małżeństwo mam dość. Nie pomogło nawet wyprowadzka za granicę... siedzi to we mnie jak drzazga... kilkanaście lat mąż pozwał mnie poniżać, wyszydzać, ośmieszać śwojej rodzinie. Bronił ich jak lew! Matka chora z zazdrości... zaborcza i siostry szukające intrygi i czyhające żeby nas skłócić. Po tylu latach postawiłam na swoim, odcięliśmy się wyprowadziliśmy i wcale ulgi nie czuję, wrecz jeszcze większą chęć ucieczki od męża i jego rodziny. Mąż jako mężczyzna stracił cały swój autorytet i szacunek w moich oczach! Nie mogę na niego patrzeć z biegiem czasu zauważam że zachowuje się jak jego rodzina, wzorce wyniesione z domu robią swoje. Nie kocham go! Widzę w nim małe zalęknione dziecko, które jak powietrza potrzebuje aprobaty matki i sióstr, zawsze byłam dla niego nr nr 2. Teraz. To widzę a po rozluźnieniu kontaktow mam wrażenie że się na mnie za to mści! Jest ślepy na to co wyprawiała jego rodzina. Przestrzegam wszystkie kobiety w takich związkach! RATUJCIE SIEBIE! nie rozwalicie tych chorych toksycznych układów mężów z rodzina! Mi żal tylko zmarnowanych lat! I utraconego szacunku....w imię miłości do męża pozwoliłam się stłamsić i poniżać!
 a: 08.07.2019, 19:10
  Szkoda że moi rodzice nie chcą lub nie potrafią tego zrozumieć, że teraz to mąż jest dla mnie najważniejszą osobą i wpędzają mnie w poczucie winy, zamiast pogodzić się z faktem że teraz mój mąż jest moją rodziną... Ciągle wynikają z tego jakieś konflikty, ale postanowiliśmy sobie oboje że nie damy się skłócić. Nikomu nie życzę takiej sytuacji w jakiej się teraz znalazłam.
 a: 07.07.2019, 20:54
  Szkoda że moi rodzice nie chcą lub nie potrafią tego zrozumieć, że teraz to mąż jest dla mnie najważniejszą osobą i wpędzają mnie w poczucie winy, zamiast pogodzić się z faktem że teraz mój mąż jest moją rodziną... Ciągle wynikają z tego jakieś konflikty, ale postanowiliśmy sobie oboje że nie damy się skłócić. Nikomu nie życzę takiej sytuacji w jakiej się teraz znalazłam.
 el: 07.07.2019, 20:54
 Ja za to mam okropna tesciowa i szwagra pod tym wzgledem. Oboje uwazaja , ze oni powinni byc najwazniejsi,a zona i dziecko powinni zejsc na dalszy plan. Ku ich nieszczesciu jest odwrotnie. My jestesmy dla siebie najwazniejsi i nasze dziecko. Oni nie potrafia tego zrozumiec. maz rzadko ich odwiedza ,a matke juz bardzo rzadko, gdyz co wizyta u niej spotykaly go nieprzyjemnosci zwiazane z ciaglymi awanturami,zalami i pretensjami. W koncu tesciowa zaczela w rodzinie opowiadac na mnie i na meza rozne dziwne rzeczy. Klamstwa,plotki, chcac tym w szczegolnosci mnie oczernic przed innymi. Po tym wszystkim postanowilam sie odciac, moj maz tez woli tam nie chodzic,choc co kilka miesiecy pojdzie. Jestesmy silnym malzenstwem,kochajacym sie i wyszlismy z tego obronna reka. Umocnieni przejsciami z tym zwiazanymi. tesciowa byla sklonna z zazdrosci o syna zniszczyc nasze malzenstwo. Nieraz powtarzala,ze matka powinna byc najwazniejsza,bo z zona roznie moze byc. nie cieszyl jej fakt , ze syn ma dobra zone (jak sam twierdzi) liczylo sie tylko to, ze nie ona jest najwazniejsza kobieta w jego zyciu. Kopala pod nami dolki, szczegolnie pode mna i sama w te dolki wpadla. Niestety ludzie sa nastawieni przez nia(oprocz tych co ja znaja) Potrafi klamac i owijac ludzi wokol palca. Czaami mysle, ze ma w sobie diabla, bo ma diabelski jezyk i zdolnosci manipulacji. Moj maz na szczescie sie do niej nie przydal, jest po prostu aniolem:) Pozdrawiam i duzo milosci zycze malzenskiej, oraz zrozumienia zycze.
 Rysia: 18.05.2019, 16:54
 Ja chciałam powiedzieć ze jestem najważniejsza ,to nigdy niebylło Jak teść to on był najważniejszy "co tata powie tak będzie " Na uszczypliwości teścia milczał Zmarł na raka teść to samo było ze siostrami Utrzymywał je swoją praca chociaż miały mężów do utrzymania A mnie gnębił i zmuszał do pracy na roli Teraz rola podupadła to się codziennie ze mną kłoci Pieniędzy mi nie daje i wymagania robi co do jedzenia i obsługi Każdemu usłużny tylko nie mnie Gry go o coś poproszę wpada w nerwy i narzekania Od 30 lat nie zarobi grosza Tak żyjemy ze sobą 48lat Ja się nieustannie modlę i czekam ze się ten horor skończy Pozdrawiam🔥
 iga: 05.05.2019, 20:03
 jestem 33lata po slubie najwazniejsze sa dla meza mama isiostry telefoniczny raport codziennie wszystko przekazane co na obiad gdzie byl co robil nic i nikt tego nie zmieni wojna wiecznie wojna przez te lata nie znalazlam rozwiazania przeklnelam dwie zeczy w zyciu telefon i komputer potajemne rozmowy wiem kiedy donich dzwoni jest inny nic takiego nie zmieni ty placzesz a on sie smieje gdyby weszlo pozwolenie slubu to on by pierwszy kaziroctwo uczynil
 Xxx: 14.04.2019, 17:49
 Do: Anna. Jest bardzo smutnym zjawiskiem fakt,ze tak wielu „ musi „ wybierac. Prawdziwie kochające serce nie „ musi „ wybierać. Gwarantuje Ci kochana,ze jeśli twoja miłość jest tak upośledzona, ze „ musisz” wybierać- nie będziesz szczęśliwa, a twoja starość będzie bardzo samotna i smutna. Współczucia.
 Xxx: 14.04.2019, 17:48
 Do: Anna. Jest bardzo smutnym zjawiskiem fakt,ze tak wielu „ musi „ wybierac. Prawdziwie kochające serce nie „ musi „ wybierać. Gwarantuje Ci kochana,ze jeśli twoja miłość jest tak upośledzona, ze „ musisz” wybierać- nie będziesz szczęśliwa, a twoja starość będzie bardzo samotna i smutna. Współczucia.
 do andrzeja: 19.01.2019, 22:29
 Buedny człowieku, chyba niewiele zrozumiales z tego tekstu. Jesli wlasciwie ulozyles system wartosci to rodzinna firma bedzie dla Ciebie mniej wazna niz żona i bedziewsz w stanie posiwiecic nawet intersy i inne niezwykle wazne sprawy. Wiem ze kazdy musi z czegos zyc ale zawsze mozna sie przekwalifikowac i przeporwadzic jak jest taka koniecznisc.
 Greg: 05.11.2018, 22:53
 Święte slowa!
 andrzej: 27.07.2018, 17:48
 Zgadzam się ze wszystkim co napisano: Tylko, ze odpowiedzcie po co rodzicom dzieci? Wiadomo, że w dużym domu, gdzie jest dwa mieszkania, zostanie tylko jedno. Ma prawo się ożenić, wyjść za mąż i przyprowadzić drugą połówkę. Nauki przedmałżeńskie zalecają wyprowadzenie się. Tylko proszę jeszcze mądrych doradców, skąd wziąć żonę dla rolnika, kto poprowadzi rodzinną firmę, a takich jest tysiące. Mówią, że po jakimś czasie trzeba wrócić - tak się nie da, bo pożyczka na mieszkanie, praca, dzieci w szkołach, a rodzice mają paść od roboty zgryzoty. To nie jest tak, ze rodzice, teściowie są zawsze żli. Jak małżonek zostawia rodziców na pastwę losu, to Ciebie też zostawi, gdy pojawi się coś ciekawszego. A rozwydrzone córunie i synkowie, choćby się wyprowadzili, to i tak będzie z nimi trudno. Ludzie i sytuacje nie są spod matrycy. Gdyby słuchać zaleceń, raczej nic nie robić tylko siedzieć na ławeczce i pić piwko. Wiadomo, że w mieście na 50 czy 70 metrach dwie rodziny nie będą, ale powinny być w pobliżu, żeby starość nie była przekleństwem. Czego i wam życzę mądrale.
(1) [2]


Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Tymoteusza i TytusaModlitwa do św. Tymoteusza i Tytusa

Litania do misjonarzyLitania do misjonarzy

Kropla drąży kamieńKropla drąży kamień

Jak klerycy przeżywają czystośćJak klerycy przeżywają czystość

Modlitwa do św. Pauli MontalModlitwa do św. Pauli Montal

Najbardziej popularne

Życzenia dla BabciŻyczenia dla Babci

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Wyznanie wiary - CredoWyznanie wiary - Credo

Psalm 51Psalm 51

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
[ Strona główna ]

Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej