Wniebowzięcie Maryi - rękojmia zwycięstwaOd początku sierpnia ze wszystkich stron Polski idą pielgrzymki na Jasną Górę. Kto nie może, w samo święto Wniebowzięcia spieszy do pobliskiego sanktuarium maryjnego lub do swego kościoła parafialnego, w którym nie brakuje wizerunku Matki Bożej.Pragniemy uczcić "Niepokalaną Dziewicę, zachowaną wolną od wszelkiej skazy winy pierworodnej", która "dopełniwszy biegu życia ziemskiego z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panujących oraz zwycięzcy grzechu i śmierci", jak to nam przypomina Sobór Watykański XI. Chcemy również wyprosić sobie za Jej przyczyną zbawienie. "Albowiem wzięta do nieba - uczy dalej Sobór - ...poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do wiecznej ojczyzny". W świątecznej liturgii czytań Kościół ukazuje najpierw dwie wizje Apokalipsy, które odnosi do Maryi: "Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni" i "Potem wielki znak ukazał się na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami, a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu". Słońce mówi o Jej szczególnej bliskości z Bogiem, księżyc u stóp - o Jej ponadświatowym wyniesieniu, a dwanaście gwiazd o Jej trwałej łączności z Kościołem Apostołów. Kościół w ciągu wieków przechodzi przez prześladowania, godzą weń nawet siły szatańskie, ale ma zapewnione zwycięstwo, które wieści Apokalipsa św. Jana. Przyczynia się do tego zwycięstwa Niewiasta, którą zapowiedziała już pierwsza księga biblijna mówiąc o Jej nieprzyjaźni i walce z szatanem. "Wielkie obrazy 12 rozdziału Apokalipsy nie dadzą się wyjaśnić bez odniesienia do roli historycznej Matki Jezusa"- pisze w "Marianum" (1997 s. 55) mariolog Albert Valentini. W całej swej historii Kościół wciąż doświadcza roli Wniebowziętej jako Zwyciężczyni we wszystkich walkach Bożych. Ileż korzysta z niej katolicka Polska! W 1925 r. św. Maksymilian przypomniał proroctwo Wandy Malczewskiej, które otrzymała od Matki Bożej w swym kościele parafialnym w Żytnie w 1873 r. w samo święto Wniebowzięcia NMP. "Uroczystość dzisiejsza - mówiła jej Maryja - niezadługo stanie się świętem narodowym u was Polaków, bo w tym dniu odniesiecie zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do zagłady waszej. To święto powinniście obchodzić ze szczególną okazałością". Spełniło się to proroctwo w 1920 r. "Polska - pisze o. Kolbe - wolność odzyskała, Moskali-bolszewików z pruskimi oficera^ mi na czele w dzień święta Wniebowzięcia Matki Bożej odparła". O. Kolbe przypominał Polsce łaski Maryi, ale i Jej przestrogi, m.in. przestrogę, jaką we wspomniane święto dała Wandzie Malczewskiej. "Moją stolicę na Jasnej Górze powinniście otaczać szczególniejszą opieką i przypominać sobie dobrodziejstwa, które od Boga, za moją przyczyną, tam odebraliście i jeszcze odbierać będziecie, jeżeli się świętej wierze katolickiej, cnotom chrześcijańskim i prawdziwej miłości Ojczyzny opartej na jedności i braterstwie wszystkich klas narodu nie sprzeniewierzycie". Czytując te słowa, redaktor "Rycerza" zapytywał czytelników: "A czy się nie sprzeniewierzamy?... Czy Polska strzeże wiary? Czy nie dopuszcza niedowiarstwa? Czy nie ma zdrad? Czy nie ma niezgody? Czy lenistwo się nie rozpanoszyło?" Sw. Maksymilian wszystko robił, zwłaszcza przez swe dzieło wydawnicze w Niepokalanowie, by Polska pozostała wierna Niepokalanej i Jej Boskiemu Synowi. A gdy nad Polską, w czasie II wojny światowej, zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo, Niepokalana natchnęła go do aktu heroicznego najwyższej miary. Gdy Papież Jan Paweł II w 1979 r. odprawiał Mszę świętą na terenie byłego obozu w Oświęcimiu, powiedział: "W tym miejscu, które było zbudowane na zaprzeczeniu wiary - wiary w Boga i wiary w człowieka... o. Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, oddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodu - za brata". O. Kolbe umarł 14 sierpnia 1941 r., w wigilię Wniebowzięcia NMP. "Jego twarz - jak zeznaje świadek śmierci Bruno Borgowiec - oblana była blaskiem pogody... Oczy szeroko otwarte, wpatrzone w jeden punkt. Cała postać jakby w zachwycie. Tego widoku nigdy się nie zapomni". Niepokalana dotrzymała słowa, kiedy zapewniła mu niebo w Japonii. Wykorzystała też jego ofiarę jako Królowa Polski. Przygotowując się w tym roku na święto Wniebowzięcia, musimy uświadomić sobie z jednej strony nowe niebezpieczeństwo, jakie grozi naszej Ojczyźnie, a z drugiej strony nieustanną opiekę nad nami Matki Najświętszej. Ostatnio wyszła książka Stanisława Krajskiego pt. Masoneria Polska 1999. Autor ukazuje, że dziś "masoński wirus" atakuje polski organizm, przenika do kolejnych "komórek". Z informacji, jakie ujawniają polscy masoni, "można by sądzić, iż ta sekta dąży do tego, aby w żadnym porządku "Polska nie była Polską", [dąży] do osiągnięcia tak czy inaczej rozumianej, ale jednak absolutnej, pozbawiającej nas duchowej, kulturalnej i politycznej suwerenności władzy". Krajski wzywa do obrony i do codziennej modlitwy za masonów zalecając akt strzelisty św. Maksymiliana, który wciąż przestrzegał przed wrogą działalnością ich mafii walczącej pod sztandarem Lucyfera. Bądźmy podatnym narzędziem Niepokalanej, depczącej głowę węża, walczącej ze Smokiem apokaliptycznym! Kiedy w 1937 r. o. Pius Bartosik, główny pomocnik o. Kolbego, udał się z pielgrzymką do Lourdes, zdawało mu się, że wciąż słyszy słowa Niepokalanej: "Pokuty, pokuty, pokuty!" i "Nie uczynię cię szczęśliwym na tym świecie, ale w innym". Zgodził się z wolą Niepokalanej, gdy wkrótce przyszło mu cierpieć wraz ze św. Maksymilianem w trzech obozach dla internowanych, a potem na Pawiaku i w obozie koncentracynym w Oświęcimiu. Nie stracił jednak pogody i męstwa, pamiętając na słowa Twórcy MI, które wypowiedział mu i grupie braci zakonnych 10 stycznia 1937 r" gdy wyjawił wspomnianą obietnicę Niepokalanej: "Drogie dzieci, kochajcie Niepokalaną, kochajcie Niepokalaną, kochajcie Ją jak tylko możecie i umiecie, a Ona uczyni was szczęśliwymi". Wyniesiony na ołtarze, wraz ze 107 innymi ofiarami prześladowań hitlerowskich, cieszy się szczęściem nieba. Podtrzymywał Polskę w wierze jako redaktor "Rycerza Niepokalanej" w latach 1936-1940, a teraz oręduje za nią wraz z innymi świętymi. Kochajmy wszyscy Niepokalaną, jak tylko możemy i umiemy, jak przystało na prawych Jej rycerzy, gotowi nawet na heroizm, a i my dostąpimy nagrody nieba. Również przyczynimy się do tego, że Polska, matka świętych, oprze się wszelkim wrogim zakusom i dalej będzie podporą i chlubą Kościoła. Dr Marek I. Miravalle
profesor teologii i mariologii na Franciszkańskim Uniwersytecie w Steubenville (USA) Tłum. J. D.
Ostatnia aktualizacja: 03.08.2023
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |