Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Benedyktyńska miłość

     Należę do tego pokolenia, które wychowało się i religijnie wzrastało na dwóch egzemplarzach słowa pisanego - "Katechizmie" i ksiązeczce do nabożeństwa. Z pewnością czasy komunistyczne nie sprzyjały wydawnictwom katolickim, jednak odczuwalny był trend w naszym Kościele do pewnych samoograniczeń w zakresie rozpowszechniania innych tekstów religijnych wśród ludu Bożego. Dostępność do Pisma Świętego w latach 50. i 60. była ograniczana do doraźnych cytatów w trakcie uroczystości religijnych.

    Wydaje się, ze nasz ówczesny katolicyzm trwał i rozwijał się na swoistym wewnętrznym porozumieniu: Kościele rodzinnej tradycji pod przewodnictwem kapłanów i pewnej ograniczoności wynikającej z duszpasterskich obaw zarówno przed dowolną interpretacją tekstów jak i unikaniem zwiększonego ryzyka komunistycznych represji.

     Dynamika życia małych tradycyjnych wspólnot na fimdamencie katechizmu i książeczki do nabożeństwa stawała się w tamtych latach garniturem wiary polegającym na posłuszeństwie głównym dogmatom katolickim. Jednak problemem pozostawała transpozycja prawd religijnych na coraz bardziej skomplikowane elementy życia współczesnego człowieka. Ten problem w dużej mierze istnieje do dziś. Dokompletowaniem wiary pozostają dokumenty naszego Kościoła mające swe korzenie w Prawdzie Objawionej. Dla mnie takim uzupełnieniem pozostają zwłaszcza encykliki papieskie. Stawiam tezę, że brak zrozumienia dla wartości encyklik przyczynia się do zagubienia dzisiejszego katolika w ogarniającym go świecie nowości i różnorodności. Istnieje więc naturalna konieczność poznania i analiz tych pasterskich dokumentów.

     Wyraz "miłość" wydaje się być znany każdemu człowiekowi, pozostając najważniejszym chrześcijańskim nakazem. Wobec Boga, bliźniego i samego siebie. W samotności Stwórcy pragnienie kochania stało się początkiem Jego woli powołania do życia istoty ludzkiej. Samotność Adama stała się wspólnym pragnieniem człowieka i Boga ku powstaniu najmniejszej i najważniejszej wspólnoty - rodziny. Dobry Bóg powołał więc do życia Ewę... "Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 13,34) - mówi Jezus Chrystus do uczniów podczas Ostatniej Wieczerzy. Są to słowa Syna Bożego, który przecież sam stał się miłością Boga Ojca do ciągle upadających ludzi.

     Nietrudno więc dostrzec, że Ojciec Święty Benedykt XVI uznał za zasadne wydanie jako swojej pierwszej encykliki właśnie rozważania o miłości. Encyklika "Deus caritas est" ("Bóg jest miłością") chyba nieprzypadkowo została przekazana wiernym w pierwszy dzień Bożego Narodzenia 2005 roku. Zawiera nauki i rozważania jako dzisiejsze dopełnienie tego wielkiego uczucia. Bożego i ludzkiego.

     Już w pierwszej części encykliki Benedykt XVI potwierdza wielkie dziś zróżnicowanie rozumienia pojęcia "miłości". Stwierdza ten sam Boży dar w agape jako chrześcijańskim_akcie oddania siebie, jak i eros w rozumieniu dopełnienia uczucia między mężczyzną a kobietą w jednoczesnym wymiarze fizycznym i duchowym. Naucza , że "w rzeczywistości eros i agape - miłość wstępująca i miłość zstępująca - nie dają się nigdy całkowicie oddzielić jedna od drugiej (...) człowiek nie może żyć wyłącznie w miłości ofiarnej zstępującej. Nie może zawsze tylko dawać, musi także otrzymywać. Kto chce dawać miłość, sam musi ją otrzymać w darze" (7). Stwierdza więc rzeczywistą miłość w dwóch wymiarach wzajemnie ze sobą skorelowanych.

     Następnie Ojciec Święty przechodzi do biblijnych analiz miłości. Wszechmocy kochania ludzi przez Boga Ojca. Miłosierdzia - zdawałoby się - sprzecznego ze sprawiedliwym odpokutowaniem zła. Wskazuje na ofiarność miłości, której najdoskonalszym wcieleniem staje się Jezus Chrystus. Śyn Boży pozostający przecież w ciągłej komunii z wiernymi . Komunii miłości przechodzącej także wzajemne więzi wierzących. Benedykt XVI jednocześnie wskazuje, że "miłość nie jest tylko uczuciem. Uczucia przychodzą i odchodzą. Uczucie może być cudowną iskrą rozniecającą, lecz nie pełnią miłości" (7).

     Czy możliwa jest miłość bez Boga? Jaka następuje tu relacja między Bogiem a człowiekiem? Boska wartość człowieczeństwa? "Miłość bliźniego polega właśnie na tym, że kocham w Bogu i z Bogiem również innego człowieka, którego w danym momencie może nawet nie znam lub do którego nie czuję sympatii (...) Jedynie moja gotowość do wyjścia naprzeciw bliźniemu, do okazania mu miłości, czyni mnie wrażliwym również na Boga" (18). Tak więc każdy człowiek pozostaje dla drugiego "ofiarą miłości". Zwłaszcza uwzględniając ludzką łączność ze Stwórcą.

     Druga część encykliki rozpoczyna się analizą caritas. Owej miłości wspólnotowej wiernych pozostającej stałym zadaniem Kościoła. Wspólnym działaniem na rzecz słabszych. Dobroczynnością z Eucharystią i w Eucharystii. Papież przypomina wiele konkretnych faktów z odległej historii Kościoła świadczących o caritas wiernych. Zwraca uwagę na trójwymiarową naturę Kościoła - wzajemne powiązanie z sobą Słowa Bożego, sprawowania sakramentów i posługę miłości. W tym aspekcie Benedykt XVI nie pominął analiz moralnych polityki współczesnego świata. "Podstawową zasadą państwa powinno być usilne dążenie do sprawiedliwości. Celem sprawiedliwego porządku społecznego jest zagwarantowanie każdemu jego udziału w części dóbr wspólnych z zachowaniem zasady pomocniczości" (26). W ten sposób ludzka caritas powinna przenosić swą wartość na najwyższe szczeble zarządzania. Warto też zauważyć, że papież nie potwierdza "zasady równych żołądków" i bezkrytycznej ofiarności. Kolejnym elementem analizy papieskiej staje się pojęcie sprawiedliwości w polityce rozumianej jako służba społeczna, której korzenie pozostają właśnie w caritas - miłości wspólnotowej . Wskazuje tu, że "bezpośrednie zadanie działania na rzecz sprawiedliwego porządku społecznego jest właściwe wiernym świeckim. Jako obywatele państwa są powołani do osobistego uczestnictwa w życiu publicznym". (29) Przestrzegając przed ideologizacją czy upartyjnieniem miłości w rozumieniu caritas, Benedykt XVI stwierdza mocno: "miłość jest bezinteresowna; nie praktykuje się jej dla osiągnięcia innych celów" (31). Chociażby wyborczych, chciałoby się rzec. Myślę, że owa bezinteresowność miłości daleko wykracza poza sferę polityczną, mieszcząc się w chrześcijańskiej pokorze czynienia dobra na rzecz bliźnich. Pozostaje też najlepszym świadectwem o Bogu i łaską a nie zaszczytem, co potwierdzają słowa papieskie tej encykliki.

     Uwzględniając chrześcijańską cnotę roztropności, miłość jest też pewnym trudem. Drogą niby prostą, lecz o zdradliwych zakrętach i poboczach. Dlatego "żywy kontakt z Chrystusem jest decydującą pomocą, aby pozostać na właściwej drodze: ani nie popaść w pychę, która deprecjonuje człowieka i w rzeczywistości niczego nie buduje, ale raczej burzy, ani też nie poddać się rezygnacji, abyśmy dali się prowadzić miłości i w ten sposób służyć człowiekowi" (36).

     Kończąc swą encyklikę, papież Benedykt XVI modlitwą maryjną stwierdza, że wskazanie czym jest miłość, skąd pochodzi i czerpie swą odnawialną siłę pozostaje w Matce Bożej. Łączy się więc Benedykt XVI z naszym Janem Pawłem II. Także w tym wizerunku miłości.

     Obecny papież, zdaje się, rozumiał szerzącą się niechęć do czytelnictwa w istniejącej tzw. kulturze obrazkowej. Encyklika "Bóg jest miłością" pozostaje skarbnicą nieprzemijających wartości w skomplikowanym dzisiejszym świecie, a liczy zaledwie 52 małe strony. Niezbędna w określeniu siebie wobec sensu życia i ustalenia sobie jego standardów. Warto do niej często sięgać, zarówno w ochronie przed beztroską jak i rozpaczą.

Waldemar Chełchowski

Dwutygodnik katoliki "W Rodzinie", nr 240


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej