Bo kapliczki stoją na ludziachKapliczka przy ul. Wolskiej 67 pamięta modlitwę warszawiaków idących na śmierć podczas rzezi Woli. Dziś może być wyburzona razem z kamienicą. Czy takie miejsca jak to uda się ocalić?Większość kapliczek do dziś zachowanych po lewej stronie Wisły pochodzi z czasów okupacji hitlerowskiej. Poczucie bezpieczeństwa, solidarności, a nawet wolności dawały pieśni religijne i patriotyczne oraz modlitwy śpiewane i odmawiane wspólnie z sąsiadami w podwórku od godziny policyjnej zamkniętym bramą. Na cokole Matki Bożej z ul. Słupeckiej wyryto napis: "U stóp Twoich Matko Boża składamy modlitwy za ocalenie wszystkich mieszkańców naszego domu w czasie bombardowania w nocy z 12 na 13 V 1943 roku". Znamienny jest napjs: "Królowo Pokoju, módl się za nami, 1944" przy ul. Marszałkowskiej 62. Z kolei pod figurą Matki Bożej przy ul. Kaliskiej 17 są tylko słowa "Pod Twoją obronę uciekamy się", ale najstarsi mieszkańcy dotąd pamiętają, jak w nocy, w czasie nalotu Sowietów na Warszawę, kobiety wyległy na podwórko, by oglądać "feerię świateł". Nagle jedna z nich przytomnie zawołała: "Wszyscy do pralni!". Za chwilę w miejsce, gdzie stały, gruchnęła bomba, która wydrążyła dziurę głębokości kilku pięter. Choć w wojennej Warszawie więcej osób się modliło, niż walczyło, to w zbiorowej świadomości i pamięci proporcja ta się odwróciła. Dopiero od niedawna wycieczki obcokrajowców zapuszczają się w podwórka, by oglądać fenomen, jakim są kapliczki. No i sami warszawiacy są nimi zafascynowani. Niezwykła jest ich autentyczność - powstawały bez odgórnych wskazówek i zgody architekta, ale z rzeczywistej potrzeby. Niestety, coraz częściej w miejscach starych kamienic, przy których stały, powstają apartamentowce. Znikają mieszkańcy, a razem z nimi kapliczki i pamięć o nich. Bo kapliczka - jak pięknie powiedziała stara warszawianka - nie stoją na cokołach. One stoją na ludziach. - Teściowa obserwowała z mieszkania przy ul. Syreny, jak w 1944 r. - na chwilę przed rozstrzelaniem przez Niemców - warszawiacy piodlili się przy kapliczce w kamienicy przy ul. Wolskiej 67. Sama też się zawsze przy niej się zatrzymywała i wspominała te okrutne chwile - mówi Barbara Złotorowicz-Lesińska. Dziś trudno już znaleźć ludzi, którzy modlili się przy tej kapliczce. Prawie wszyscy poszli na stracenie. Na Woli podczas powstania rozstrzeliwano ludzi dziesiątkami tysięcy - dom po domu. Świadkowie rzezi Woli też już w większości nie żyją albo niewiele pamiętają. - Dlatego tak ważne jest, żeby pamięć o tym, co się tu działo, przekazać kolejnym pokoleniom - dodaje pani Barbara. - Tak jak teściowa opowiadała mnie historie tamtych trudnych dni, tak ja uwrażliwiam na nie swoją wnuczkę - kończy. Jerzy Tarezyński wspomina na łamach "Echa Woli i Bemowa", jak właśnie z kamienicy przy ul. Wolskiej 67 z działka szybkostrzelnego strzelali do niego Niemcy. On znajdował się po drugiej stronie ulicy - w domu przy ul. Wolskiej 54. Matce Bożej z kapliczki przypisuje cud, że pocisk trafił w sufit, a jego odłamki zaledwie lekko go drasnęły. - Jest więc za co Jej dziękować i należy Jej się ocalenie od zapomnienia - podkreśla pan Jerzy. Wizerunki wielu kapliczek, zarówno z prawo-, jak i lewobrzeżnej Warszawy, pokazują świetne publikacje: "Kapliczki Warszawy" Marty Zielińskiej oraz "Kapliczki warszawskie" Anny Bohdziewicz Magdaleny Stopy. O kapliczce przy ul. Wolskiej 67 nie znajdziemy w nich ani słowa. Podobnie jak w szczegółowej relacji Władysława Bartoszewskiego "Straceni na ulicach miasta", w której autor - ulica po ulicy, dzień po dniu, nazwisko po nazwisku - pisze o masowych lub tajnych rozstrzeleniach warszawiaków, głównie jednak tych związanych z konspiracją. Teściowa pani Barbary i Jerzy Tarezyński są już jednymi z niewielu żyjących świadków zdarzeń przy ul. Wolskiej 67. - Urząd dzielnicy Wola w odpowiednim czasie zorganizuje konsultacje społeczne, by razem z mieszkańcami znaleźć miejsce dla kapliczki po tym, jak kamienica przy ul. Wolskiej 67 zostanie wyburzona - mówi Marta Jerin z urzędu. - Kapliczka nie ma większej wartości estetycznej, choć to prawdopodobnie ręczna robota, ale ma ogromną wartość sentymentalną - przyznaje pani Barbara. - Może znalazłoby się dla niej miejsce przy którymś z kościołów? A jeśli pojawi się przy niej tablica wyjaśniająca jej znaczenie, będzie prawdziwe miejsce edukacji i pamięci narodowej. Monika Odrobińska
Tekst pochodzi z Tygodnika
Ostatnia aktualizacja: 09.06.2021
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |