List do ch³opców VII - mi³o¶æ i po¿±daniePozdrawia Was wasz starszy brat. Cze¶æ!...W ostatnich li¶cie pisa³em o pewnych badaniach nad seksualno¶ci± mieszkañców 19 ró¿nych pañstw. Ich wyniki pokaza³y - jak mo¿e pamiêtacie - ¿e tylko 12% Polaków znajduje zadowolenie we wspó³¿yciu seksualnym. Zastanawia³em siê, dlaczego w tej sferze panuje tyle smutku. Pierwszy wniosek do jakiego doszed³em by³ taki, ¿e do tego, aby uczyniæ ze wspó³¿ycia co¶ wa¿nego, piêknego, satysfakcjonuj±cego, trzeba byæ wolnym. Wolnym nie w tym b³êdnym sensie, ¿e mo¿na robiæ to, na co ma siê ochotê (jest to droga do uzale¿nienia) - ale przeciwnie - wolnym od przymusu dzia³ania seksualnego czyli popêdowych, biologicznych impulsów. Móg³bym dzia³aæ seksualnie, ale potrafiê siê powstrzymaæ od wszelkich takich dzia³añ, nawet w my¶lach... To jest wolno¶æ! Albo siê jej kto¶ nauczy, albo popadnie w uzale¿nienie - taka jest alternatywa. Masturbacja np. jest wyrazem zniewolenia. Uzale¿nienia nigdy nie przynosz± szczê¶cia (najwy¿ej chwilow± przyjemno¶æ) - przeciwnie - poni¿aj±, "do³uj±", degraduj± cz³owieka. Mê¿czyzna uzale¿niony seksualnie prze¿ywa swoj± p³ciowo¶æ niezwykle prymitywnie. U¿ywa tylko swojej partnerki do uspokojenia na³ogu i trudno, ¿eby on czy ona byli na d³u¿sz± metê z tego zadowoleni.
Sformu³ujê powy¿sz± tezê trochê inaczej: wspó³¿ycie seksualne musi wynikaæ z mi³o¶ci, aby by³o satysfakcjonuj±ce. Oczywi¶cie! Wiêkszo¶æ zapewniê przykla¶nie. Tak, ma wynikaæ z mi³o¶ci. I tak go te¿ zaplanowa³ Pan Bóg. A wynika? Rzadko, jak rzadko!.. Popatrz jeszcze raz na wyniki badañ. Dlaczego kto¶ riie mia³by byæ zadowolony ze wspó³¿ycia, które wyra¿a mi³o¶æ? A jednak ogromna wiêkszo¶æ Polaków nie jest z niego zadowolona. Mo¿e wiêc wcale siê nie "kochaj±"? Mo¿e to, co nazywaj± "mi³o¶ci±" wcale ni± nie jest? Rzeczywi¶cie, s³owo "mi³o¶æ" to worek, do którego wk³ada siê wszystko; rzeczy prawdziwe i iluzje, rzeczy dobre i z³e, np. swój egoizm, po¿±danie, kompleksy, poszukiwanie przyjemno¶ci, ucieczkê od samotno¶ci, jak pasuje... Na czym wiêc polega prawdziwa mi³o¶æ mê¿czyzny do kobiety? Sk±d bêdê wiedzia³ - zapytasz - ¿e kocham tak± mi³o¶ci±? No w³a¶nie, dobre pytanie: sk±d bêdê wiedzia³, ¿e kocham prawdziw± mi³o¶ci±... Bo chcê uczyniæ ze wspó³¿ycia seksualnego co¶ wa¿nego, piêknego, niepowtarzalnego, satysfakcjonuj±cego. Rzadko s³yszy siê, ¿e mi³o¶æ jest owocem pracy nad sob±. Mi³o¶ci do kobiety (w tym do przysz³ej ¿ony) uczy siê mê¿czyzna przede wszystkim zachowuj±c czysto¶æ przedma³¿eñsk±. Dok³adnie tak! Nie inaczej!... W telewizji czego¶ takiego nigdy nie us³yszysz, w "Bravo" nigdy nie przeczytasz, prawda? Odkry³em tak± zasadê: Je¶li jaki¶ ateista (choæby wcze¶niej ochrzczony i bierzmowany) pisze artyku³, robi program tv, albo krêci film i porusza w nim kwestie moralne dotycz±ce przykazania VI i IX, to mo¿esz byæ pewien, ¿e to co u Pana Boga jest bia³e, tam jest czarne, co tam jest czarne - tu jest bia³e. Zdrowie jest chorob±, trucizna lekarstwem i na odwrót. Albo w najlepszym wypadku wszystko jest szare i md³e, takie letnie kluchy, nie ma zdrowego ani chorego, trucizny ani lekarstwa. Wiesz, dlaczego g³osi siê takie horrendalne g³upstwa n.t. mi³o¶ci, wspó³¿ycia itd?... Dlatego, ¿e ci, którzy to robi± nie znaj± Boga, a Bóg w³a¶nie jest mi³o¶ci±. Co gorsza, tam gdzie nie ma Boga - tam jest diabe³.
A teraz wyobra¼ sobie, ¿e ten cz³owiek co¶ od Ciebie potrzebuje, jeste¶ mu do czego¶ potrzebny. A wiêc u¶miecha siê, przymila, ok³amuje, obiecuje ró¿ne rzeczy, jednym s³owem gra. Móg³by¶ siê nawet daæ nabraæ... Ale ta maska nie zmienia zbytnio jego wewnêtrznego nastawienia. Wasze relacje wydawaæ by siê mog³y dobre, ale by³aby to przyja¼ñ tylko pozorna, daleka od prawdziwej przyja¼ni. Gdyby mia³a byæ prawdziwa, musia³by pokonaæ w sobie tê niechêæ do Ciebie. Musia³by zacz±æ wierzyæ w Ciebie, ceniæ, szanowaæ... Chcê powiedzieæ, ¿e wewnêtrzne nastawienie jest wa¿ne. Mo¿e byæ albo z³e, albo dobre w stosunku do kogo¶. Je¶li jest z³e, trzeba staraæ siê je pokonaæ, przezwyciê¿yæ. Popatrz, co mówi Pan Jezus: "S³yszeli¶cie, ¿e powiedziano: Nie cudzo³ó¿. A Ja wam powiadam: ka¿dy, kto po¿±dliwie patrzy na kobietê, ju¿ w swoim sercu dopu¶ci³ siê z ni± cudzo³óstwa" (Mt 5, 27-28). Po¿±daæ kobietê ju¿ jest grzechem! Niepotrzebny jest do tego konkretny, fizyczny akt... Oczywi¶cie! Poniewa¿ patrz±c na kobietê przez pryzmat po¿±dania uprzedmiotawia siê j±, traktuj±c tylko jak narzêdzie do zaspokojenia tego po¿±dania, zabawkê do u¿ycia. I nawet je¶li po¿±danie nie wyra¿a siê w konkretnym fizycznym akcie, to i tak rani, upo¶ledza i wykrzywia relacjê z kobiet±. Co innego mi³o¶æ do kobiety. Mi³o¶æ oznacza szacunek, odpowiedzialno¶æ, podziw, pokorê, zdolno¶æ do ofiary, itd. itd. Napisa³a do mnie list pewna dziewczyna. Kilka lat temu, jeszcze przed matur±, zosta³a zgwa³cona. "Nie wiem - pisze - mo¿e mnie zrozumiesz, a mo¿e nie, ale nadal czujê siê przegrana wobec przesz³o¶ci. Wiem, ¿e ten uraz psychiczny znacznie wp³yn±³ na moj± sferê emocjonaln± i mo¿e - czasami sobie my¶lê - to dobrze, ¿e Mateusz odszed³. Mo¿e nawet nie by³abym zdolna do macierzyñstwa, ma³¿eñstwa, czy wspó³¿ycia. Uczucie, ¿e jest siê niedojrza³ym cz³owiekiem, nienormalnym, jest bardzo przykre, jest straszne. To tak, jak gdyby czuæ siê ma³ym dzieckiem mimo, ¿e ma siê dwadzie¶cia kilka lat. O tyle jest to trudne do zaakceptowania, ¿e rodzina i znajomi patrz±c z zewn±trz my¶l±, ¿e jestem zdrowa, prawid³owo rozwiniêta i dojrza³a." Z czego wynik³ ten gwa³t? Z po¿±dania! Oto czym jest po¿±danie, oto jego dojrza³e owoce! Czy ró¿ni siê od nienawi¶ci? I tu, i tam jest zranienie, poni¿enie, uprzedmiotowienie cz³owieka, przemoc. Po¿±danie to rodzaj nienawi¶ci! Jasne, nie zawsze wyra¿a siê tak skrajnie, podobnie jak nienawi¶æ nie zawsze wyra¿a siê fizyczn± przemoc±. Jednak zawsze jest destruktywne, tak jak nienawi¶æ. ¦w. Pawe³ pisze: "Zadajcie wiêc ¶mieræ temu, co przyziemne w waszych cz³onkach: rozpu¶cie, nieczysto¶ci, lubie¿no¶ci, z³ej ¿±dzy..." (Kol 3,5). I w innym miejscu: "A ci, którzy nale¿± do Chrystusa, ukrzy¿owali swoje cia³o z jego namiêtno¶ciami i po¿±daniami" (Gal 5,24). Mocne s³owa: "zadaæ ¶mieræ", "ukrzy¿owaæ"... Do mi³owania bli¼niego wzywa Pismo ¶w. nieustannie! Mi³o¶æ do kobiety i po¿±danie kobiety le¿± na przeciwleg³ych sobie biegunach. Mi³o¶æ jest dobra, konstruktywna, po¿±danie destruktywne.
Ka¿dy mê¿czyzna stoi przed nastêpuj±cym wyborem: albo pozwoli, by rozrasta³a siê w jego sercu po¿±dliwo¶æ i w koñcu nie bêdzie tam miejsca na mi³o¶æ, albo nauczy siê pokonywaæ, "u¶miercaæ" po¿±dliwo¶æ robi±c w ten sposób miejsce dla mi³o¶ci, która wtedy ma szansê wzrastaæ i dojrzewaæ. Do dojrza³ej mi³o¶ci dochodzi siê przez zachowywanie czysto¶ci. (Mówiê oczywi¶cie o mi³o¶ci miêdzy mê¿czyzn± i kobiet±.) Kiedy mi³o¶æ bêdzie dojrza³a? Sk±d bêdê wiedzia³, ¿e jest ju¿ dojrza³a?... Dojrza³a mi³o¶æ pragnie z³±czenia swego ¿ycia i ukochanej osoby na zawsze, w doli i niedoli, dobrym i z³ym. Pragnie tak¿e z³o¿enia wobec Boga i ¶wiadków z³o¿enia przyrzeczenia. I w koñcu dojrza³a mi³o¶æ pragnie za³o¿enia rodziny. By³e¶ kiedy¶ na czyim¶ ¶lubie? Mam na my¶li ¶lub w ko¶ciele, nie w urzêdzie... Je¶li by³e¶, to mo¿e pamiêtasz, ¿e kap³an zada³ narzeczonym kilka pytañ. Miêdzy innymi: "Czy chcecie wytrwaæ w tym zwi±zku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i z³ej doli, a¿ do koñca ¿ycia?" "Czy chcecie z mi³o¶ci± przylaæ (...) potomstwo, którym was Bóg obdarzy?..." Bêdziesz kocha³ dojrza³± mi³o¶ci± wtedy, kiedy na te pytania bêdziesz móg³ szczerze odpowiedzieæ: "tak, chcê!" I kiedy odpowiedzialnie i szczerze bêdziesz potrafi³ z³o¿yæ nastêpuj±c± przysiêgê: Ja... biorê sobie ciebie... za ¿onê i ¶lubuje ci mi³o¶æ, wierno¶æ i uczciwo¶æ ma³¿eñsk± oraz, ¿e ciê nie opuszczê a¿ do ¶mierci"... My¶lisz, ¿e wszyscy, którzy sk³adaj± tak± przysiêgê czyni± to z pe³n± ¶wiadomo¶ci± i odpowiedzialnie?... Obawiam siê, ¿e nie. Bo dlaczego tyle ma³¿eñstw siê rozpada? Je¿eli wspó³¿ycie seksualne wynika z takiej dojrza³ej, odpowiedzialnej mi³o¶ci, to z pewno¶ci± jest ¶wiêtem, rado¶ci±, uczt± duchow±, prze¿yciem tajemnicy, najintymniejszym aktem oddania siê sobie kobiety i mê¿czyzny. Je¿eli natomiast ch³opak mówi, ¿e kocha dziewczynê, ale nie ma zamiaru byæ z ni± na zawsze, nie my¶li o za³o¿eniu rodziny i nie chce publicznie sk³adaæ jej ¿adnych ¶lubów (ew. tylko prywatnie), to powinien dla swojego dobra i dobra swojej przysz³ej ¿ony jeszcze trochê podojrzewaæ. Koniecznie w czysto¶ci. Do dojrza³ej mi³o¶ci dochodzi siê przez zachowanie czysto¶ci. Jedna my¶l na marginesie. Czy zastanawia³e¶ siê kiedy¶, jakiemu celowi s³u¿y pornografia?... Otó¿ s³u¿y tylko i wy³±cznie do rozbudzania po¿±dania. Chodzi wiêc o co¶ dok³adnie odwrotnego ni¿ owo "u¶miercanie", "krzy¿owanie", o których pisze ¶w. Pawe³. Przeprowadza siê nawet badania, by sprawdziæ co najbardziej podnieca pornowidza i potem pod te upodobania krêci siê film, czy robi zdjêcia... Pornografia rozbudza po¿±danie, a wiêc "u¶mierca" mi³o¶æ. Przypomnij sobie jeszcze raz list dziewczyny, który cytowa³em. Z du¿ym prawdopodobieñstwem mo¿na powiedzieæ, ¿e zosta³a zgwa³cona przez jakiego¶ ogl±dacza pornografii... Pisze: "Mo¿e nawet nie by³abym zdolna do macierzyñstwa, ma³¿eñstwa, czy wspó³¿ycia"... Po¿±danie rani dwie osoby, nie jedn±. Najpierw tego, który po¿±da. My¶lisz, ¿e ten, który to zrobi³ jest zdolny do ojcostwa, ma³¿eñstwa, normalnego wspó³¿ycia?... Stokroæ mniej, ni¿ ona... A ten, kto nikogo nie zgwa³ci³, ale z upodobaniem karmi siê pornografi±, jest do tego zdolny?... Trzymaj siê! Cze¶æ. Niech Pan Ciê we wszystkim b³ogos³awi! Twój starszy brat, Jan Bilewicz
Publikacja za zgod± redakcji
|
| [ Strona g³ówna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Mi³o¶æ | Powo³anie | Ma³¿eñstwo | Niep³odno¶æ | Narzeczeñstwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczê¶cia | Dekalog | Psalmy | Pere³ki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatno¶ci | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |