Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Różnica wieku

     Czy duża różnica wiekowa między kobietą i mężczyzną ma jakiekolwiek znaczenie? Czy istnieje szansa na udany związek między takimi osobami czy lepiej się rozstać? Czy można się dogadać z kimś z innego pokolenia?

     W pierwszym odruchu chciałoby się odpowiedzieć, że jeśli ludzie się kochają to nic ich nie podzieli, a wiek to ma już tutaj najmniejsze znaczenie. Zasadniczo różnice wiekowe zacierają się... z wiekiem tzn. lepiej się dogadają osoby, których dzieli powiedzmy 12 lat, ale ta młodsza ma lat 29 a starsza 41. Będzie tak gdyż są to już ludzie dorośli, o ukształtowanym charakterze, wiedzący czego chcą w życiu. Natomiast zupełnie inaczej ułożą się relacje między 18-latką a 30-latkiem czy między 20-latkiem a 32-letnią kobietą. Oczywiście, jest wiele znanych (nie tylko biblijnych) przykładów udanych związków osób, których dzieli znaczna różnica wieku. Myślę, że prawie każdy ma w swym otoczeniu takie osoby. Nie sięgając daleko: moja prababcia będąc 45-letnią wdową po wojnie poślubiła 22-letniego młodzieńca, nota bene własnego pracownika i żyli długo i szczęśliwie. Dzieci wprawdzie już nie mieli (prababcia miała 4 synów z poprzedniego małżeństwa, z których najstarszy... był starszy od swego ojczyma - nie mówię, że było łatwo między tymi chłopakami ale jakoś się dogadywali) i naprawdę, szczególnie już w starości stanowili w swojej wsi przykład udanego małżeństwa.

     Trzeba jednak powiedzieć, że na pewno taki związek jest trudniejszy niż związek rówieśniczy. Nieco odmienne zainteresowania, nawyki, znajomi. Młodsza dziewczyna (no, powiedzmy, że dziewczyna, bo z reguły to dziewczyna jest młodsza, choć są i odwrotne przypadki) może się nudzić towarzysząc swemu chłopakowi podczas służbowych spotkań: oni rozmawiają o interesach, ona nie ma pojęcia o czym mówią, na dodatek musi wyglądać reprezentacyjnie, uśmiechać się i dobrze by było, żeby od czasu do czasu wtrąciła jakąś inteligentną uwagę choćby na temat sztuki... Albo ona ma ochotę iść potańczyć a czterdziestoletniemu mężowi już nie bardzo się chce szaleć na dyskotece. Na początku ona może rezygnować z tej dyskoteki na rzecz teatru, na początku to może nawet on się przełamie i wybierze się z jej przyjaciółmi na imprezę, ale z czasem oboje będą się czuć nieswojo. Mam taką koleżankę: jej mąż jest z 15 lat starszy od niej. Kiedy ja opowiadam o urlopowych rowerowych szaleństwach z mężem, jak to zmokliśmy w lesie i komary nas pogryzły, jak w ciągu jednego tygodnia nocowaliśmy w pięciu miejscach i rano wyjeżdżaliśmy nie wiedząc gdzie wylądujemy wieczorem widzę taki mały smuteczek w jej oczach: "Ach, Tobie to fajnie, ja z moim Mirkiem to tak nie pojeżdżę". No nie pojeździ. Bo co roku jeżdżą na zorganizowane wczasy w tym samym ośrodku. Trochę smutne. Co wcale nie oznacza, że ona swojego męża kocha mniej niż ja. Absolutnie. Ona tylko tak sobie z nim nie pojeździ.

     Jeszcze jeden aspekt. Starszy partner (z reguły) szybciej odejdzie, zostawi tę drugą stronę wdową lub wdowcem. Tak jakoś wcześnie...a mieli razem na emeryturze chodzić na spacerki i cieszyć się wnukami. Starszy mąż (powiedzmy tak pod siedemdziesiątkę) zaczyna narzekać na kręgosłup albo jakąś inną dolegliwość i pięćdziesięciokilkuletnia żona choć jeszcze w sile wieku parzy mężowi ziółka i smaruje maścią - kochająca żona tak robi i to z miłością - to normalne przecież, tylko tak jakoś...ona jeszcze młoda i na wycieczkę by pojechała i to czy owo zrobiła, ale to już nie na męża siły i samego go przecież nie zostawi.

     Kolejny aspekt to dzieci. Jeśli starszy małżonek ma mniej sił i cierpliwości to ciężar wychowania dzieci w większym stopniu spada na młodszego. Ponadto starsza strona szybciej dąży do urodzenia dziecka, bo zegar biologiczny bije, a młodsza nie czuje się jeszcze na to gotowa. No i tak by można jeszcze długo. Oczywiście są i dobre strony. Starszy partner jest (a przynajmniej powinien być) bardziej dojrzały, mądrzejszy życiowo, często tego młodszego potrafi przestrzec przed popełnieniem jakiegoś błędu, doradzi, przewidzi konsekwencje takiej czy innej decyzji.

     Raczej nie wygłupi się w towarzystwie. Na pewno młodsza dziewczyna czuje się przy boku starszego mężczyzny bezpiecznie.

     Jednakże bardzo ważnym, a wręcz zasadniczym problemem jaki trzeba tu rozważyć są motywy takich związków. Bo bardzo źle jest gdy kiepskie relacje z własnym ojcem i brak poczucia bezpieczeństwa z jego strony popychają dziewczynę w ramiona starszego mężczyzny (mówiąc "starszego" mamy na myśli różnicę wieku ok. 7-15 lat, nie 2-5). Gdy podświadomie szuka ona relacji ojcowskiej w takim związku. Jeśli dziewczyna będzie się zachowywać nie jak partnerka ale jak mała dziewczynka, jeśli będzie oczekiwała od mężczyzny nie oparcia i poczucia bezpieczeństwa jak od męża tylko jak od tatusia. Sami przyznacie, że czego innego oczekujecie i inne macie relacje z ojcem i matką niż z chłopakiem czy dziewczyną, prawda? I teraz, jeśli dziewczyna w domu nie zaznała ciepła i miłości od ojca, jeśli nie pokazywał jej świata, nie był filarem domu, nie łączyły go dobre stosunki z jego żoną, to taka dziewczyna czuje pewną pustkę i próbuje ją zapełnić we własnym związku. Bardzo szybko zatem wchodzi w związek z pierwszym napotkanym człowiekiem, który da jej namiastkę ciepła. Wydaje jej się zatem, że to czego nie dał jej ojciec da jej partner. Chłopcy w jej wieku wydają jej się dziecinni i nie dają jej tego czego ona potrzebuje. Podświadomie więc może szukać starszego mężczyzny. Znajdując go wreszcie czuje że otrzymuje to czego pragnęła. Ale uwaga! - ona zaspakaja swoje potrzeby jak córka a nie jak partnerka. Oczekuje, że ten mężczyzna pokaże jej świat, będzie ją rozpieszczał, spełni jej oczekiwania. Często tak właśnie się dzieje, bo ten starszy mężczyzna jest już ustabilizowany finansowo, do tego cieszy go uroda młodszej partnerki. Mówi się, że niektórzy panowie przeżywają wtedy drugą młodość. Jednak często niestety taki związek okazuje się ogromną pomyłką, za którą przychodzi płacić do końca życia. Bo albo taka dziewczyna pozostaje na utrzymaniu tego mężczyzny i musi podporządkować się jego zasadom (a te jak wiemy bywają bardzo różne!) albo z jakichś względów związek się rozpada: albo on po jakimś czasie znajduje jeszcze młodszą i atrakcyjniejszą partnerkę albo ona nie wytrzymuje takiego życia i odchodzi. Oczywiście nie jest tak w każdym przypadku i nie każdy związek oparty na różnicy wieku tak wygląda, ale w części związków tak właśnie bywa.

     I tu dochodzimy do motywów tej drugiej strony: co starszego mężczyznę pociąga w młodszej kobiecie? Ba, chciałoby się powiedzieć - wszystko! Czy na pewno? Bo o ile nie dziwimy się - tak jak pisałam - związkom trzydziesto-czterdziestolatków to w wypadku 21-letniego chłopaka i 13-letniej dziewczyny jesteśmy zaskoczeni, prawda?

     No bo o czym oni rozmawiają na randkach? Co robią? Czy mają wspólne zainteresowania? Czy to nie dziwne, że student interesuje się dziewczynką z początków gimnazjum? W takim wypadku podejrzewamy, że albo on jest trochę niedojrzały emocjonalnie albo ona bardzo go pociąga - ale fizycznie, bo jakoś naprawdę nie chce się wierzyć, że dogadują się w każdej dziedzinie.

     Często młodsze dziewczyny mówią, że najbliżsi, rodzina i znajomi odradzają im taki związek ze starszym chłopakiem. Czasem nawet dochodzi do sytuacji, że muszą one wybrać między nim a przyjaciółmi. Dzieje się tak dlatego, że przyjaciele doskonale czują tę przepaść między nim a sobą. Po prostu nie czują się dobrze w jego obecności, bo o czym innym rozmawia się w gimnazjum a o czym innym na studiach. To zupełnie różne światy! Czasem też sama dziewczyna boi się lub wstydzi pokazać z nim w towarzystwie: świadczy to o tym, że sytuacja ją przerasta a ona nie jest jeszcze wystarczająco dojrzała, żeby jej sprostać. Rodzice zaś zwyczajnie boją się o córkę, o to czy chłopak ma uczciwe zamiary czy się tylko nią nie bawi.

     Powstaje też pytanie czy taki chłopak rzeczywiście dobrze się czuje w jej towarzystwie. Czy odpowiada mu ona intelektualnie czy też denerwuje go jej dziecinność i takie "nieważne jeszcze" problemy? Czy nie niecierpliwi się gdy musi jej wiele rzeczy tłumaczyć? Czy mają wspólne tematy i zainteresowania? Opowiem coś z własnego doświadczenia. Byłam kiedyś zaproszona przez starszego kolegę na parapetówkę do jego znajomych. Było miło, ale ja się czułam trochę dziwnie. Oto bowiem znalazłam się bardzo eleganckim domu wśród osób, z których każda (prócz tego kolegi) miała już swoją rodzinę. Panie były całkowicie inaczej ubrane i pomalowane niż ja - może to mało ważne, ale ja naprawdę czułam, że mocno od nich odstaję. Tematy, które poruszali i problemy, które omawiali były mi całkowicie obce. Dominowały bowiem rozmowy o dzieciach, kupnie mieszkania czy domu i jego urządzeniu. Ja nawet męża nie miałam więc temat dzieci średnio mnie interesował, a kupno domu kiedy mieszkałam na stancji był dla mnie wizją cokolwiek kosmiczną. Czarę goryczy przelała muzyka z czasów wczesnej młodości tego towarzystwa, przy której oni szaleli jak na dyskotece a dla mnie była to muzyka odpowiednia na wieczór z książką. Na domiar złego, mimo, iż dzieliło nas na ogół nie więcej niż 10 lat wszyscy traktowali mnie jak dziewczynkę, ot, kolejną sympatię owego kolegi, który tak jakoś ciągle nie mógł znaleźć żony.

     Piszę to, by pokazać, że oczywiście sam wiek nie jest przeszkodą, ale może też świadczyć o niedojrzałości starszego chłopaka i nieumiejętności nawiązania relacji z kobietami w jego wieku. Być może potrzebuje on dziewczyny młodszej od siebie, żeby się dowartościować, żeby poczuć się pewniej.

     Bycie z kimś wymaga pewnej jedności w kilku sferach: zarówno fizycznej, jak i intelektualnej, emocjonalnej, także duchowej. Jeśli zatem jesteś młodsza i nie wiesz czy związać się ze starszym chłopakiem zastanów się nad kilkoma kwestiami: czy na pewno jesteście w tych wszystkich płaszczyznach na takim samym etapie? Czy byłabyś gotowa wyjść za niego za mąż? Czy w ogóle jesteś gotowa wyjść za mąż? Bo Twój chłopak jest już dorosły i dziewczyny, z którymi się spotyka powinien rozpatrywać pod kątem przyszłej kandydatki na żonę. Nie mówimy, że ma się od razu żenić, zaznaczamy tylko, że powinien tak patrzeć na dziewczyny: jak na ewentualną przyszłą żonę - i tak je traktować.

     A jeżeli to chłopak jest młodszy?

     Taka sytuacja gdy to chłopak jest kilka lat młodszy jest przyjmowana z jeszcze większą rezerwą. Dlaczego? No tak to już jest, że procesy dojrzewania u mężczyzn przebiegają później niż u kobiet. To jest reguła. W indywidualnym przypadku może być inaczej. Fakt pozostaje faktem, że dziewczynie w takim związku może być ciężej. Bo na pewno nie może odnaleźć się w towarzystwie jego znajomych, a i ma świadomość, że jemu się może "odwidzieć", bo pozna kogoś młodszego. Poza tym na pewno trudniej będzie u niej o poczucie bezpieczeństwa np. ona już pracuje lub kończy studia, a on chodzi do szkoły i do samodzielności to mu jeszcze daleko. A wiadomo, że to mężczyzna ma zapewniać oparcie kobiecie, a nie ona ma mu matkować.

     Jak zatem ocenić szanse takiego związku? Czy lepiej się rozstać czy też może poczekać na chłopaka? Jeśli jesteś starsza i nie wiesz co zrobić popatrz na tego chłopaka teraz tak jakby był Twoim rówieśnikiem: co w nim cenisz, co Ci się podoba? Jak się czujesz w jego towarzystwie? Czy masz poczucie bezpieczeństwa przebywając z nim? Czy nie martwisz się o przyszłość? Czy wyobrażasz go sobie jako męża i ojca? Jaki jest jego stosunek do innych, zwłaszcza własnej rodziny? Czy jest zaradny? Czy jeśli przebywacie razem to on ma pomysły na spotkania czy Ty czujesz się w obowiązku coś wymyśleć? Jaki jest jego stosunek do czystości, do Boga w ogóle? To są ważne pytania, bo nawet jeśli chłopak jest młody, ale jest odpowiedzialny, zaradny, ma pomysły na życie(!) to bardzo dobrze rokuje i wtedy można nawet "poczekać" na niego. Jeśli natomiast jego zachowanie jednoznacznie wskazuje jeszcze na dużą dziecinność, na chwilowe zauroczenie dziewczyną to lepiej darować sobie trudny przebieg i bolesny koniec takiego związku. Podkreślmy, że my tu absolutnie nikogo nie chcemy odwodzić od związku z kimś starszym, choćby o kilkanaście lat. Tak jak mówiliśmy, moja prababcia żyła długo i szczęśliwie. Chcemy tylko zwrócić uwagę, że różnica wieku pociąga za sobą inne różnice między nami i choć prawdziwa miłość "wszystko przetrzyma" to nie zawsze będzie jej łatwo. No i jeszcze jedno: jak długo się znacie? Jeśli bardzo krótko a on już deklaruje, że Cię kocha to znaczy, że myli zakochanie z miłością i bierze owo podobanie się za coś co będzie trwało wiecznie. Bo żeby pokochać tak naprawdę to trzeba (powtarzamy się, wiem, ale to prawda) dobrze poznać. Bo nie można kochać czegoś czego nie znamy, tak "w ciemno". Kocha się zawsze realnie.

     Reasumując:

     Nie ma nic złego w zdrowych związkach z kimś starszym, źle tylko jest jak ktoś w związku oczekuje innej relacji niż powinna być. I dotyczy to wszystkich: i tych, którzy mają w domu dobre relacje i tych, którzy ich nie mają. Jest szansa aby związek, w którym jest różnica wieku, może nawet spora miał pomyślny finał. Jeśli wszystko inne będzie w nim poukładane i we wszystkich innych dziedzinach będziecie potrafili się dogadać. Jeśli to co najważniejsze - hierarchia wartości, zasady będą wspólne, jeśli podstawowe potrzeby będziecie potrafili wzajemnie zaspokoić pozostaje nam życzyć Wam szczęścia.

Kasia i Tomek

Redakcja portalu



   

Wasze komentarze:
 GOŚĆ: 14.11.2019, 11:59
 Zawsze stanę po Jego stronie. Należy mu się to ,, jak psu micha". Przez te dziesięciolecia używałam Go nieustannie. Posłuchaj lazarus: możesz posługiwać się górnolotnymi cytatami ,,Jeśli ktoś urodził się człowiekiem to łatwiej mu dalej być człowiekiem niż zostać świnią" te przytoczone słowa Władysława Bartoszewskiego dotyczą ciebie lazarus, ty nie jesteś człowiekiem bo nawet dla dzieci nie masz litości.Jak to dobrze,że odczepiłaś się od MOJEJ RODZINY. Przebaczyłam ci lecz niestety nie mogę zapomnieć twojego haniebnego postępku.
 ona.97: 08.11.2019, 15:34
 Ja jestem w związku z 17 lat starszym mężczyzna - on 39 lat, ja 22. Jesteśmy razem o 6 lat, od 3 lat małżeństwo. Mamy trójkę dzieci i bardzo się kochamy :)
 GOŚĆ do lazarus: 25.09.2019, 11:01
 Posty twoje,produkowałaś się w temacie obszernie świadczą o jednym, iż to ty jedna, jedyna, ekspertka, zna receptę na życie. Wypowiadałaś się obszernie na temat zniewolonych przez żony facetów. Tylko ty mogłaś dać ukojenie tym żonatym, którzy skorzystali z okazji. Jesteś nie kobietą tylko babą -czystym bufonem. Jeśli jakieś wykształcenie posiadasz to zdobyłaś świstek za ,,masło" ponieważ małostkowy styl pisania to dowód na to,że słoma ci z butów wychodzi. Bredzisz nadal jak w malignie, rozpisując się obszernie o swojej wyimaginowanej miłości do żonatego mężczyzny.Zażyj tableteczkę i to ci pomoże powrócić do normy. Choroba twoja nie usprawiedliwia takiego postępowania.Nie ma potrzeby,żebyś zagadywała do niego bo wokoło obserwatorzy widzą twoje desperackie ciągoty nawiązywania rozmowy.Kilkakrotnie :dzień dobry.... no bo od,, czegoś"trzeba zacząć konwersację, daj mu spokój bo możesz na mnie liczyć, że zawsze stanę w JEGO obronie. Przebaczyłam ci lecz nie zapomniałam jak postąpiłaś haniebnie wobec Niego i mnie.
 Olimzha: 30.06.2019, 19:11
 Lóbie was bardzo bo jestesicie fajni i
 Amee: 23.06.2019, 09:54
 My żyjemy w związku z 15-letnią różnicą wiekową. Jest wiele rzeczy, które nas dzielą, w tym często także energia do szaleństw, ale miłość sprawia, że staramy się o to, żeby to działało. I serio - w momencie, kiedy mówi się wyraźnie o swoich potrzebach i zaspokaja się je. Pamiętać trzeba też, że wchodząc w związek, nie powinno się zapominać o sobie - swoich celach i marzeniach. :) My chodziliśmy przez jakiś czas na terapię dla par, żeby rozwiązać jakieś problemy, które powstają, a raczej nauczyć się rozwiązywać, bo to naturalne, że w toku związku pojawiają się różnice między partnerami. Chodziliśmy do fantastycznej Pani Katarzyny w poradni Psychologgia Plus (opcja dla ludzi z Warszawy i okolicy). Polecam. Warto spróbować naprawić problem, zamiast rezygnować z miłości.
 Obiektywna: 24.05.2019, 11:15
 Gerontofil w dzieciństwie rozpieszczany był przez ciotki, babcie, oraz różnych innych ludzi po 50-tce. Jednocześnie, cierpiał na odrzucenie przez rówieśników, ponieważ nie był w ich oczach wystarczająco trendi. Odbiło się to na jego wrażliwej psychice i zamknął się w sobie, a jedynym miejscem, które kojarzyło mu się z miłością byli starsi ludzie. Gerontofilkami, wbrew pozorom, nie są młode dziewczyny polujące na wiszący w powietrzu testament panów po 60-tce. Stosunki seksualne takowych par są wynikiem wzmacnianego popędu dziadka do młodej suczki, co nie zakrawa na żadne zboczenie, a wręcz przeciwnie – świadczy o świetnej kondycji delikwenta. Z biegiem czasu, emocje związane z posuwaniem lecącej na kasę foczki mogą okazać się zbyt wymagające dla ciśnienia amatora, w wyniku czego schodzi, a młoda zagarnia hajs rozglądając się już za nowym kandydatem do ukochania go na śmierć. Wiąże się to z brakiem akceptacji rodziny i rówieśników oraz problemami z posiadaniem dzieci. Wszelkie bla,bla na temat miłości do starca to bzdura gdyż motywem działania foczek jest uzyskanie korzyści majątkowych.Uważam, że prostytutki są uczciwe,nie kłamią tylko wykonują usługę za określone pieniążki natomiast foczkom też biega o pieniąążki kochane ale ubierają ten fakt w piękne piórka i jęczą, że kochają tak mocno staruszka w co wierzą tylko wierzący w to , że bociuś dzieci przynosi.
 Seba: 06.05.2019, 12:33
 "Panie były całkowicie inaczej ubrane i pomalowane niż ja - może to mało ważne, ale ja naprawdę czułam, że mocno od nich odstaję." No i co? Ja właśnie lubię jak dziewczyna wygląda młodzieżowo a nie jak stara baba.
 f: 07.04.2019, 17:10
 A jak to jest kiedy oni umierają i te staruchy zostają same. Jakie to uczucie. Z ciekawości pytam. Wieszają się na dzieciach czy samotnie żyją 20, 30 lat?
 Kleopatra: 06.11.2018, 10:50
  Cytat 11 mar 2012 - 17:32:01 zakochałam sie w szefie anulka810 hej kobiety... Mam mały problem... Tak jak w tytule, zakochałam sie w moim szefie. Pracuje tam juz (nie bede podawac szczegolow gdzie i wogole)prawie rok. Na poczatku bylam zaaferowana nowym miejscem, ludzmi, nie zwracalam na niego uwagi, tym bardziej , że 'interesem 'zajmuje sie szefowa-czyli jego żona.Jego widuje raczej codziennie, ale najczesciej tak tylko przelotnie.Czasami chwile porozmawiamy, a mi od razu miękną nogi, sama wiem, ze nie zachowuje sie 'normalnie'. Czasami on dziwnie na mnie patrzy...Nie wiem, czlowiek może sie domyslic , że ktos sie w nim podkochuje?Dodam ,że nie jestem jakas glupia nastolatka, mam 23 lata...On 42. Nie wiem czy mnie zrozumiecie... Ale gdy go widze to... same wiecie co czuje zakochana kobieta... Musialam, sie tlyko wygadac, ale chcialabym, mimo wszystko, jakos dac mu do zrozumienia , że mi sie podoba.... I uprzedzam pytania i komantarze na temat: chcesz rozbic rodzine itdddd. Nie-nie mam zamairu.:) pozdrawiam edit: ok, to nie zakochanie, to fascynacja, zauroczenie, marze o tym zeby go tylko pocalowac, mozecie mnie zwyzywac, ale gdy ciagnie cie cos do faceta, to nie pomoze nic... nie udawajcie ze tego nie wiecie.... przeciez nie robie nic zlego... wzdycham sobie do niego po prostu.. prosze tylko o rady jak bardziej zwrocic uwage jego ? jak mu dac do zrozumienia , że mi sie bardzo podoba?
 Super gość: 06.05.2018, 08:53
 Chociaż sprawa się rypła / sama płakałaś do mnie i pytałaś -co teraz będzie ?/ jednak uważam, że myślałaś instrumentem przyzwyczajonym do starych chłopów. W pewnej chwili zaświtało ci zrobić wielkie zamieszanie i zamieszkać w DUŻYM PIĘKNYM DOMU / ZOBACZYŁAŚ TEN DOM ZEWNĄTRZ- zabierałaś zamrażalnik duży I WTEDY ZABRAŁAŚ SI Ę ZA STARCA / no i gdyby tak machnął dzidziusia -nie udała ci się ta sztuczka / wówczas taki dobrobyt. Przeliczyłaś się bo wydymał cię zdrowo na: 9 i nie tylko a Szkot to z niego niesamowity. Jakie to musi być dla ciebie tragicznie przykre, że mężowi przyniosłaś taki mocno zużyty - przez żonatych- towar. Wspominaj, wspominaj jaka ty naiwna i do tego służyłaś jako szalet publiczny.Tak to się wszystko niestety kończy jak jest się pustą i próżną pannicą grającą rolę kobiety przemiłej, że aż flaki się przewracają.
 Aniela Dulska: 23.02.2018, 13:24
 Moja była córeczko: Hesiu, Melu, Anulko 810, lazarus i.t.d. daj sobie spokój ! ! ! ja wiem, że na bieżąco opisywałaś swoje odczucia subiektywne związane z romansem, ale to zła droga - prowadząca do nicości. Faktycznie trzeba MIEĆ ,,COŚ " nie tak pod beretem,żeby opisywać tak intymne sprawy. Bardzo źle z tobą ! ! ! zajmij się bieżącymi sprawami swoimi a nie tak, że prowadzisz swoje życie dla ludzi wieśniaro jedna z zakutym łbem. Normalne kobiety/ do nich należę / mają inne priorytety .Nie pragnę... Nie pragnę miłości. Której nie ma za dnia. Tylko nocą się budzi. Nie pragnę miłości. Na jeden moment, chwilkę. Przemijającej bez echa. Nie pragnę miłości. Płytkiej, bez głębszych uczuć. Takiej z próżności. Pragnę miłości stałej. Która mi zawsze pozwoli. Mieć w sercu radość. I na zawsze słodko zniewoli
 Odrobina empatii: 13.01.2018, 16:30
  Takie zauroczenie starcem to Gerontofilia polega na osiąganiu satysfakcji seksualnej przez młodą osobę jedynie w wyniku współżycia z partnerem dużo starszym od siebie. I tak 20-latka wchodzi w związek się z 60-latkiem. Wiąże się to z brakiem akceptacji rodziny i rówieśników oraz problemami z posiadaniem dzieci.
 Waldemar: 29.10.2017, 05:37
 No i super, że tak dobrze dymał na 9 ten młody i sympatyczny szef. Trafiło mu się jak ślepej kurze ziarnko co prawda starczy wzrok nie zauważył, że twoje krzywe nogi to jak słupy energetyczne- proste tak jak ty cała o sylwetce ropuchy rozjechanej przez walec drogowy. Miał farta złapać okazję, tak okrutnie narzucałaś się.Biegałaś do gabinetu jego jak kot z pęcherzem bo byłaś na niego napalona jak piec martenowski. Na szczęście nie tylko na niego jednego, tylko kilku starych chłopów po prostu odmówiło ci grzecznie: ,dziecko ty mogłabyś być moją córką" jak deklarowałaś, że lubisz staruchów, przecież nie każdy mężczyzna lubi korzystać z szaletu publicznego tzn.z ciebie. Pamiętasz ? ? ? lazarus - jak życzyłam ci żebyś spotkała godnego siebie ? ? No to życzenia się spełniły. Opisujesz nadal swoje subiektywne odczucia, nadal nie możesz żyć żeby swoje: - pitu, pitu , pierdu, pierdu nie głosić na ogólnie dostępnym forum.. Piszesz,że koleżanki cyt.,,zaniemówiły z wrażenia na widok twojego wybranka". One wiedzą, że twój luby pierwsze szlify zdobywał u mężatek. Twoje doświadczenie jakie zdobyłaś u żonatych tez zasługuje na gold - medal dlatego reasumując: ,,jakie jechało takiego zdybało” .do aktualnej sytuacji- pasuje jak ulał. Trzeba się zastanowić, czy jest się czym chwalić na forum ? ? ? to porównanie do szaletu publicznego jest trafne. Przecież radziłam ci - szanuj siebie,ale radzić to można mądrym ludziom a nie trollom. Bądź pewna / te życzenia się spełnią/ , że za 29 lat twój wybranek będzie oczarowany taką ropuszką o 35 lat młodszą od ciebie i cię krowo zostawi dla tej młodszej. Wtedy odczujesz jakie to traumatyczne przeżycie. Pozdrawiam.
 wspomnień czar: 02.10.2017, 05:53
  Tak mi przykro, ze produkowałaś się w pracy i nie możeszesz usunąć. Napisał(a): lazarus - Poniedziałek, 23 lipca 2012 (12:25) POMOCY!!!! Zupełnie nie wiem co mam robić. Pracuje w dosyć dużej firmie i od kilku miesięcy romansuje z moim szefem. To młody i sympatyczny facet ale MÓJ SZEF!!!! Na początku był po prostu bardzo miły i lubilam z nim rozmawiać na różne tematy w przerwach. Później coraz częsciej zapraszał mnie do swojego pokoju i siedziałam tam czasami po 20 - 30 minut. Potem też umówilismy sie kilka razy prywatnie. Zakochałam się. Tylko teraz w pracy wyszła cała sprawa do wierzchu i wszyscy na mnie patrzą jak na puszczalską co robi karierę przez łóżko. Jak zakończe sprawe z Nim to raczej zadowolony nie będzie - jak mówie mu o swoich wątpliwościach to każe mi się nie przejmować. Ale atmosfera w pracy jest okropna. Czuje że długo tego nie wytrzymam. Ale nie mogę też sobie pozwolić na razie na bezrobocie. Bo jak odejde z pracy i związek tez się rozwali to co ja zrobie sama i bez pracy?????/ Poradźcie jak z tego wybrnąć !!!! :(
 wspomnień czar: 26.09.2017, 11:21
  10.06.2012r. ,,Jetem kochanka,i nie jestem zachwycona, boli mnie jak wraca do niej ale ciesze sie z kazdej minuty spędzonej z nim:( "
 celestyna; : 12.09.2017, 10:12
 Jestem bardzo zraniona przez żonatego mężczyznę na stanowisku. Był bardzo zauroczony moją osobą,najpierw to była przyjaźń ale ja tak się zakochałam,że chciałam żeby zapomniał przy mnie o swojej rodzinie. Mam taki żal do niego bo z niego to taki zimny drań.Mam żal do facetów bo tylko bzykają do czasu jak zauroczenie minie. ,,No jasne, niech "zauroczenie" minie. Ale nie przeszkodzi Wam to rozkochać w sobie inną kobietę, tylko po to żeby się dowartościować jej uczuciem a później spokojnie wrócić na łono rodziny. Bawcie się dobrze, tylko wybierajcie do flirtów i romansów podobne sobie tchórzliwe kretynki, a nie wrażliwe naiwniaczki szukające prawdziwego uczucia." - uważam się po prostu za wrażliwą naiwniaczkę, durną dziewuchę, którą można wykorzystać, ale nie potrafię i nie chcę panować nad swoim temperamentem bo lubię jak starzy faceci ślinią się na mój widok a jak się starają żeby mnie dobrze..... dobrze wyje.ać !
 Kleopatra: 04.06.2017, 16:09
 It’s my life. Ropucho rozjechana przez walec drogowy / z nogami słupami/ odczep się od nas. Bo jak przypomnę o tobie będziesz płakać gorzkimi łzami gdyż upublicznię fakty z przeszłości. Nie zmuszaj mnie do tak podłego czynu.
 Kerada: 19.04.2017, 23:54
 Bardzo fajny artykuł :)
 Kama: 23.01.2017, 18:52
 Teskt sztampowy.Kolezanka ze studkiow ma faceta 40 paro letniego i jezdza na koncerty(nie Chopinowskie,narty wodne,na śniegu,cuda na kiju razem wyprawiają.Sa najleoiej pod słońcem dobraną patą,a ze rownica wieku jest spora...Jakos dla nich to nie problem,sama zauważyłam,ze otoczenie go ma nie oni.
 Mądra Kobieta: 08.01.2017, 11:27
 Mądre przysłowie: “Chcesz być przez chwilę szczęśliwy? Zemścij się! Chcesz być zawsze szczęśliwy? Przebaczaj!” Jutta Burggraf
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej