Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Miłość potrzebuje czasu!

     Miłość jest większa od spontaniczności!

     W spontaniczny sposób nie można osiągnąć dojrzałości ani nauczyć się kochać. Dorastanie do miłości wymaga czasu i wysiłku. Obserwacje znajomych rówieśników - licealistów i studentów - wprawiają mnie w duże zdumienie. Zaskakuje mnie, gdy dziewczyna i chłopak po bardzo krótkim czasie (np. po miesiącu czy dwóch), chodzenia ze sobą mówią sobie otwarcie "kocham Cię".

     Żyjemy w czasach, gdy to w czasie chodzenia ze sobą dokonuje się najważniejsza weryfikacja, czy dwie osoby są w stanie najmocniej na świecie pokochać się nawzajem. Czas narzeczeństwa ma upewniać dziewczynę i chłopaka o tym, że miłość między nimi jest coraz silniejsza i piękniejsza. Im bardziej zaawansowane są przygotowania do ślubu, tym mniejsza pozostaje możliwość weryfikacji, czy dana osoba naprawdę mocno mnie kocha.

     Czas na "kocham Cię"

     Ideałem związku jest przejście w fazę narzeczeństwa w chwili, w której obie osoby są całkiem pewne swojej wzajemnej miłości. Od początku chodzenia ze sobą, przez pierwsze słowa "kocham Cię", po decyzję o tym, że z konkretną osobą chcę spędzić całe życie, powinno upłynąć trochę czasu. Rzadko decyzje podejmowane pod wpływem chwili czy wzniosłych uczuć stają się dobrym początkiem przyszłości, w której trzeba zmagać się z szarą i nieraz męczącą fizycznie codziennością. Niepokojącą skrajnością jest rozwlekanie rozwoju więzi między dziewczyną i chłopakiem, w tym niemówienie o tym, jak się kocha. Jeśli - zwłaszcza dziewczyna - czuje, że z dnia na dzień nie staje się dla chłopaka cenniejsza i ważniejsza od pasji, znajomych, a nawet zmęczenia, to oznacza, że nie jest kochana.

     Czas na rozwijanie siebie

     Nastolatki i studenci chętnie opowiadają o swoich marzeniach na dorosłe życie. Zwykle na pierwszym miejscu stawiają małżeństwo i rodzinę. Na miejscu drugim jest zdobycie wykształcenia i dobrej pracy. Wspólnym warunkiem osiągnięcia tych wszystkich celów jest inwestowanie w siebie, czyli zapewnienie sobie czasu na osobisty rozwój, na więź z Bogiem i wartościowymi ludźmi, na ciekawe książki i podróże, na języki obce i pielęgnowanie przyjaźni z tymi, którzy najbardziej wspierają mnie w rozwoju. Właśnie dlatego, zwłaszcza w szukaniu szczęścia, lepiej się nie spieszyć, gdyż pośpiech jest złym doradcą.

     Czas na uczenie się miłości

     Najważniejszym kryterium osobistego rozwoju i przygotowania fundamentu na szczęśliwe życie dorosłe, jest uczenie się mądrej i odpowiedzialnej miłości, która jest podstawą świętości, na której opiera się szczęśliwe małżeństwo i trwała rodzina i bez której nie jest możliwe życie w RADOŚCI.

     Pierwszym warunkiem uczenia się miłości jest rozumienie, na czym ona polega. Nie może nauczyć się kochać ten, kto nie wie, co jest istotą miłości. Kocha się nieodwołalnie, a nie tylko w tych chwilach, w których jest mi przyjemnie być z drugą osobą.

     Czas na małżeństwo

     Największą RADOŚĆ przynosi miłość, której dziewczyna i chłopak są aż tak pewni, że ślubują ją sobie aż do śmierci. Małżeństwo może być najbardziej niezwykłą więzią między kobietą a mężczyzną. Miłość szczęśliwych żony i męża to odtwarzanie w kręgu najbliższych raju na ziemi, jaki zamierzył Stwórca wtedy, gdy rozpoczynał historię ludzkości. Małżeństwo to znalezienie takiej osoby, która pokocha mnie nieodwołalnie i którą ja w taki właśnie sposób pokocham. Tu potrzebna jest wyjątkowa rozwaga i czas na weryfikację. Stawka jest bowiem najwyższa: miłość i szczęście albo cierpienie i nijakość.

     Oczywiście, może zaistnieć wyjątek, gdy dwie bardzo młode osoby po bardzo krótkim czasie pokochają się i pobiorą. Chyba jednak rozsądniej jest nie decydować się na małżeństwo wcześniej niż pod koniec studiów, by nie budować małżeństwa kosztem czasu na własny rozwój i na dorastanie do małżeństwa.

     Czas na rodzicielstwo

     Im bardziej małżonkowie kochają siebie wzajemnie, im lepiej siebie rozumieją i siebie wspierają, im bardziej pewni stają się swojej wzajemnej miłości, im bardziej czują się ze sobą bezpieczni, tym bardziej obydwoje zaczynają marzyć o przekazaniu życia dzieciom. Ale także w tej sprawie pośpiech jest złym doradcą! Najpierw potrzeba czasu na, by nacieszyć się bliskością kochanej osoby oraz na uczenie się radosnego bycia ze sobą we dwoje. Potrzebny jest czas na przygotowanie dla dziecka domu. Jeśli dziecko pojawia się szybko, już w pierwszym roku po ślubie, to oboje małżonkowie muszą się szybko, może zbyt szybko, uczyć więzi z dzieckiem zanim ugruntowała się więź między nimi.

     Przyjście na świat dziecka w pierwszych miesiącach po ślubie to trudność zwłaszcza dla matki, która ledwie zaczęła uczyć się więzi z mężem, a już musi uczyć się przeżywania nowej więzi - więzi z dzieckiem, które w drugiej części ciąży i w pierwszych miesiącach po porodzie pochłania ją niemal całkowicie...

     Czas na radość

     To nie przypadek, że jedni są szczęśliwi w małżeństwie i rodzinie, a inni nie. Zależy to głównie od tego, w jaki sposób wykorzystali czas w okresie szkoły średniej i studiów. Doświadczenie potwierdza, że szczęście najchętniej przychodzi do tych ludzi, którzy są cierpliwi i nie szczędzą czasu na przygotowanie się, by przychodzące do nich szczęście przyjąć i ochronić przed zagrożeniami z zewnątrz i przed własną słabością.

     Nie licz na łut szczęścia!

     Zauważam, że zwłaszcza dziewczynom grozi tracenie czasu w oczekiwaniu na łut szczęścia, na pojawienie się przysłowiowego księcia z bajki czy na wygranie fortuny w totolotka... Kto w młodości solidnie wykorzystuje czas na osobisty rozwój - ten jest pewien, że jego szczęście zależy najbardziej od niego samego: od wymagań, jakie sobie stawia, od więzi, na jakie się decyduje, od wartości i norm moralnych, którymi się kieruje. Im bardziej ktoś staje się szczęśliwą osobą, tym bardziej ludzie szczęśliwi szukają z nim kontaktu i tym większe ma on szanse na szczęśliwe małżeństwo. To nie przypadek, że zwykle najszczęśliwsze małżeństwa zawierają te dziewczyny, które już przed zawarciem małżeństwa były bardzo szczęśliwe. I które wiedziały, że będą szczęśliwe nawet wtedy, gdy nie spotkają kogoś równie szczęśliwego, jak one i w konsekwencji nie wyjdą za mąż.


Magdalena Korzekwa


   


Otwarci na miłość – jak pokonać bariery Otwarci na miłość – jak pokonać bariery
ks. Krzysztof Grzywocz, Monika Gajda, Marcin Gajda
To konferencja, która zatrzęsie światem Twoich relacji, a z gruzów dotychczasowych przekonań pomoże zbudować piękne i trwałe więzi z innymi ludźmi i z Bogiem. Audiobook „Otwarci na Miłość” wskaże Ci drogę do przełamywania wewnętrznych barier i udowodni, jak ważne jest otwarcie na drugiego człowieka. Dowiedz się, jak rozwijać kontakt z własnymi uczuciami, jak słuchać uważnie drugą osobę i co zrobić, by odpowiedzialnie kochać! ... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 zapomniana: 09.03.2018, 19:27
  Nijak bardzo dobrze cię rozumiem ,też podobnie życie doświadczyło Nie wiem już czy to przypadek mój ,że mam jak mam. Czy to moja wina że jestem sama samotna od zawsze ,czy takie już jest moje przeznaczenie. Pogodziłam się z tym zamknęłam coś za sobą. Swoją młodość jaką taką urodę choć nigdy piękna nie byłam, i to że, nie będę już mieć rodziny dzieci bo na to już jest za późno to nie odwracalny proces. To prawda jest czas dany nam na miłość taką wydającą na świat swój owoc .Coś mija też bezpowrotnie Myślę że ciężko się przyznać że to boli a w szczególności gdy inni w koło są szczęśliwi w miłości zakochani , mają udane związki rodzinę ognisko domowe Oni czasem nie dostrzegają że inni czują rozczarowanie życiem nie wierzą w miłość już prawdziwą (taką ze wszystkimi porywami duszy ciała namiętnością chemią zbliżeniem usatysfakcją cielesną cieszeniem seksem z drugą najbliższą osobą) Gdy człowiek się starzeje nie ma już tego popędu młodzieńczego oswoił i samotność nie lubi obnażać się przed drugą osobą wstydzi się pomarszczonego ciała ,więc czas ma decydującą rolę Co po miłości na stare lata, no może jak kogoś zadowala białe małżeństwo i potrafi być szczęśliwy w ten sposób w związku to sprawa załatwiona. A gdy ktoś czekał na coś bardzo długo wiele lat a i wiele wyrzeczeń go to kosztowało , to dochodzi do wniosku że ,bujdy takie gadanie ,że się doczeka jeszcze czegoś? A po prostu mógł wziąść sprawy w swoje ręce i pójść na całość ,ale nie poszedł nigdy bo nie doświadczył żadnego mocnego uczucia,a i był wstrzemięźliwy / bo chciał przeżyć oddać się komuś nie zwykłemu wyjątkowemu np.po ślubie . W dzisiejszym świecie to już nie modne ,każdy z każdym uprawia seks obnażanie byle jak najwięcej przygód i romansów. Może to i dobry sposób na życie. Ja zawsze chciałam jedności we wszystkich aspektach lecz nie dane mi było . Czas tak szybko mija na tym świecie. Brak duży zrozumienia.. Samotni nie chcą uczestniczyć w różnych spotkaniach bo to się przeradza w smutne dyskusje które sprawiają nam przykrość zwykłym zwyczajnym pytaniem : "wciąż jesteś sama"? -albo "znowu jesteś sama"? NIkt tego nie zrozumie ,kto nie przeżył . Kiedyś myślałam że moim powołaniem będzie Bóg i zakon tylko pragnienie bycia rodzicem i chęć posiadania męża sprawiło że nie mogłam z tego pragnienia zrezygnować Dziś myśli przeróżne nijak się mają czasem żałuje się że tej drogi nie obrało się z miłości do pana Boga Teraz nawet jak by się zamknąć w klasztorze to ludzka gadanina sprawi większą szkodę i cierpienie :zamknęła się w klasztorze ,bo nikt jej nie chciał ,uciekła przed staropanieństwem itd. Więc zastanówcie się kilka razy nad obraną drogą i powołaniem by nie żałować czegoś w życiu bo później nie można cofnąć czasu za późno na krok wstecz a na skróty nie starczy wam sił
 Nijak: 06.01.2018, 18:34
 I powiem wam wszystkim, że nie zależy od tego czy ty jesteś rozwódką, czy panną, czy masz dzieci czy ich nie masz, nie zalezy od tego, czy ty nie masz czy masz jakieś uzalżnienie. Pisze to kobieta, która nie ma dzieci, ani męża, nigdy nie byłam rozwódką, a mimo wszystko jestem sama, nigdy nie miałam z uzależnieniami do czynienia, zawsze byłam i jestem pracowita, a mimo to nie mam nikogo od lat. Więc w końcu jak to jest, a nóż widelec tak to jest że życiem lepiej się bawić, bo ci którzy się życiem bawili, rodziny mają, a ci co nie umieją się bawić życiem nic w życiu nie mają, nawet modlitwy nie pomagają, nawet dobre słowa, nawet uczynki dobre, nawet cechy jakie w sobie człowiek posiada, każdy może mieć najlepsze cechy, ale to nic nie pomaga. Wykształceni są ludzie, ale nie ma efektu, nic nie pomaga, nie ma rozwiązań, wszelakich możliwości w życiu próbowałam, nic nie jest skuteczne, wszystkie metody zawodzą wszystkie techniki, wszystkie możliwości. Mi samej nie jest w stanie pomóc żaden duchowny, żaden lekarz, żaden psycholog, żaen wykształcony człowiek, wszyscy potrafią dużo mówić, gadać, pisać, a efektu w niczym nie ma same są braki
 Nijak: 06.01.2018, 18:23
 Człowiek sporo czasu czeka na miłość, modlitwy odmawiane nic nie wnoszą moje życie. Człowiek czeka na tą miłość, lecz tej miłości nigdzie nie ma. Wszyscy duchowni i nie tylko mówią, że rodzina, dzieci to jest coś, ale człowiek który chce mieć partnera zostaje doszczętnie olany, tyle wychodzi z tej dobroci. Sama odeszłam od wiary, od nadziej, iż kiedy miałam wiarę i nadzieję, oraz miłość, zawsze dostawałam kopa w tyłek, zawsze życie ciorało mnie po drogach gdzie nikt nie miał dla mnie czasu, gdzie nikt nie miał czasu na poświecenie, gdzie każdy mówił co to jest miłość, ale w tych słowach była pustka. Na mszach w kościele słyszałam nie raz o miłości, za każdym razem pojawiał się ból, cierpienie, rozpacz. Na każdej mszy słuchałam jak to mówiono, że pracą nie da się żyć,nie da się żyć w sposób dom i praca, dom i praca, a co mają zrobić takie osoby jak ja, nikt nie posiada rozwiązania. W moim zyciu nie ma radości, nie ma miłości, nie ma szczęścia, jest za to ból, cierpienie, łzy, smutek, samotność, czrna dolina. Wiele się słyszy że młodzież cierpi na depresję, prawda jest taka,że to nie depresja tylko objaw niespełnionych pragnień,człowiek ma pragnienia, mówi ale każdy jakoś inaczej to odbiera. Wszyscy piszą i mówią że jest recepta na życie prawda jest taka, że jej nie ma. Tak samo tej miłości, nadziej, wiary, jej nie ma. Nie ma drugiego człowieka, nie ma nikogo. Ludzie sięgają po różne rady, a to do lekarza, a to do duchownego, a to tu i tam, nawet do psychologa się udają, ale żadna z tych osób nie potrafi zaradzić danemu problemowi. Tak z tego wychodzi że wszyscy są bez skuteczni.
 nie: 23.06.2016, 07:02
  liczę na łut szczęścia już? Gdy człowiek czeka za długo czy zwleka szczęście nie postrzeżenie znika i zdaje sobie sprawę że miał je przez chwilkę. Czas nie będzie czekał?? Zmienia się wszystko i ty też, tracisz urodę zdrowie czasem wzrok ..i już nie widzisz wszystkiego w różowym kolorze widzisz głębiej że to ty sama jesteś sobie winna,że jest jak jest bo poddałaś się z wszystkim w życiu (...) Bo i kiedyś myślałam że rezygnacja z wszystkiego przyjemnego to taka ofiara wyrzeczenia dla Boga. Dziś zmieniło mi się myślenie, ale jak to w życiu za późno czas zrobił swoje.
 T: 24.11.2015, 18:34
 Poczułem smak miłości........rozkwita coraz mocniej mocniej z każdym dniem,minęło dwa lata i nie widzieliśmy się wcale. Moje serce chyba pęknie, tak bardzo tęsknie. Panie Jezu prowadź mnie
 tak: 17.06.2015, 09:35
  karlito ... poczuć i zrozumieć ..?
 karlito: 15.09.2014, 18:48
 Milosc potrzebuje czasu aby ja poczuc i zrozumiec, gdy nam zalezy na drugiej osobie ,na jej szczesciu i czy jest z nami czy nie.
 pyykkk: 09.06.2014, 22:25
 Do półki nie pokochasz samego siebie .. nigdy nie będziesz mógł kochać drugiej osoby, ani ona Ciebie .. bo niby jak? Nawet w to nie uwierzysz bo sam/a siebie nie znosisz..
 ja: 13.05.2014, 16:45
 Każdy człowiek zasługuje na druga szanse! Tego ze kiedys pozwalales sobie na duzo-juz nie zmienisz. Wazne ze załujesz, ze probujesz sie zmienic. Niestety to nie bedzie łatwe dla kobiety z ktora sie zwiazesz, Ona na pewno bedzie potrzebowac czasu. Jestes juz innym człowiek i Ona musi tez to dostrzec. Zaufanie to bardzo ważna kwestia w ziazku, trzeba o to dbac. Ale na pewno nie jestes na kreslonej pozycji, ktos Cie jeszcze pokocham. Zycze Ci tego :)
 ania: 09.12.2013, 05:49
 miłość nie zaistnieje bez czystości, miłość to zaufanie jeśli szafowałeś swoim ciałem to nikt tobie już nie zaufa i nie pokocha cie - tak sadze kobiet ktore sa łatwe się nie kocha.....
 Marika: 22.06.2013, 15:54
 Czytając posty niektórych kobiet myślę sobie: Jak tak można? Użalać się nad sobą, myśleć tak egoistycznie. Wszędzie tylko ja, ja, dlaczego to mnie spotkało? A dlaczego właśnie nie Ciebie? Może właśnie po to miałaś upaść, żeby potem podnieść się ze zdwojoną siłą i chęcią do życia? Rozumiem, zostawia nas mężczyzna, którego kochałyśmy. Ale zamiast płakać, izolować się od ludzi warto przeanalizować swoje życie, zamknąć ten nieudany rozdział i postarać się żyć dalej. Dla siebie, dla dzieci, dla rodziców, rodzeństwa, dla przyjaciół. Nikt nie chce widzieć nas nieszczęśliwych. Weźcie się w garść, pomódlcie się. Życie tak jak książka- ma wiele rozdziałów. więc po prostu przejdźmy do kolejnego:)
 Ojciec Pio: 07.04.2013, 15:12
 "To nie przypadek, że zwykle najszczęśliwsze małżeństwa zawierają te dziewczyny, które już przed zawarciem małżeństwa były bardzo szczęśliwe. I które wiedziały, że będą szczęśliwe nawet wtedy, gdy nie spotkają kogoś równie szczęśliwego, jak one i w konsekwencji nie wyjdą za mąż." Wszyscy są równi a niektórzy nawet równiejsi ;)
 czarna m: 05.03.2013, 11:12
 ...lecz czasem moze juz byc za pozno.,,spieszmy sie kochac ludzi bo odchodza. a ci co odejda nie zawsze wroca,,
 llallka: 04.12.2012, 12:55
 ja kiedyś też czekałam na miłość...szukałam jej wszędzie,czasem wręcz na siłę i nie znalazłam...dopiero,gdy się poddałam sama do mnie przyszła...lecz niestety i ona odeszła.po 10 latach cudownych latach miłość ode mnie odeszła...dzisiaj już w nic nie wierzę...widzę,że nie jestem stworzona do tego,aby mnie ktoś pokochał na zawsze...od roku płaczę dzień w dzień i pytam losu "dlaczego ja?" niestety nikt mi nie da na to odpowiedzi...widzę,że tak musi być,ja nie powinnam niczego wymagać od losu,bo ja się nie liczę...dla mnie nie ma miejsca w niczyim sercu...mój mąż-moja wielka miłość odszedł,bo się mną znudził,bo mnie nie kocha...a przecież kiedyś rozstając się ze mną na kilka tygodni płakał,dzwonił codziennie,pisał listy...dzisiaj jedyne co mi pisze,to to,że zawsze będę matką jego dziecka...ale to akurat jest czysty fakt...mamy syna...jak to się stało,że kiedyś byłam dla niego całym światem,a dzisiaj dałby wszystko,żeby mnie nie oglądać? dlaczego ja muszę tak cierpieć? dlaczego nie mogę mieć wszystkiego na zawsze tylko na chwilę?!nie radzę sobie z tym...poraz kolejny przekonałam się,że żyję,bo żyję... sama zasypiam,sama się budzę...ja już nawet nie pamiętam jak to jest się do kogoś przytulić,pomilczeć z kimś...a o kochaniu się i całowaniu nawet nie wspomnę...co mi po tym,że dookoła słyszę,że jestem młoda i piękna? jak ten,którego kocham tego nie widzi...próbowałam wszystkiego,prosiłam,błagałam,płakałam,żeby wrócił-wszystko mu chciałam wybaczyć...poległam.On nie chce ani mnie,ani mojego wybaczenia...ja już nie potrafię tak dłużej... nigdy w życiu nie byłam tak nieszczęśliwa jak jestem teraz...tyle miesięcy...pytam siebie ile jeszcze to potrwa,ale dziś już wiem,że tak pozostanie...nigdy nikogo już nie pokocham!!!
 Kruszynka;): 09.11.2012, 23:12
 Panie Jezu proszę pomóż nam:) ześlij miłość:) tą którą mi obiecałeś:) proszę daj mi znów wrażliwość dziecka:) ja naprawdę go kocham:) ale chcę więcej:) i błagam Cię pomagaj wszystkim:) a szczegolnie tym którzy ranią siebie nawzajem:(
 porzucona: 28.08.2012, 22:05
 witam was.po 3-letnim zwiazku opuścił mnie moj ukochany,nie podał przyczyny,po prostu spakowal sie i odszedl:(jestem załamana,nie mam pojecia co robic,nigdy nie bylam w takiej sytuacji,martwi sie czy moje serce wytrzyma.nie moge spac ani jesc,ciagle placze.modle sie aby Bóg dał mi sily abym mogla przetrwac ten czas.
 Michał: 26.08.2012, 00:12
 Jak czytam tę korzekwę to jakbym ks. Marka dzieweickiego czytała. Toczka w toczkę. Nic od siebie. Nic ortginalnego, nowego. I chwailami takie bredzenie, że aż sie czytać nie chce. Czy gtej babie naprawde wydaje sie, że to co ona pisze ma cos wspolnego z realnym życem ?
 Łukasz: 07.06.2012, 22:21
 Opowiem Wam historię o czasie. Czasu na przebaczenie za błąd, za wyrządzenie ogromnej krzywdy osobie którą kochasz. Moze komuś sie przyda. Mam 24 lata. W życiu pokochałem jedną dziewczynę. Wydaje mi się, że to była miłośc od pierwszego wejżenia. Wszystko wydawało się idealne - nie spotkałem lepszej w życiu. Ciepła, wrażliwa, dobra i oniesmielająco piekna. Na prawdę, cytujac moich przyjaciół - kobieta, którą mozna by na rekach nosić. niestety bardzo ją skrzywdziłem kilka razy. Zawsze miałem wybuchowy charakter, łatwo zmieniałem zdanie. Zawsze liczyłem, że wszystko mi sie wybaczy, zapomni. Poznalismy się jeszcze pod koniec liceum, wcześniej, cóż robiłem wiele głupot. Szalone imprezy, kilka dziewczyn, szafowanie ciałem jak popadło. Przy Karolinie, nagle dostrzegłem, zapomniany, archaiczny wręcz sens życia dla jednej osoby. To czego świadectwem byli moi rodzice, a czego nie potrafiłem zrozumieć. Żałowałem, że nie mogę jej zaoferować czystosci, z której dotąd po prostu szydziłem. W każdym razie straciłem ją po moim wyjeździe na studia, przez to, że wciaż z byle powodów rzucałem ją jak popadnie. Aktualnie studiuję malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych, wszelakorozumiana wolność mam na wyciagnięcie dłoni. W Warszawie, ludzie bawia sie az za dobrze, ja wiem, że miałem ku temu skłonności. Ale juz znałem Karolinę i jak by to kolokwialnie ująć - po prostu mnie to nie interesowało. Kiedy po okresie rozłąki, spotkaliśmy się znowu w Warszawie, próbowaliśmy powrotu. W trakcie tego, mocno pijany zdradziłem ją raz, potem drugi. Nie mogę wybaczyć sobie tego co zrobiłem. Mimo, że mija już ponad pół roku, nie mogę dalej nabrać dla siebie szacunku, bo złamałem serce, za którego szczeście oddałbym śmiało własne życie. Od tamtego czasu bardzo nad sobą pracuję. Praktycznie nie piję, unikam alkoholu. Nie daję jej nawet powodu by doszło do niej, że wróciłem do dawnego życia. Karolina wybaczyła mi, mogę z nią porozmawiać, czasem nawet przytulić sie do niej. Ale powiedziała mi, że mimo uczucia, chce o mnie zapomnieć, chce żebym ja sam był szczęsliwy, ale z kimś innym. Dużo się modlę, aby Bóg dał jej wszystko co najlepsze i aby mnie równiez przebaczył i abym mógł wybaczyc samemu sobie. Modlę się też o to, by Karolinie pomógł skruszyć kamień z serca. Uwierzcie, że bardzo trudno jest sie zmieniać, szczególnie jesli od lat nie otrzymujesz nagrody i brzydzisz sie samym sobą. Pewnie, jesli ktoś doczyta do końca odpowie, że bawię się w romantyka, nie potrafie pogodzic się z porażką albo walczę z wiatrakiem. I ja być może walczę o niemozliwe, ale wiem, że Bóg moze sprawić wszystko. To daje mi spokój, wytrwałość, cierpliwość w pracy nad sobą. Bo zmieniam sie nie tylko dla niej ale i dla siebie, bo tak życ, jak żyłem - nie można. Ludzie zaklinam Was, nie traktujcie lekko miłosci, jeśli już Was naprawdę spotka. Mimo, że tak dyktuje cały świat dzisiaj. Nie życzę Wam takiego bólu jaki mnie pali. Gdy patrzysz w ukochane oczy i czujesz bicie jej serca i wiesz, że za chwilę ich nie bedzie, że może jutro spojżą na kogos kto je uszanuje i ukocha. A przede wszystkim, boli to ze wiesz, jak bardzo je skrzywdziłeś.
 Chris: 08.09.2011, 16:49
 "To nie przypadek, że zwykle najszczęśliwsze małżeństwa zawierają te dziewczyny, które już przed zawarciem małżeństwa były bardzo szczęśliwe". Jako młody mężczyzna jestem nad wyraz zaskoczony podobnymi deklaracjami. Czy to oznacza, że kobiety mniej szczęśliwe w życiu nie mają szans na udane małżeństwo lub powinny z niego zrezygnować? Dziwne. Naturalne wydaje się poszukiwanie przez ludzi szczęścia w miłości i w związku z drugą osobą. Skoro związek dwojga jest (lub powinien być) odtworzeniem raju, to chyba właśnie po to, aby stanowił on ochronę przed poczuciem niepewności i zagrożeniami świata. Miłość daje poczucie oczekiwanego bezpieczeństwa, stałości i ciągłości w niestabilnym i rozkołysanym środowisku pracy, szkoły czy nawet domu rodzinnego. Nie należy się więc dziwić, że ludzie coraz częściej takiego zabezpieczenia dla siebie poszukują. I wcale nie powinni udawać szczęśliwych jeśli do szczęścia czegoś im brakuje. Wręcz przeciwnie (i sami Państwo o tym piszecie w swoich artykułach) człowieka należy akceptować wraz z jego wadami, co więcej nawet pokochać te wady. Drodzy Państwo-Autorzy, miłość wcale nie musi polegać na związku dwojga ludzi, którzy byli szczęśliwi zanim się poznali. Bo cóż w tej sytuacji motywowałoby ich do życia ze sobą? Taki związek jest rozwiązywalny w dowolnej chwili, a chyba chodzi o to żeby był trwały. Jeśli ktoś poszukuje szczęścia, nie powinien tego ukrywać, ale znaleźć osobę, która gotowa będzie coś od siebie ofiarować. Miłość polega w końcu na oddaniu względem drugiej osoby, na poświęceniu się dla niej. Apeluję zatem o nieco konsekwencji w tym, co Państwo doradzacie młodym ludziom, bo jest to zadanie trudne. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w pracy.
 panna: 20.06.2011, 11:07
 Mnie też nie mówi, ale przeprowadził się do mojego miasta, ugotował tysiąc obiadów, masował stopy po całym dniu pracy, naprawił rozlatującą się szafę w domu moich rodziców... Mężczyźni mówią językiem CZYNÓW.
(1) [2]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej